
Glory of the Roman Empire kampanię miała standardową. Tutaj się nieco bardziej postarano – stworzono tzw. linię czasu. Jest to szereg scenariuszy połączonych ze sobą na kształt drzewka. W ten sposób mamy na starcie trzy misje główne, od których odchodzą "gałęzie" – szereg zadań dodatkowych. Część gałęzi to "ślepe uliczki", inne łączą się z kolejnymi. Ogólnie pomysł świetny – jakaś misja jest zbyt trudna lub męcząca? Przerywamy ją i wybieramy sobie inną, a do tamtej wrócimy później. Nie będzie sytuacji z serii Caesar i pochodnych, kiedy to zabawa się kończyła w martwym punkcie, gdyż scenariusz okazał się zbyt trudny.
Całość recenzji znajdziecie tutaj