Świetne, tanie i nieoczywiste, czyli największe perełki Game Passa - ranking TOP 10

Mateusz Mucharzewski
2022/11/12 13:20

Nie masz w co grać? W Game Passie znajdziesz kilka perełek, które mogę cię bardzo zaskoczyć. Takich, o których mogłeś nie słyszeć.

Świetne, tanie i nieoczywiste, czyli największe perełki Game Passa - ranking TOP 10

Jedną z największych atrakcji usług subskrypcyjnych jest dostęp do szerokiej bazy gier, z której można wyłowić bardzo atrakcyjne perełki. Gry ciekawe, bardzo grywalne, często unikatowe i bardzo nieoczywiste. W końcu nie zawsze jest tak, że obecność chociażby w Game Passie gwarantuje ogromną popularność nawet najciekawszym produkcjom. Często duże tytuły potrafią przykryć małe diamenciki.

Dzisiejszy ranking właśnie o nich. Mniejszych (chociaż jest kilka wyjątków), ale też bardzo ciekawych grach. Wiele z nich może z początku nie wzbudzać zainteresowania, ale warto mimo wszystko po nie sięgnąć. W końcu na tym też polega urok Game Passa - łatwość w odkrywaniu gier, po które normalnie byśmy nie sięgnęli.

Zanim zaczniemy drobna uwaga. Oferta Game Passa ciągle się zmienia, a więc poniższe gry prędzej czy później znikną z oferty. Warto więc się śpieszyć. Dla mnie to z kolei argument, aby do tematu jeszcze kiedyś wrócić.

Prodeus

Zaczynamy od gry dla tych, którzy ciągle tęsknią za staroszkolnymi shooterami. Prodeus to produkcja, która z jednej strony bierze mechanikę i level design wzorowany na starych Doomach, z drugiej pakuje to wszystko w pełne 3D. Efektem jest bardzo grywalny FPS, z dopracowanym strzelaniem i rozwiązaniami, które mimo swoich korzeni dobrze spisują się również dzisiaj. Prodeus ma więc mnóstwo sekretów do odkrycia, ale też główna rozgrywka jest w miarę liniowa, dzięki czemu płynnie przechodzimy przez kolejne poziomy. Nie ma więc błądzenia w poszukiwaniu kolorowych kluczy, co wielu graczy odrzuca od takich produkcji. Dużym plusem jest też sporo poziomów trudności, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście nie jestem wielkim fanem boomer shooterów, ale akurat w tej grze spędziłem całkiem udany weekend.

Tinykin

Czy posiadacze Xboksa mogą zazdrościć fanom Nintendo takiej marki jak Pikmin? No to już nie muszą. Tinykin to bardzo mało znana, ale mimo wszystko wysoko oceniana (średnia 88% wersji na Xboksa) produkcja wzorowana właśnie na hicie japońskiej korporacji. Mechanika idzie nawet dalej, bo dodaje do niej sporo elementów platformowych. Dodatkowo Tinykin to bardzo dobra, kolorowa oprawa graficzna. Dzięki temu nawet w porównaniu do Pikmina nie sprawia wrażenia młodszego, słabszego kuzyna. Gdybym miał więc wskazać trzy najciekawsze i jednocześnie najmniej znane gry z tego zestawienia, bez wątpienia postawiłbym na Tinykin.

Generation Zero

Szwecja 1989 roku i otwarty świat pełen tajemniczych maszyn. Generation Zero na materiałach przedpremierowych robiło świetne wrażenie. Niestety w momencie premiery wiele problemów sprawiło, że o produkcji ekipy Systemic Reaction nie było wystarczająco głośno. Gra jednak dostała sporo popremierowego wsparcia i dzisiaj sprawia wrażenie jednej z ciekawszych oraz bardziej nieoczywistych opcji w Game Passie. Warto więc zapomnieć o kontrowersjach z debiutu i podejść do Generation Zero z czystą głową. Obecnie to znacznie lepsza i bardziej dopracowana produkcja niż w 2019 roku. Czas więc dać jej jeszcze jedną szansę oraz odkryć tę tajemniczą oraz pełną niebezpieczeństw wizję Szwecji końcówki jak 80-tych. Warto sprawdzić samemu, jak i w kooperacji.

GramTV przedstawia:

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!