Recenzja - mobile

Fistaszki w wersji mini, czyli recenzja What's Up, Snoopy?

Katarzyna Dąbkowska, 30 września 2017 13:00 0

Bo gry dla dzieci nie muszą być tylko dla dzieci.

Trudno w to uwierzyć, ale poczciwy rozrabiaka Snoopy ma na koncie już 67 lat. Jak na psie lata to całkiem sporo, ale wciąż ma tyle siły, aby przyciągnąć do siebie rzeszę fanów. Teraz przygody Snoopy'ego i jego przyjaciół z Fistaszków możemy wziąć wszędzie ze sobą - wystarczy smartfon lub tablet i odrobina chęci, by zagrać z psiakiem w grę.

What's Up, Snoopy? to po prostu zbiór minigier, które łączą w sobie elementy wprost z Fistaszków z grą zręcznościową. Na liście jest kilka ciekawych miniprodukcji, które sprawdzają nasze wyczucie czasu i umiejętności szybkiego pykania w ekran. Na liście znajdziemy między innymi skakanie do basenu, łapanie nutek, które wypuszcza z siebie fortepian Charliego Browna, wykradanie naleśników robionych przez Sally Brown czy układanie Woodstocków kolejno na sobie. Nie wymagają one od nas szczególnej precyzji czy specjalnych umiejętności - ot, odrobinę uwagi tylko po to, by zdobywać kolejne punkty i bić rekordy.

Warto zaznaczyć, że What's Up, Snoopy? nie jest grą, która ma na celu wyrżnięcie z nas ostatnich potów. To pozycja dla wszystkich tych, którzy po ciężkim dniu lubią po prostu popykać w relaksującą gierkę, którą dobrze znają. Problem w tym, że w pewnym momencie, a ten moment trwa maksymalnie pół godziny, zaczynamy po prostu się powtarzać.

Gra ma jedynie dwa tryby rozgrywki – jednym z nich jest tryb Story Mode, który żadnej historii nam jednak nie przedstawia. A szkoda, bo w końcu to Fistaszki i można by tu było faktycznie bardzo wzbogacić rozgrywkę. Zamiast tego jesteśmy od razu wrzuceni w wir minigier, które po jakimś czasie zaczynają się, jak już wspomniałam, powtarzać. Łapiemy się zatem na tym, że robimy w kółko to samo i wywijamy ogromną liczbę punktów w rankingu. Za punkty otrzymujemy walutę, którą możemy wykorzystywać do odblokowania... no właśnie. Gier, w które przed chwilą intensywnie graliśmy.

Drugim trybem jest Arcade Mode i to właśnie w nim możemy odblokować wspomniane minigry. Kiedy bowiem w Story Mode kolejne gry wybierane są automatycznie, tak w Arcade Mode możemy sami zdecydować, w co chcemy aktualnie popykać. Jeśli się postaramy, już w godzinę możemy mieć wszystkie gry na tacy. Szkoda tylko, że twórcy kompletnie nie przemyśleli całości i nie dali użytkownikowi chociażby krzty dodatków w postaci nowych, odblokowywanych minigier. Tak brniemy już tylko w znaną tematykę i gracz szybko się nudzi

Prostota jest tu jednak plusem tych gier. Mechanika jest niezwykle łatwa w opanowaniu, a najtrudniejsze pozycje potrafimy opanować do perfekcji już po kilku próbach. Pokazuje to, że mogą się za nią zabrać przede wszystkim dzieciaki, które bądź co bądź Snoopy'ego kochają.

A jeśli już o frywolnym psiaku mowa. Wszystkie postacie są tu pięknie narysowane. Możemy spotkać na swojej drodze zarówno Charliego Browna, jak i Sally, Woodstocka czy innych, dobrze nam znanych bohaterów z fistaszkowej ekipy. Dzieła dopełnia znakomita, melodyjna muzyka. Brakuje tu jednak większej liczby ciekawych animacji, może przeplatanych z kilkoma komiksowymi historyjkami. Mogło być pięknie, a wyszło na odczep się.

W grze nie znajdziemy mikrotransakcji, ale Cartoon Network i tak znalazło sposób, żeby całe doświadczenie dodatkowo popsuć. Wszystko zawarto w magicznym słowie reklama. Tak, reklama dźwignią handlu, ale nie w przypadku, kiedy musimy obejrzeć 30-sekundowy (w kółko powtarzający się) spot w 2-3 minutowych odstępach.

What's Up, Snoopy? to gra, która jest warta pobrania i wypróbowania w niedzielny, smutny wieczór, kiedy nie mamy ochoty na kolejne salwy w Call of Duty czy wyrywanie kręgosłupów w Mortal Kombat. To miła dla oka gra dla wielkich wielbicieli Fistaszków, ale nie spodziewajcie się po niej dużo. To po prostu tanie, zrobione na odczep się klikadełko. Mogło być fajnie, wyszło tak sobie.

What''s Up, Snoopy

  • Snoopy w kreskówkowym wydaniu, miłe i przyjemne minigry
  • klimatyczna, spokojna muzyka
  • jesteśmy bombardowani reklamami
  • mało gier
  • brak ciekawych animacji
Fistaszki przereklamowane. 6.0
Waszyngton w ogniu - Tom Clancy's The Division 2 - recenzja
Przepiękne widoki, dziwna historia - recenzja Trüberbrook
Dobranocka dla dorosłych - recenzja Love, Death & Robots
Bajka na dobranoc w zimową porę życia - recenzja filmu Przemytnik
najnowsze