Recenzja

Banjo spotyka Mario - recenzja Yooka-Laylee and the Impossible Lair

Mateusz Mucharzewski, 03.11.2019 13:00 0

Duchowy następca Banjo-Kazooie postanowił zostać konkurentem Mario. Co z tego wyszło?

Yooka-Laylee nie jest moją ulubioną platformówką, ale gra i tak zyskała sporą popularność, pokazując tym samym dużą tęsknotę za serią Banjo-Kazooie wśród graczy. Naturalnym krokiem wydawało się więc stworzenie kontynuacji. Ekipa Playtonic Games zdecydowała się jednak na zupełnie inny, niespodziewany ruch. Kolejna odsłona ich cyklu Yooka-Laylee idzie w kierunku serii Mario (ale nie tych w pełnym 3D). Jednocześnie próbuje pożenić tę koncepcję z tym, co w klasycznym Banjo-Kazooie było bardzo ważne. Efekt? Nietypowa platformówka ze wszystkimi wadami i zaletami pierwszego Yooka-Laylee.

Rozgrywkę w Yooka-Laylee and the Impossible Lair powinniśmy omawiać na dwóch poziomach. Pierwszy, ten najbardziej oczywisty, to poszczególne etapy. Tutaj gra staje się bardzo klasyczną platformówką. Najbliżej jej zdecydowanie do serii Mario, ewentualnie Donkey Kong Country. Umiejętności bohatera to skakanie i uderzanie wrogów. To tyle. Żadnych specjalnych umiejętności czy wykorzystania zdolności nietoperza Laylee. Twórcy musieli więc wykazać się kreatywnością przy projektowaniu poziomów. Niestety tutaj również zabrakło czegoś spektakularnego. Levele nie cechują się ani zróżnicowanym otoczeniem, ani kreatywnym rozmieszczeniem przeciwników czy elementów zręcznościowych. Nie udało się nawet wyróżnić poziomem trudności, który jest na średnim poziomie – nie jest szczególnie ciężko, ani za łatwo.

Jedyne urozmaicenia to specjalne wersje niektórych poziomów. Przykładowo w jednym ważną rolę odgrywa woda i fontanny, dzięki którym można dostać się w nowe miejsca. Zmodyfikowana wersja tego etapu wprowadza bardzo niską temperaturę, przez co wszystko jest zamrożone. Takie alternatywne wersje ma sporo poziomów, co pozwoliło twórcom znacząco wydłużyć czas zabawy przy relatywnie niewielkich nakładach pracy. Jest to więc jedyna, w miarę oryginalna rzecz w Yooka-Laylee and the Impossible Lair. Nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale szczerze przyznam, że nie przeszkadzało mi to. Skakanie między platformami było dosyć przyjemne. Warto jednak zauważyć, że mimo wszystko nie miałem „syndromu jeszcze jednego poziomu”. Przeszedłem kilka i moja potrzeba poskakania po platformach była zaspokojona. Z drugiej strony jest powód, dla którego tak się działo.

https://www.youtube.com/watch?v=pwGpIg0Q7WU

W tym miejscu płynnie przechodzimy do drugiego poziomu rozgrywki. O nowym Yooka-Laylee można napisać, że gra ma swego rodzaju grę w grze. To pozostałość po inspiracjach cyklem Banjo-Kazooie. Chodzi o mapę świata. Dokładnie, mapę. W większości gier mamy do dyspozycji menu, z którego wybieramy kolejne misje. Nieco dalej idą niektóre części Mario, w których możemy przemieszczać się po mapie. W praktyce jednak na jedno wychodzi. W Yooka-Laylee mniej więcej połowę czasu gry spędzamy właśnie w tym miejscu. Wszystko dlatego, że tam nic nie jest podane na tacy. Idąc od etapu do etapu natrafiamy na różnego rodzaju przeszkody. Pokonujemy je w przeróżny sposób. Przykładowo w niektórych miejscach rosną rośliny, których owocami są kule o różnych właściwościach, np. wybuchająca, za pomocą której można zniszczyć mur i odblokować przejście do kolejnej lokacji. Innym razem jest to kula zamrażająca, którą trzeba użyć aby uzyskać dostęp do alternatywnej wersji planszy (patrz przykład z akapitu wyżej).

Zagadki do rozwiązania na poziomie mapy wymagają więcej myślenia niż przechodzenie klasycznych platformówkowych poziomów. Często wygląda to w następujący sposób – po odkryciu nowego obszaru należy się przejść po okolicy i zobaczyć co się dzieje. W jednej lokacji znajdziemy kogoś, z kim można porozmawiać, mur do zniszczenia czy zamknięte drzwi. Teraz kluczowe jest dokładne obserwowanie otoczenia i szukanie miejsc, w których można coś zrobić. Zazwyczaj rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Zdarzają się jednak lokacje, w których zagadki wymagają sporo czasu. Przykładowo w jednej spotkałem postać, która chce ode mnie jakiś przedmiot. W okolicy nie widać go. Idę więc dalej. Mapa była tak skonstruowana, że wyszedłem z tego miejsca do inne lokalizacji i jakiś czas później wróciłem, ale już korzystając z innego przejścia. Pozwoliło to wejść w nowe miejsce, dzięki czemu odkryłem sposób na znalezienie konkretnego przedmiotu. Połączyłem kropki i wiedziałem, gdzie mogę go użyć. W ten sposób odblokowałem alternatywną wersję jednego z poziomów. Oczywiście wszystko trwało troszkę czasu.

W powyższym przykładzie znaczenie miało to, aby pamiętać gdzie zostawiliśmy nierozwiązaną zagadkę. To cecha charakterystyczna pierwszego Yooka-Laylee oraz całej serii Banjo-Kazooie. Tam dojście do nowego etapu/misji wiązało się z poszukiwaniami, łączeniem faktów i rozwiązywaniem zagadek logicznych. Odkrywając jakieś zablokowane przejście zawsze trzeba mieć na uwadze, że rozwiązanie może przyjść dopiero za 2-3 godziny gry, wraz z postępami w innych miejscach. Osobiście nie przepadam za tym rozwiązaniem. W przypadku Yooka-Laylee and the Impossible Lair jest jednak nieco inaczej. Zagadki są znacznie łatwiejsze, a przez to gra staje się płynniejsza. W czasie zabawy nigdy nie miałem momentów, w których nie wiedziałem co mam zrobić. Nawet jeśli nie znałem sposobu na rozprawienie się z jakimś problemem, nigdy nie było to z mojej winy. Wystarczyło iść dalej, a rozwiązanie przychodziło wraz z postępami w rozgrywce.

Z drugiej strony kupując Yooka-Laylee and the Impossible Lair wielu pewnie liczy na klasyczną dla platformówek rozgrywkę. W najnowszej produkcji ekipy Playtonic Games trzeba jednak poświęcić troszkę czasu na wałęsanie się po mapie i rozwiązywanie zagadek logicznych. Fani Banjo-Kazooie na pewno będą zadowoleni. Inni z kolei mogą zauważyć kilka problemów. Pierwszym jest długość rozgrywki. Gra zajmuje zdecydowanie zbyt wiele czasu. Przez brak czegoś unikatowego w poziomach platformowych, mniej więcej w połowie przyjemny gameplay stał się nieco nużący. Jeśli jednak ktoś oczekuje zabawy na wiele godzin, Yooka-Laylee and the Impossible Lair na pewno spełni oczekiwania. Każdy sam sobie odpowie na pytanie co mu odpowiada. Ja jednak wolę jak gra szanuje mój czas. Kolejny problem rozbudowanej mapy to utrata dynamiki. Po każdym ukończonym poziomie przychodzi moment spowolnienia rozgrywki, w którym trzeba rozwiązywać zagadki logiczne. Jak napisałem wcześniej, zazwyczaj nie są one zbyt skomplikowane, ale czasami można dojść do momentu, w którym trzeba się nieco nachodzić za rozwiązaniem. Niekiedy potrafi to zmęczyć.

https://www.youtube.com/watch?v=2OuHmGfihfw

Przez większą część recenzji skupiłem się na tym, co dzieje się na mapie, skracając tym samym miejsce poświęcone na elementy platformowe. Była to jednak świadoma decyzja, ponieważ teoretycznie główny element gry jest po prostu niezły. Nie ma tam niczego niezwykłego, ale fani platformówek na pewno będą się dobrze bawić. Jeśli coś ma ewentualnie wyróżnić Yooka-Laylee and the Impossible Lair na tle konkurencji, albo nawet zniechęcić kogoś do zabawy, jest to właśnie rozbudowana mapa i ukryte w niej zagadki logiczne. Z tego względu uważam, że oceniając sens zakupu gry studia Playtonic Games trzeba mieć na uwadze ten aspekt. Trailery i screeny mogą sugerować, że jest to ładna, sympatyczna platformówka, również nadająca się dla dzieci. W praktyce jest tam nieco więcej głębi, która może niektórych odrzucić.

Finalnie jednak uważam, że dla fanów serii Yooka-Laylee and the Impossible Lair to świetna gra. Mimo sporych zmian względem poprzedniej części warto po nią sięgnąć. Ci jednak, którzy się odbili od pierwszej odsłony, tutaj będą się bawić znacznie lepiej. Nie sądzę jednak, aby ta produkcja przekonała kogoś nowego do świata jaszczurki Yooka i nietoperze Laylee.

Yooka-Laylee and the Impossible Lair

  • Oprawa wizualna
  • Mało odkrywcze, ale przyjemne etapy platformowe
  • Mapa dodaje sporo rozgrywki i urozmaicenia…
  • ….ale na dłuższą metę za bardzo wydłuża zabawę
  • Nic oryginalnego w etapach platformowych
Niezła, ale troszkę mało odkrywcza i zdecydowanie zbyt długa platformówka. 7.5
najnowsze