Chociaż i John Swiminer - bo o tym panu mowa - wpadł we właściwą przedstawicielom japońskiego giganta niechęć do mówienia o technikaliach. Zapewnił jedynie, że Hollywood (układ graficzny Revolution) nie będzie w najmniejszym stopniu bazował na rozwiązaniach opracowywanych na potrzeby komputerów PC. Technologia pomyślana jest od zera dla konsoli Nintendo.

"ATI - podobnie jak Nintendo - chce przede wszystkim uczynić z Revolution doskonałą platformę do gier. Wiem, że wielu dziennikarzy zwraca bardzo dużą uwagę na specyfikację techniczną. Najważniejsze jest jednak to, że Nintendo, z pomocą ATI, chce stworzenia konsoli, której specyfikacja będzie po prostu nieważna. (...) Robimy wszystko co w naszej mocy, by doświadczenia z grania na Revolution były jak najlepsze".
No dobra, ale co z tą specyfikacją? Mogą tak mówić i mówić, ale prędzej czy później trafi ona do wiadomości publicznej i ludzie z pewnością będą ją porównywać z pozostałymi konsolami następnej generacji. Czy jeżeli będzie dużo słabsza, to Revolution czeka marny los, nawet mimo ciekawych i innowacyjnych pomysłów jej twórców? Cóż, poczekamy - zobaczymy.