Wczoraj informowaliśmy o nieprawidłowościach, jakie wystąpiły w niektórych grach id Software, umieszczonych na Steamie. Starsze produkcje zawierały bowiem open source'owy program DosBox, dzięki któremu działały także na nowym sprzęcie. Problemem był brak dokumentacji w katalogach aplikacji po jej zainstalowaniu, przez co zaistniały podejrzenia o nie do końca czyste zagrywki id. Okazało się jednak, że to zwykłe niedopatrzenie, które szybko zostało naprawione.

Sprawę skomentowali też twórcy programu, będącego epicentrum tej całej mini-afery. Potwierdzili oni, że licencje są tworzone po to, by móc swobodnie dystrybuować kopie darmowych programów, zamieszczać ich kod źródłowy oraz dowolnie je modyfikować lub łączyć z innymi darmowymi aplikacjami. "Musisz zapewnić adresatom, że oni także otrzymają, lub będą mogli otrzymać kod źródłowy. Jesteś też zobowiązany dostarczyć im te informacje o ich prawach" - zastrzegają jednak twórcy aplikacji. Cała sprawa zakończyła się bez konsekwencji dla dystrybutora. A co tam, zdrowie id Software.