Ziemia zaraz przestanie być zdatna do użytku, a dwójka astronautów wyrusza zbadać kandydata na nowy dom dla ludzkości.
Nie ma lepszego momentu na wydanie gry o kosmosie jak czas, w którym świat żyje pierwszą od dekad wyprawą na Księżyc. Zainteresowanie wszechświatem jest obecnie bardzo duże, co próbuje wykorzystać francuski DON’T NOD. Paryski deweloper nie jest w najlepszej kondycji finansowej, przez co nie powinniśmy oczekiwać niczego spektakularnego, przynajmniej pod kątem budżetu. Z drugiej strony ten zespół zawsze był znany z wysokich umiejętności opowiadania historii. Może więc Aphelion będzie jedną z najlepszych gier fabularnych o kosmosie. Albo i nie.
Aphelion powstał przy współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, co na każdym kroku przypomina nam logo instytucji na skafandrach dwójki głównych bohaterów. Oprócz tego szczegółu cała reszta wygląda jednak jak typowe science fiction, a nie growy odpowiednik filmu Interstellar, łączący fikcję z mocnymi naukowymi podstawami. Fabuła rozpoczyna się w momencie nieudanego lądowania statku z dwójką bohaterów – o dziwo tak wielka maszyna sprowadziła na powierzchnię niezbadanej planety tylko ich. Misja polega na sprawdzeniu okolicy. Ziemia w wyniku katastrofy klimatycznej przestaje być zdatna do zamieszkania, a nowa, skuta lodem planeta wydaje się mocnym kandydatem na kolejny dom. Najpierw jednak trzeba się uratować z wraku zniszczonego statku.
Oboje bohaterowie, prywatnie związani dużym uczuciem, zostają rozdzieleni, a historię poznajemy na zmianę – raz ona, raz on. Astronauci znajdują się w nieco innych sytuacjach, co ogranicza monotonię. Przykładowo mężczyzna został poważnie ranny, a jego skafander uszkodzony, przez co stale musimy pilnować dostępu do tlenu. Nie oczekujcie jednak, że te zmiany będą tak istotne, aby wywrócić rozgrywkę do góry nogami. Aphelion to jednak raptem krok czy dwa od walking simulatorów, z delikatnymi elementami gry action adventure. Z tego drugiego produkcja DON’T NOD bierze chociażby sekcje zręcznościowe ze wspinaczką. Troszkę jak Uncharted. Podkreślam jednak – tylko troszkę. Bohaterka Aphelion faktycznie potrafi zrobić użytek z linki z hakiem czy wspinać się po ścianach. Wszystko to jednak bardzo podstawowy poziom, który w żaden sposób nie ekscytuje. Porównanie do Uncharted jest więc mocno wyolbrzymione. Nie oczekujcie podobnego poziomu emocji.
Już nie walking simulator, jeszcze nie action adventure
Oprócz wspinania się po ścianach, Aphelion nie oferuje zbyt wielu rozbudowanych mechanik. Większość rozgrywki to przemierzanie lokacji i narracja. W kilku miejscach będziemy musieli się skradać, ale to też określenie mocno na wyrost. To raczej takie samo chodzenie, ale po cichu, aby nie ściągnąć na siebie zagrożenia. Aphelion jest więc, jak na walking simulator, dosyć rozbudowany. Jeśli jednak spojrzymy na tę grę przez pryzmat gatunku action adventure, gameplay staje się bardzo surowy i oszczędny. Nie ma tutaj żadnych zagadek logicznych, walki czy czegoś więcej niż prosta sekcja, w której bohaterka biegnie uciekając przed czymś, a my musimy skręcać, aby omijać przeszkody. Brakuje nawet dobrej zachęty do eksploracji w postaci większej liczby sekretów i znajdziek.
Tak oszczędny gameplay może mieć uzasadnienie, jeśli warstwa fabularna oferuje wystarczająco dużo jakości. Tutaj DON’T NOD mogło pokazać swoje możliwości znane z kilku ich tytułów – dla mnie z Banishers: Ghosts of New Eden na czele. Po Aphelion widać, że robili to profesjonaliści. Podzielenie kampanii na dwie perspektywy to ciekawy pomysł, a częste oddalanie kamery i prezentowanie akcji z szerokiej perspektywy pokazują, że ktoś szukał pomysłu na unikatowe podejście do narracji. Wyszło nieźle. Tylko nieźle. Aphelion to ciekawy przypadek gry, która bardzo chce być fabularnie ekscytująca, ale robi to tylko na przyzwoitym poziomie. W grze zdecydowanie brakuje czegoś emocjonującego i zaskakującego.
GramTV przedstawia:
Trudno opowiadać o historii bez spoilerów. Musicie mi więc uwierzyć na słowo, że fabuła w Aphelion jest tylko niezła. Ostatnie rozdziały przechodziłem na raty, a nie przy jednym podejściu. Powinno mi to ciążyć, ale mimo wszystko fabuła w finale nie potrafiła na tyle angażować, abym czuł dyskomfort na myśl o tym, że jeszcze nie mogę usiąść do ostatniego rozdziału. W opowieści zdecydowanie brakuje mocnych zwrotów akcji i zaskoczenia. Większość motywów, które zobaczycie w Aphelion, była już w różnych grach w przeróżnych konfiguracjach. W dzisiejszych czasach, kiedy produkcje nastawione głównie na historię nie mają łatwo, DON’T NOD powinno zaproponować zdecydowanie więcej.
Nawet sama planeta nie jest tak intrygująca jak mogłaby być. Przez większość czasu pokryta jest lodem, a nawet jak odkrywamy suche obszary, bardziej przypominają nudną pustynię niż odległy zakątek galaktyki, który na każdym kroku oferuje coś niespotykanego i ekscytującego. Kilka lokacji jest całkiem ładnych. To jednak tylko solidna, rzemieślnicza praca, a nie artystyczna perełka, której odkrywanie jest wartością samą w sobie.
Aphelion swoim pomysłem na historię przypomina Niezwyciężonego. Czuć tutaj podobny klimat odkrywania nieznanej planety, która wcale nie chce być przez kogokolwiek odkrywana. Tylko, że polska produkcja, tak samo jak powieść Stanisława Lema, mają w sobie atmosferę niepewności i tajemnicy, która przyciągała jak magnes. Inna fabularna gra o kosmosie, w tym wypadku Marsie, to Fort Solis. Ten tytuł miał swoje wyraźne problemy, ale jednak historia i klimat były na poziomie, którego oczekujemy od dobrego thrillera. Podaję te przykłady aby pokazać, że konkurencyjne tytuły, w przeciwieństwie do Aphelion, mają w sobie coś na bardzo wysokim poziomie. Produkcji DON’T NOD tego brakuje, przez co jeśli miałbym ją do czegoś porównać, to prędzej do Deliver Us The Moon czy Deliver Us Mars. To już jednak półka niżej.
W czasach, w których gry fabularne nie sprzedają się najlepiej, zrobienie czegoś tylko dobrego to jednak skazywanie siebie samego na porażkę. DON’T NOD nie odrobił zadania domowego i nie przygotował nic, co może być znakiem rozpoznawczym Aphelion. Fabuła jest niezła, ale nie wbija w fotel. Świat momentami ładny, ale nie urzekający. Rozgrywka jak na produkcję narracyjną jest nieco bardziej rozbudowana, ale też w szerszej perspektywie nadal jest to za mało. Aphelion jest więc niezła grą, która idealnie nadaje się do usług subskrypcyjnych. To jednak nie nastraja optymistycznie z perspektywy sprzedaży.
7,0
Niezła podróż w nieznane, ale to za mało, aby ta francuska misja kosmiczna rozkochała w sobie graczy.
Plusy
Niezły pomysł z pokazaniem historii z dwóch perspektyw
Więcej mechanik niż w klasycznym walking simulatorze
Klimat odkrywania nieznanej planety
Minusy
Historia jest niezła, ale nic ponad to
Zachowawcze podejście do świata
Lokacje nie zachęcają do większej eksploracji
Rozgrywka jest zbyt płytka jak na współczesne realia
Prześwietlam polski gamedev - piszę o grach, biznesie i kulisach branży, do których inni nie docierają. Rozmawiam z twórcami i analizuję co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.