Entropia - recenzja. Tworzenie planet to skomplikowana zabawa

Piotr-Magdziak
2026/09/29 11:00
0
0

Entropia to nowość od znanego autora Simone Lucianiego. To ciężka gra typu euro, w której tworzyć będziemy całe układy słoneczne.

Entropia to naprawdę ciężki kawałek eurogry

Simone Luciani słynie z ciężkich tytułów w swoim portfolio. Podobnie zresztą współautor Entropii, czyli Tommasso Batista. Bez większych zaskoczeń, Entropia to skomplikowana eurogra o dosyć wysokim współczynniku trudności.

Nawet sam koncept jest już mocno skomplikowany. Czasami w grach zbieramy ptaki, czasami budujemy nasze małe miasta. W tych mocniej rozdmuchanych tytułach terraformujemy całą planetę. No to w Entropii budujemy układy słoneczne, ulepszamy gwiazdy, zasiedlamy planety życiem i obserwujemy rozwój nowych gatunków. Wcielamy się więc w jakiś rodzaj bardzo potężnych kosmicznych bytów, całkiem miło.

Od strony technicznej, Entropia to najbardziej klasyczna sałatka z punktów. Mamy ograniczoną liczbę akcji i wygra ten, kto ograniczoną liczbę akcji zamieni na największą liczbę punktów. Sposobów na to jest oczywiście wiele. Gra będzie oferowała nam mnóstwo ścieżek rozwoju i od nas zależy na którą z nich się zdecydujemy.

Komponentów nie brakuje

Pod względem zawartości pudełka Entropia naprawdę robi wrażenie. Tego jest po prostu mnóstwo. Mamy grube kafelki gwiazd, planet, biomów i układów planetarnych, drewniane znaczniki zasobów i form życia, karty, plansze graczy oraz całą masę mniejszych żetonów i znaczników. Nawet nie chce mi się tego wszystkiego wymieniać, pudełko jest napakowane.

Co ważne, nie jest to zbieranina przypadkowych elementów słabej jakości. Komponenty dobrze pasują do tematyki, a szczególnie przyjemnie wypadają drewniane elementy i solidne, dwuwarstwowe plansze Konsol. Całość od razu sprawia słuszne wrażenie dopracowanego, ciężkiego euro, które dobrze wykorzystuje fizyczne komponenty.

Jest jednak druga strona tej obfitości. Entropia ma dostaje żadnego inserta, który pomógłby to wszystko sensownie uporządkować. Producent wspaniałomyślnie dał nam kilkanaście foliowych woreczków. A cała gra wymaga na wstępie bardzo długiego rozłożenia całej planszy. Musimy posegregować gwiazdy 1a, 1b, 2b, 4c itp., trzy talie stworków, bakterii i roślin, cele, biomy, no sporo tego. Ja osobiście po rozłożeniu pierwszy raz już miałem trochę dosyć. Samo rozkładanie gry nie jest jednak aż tak dużym problemem - rodeo pojawia się wtedy, gdy trzeba ją później złożyć i wszystko ponownie upchnąć w pudełku. Absolutny dramat.

W efekcie Entropia jest jedną z tych gier, przy których po zakończeniu partii można złapać się na myśli, że najchętniej zostawilibyśmy ją na stole do następnego dnia. Komponentów jest tak dużo, że ich segregowanie staje się osobną częścią całego doświadczenia. Przy tak bogatym wydaniu brak inserta boli szczególnie mocno. Po jednej grze miałem już wątpliwości czy w ogóle będzie chciało mi się rozkładać to wszystko jeszcze raz. Gra pod względem tematyki i trudności rozkładania bardzo przypomina Civolution, do którego nigdy nie wróciłem właśnie przez kiepski stosunek rozkładania do zabawy.

Nie brakuje też skomplikowania i główkowania

Entropia to przede wszystkim gra o budowaniu własnego małego kosmosu. W trakcie partii dokładamy do swoich układów gwiazdy, planety i asteroidy, a później próbujemy zasiedlić je różnymi formami życia. Zaczynamy więc od dość pustego układu, który stopniowo rozbudowujemy. Z czasem pojawiają się kolejne zależności, a nasze planety zaczynają działać jak elementy większej układanki. Każdą akcje możemy zamieniać na punkty, ale od nas tylko zależy jak sprawnie nam to pójdzie.

Najciekawsze zaczyna się wtedy, gdy poszczególne elementy zaczynają się ze sobą łączyć. Planeta musi mieć odpowiednie warunki, żeby mogła zostać zasiedlona konkretną formą życia, gwiazdy dają nam kolejne możliwości, a biomy i rozwój konsoli pozwalają jeszcze bardziej rozkręcić nasz silnik. Do tego dochodzą misje i cele, które wyznaczają dodatkowe kierunki rozwoju. Nie chodzi więc wyłącznie o zbieranie punktów z pojedynczych akcji. Bardziej o zbudowanie takiego układu zależności, w którym kolejne ruchy będą przynosiły coraz więcej korzyści.

Partia nie ma też z góry ustalonej liczby rund. Koniec następuje, gdy gracze spełnią odpowiednią liczbę głównych celów, więc tempo rozgrywki może się zmieniać w zależności od tego, jak rozwijają swoje kosmiczne imperia. W praktyce Entropia jest więc grą o stopniowym rozkręcaniu własnego silnika i pilnowaniu, żeby nie zostać w tyle. Minus tego rozwiązania jest taki, że zwykle wygra gracz, który wywołał zakończenie gry. Wszystko przypomina więc bardziej wyścig.

Poziom zabawy trochę nie nadąża za poziomem skomplikowania

No tutaj przydałby się insert, żeby to płynnie rozłożyć
No tutaj przydałby się insert, żeby to płynnie rozłożyć

GramTV przedstawia:

Po kilku partiach mam z Entropią trochę mieszane odczucia. Z jednej strony to naprawdę fajna łamigłówka, w której można kombinować z rozwojem swojego układu i szukać coraz lepszych połączeń między dostępnymi elementami. Z drugiej - miałem wrażenie, że gra momentami zwyczajnie się ciągnie. Zamiast poczucia, że jeszcze jedna akcja i zaraz wydarzy się coś ciekawego, częściej pojawiało się u mnie pytanie, ile jeszcze zostało do końca. I najczęściej okazywało się, że położenie przez kogoś 4 komet czy zebranie 18 zwierząt. A to wiele okrążeń…

Problemem jest też dla mnie liczba mechanik. Entropia ma ich sporo, ale nie wszystkie wydają się równie potrzebne. Część z nich daje dodatkową warstwę planowania, ale część sprawia raczej wrażenie kolejnego elementu, o którym trzeba pamiętać. W efekcie gra momentami wydaje się bardziej przekombinowana niż faktycznie złożona. Brakowało mi tutaj takiego „genialnego” elementu, który spinałby całą grę w całość. Wiecie, tak jak kostki robotników w Teotihuacanie, stała wędrówka po szlaku w Great Western Trail, powiązanie terraformacji z punktami, dochodem i końcem gry jak w Terraformacji Marsa czy ciągnięcia lew kartami akcji jak w Arcs. Entropia nie ma czegoś takiego, każda akcja po prostu jest, coś robi i tyle.

Tym elementem miało być chyba poruszanie się po pierścieniu, ale w praktyce nie czułem, żeby było ono szczególnie emocjonujące. Wizualnie wygląda to fajnie i daje poczucie przemieszczania się po kosmicznej planszy, natomiast samo współzawodnictwo z innymi graczami nie jest tutaj specjalnie angażujące. Walka o poszczególne pola czy możliwości sprowadza się często do tego, że możemy podebrać komuś jakiś ochłap albo zyskać jakiś odłamek entropii więcej, ale trudno mówić o prawdziwej walce o pozycję. Do tego dochodzi praktycznie zerowa interakcja do czasu końcowego zbierania celów.

Ale łamigłówkę ciężko ocenić inaczej niż dobrze

Nie zmienia to faktu, że Entropia ma sporo rzeczy, które naprawdę mi się podobają. Przede wszystkim akcje bardzo dobrze spinają się ze sobą. Jedno działanie naturalnie prowadzi do kolejnego, zdobyte elementy znajdują zastosowanie w następnych ruchach, a kolejne decyzje pozwalają coraz lepiej wykorzystywać to, co już zbudowaliśmy. W pewnym momencie zaczynamy widzieć, jak poszczególne mechanizmy zazębiają się ze sobą i wtedy cała ta pozorna komplikacja zaczyna mieć sens. W pierwszej grze tylko niemal na pewno zorientujecie się, że akcja z tury #2 popsuła wam osiem następnych.

Podoba mi się też to, że gra praktycznie nie opiera się na losowości. Oczywiście mamy zmieniające się dostępne elementy, ale ostatecznie wynik zależy przede wszystkim od tego, jak dobrze potrafimy zaplanować swoje działania. Co ciekawe, nie zabija to regrywalności. Kolejne partie nadal pozwalają szukać innych rozwiązań, inaczej układać swój silniczek i sprawdzać nowe zależności. Karty, planety i biomy są po prostu bardzo dobrze zbalansowane mechanicznie.

Jeśli miałbym siadać uśmiechnięty raz jeszcze do Entropii to w dwie osoby. Wtedy każdy może spokojnie kombinować nad swoim układem, a całość nie zamienia się w czekanie na swoją kolej. Przy większej liczbie graczy nie widzę natomiast specjalnej wartości dodanej. Interakcji jest tutaj tak mało, że kolejna osoba przy stole nie wnosi dla mnie nowych emocji ani ciekawych decyzji. A czas oczekiwania na swoja turę rośnie.

Ogólnie, Entropia to naprawdę fajna gra, jeśli lubicie tzw. eurosuchary i macie już wszystkie największe klasyki w kolekcji. Wtedy będzie to naprawdę dobry (i rozsądnie wyceniony!) tytuł. Ale tak na pierwszą planszówkę to mocno nie polecam.

7,5
Trochę przesadnie skomplikowana, piekielnie rozbudowa gierka typu euro
Plusy
  • Świetne komponenty
  • Ładna wizualnie
  • Akcje przyjemnie łączą się ze sobą
Minusy
  • Fatalna w składaniu i rozkładaniu
  • Za długa
  • Mnóstwo akcji i przesadne skomplikowanie rozgrywki
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!