Myślę, że wielu z was czekało właśnie na ten tytuł. Tak, dziś bierzemy na warsztat kultową Bitwę o Śródziemie!
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie to mokry sen fanów uniwersum Tolkiena i miłośników gier strategicznych. Nie chodzi nawet o znajome twarze, historię muzykę czy wiernie odwzorowane lokacje. Chodzi o poczucie, że gracz naprawdę uczestniczy w świecie, który wcześniej znał tylko z książek i filmów. W świecie który został odtworzony na wielką skalę, zwłaszcza w zakresie bitew.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Wracamy do kultowego RTS-a z Władcy Pierścieni
Na początku lat dwutysięcznych Electronic Arts miało już doświadczenie z marką Władcy Pierścieni. Jak wspominaliśmy w poprzednich Podróżach przez Śródziemie, firma wydała wcześniej widowiskowe gry akcji pokroju Dwóch Wież i Powrotu Króla. Obie były udane, ale skupiały się przede wszystkim na pojedynczych bohaterach, ich przygodach i oczywiście na sporej dawce niezobowiązującej akcji. Bitwa o Śródziemie oddała w ręce gracza całe armie (choć nadal pojawiają się znani bohaterowie). Do tego po znacznie słabszej strategii jaką była Wojna o Pierścień, ten tytuł był dopracowany w najmniejszym detalu.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Na pewno jednym z najmocniejszych punktów Bitwy o Śródziemie był fakt, że gra była pełnoprawną adaptacją filmowej wizji świata stworzonej przez Petera Jacksona. Gra korzystała z praw do trylogii filmowej, co oznaczało dostęp do wizerunków aktorów, fragmentów ścieżki dźwiękowej oraz estetyki znanej z kina – wszystko czego oczekiwali gracze będący fanami Władcy Pierścieni. Po dwóch poprzednio wydanych produkcjach w których świat był znajomy, ale historie wykreowane na nowo (Wojna o Pierścień, Trzecia Era), tutaj wracaliśmy do tego co było już znane i lubiane. Podobnie jak Powrót Króla w 2003 roku, Bitwa o Śródziemie sprawiała wrażenie, jakby była naturalnym rozwinięciem filmowej opowieści.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Bitwa o Śródziemie ukazała się wyłącznie na komputerach osobistych z systemem Windows i w tamtym czasie była to decyzja w pełni logiczna. Strategie czasu rzeczywistego nadal były domeną pecetów, a mysz i klawiatura zapewniały komfort sterowania niemożliwy do osiągnięcia na ówczesnych konsolach. Gra korzystała z silnika przygotowanego specjalnie pod rozgrywkę RTS, a interfejs zaprojektowano tak, aby zarządzanie oddziałami było szybkie i intuicyjne. Brak wersji konsolowej oznaczał mniejszy zasięg komercyjny niż w przypadku wcześniejszych produkcji akcji, ale jednocześnie pozwolił twórcom skupić się na stworzeniu strategii bez kompromisów co jak dziś wiemy – w pełni się udało.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Gra oferowała dwie kampanie, które były głównym trzonem rozgrywki. Jedna pozwalała stanąć po stronie dobra i poprowadzić siły Gondoru, Rohanu oraz elfów przeciwko ciemności, z kolei druga oddawała graczowi kontrolę nad armiami Mordoru i Isengardu, pozwalając graczowi spojrzeć na konflikt z perspektywy zła. To właśnie ten drugi wariant był szczególnie interesujący, ponieważ możliwość przejęcia kontroli nad armiami Saurona nadawała grze dodatkowej głębi i sprawiała, że historia nie była jedynie odtworzeniem filmu, ale interaktywną reinterpretacją znanej nam wojny. Jednym z najbardziej pamiętnych elementów gry była struktura tej kampanii. Zamiast zwykłej listy misji, gracz otrzymywał mapę Śródziemia, na której stopniowo toczyła się batalia. Co więcej, kampania pozwalała odtwarzać ważne wydarzenia z filmu, więc przechodziło się przez Morię stawiając czoła Balrogowi albo broniło się murów Helmowego Jaru. Generalnie w grze odwiedzaliśmy znane miejsca, ale właściwie byłoby to dziwne gdyby było inaczej.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
GramTV przedstawia:
Pod względem rozgrywki Bitwa o Śródziemie była strategią czasu rzeczywistego, ale znacznie bardziej przystępną niż wiele klasycznych RTSów. Twórcy postawili na prostotę, dlatego nie mieliśmy tu skomplikowanej ekonomii lub mozolnego zarządzania dziesiątkami parametrów. Budowanie konstrukcji było bardzo ograniczone, a same budynki stawialiśmy na wybranych fragmentach dostępnej przestrzeni, ale dzięki temu tempo gry było szybsze, a rozgrywka bardziej dynamiczna. Jednostki poruszały się w batalionach zamiast pojedynczych żołnierzy, podobnie jak w świetnym Company of Heroes. To rozwiązanie świetnie pasowało do klimatu wielkich bitew, ponieważ armie wyglądały bardziej realistycznie, a starcia miały większy rozmach. Ważną rolę w odgrywali także bohaterowie tacy jak Aragorn, Gandalf czy Saruman, którzy swoimi specjalnymi umiejętnościami mogli przechylić losy bitwy na swoją stronę. Co więcej, każda z postaci (naturalnie było ich znacznie więcej) mogło się rozwijać w trakcie kampanii, zdobywając nowe umiejętności. Na pewnym etapie prości orkowie nie byli w stanie pokonać naszej wyszkolonej już drużyny pierścienia i potrzeba było do tego znacznie więcej mocniejszych sił.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Z pewnością wielkim osiągnięciem Bitwy o Śródziemie była skala starć. Na ekranie pojawiały się dziesiątki jednostek, co świetnie odwzorowywało filmowe batalie. Kawaleria Rohanu potrafiła szarżować na szeregi orków i - co istotne - taranować ich niczym w serii Total War. Coś takiego idealnie pasowało do Władcy Pierścieni i cieszy fakt, że jednostki nie zatrzymywały się przed przeciwnikami, aby zbijać pasek życia niczym w klasycznych RTS’ach. To miało być widowisko i twórcy doskonale o tym wiedzieli. Rozumieli, że gracze nie chcą jedynie liczyć zasobów, ale poczuć ciężar wojny i dynamikę starć w swoim ukochanym uniwersum fantasy. Walkom towarzyszyła znana nam wszystkim muzyka z filmu, a bohaterowie zachęcali do boju swoimi kultowymi odzywkami, które również dobrze pamiętaliśmy z dużego ekranu. To wszystko sprawiało, że nawet mała potyczka z dwoma-trzema oddziałami przeciwnika sprawiała wrażenie wzniosłej i ważnej. Naturalnie pomimo uproszczeniu wielu mechanik, Bitwa o Śródziemie korzystała z klasycznego papier kamień nożyce, więc włócznicy potrafili skuteczniej zatrzymać jeźdźców, Ci z kolei idealnie nadawali się na łuczników i tak dalej. Fajnym pomysłem było także ograniczenie możliwości budowania, więc trzeba było zdecydować czy lepiej mieć mniej liczebną armię, ale w zamian jakieś profity z dodatkowych budynków, czy może jednak tworzyć wiele gospodarstw, które pozwolą na tańsze i liczne rekrutowanie jednostek.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Nic dziwnego, że gra została przyjęta bardzo dobrze zarówno przez recenzentów jak i samych graczy. Oprawa audiowizualna robiła wrażenie, klimat również, a mechaniki choć nieco uproszczone, były niesamowicie grywalne. Gra zdobyła wierną społeczność, a tryb potyczek oraz rozgrywka wieloosobowa sprawiły, że wielu fanów spędzało przy niej długie miesiące. Najbardziej ceniono to, że Bitwa o Śródziemie nie było tylko kolejną grą na licencji, a wiemy, że bywało z tym bardzo różnie, ale tytułem, który naprawdę wykorzystywał potencjał świata Tolkiena. W odróżnieniu od Wojny o Pierścień, która garściami czerpała z Warcrafta 3, Bitwa o Śródziemie miała własną tożsamość i pomysł na siebie, a to zostało w pełni docenione. Właściwie ten tytuł jest doceniany i świetnie zapamiętany nawet dzisiaj. Jeszcze nie tak dawno wrzuciłem post na swoim Instagramie wspominając tę produkcję i odbiór był niesamowity. Każda komentująca osoba bardzo ciepło wspominała tę grę, a część nawet zdecydowała się wrócić do gry pod wpływem uderzenia nostalgii.
Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (2004)
Po tak wielu latach Bitwa o Śródziemie pozostaje jedną z najbardziej pamiętanych gier strategicznych swojej epoki. To produkcja, która potrafiła spełnić dziecięce marzenie wielu fanów Władcy Pierścieni, a przy okazji dać poczucie, że los Śródziemia naprawdę zależy właśnie od gracza i jego decyzji. Co więcej, pomimo upływu lat, nadal gra się świetnie, a grafika choć trąci już myszką, wcale nie odstrasza. Myślę, że jeśli chodzi o świat Władcy Pierścieni, jest to jeden z najlepszych wyborów, aby udać się w nostalgiczną podróż i odegrać jakąś rolę w imię dobra lub zła.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!