Nie wszystkie gry z uniwersum Władcy Pierścieni były hitami, a Aragorn’s Quest choć ma swój urok, to jest właśnie jedną z takich produkcji.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest to jeden z tych tytułów o którym pamięta znacznie mniej osób niż o produkcjach od choćby Electronic Arts i chyba nie bez powodu. Tej gry raczej nie wymienia się obok najlepszych gier osadzonych w Śródziemiu, a jej odbiór sprawił, że ciężko zaliczyć ją nawet do klasyków. Jest to jednak kolejna gra z Władcy Pierścieni, którą warto poznać dla samego, aby uzupełnić kawałek tej historii i chyba niestety nic więcej.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Wspominamy zapomniane The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Aragorn’s Quest jest ciekawą produkcją, która została stworzona z bardzo konkretnym pomysłem. Gra miała być kolorowa, przystępna i rodzinna, aby przede wszystkim pozwolić młodszym graczom przeżyć najważniejsze wydarzenia Wojny o Pierścień z perspektywy Aragorna. Była też jedną z tych gier, które próbowały wykorzystać możliwości konsoli Nintendo Wii w charakterystyczny dla niej sposób, dlatego zamiast siedzieć spokojnie z klasycznym kontrolerem, wymachiwało się Wii kontrolerem niczym mieczem, udawało się strzelanie z łuku, a nawet można było grać z drugą osobą, która obejmowała kontrolę nad Gandalfem. Niestety takie uproszczenie zabawy oraz jakość wykonania samej gry, sprawiły, że mało kto chce dziś wracać do tego tytułu.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest zadebiutowało w 2010 roku, choć niektóre wersje trafiały na rynek kilka miesięcy później. Gra trafiła wspomniane Nintendo Wii, ale tez na DS. oraz PlayStation 2, 3 i Portable. Chyba już sam dobór platform trochę sugerował do kogo kierowana jest ta produkcja. Według założeń twórców to nie miała być kolejna brutalna gra akcji dla dorosłych fanów Tolkiena i było to o tyle interesujące, że Władca Pierścieni głównie kojarzył się z ogromnymi bitwami, krwawymi pojedynkami, mrokiem i epicką atmosferą. Ten tytuł również zawierał pojedynki z przeciwnikami, ale wszystko zostało pozbawione jakiejkolwiek brutalności i zostało przedstawione w bardzo symboliczny sposób.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Twórcy mieli świadomość, że ponowne opowiadanie całej trylogii Władcy Pierścieni nie będzie łatwym zadaniem, dlatego zastosowano ciekawy zabieg. Akcja gry rozpoczyna się w momencie gdy Aragorn jest już królem Gondoru i przybywa do Shire, aby uhonorować Sama Gamgee za jego udział w wielkich wydarzeniach, które doprowadziły do upadku Saurona. Ten z kolei opowiada swoim dzieciom historię Aragorna i właśnie gracz stawał się uczestnikiem tych opowieści. Dzięki temu nadal mogliśmy brać udział w najważniejszych wydarzeniach Drużyny Pierścienia sterując Aragornem, ale jednocześnie nie było to w pełni odtwarzanie całej historii, tylko wybranych fragmentów na zasadzie wspomnień. Poza tym nie była to zbyt długa przygoda. Na platformie YouTube można znaleźć filmy z przejściem gry w około 4-5 godzin.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
GramTV przedstawia:
Wspomniana już oprawa była jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów produkcji. Postacie miały uproszczone sylwetki, środowisko było zbyt kolorowe, a całość miała bardzo lekki charakter w porównaniu do innych gier z Władcy Pierścieni. Same lokacje wyglądały całkiem nieźle, zwłaszcza malownicze scenerie jak choćby Rivendell, rzecz w tym, że nie do końca było to spójne z wizją Tolkiena, co odczuli chyba najbardziej zagorzali fani. Trzeba jednak docenić fakt, że ktoś próbował uczynić ten świat nieco przystępniejszym dla najmłodszych.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Niestety gra poległa przede wszystkim na polu technicznym. Produkcja miała problemy z teksturami, doczytywaniem się elementów i z animacjami. Modele postaci wyglądały momentami bardzo topornie, nawet jak na kreskówkową wizję, a sam model walki nie wszystkim przypadł do gustu. Już nawet nie mówię o systemie ruchowym, które miało problem z wychwyceniem ruchów gracza, ale nawet klasyczne granie na padzie bywało problematyczne i mało angażujące. Wersja na PlayStation 3 eliminowała kilka problemów, ale to nadal nie była produkcja wysokich lotów. Aragorn’s Quest na Nintendo DS w ogóle było nieco inną grą, ze zmienioną perspektywą oraz większym naciskiem na statystki, ale te zmiany wcale nie uczyniły jej lepszą.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Sama rozgrywka również nie powalała na kolana. Była to raczej nieskomplikowana gra akcji w której po prostu używało się prostych ataków, aby podołać kolejnym nadciągającym wrogom, którzy tak naprawdę nie stanowili żadnego wyzwania. Trudno było doszukiwać się w tej grze jakiś bardziej zaawansowanych mechanizmów – ot prosta rozgrywka dla zabicia czasu, tyle że z wieloma błędami i bolączkami. Powtarzalność też była małą przeszkodą. Niemal każda misja polegała na wykonywaniu tych samych działań – zmieniała się jedynie sceneria. Oczywiście zawsze fajnie jest odwiedzić znane miejsca, ale przebijanie się przez kolejnych wrogów tymi samymi ruchami, nawet przez te kilka godzin może porządnie zmęczyć.
The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest
Po takich hitach od Electronic Arts, zarówno tych akcji jak i strategii czy też po starcie świetnego MMORPG, omawiane The Lord of the Rings: Aragorn’s Quest trochę było na przegranej pozycji już na starcie. Ciężko dorównać tak kultowym produkcjom, które często niezwykle wiernie oddawały ducha Władcy Pierścieni, dostarczając przy tym niezwykle satysfakcjonujący i wciągający gameplay. Może gdyby bardziej przyłożono się do jakości przy tworzeniu gry, to jej odbiór byłby lepszy, a tak, Aragorn’s Quest leży obecnie na stosie zapomnianych gier z Władcy Pierścieni, które dziś są jedynie ciekawym wspomnieniem.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!