Felieton

Uwierzycie, że te gry mają już tyle lat? Odcinek 2: Nostalgia kontratakuje

Piotr Bajda, 27.07.2013 12:00 44

Wracamy do krainy wielkich pikseli i jeszcze większego sentymentu. Dziś na tapecie między innymi Half-Life, Metal Gear Solid, StarCraft, Baldur's Gate, Fallout, Grand Theft Auto, Tomb Raider, Doom II, Quake, Mortal Kombat 3 oraz wiele, wiele innych. Przygotujcie chusteczki higieniczne. Bez łezki w oku się nie obejdzie.

Piętnostolatki

W opinii wielu 1998 to najlepszy rok w historii gier wideo. Stąd też jego liczna reprezentacja.

Unreal

Epic wyrobiło sobie markę długo przed premierą Unreala, ale dopiero kooperacja z Digital Extremes wprowadziła ich na wyższy poziom. Przestali być tylko producentem gier, od roku 1998 są firmą raz po raz przesuwającą technologiczne bariery przy pomocy swojego popularnego silnika Unreal Engine. 15 lat później technologia Epic napędza niezliczoną ilość gier i całą branżę, wyznaczając nowe standardy wyglądu gier wideo. Tylko to gwarantowałoby miejsce na liście, ale nie zapominajmy, że pierwszy Unreal to także świetna gra. Gra, która nie tylko zawieszała wizualną poprzeczkę, lecz kształtowała przy okazji cały gatunek FPS-ów.

Half-Life

Świadectwa statusu Half-Life'a? Gabe Newell, w którego kapryśnych rękach leży los milionów wyczekujących zapowiedzi trzeciej części graczy. Szaleństwo ogarniające internet przy każdej, choćby najbardziej absurdalnej poszlace "tym razem na pewno wskazującej, że zapowiedź HL3 jest tuż za rogiem". Potęga Valve, które zaczęło od przygód Freemana, a teraz przy pomocy Steama trzęsie całym przemysłem.

Metal Gear Solid

Chyba żadna gra wcześniej nie pokazała jak niewiele dzieli to medium od filmów. Ba, że to medium nadaje się do opowiadania historii lepiej niż celuloid. Dopiero moc PlayStation pozwoliła Hideo Kojmie rozwinąć skrzydła, dając sadze Metal Gear nowy, lepszy początek. Rozgrywka w pierwszym MGS-ie zestarzała się trochę przez te półtorej dekady, ale fabułą, scenariuszem czy prowadzeniem akcji Kojima zbudował pomnik trwalszy niż ze spiżu.

StarCraft

Nikt nie mógł przypuszczać jak duży sukces odniesie wydana w 1998 roku strategia o starciach Terran, Protosów i Zergów. RTS Blizzarda popchnął cały gatunek do przodu o lata świetlne, zostal jedną z najlepiej sprzedających się produkcji na komputerach osobistych i kładł podwaliny pod e-sport. To w dużej mierze dzięki StarCrafowi scena e-sportowa mogła osiągnąć taką popularność i tak wysokie pule nagród. To także gra, która wystarczyła fanom w zupełności na 12 lat. Tyle bowiem przyszło im czekać na pełnoprawną, numerowaną kontynuację.

Baldur's Gate

Gracze noszą BioWare w sercu za co najmniej kilka gier, ale Baldur's Gate jest z nich najważniejsza. To od niej bowiem zaczęła się droga na szczyt jednego z najważniejszych producentów RPG-ów w dziejach gatunku. Baldur's Gate zostanie zapamiętana z tylu powodów, ilu jest graczy, ale mamy też jeden wyjątkowy dla naszego kraju - legendarne już spolszczenie z ta kwestią Piotra Fronczewskiego , którą wszyscy wyrecytują nawet obudzeni w środku nocy.

Gran Turismo

Co prawda w Japonii Gran Turismo debiutowało 8 dni przed końcem roku 1997, ale do reszty świata dotarło dopiero po kilku miesiącach, więc zaliczymy je do piętnastolatków. Czy ktokolwiek spodziewał się, że niepozorna gra wyścigowa zapoczątkuje najpopularniejszą serię w historii Playstation? Chyba nawet Sony, Polyphony Digital i sam Kazunori Yamauchi nie wiązali z grą takich nadziei. A tu proszę. 15 lat później z półek zniknęło 70 milionów gier spod szyldu Gran Turismo, a w Hollywood właśnie biorą się za ich ekranizację. A za pasem przecież premiera szóstej numerowanej części cyklu. Wygląda na to, że najlepsze czasy Gran Turismo ma jeszcze przed sobą .

Crash Bandicoot 3: Warped

Kulminacja serii Naughty Dog, a co za tym idzie całej platformówkowej oferty pierwszego PlayStation. Crash Bandicoot 3 to przedostatni ostatni występ studia w roli opiekunów łapczywego na jabłka jamraja. Choć dla wielu to rozstanie z "prawdziwym" Crashem, bo potem maczali palce jedynie przy Crash Team Racing, nieortodoksyjnej odsłonie serii. Powiedzenie "do trzech razy sztuka" sprawdziło się tu koncertowo. Poprzednie dwie przygody Crasha to także gry wyśmienite, ale przy trzecim podejściu Naughty Dog opanowało przepis na platformera idealnego. Łezka kręci się w oku na myśl o tym, jaki los zgotowali Crashowi rodzice zastępczy.

Thief: The Dark Project

Są gry, które w pojedynkę dają początek nowym gatunkom. Czy Thief jest jedną z nich? Gry już wcześniej pozwalały nam się skradać, ale nie robiły kilku rzeczy, które do perfekcji opanował "Złodziej". Nie oferowały stałego widoku FPP, nie korzystały w takim stopniu ze światła i cienia, nie stawiały tak dużego nacisku na dźwięk, nie zabierały nas do tak przemyślanych światów, nie stawiały naprzeciw nas tak inteligentnych wrogów. Można zatem wysunąć wniosek, że tak, Thief zapoczątkował własny gatunek. Gatunek, którego próba spolszczenia skutkuje frazą "współczesna skradanka". Z formuły opracowanej przez Looking Glass w większym czy mniejszym stopniu skorzystały potem Splinter Celle, Hitmany czy w zasadzie wszystkie gry, w których możemy zrobić wroga w konia. To bogate dziedzictwo. Czy zaplanowany na przyszły rok powrót serii wprowadzi ją z powrotem na tron? Czas pokaże, ale konkurencja jest śpi.

Tekken 3

Dla wielu wzór, do którego seria Tekken już nigdy się nie zbliżyła. Tekken 2 opuścił szczękę niejednego posiadacza PSX-a, ale dopiero "trójka" kazała zapraszać znajomych przeciwników konsol na pokaz niewiarygodnych na tamte czasy możliwości szaraczka. Grafika to jednak nie wszystko. Tekken 3 to świeżość, niemal idealnie zbalansowany system walki, plejada niesamowitych wojowników ("Zoba, Dżeki Czan, weź Brusa Li, dobra to ja gram Edim") i prawdziwy ogrom trybów gry, ciosów do nauczenia i rzeczy do zrobienia. To także ostatnia odsłona Turnieju Żelaznej Pięści na pierwszym PlayStation. Tekken Tag Tournament debiutował już na PlayStation 2, a kolejny numerowana część - w niemal zgodnej opinii - zatraciła już bezpowrotnie magię.

P.S. Na automaty Tekken 3 trafił już w 1997, ale w domach zawitał ponad rok później stąd też miejsce w tej części zestawienia.

Grim Fandango

Grim Fandango to koniec pewnej ery. Ery genialnych przygodówek LucasArts. Kiepskie wyniki finansowe hołdu Tima Schafera dla kina noir zmusiły studio Lucasa do zrewidowania swojej strategii. Ofiarą kiepskiej sprzedaży padła między innymi kontynuacja Full Throttle, co było też początkiem końca przygody Schafera ze studiem. W niczym nie zawinił tu jednak Manny Cavalera, czyli bohater Grim Fandango. Zrobił co mógł, a jego gra to jedna z bardziej błyskotliwych, inteligentnych, przesiąkniętym klimatem produkcji w długiej historii LucasArts. To także przełom pod względem technologicznym. To pierwsza przygodówka studia porzucająca silnik SCUMM na rzecz Sith, który napędzał wcześniej Jedi Knight: Dark Forces II. Efekt? Urocza oprawa zestawiająca ze sobą trójwymiarowe postacie i statyczne, prerenderowane tła. Grim Fandango wciąż może się podobać.

The Legend of Zelda: Ocarina of Time

Pierwsza gra z serii Legend of Zelda w trójwymiarze. Gra, która na papierze przerastała możliwości Nintendo 64. Gra, która znalazła niemal 8 milionów nabywców. Gra ogromna. Gra piękna. Gra przełomowa. Gra legendarna. Takie komplementy można by mnożyć niemal bez końca, ale wystarczy przytoczyć jeden zaszczyt - najlepiej oceniana gra w historii według agregatora Metacritic.

Szesnastolatki

Final Fantasy VII

Druga połowa lat 90-tych to dla znakomitej większości uznanych serii czas przejścia w nową erę, erę trójwymiaru. Jedni robili to w lepszym stylu, inni w gorszym. Jeszcze inni, jak na przykład Squaresoft z Final Fantasy VII wprowadzali swoje marki na nowy, wyższy poziom. Siódma część serii Final Fantasy oczarowała jej miłośników, rozpalając jednocześnie wiele nowych miłości do "Ostatecznej Fantazji". Miłości, których płomieni nie ugasiły upływ lat i usilne próby rozmienienia dziedzictwa Clouda na drobne.

Fallout

Od pierwszego wyjścia na zrujnowane atomowym holokaustem pustkowia minęło 16 lat. Uwierzycie? Tworzone z początku jako kontynuacja Wasteland (później okazało się, że Interplay nie ma do marki praw i zadowolono się mianem "duchowego następcy") dzieło prowadzonego przez Tima Caina i Briana Fargo zespołu zyskało z marszu status kultowego. Tytuł najlepszego RPG-a roku 1997 nie mógł przypaść w udziale żadnej innej produkcji. To właśnie w Falloucie narodziły się mechanizmy towarzyszące serii oraz całemu gatunkowi po dziś dzień.

Quake II

Przepis na sukces wydawał się prosty - skopiować pierwszego Quake'a i liczyć pieniądze. Ale id Software miało inne plany. Pierwotnie gra nie miała mieć nic wspólnego z "jedynką", ale nikt nie wpadł na lepszy tytuł, więc postawiono na Quake'a II. Reszta różniła się diametralnie. Zmieniono system gry, by postacie ruszały się wolniej. Przemodelowano bronie. Zmieniono zasady panujące w trybie dla pojedynczego gracza. Uczucie deja vu mógł budzić jedynie tryb multiplayer, w którym postawiono na sprawdzone rozwiązania. Eksperyment się jednak opłacił. Quake II to gra co najmniej równie dobra, co jej poprzedniczka.

Grand Theft Auto

Strach pomyśleć czym zajmowałyby się media głównego nurtu przy okazji kolejnej bezsensownej tragedii z czynnikiem ludzkim w tle, gdyby DMA Design nie wydało 16 lat temu pierwszej części Grand Theft Auto. Na pewno musiałyby się bardziej wysilać w szukaniu winnych, dziś wystarczy wskazać palcem na Rockstar, w które DMA Design przeistoczyło się pod koniec ubiegłego wieku. Co prawda na rozwinięcie skrzydeł seria musiała poczekać do trzeciej części i wejścia w trójwymiar, ale już pierwsze GTA dało radę nieźle namieszać. Jak dużą rolę w sukcesie gry odegrały otaczające ją (jak się po latach okazało reżyserowane) kontrowersje? Kluczową. Ale w żaden sposób nie przeszkadza to we wspominaniu cudnych chwil w widzianym z lotu ptaka Liberty City.

Carmageddon

Tak, tak, od pierwszego rozjechanego w Carmageddonie przechodnia minęło 16 lat. 1997 był rokiem, w którym nagonka na brutalne gry wideo osiągnęła apogeum. Kozły ofiarne za złe oceny, przemoc w szkołach i próchnicę u młodocianych były przede wszystkim dwa: Grand Theft Auto oraz Carmageddon właśnie. Cenzurowanie gry w nawet tak postępowych krajach jak Wielka Brytania (do zielonej krwi u Niemców jesteśmy przyzwyczajeni) czy zupełne jej zakazywanie w innych (Brazylia, Portugalia, Australia) tylko przyczyniły się do jej popularności. W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej.

Siedemnastolatki

Duke Nukem 3D

Trzeci, najbardziej udany występ "Księcia". Gra, która prawdopodobnie rozpoczęła modę na słowne gierki w tytułach. Tytułowe 3D tyczy się trójwymiaru, w który rzucono Duke'a; symbolizuje, że to trzecia część jego przygód i jest przy okazji narcystycznym puszczeniem oczka twórców - studia 3D Realms - do samych siebie. Duke Nukem 3D pomagał popularyzować gatunek strzelani FPP i okazał się nie lada sukcesem, więc szybko zapowiedziano kontynuację. Mogliście o niej słyszeć to i owo, dostała proszący się o problemy podtytuł Forever.

Resident Evil

Resident Evil był pierwszym, nieśmiałym krokiem Capcomu na niezbadanym z grubsza terytorium - konsoli PlayStation. Szybko okazało się, że to jeden z najbardziej udanych kroków firmy, który rozdzielił jej drogi z Nintendo, ale połączył je z nowym partnerem - Sony. Od czasu wizyty w opanowanej przez zombiaki rezydencji seria rozrosła się do monstrualnych (prawdopodobnie za dużych dla jej własnego dobra) rozmiarów. Przez te 17 lat Capcom zdążył wydać ponad 20 podzielonych na różne podserie gier, pożegnać się z zombiakami i elementami horroru, postawić na akcję, sparzyć się na tej decyzji i prawdopodobnie przyszykować w nadchodzących odsłonach powrót do korzeni.

Tomb Raider

Debata czy Lara Croft pomogła, czy przeszkodziła dążeniom do emancypacji w grach wideo trwa od 17 lat. Dziś odłóżmy jednak na bok dyskusję o feminiźmie i kwestiach genderowych w naszym medium. Skupmy się na tym, co pani archeolog wniosła do gier. A jest tego sporo. Nie tyle oczami, co plecami Croftówny poznaliśmy świat widziany wcześniej jedynie w filmach z Indianą Jonesem czy Alanem Quatermainem. Świat opuszczonych grobowców, liczących sobie tysiące lat tajemnic i ciągłego zaglądania śmierci w oczy. 17 lat, dziewięć gier i dwa kinowe filmy później Larę spotkała rzecz nieunikniona. Nie, nie chodzi o kontuzję stawów czy poddanego wielkim obciążeniom kręgosłupa. Pannę Croft dosięgła karząca ręka rebootu. Ze starcia z nią wyszła bez szwanku. Mało tego, tegoroczna przeprawa młodziutkiej Lary przez piekło na oddalonej od cywilizacji wyspie to powrót serii na właściwe tory.

Diablo

Pozwólcie, że się powtórzę: Ej, bez żartów. Widziałem Cię w kolejce po Diablo III. Nie muszę niczego tłumaczyć.

Bo tak też w istocie jest. O Diablo powiedziano już wszystko.

Quake

Mówisz klasyczne FPS-y, myślisz Quake, Doom, Wolfenstein (kolejność dowolna). Id Software miało prosty pomysł na Quake'a - zrobić to co w Doomie, tyle że lepiej. Oznaczało to nowy silnik, nowe mechanizmy, postawienie nacisku na multiplayer itd., itp. Przyłożono się do zadania. Oprawa graficzna nie miała sobie w roku 1996 równych, a sieciowa zabawa święciła niespotykane wcześniej triumfy. Quake wyprzedzał swoje czasy o kilka lat. To jedna z gier, bez których nic nie byłoby takie same.

Command &Conquer: Red Alert

Red Alert, czyli drugiej części cyklu Command & Conquer zawdzięczamy wiele. Zrobiła dużo dobrego dla RTS-ów, wyznaczając ich standardy na długie lata. Te same długie lata po premierze oszałamiała przerywnikami filmowymi z udziałem żywych aktorów i nie widzianym do tej pory w grach rozmachem. To także pierwsza strategia czasu rzeczywistego w historii poczciwego PlayStation.

Osiemnastolatki

Star Wars: Dark Forces

Czasami warto się powtarzać. W naszym przeglądzie gier ze świata Star Wars pisałem:

Chyba każdy pamięta swój pierwszy kontakt z grą FPP. Zwłaszcza jeśli zaszczyt ten przypadł Star Wars: Dark Forces. To nie tylko pierwsza gra Star Wars z widokiem z oczu bohatera, ale także kamień milowy całego gatunku. To tutaj po raz pierwszy mogliśmy spoglądać w górę i w dół, kucać, skakać czy zwiedzać wielopiętrowe poziomy - wszystko to dzięki majestatycznie nazwanemu silnikowi Jedi Engine. Dark Forces odniosła należny jej sukces. W latach 1995-1999 znalazła 952.000 nabywców, zostając 11. najlepiej sprzedającą się grą na komputery osobiste i dając zalążek serii gier z Kyle'em Katarnem.

I dalej się pod tym podpisuję.

Worms

Zdaje się, ze robaki walczą ze sobą od zawsze i tak też poniekąd jest, bo 18 lat to szmat czasu. Ze wszystkich gier na tej liście, które przeistoczyły się w prężne serie, Wormsy zmieniły się najmniej. Eksperymentowano co prawda z trójwymiarem i odświeżaniem formuły, ale próby okazały się daremne. Najlepsze robale, to robale widziane z boku . Najnowsze odsłony serii Team 17 dobitnie to potwierdzają.

Mortal Kombat 3

John Tobias i Ed Boon nie poszli przy Mortal Kombat 3 na łatwiznę. Trzecia odsłona Smoczego Turnieju wniosła wiele nowego. Żeby nie szukać daleko, choćby porzucenie Smoczego Turnieju i nową oś fabularną z Shao Kahnem atakującym ziemię. Co jeszcze? Zmiany w systemie walki (wprowadzenie combosów i przycisku odpowiedzialnego za bieg), nowe postacie (Sektor, Kabal, Cyrax) czy odpicowaną oprawa graficzna. To wystarczyło, by gorączka Mortal Kombat wybuchła na nowo.

Full Throttle

Tytuł ten współdzielą gra wyścigowa na ZX Spectrum i MSX-a z 1984 oraz przygodówka LucasArts wydana jedenaście lat później. My zajmiemy się tą drugą. Full Throttle to jedna z wielu perełek złotej ery przygodówek LucasArts. Jak większość z nich jest dziełem niezastąpionego Tima Schafera, który objął przy niej trzy kluczowe funkcje - projektanta, scenarzysty i głównego producenta. Gra zakłada nam buty Bena, harlejowca w świecie, gdzie pojazdy spalinowe ustępują miejsca antygrawitacyjnym śmigaczom. Ale to najmniejsze ze zmartwień Bena, gdy zostaje wplątany w intrygę z tajemniczym morderstwem w jej środeczku.

Chrono Trigger

Chrono Trigger uchodzi za najlepszego jRPG-a w historii Squaresoftu. Sformułujmy to inaczej. Chrono Trigger uchodzi na najlepszego jRPG-a najlepszego studia w historii tego gatunku. Tak, teraz to zdanie oddaje Chrono Triggerowi należny mu szacunek.

Dziewiętnastolatki

Jazz Jackrabbit

Zielony królik został pokochany przez graczy, doceniony przez media i pomógł kłaść fundamenty obecnej potęgi Epic Games, ale jego (kwestia gustu) największa zasługa to katapultowanie Cliffa Bleszinskiego do sławy, splendoru i pierwszej ligi. Bez wyszczekanego twórcy nie byłoby Unreala (z naciskiem na Unreal Tournament) czy Gears of War. Epic zapewne nie byłoby w tym samym miejscu, a nas ominęłyby nie tylko świetne gry, ale także masa pikantnych wypowiedzi Cliffy'ego B. Nieźle jak na nieopierzonego małolata z długim językiem, który trafił do branży w zasadzie z ulicy.

Earthworm Jim

Dżdżownica imieniem Jim narodziła się w umyśle twórcy Neverhood, Douga TenNapela. Pomimo wielu podobieństw do przygód Klaymana (styl graficzny, przedziwny klimat) Earthworm Jim to jednak gra zgoła odmienna. O ile w Neverhoodzie postawiono na zagadki, tak głównymi zmartwieniami Jima jest bieg w prawo i dbanie o amunicję.

System Shock

System Shock to druga gra studia Looking Glass Technologies, ale możemy zgodzić się, że to od niej zaczyna się historia jednej z najbardziej kreatywnych ekip w dziejach branży (ich Thief już się dziś na liście pojawił). Dorobek pod tym szyldem to jedno, ale jeszcze bardziej imponujące jest dziedzictwo studia po jego rozpadzie. W Looking Glass pracowali między innymi Ken Levine (autor BioShocka), Warren Spector (autor Deus Ex) i Doug Church (który inspiruje ich obu). I zarówno Deus Ex, jak i BioShock czerpały z System Shocka pełnymi garściami. Czy może być lepsza rekomendacja?

Doom II

Doom II nie wywrócił świata do góry nogami. Nie wprowadzał przełomowych rozwiązań. Nie musiał. Doom II po prostu dawał graczom więcej tego, czego naprawdę potrzebowali - Dooma. To wystarczyło.

UFO: Enemy Unknown

Na sile przybierają doniesienia o wzmożonej aktywności istot pozaziemskich na całym globie. Uratować ludzkość może jedynie prowadzona przez gracza jednostka do przeciwdziałania ufoludkom, czytaj: do ich eksterminacji. Ale w tym widzianym z rzutu izometrycznego świecie nie liczy się tylko siła ognia, tutaj potrzeba pomyślunku. UFO: Enemy Unknown trafiło na podatny grunt. Sukces gry zainspirował masę sequeli i naśladowców przez co formuła dość szybko się przejadła. Ale apetyty na zabawę tego typu musiały z czasem wrócić. I wróciły, a w zeszłym roku zaspokoiło je studio Firaxis remakiem w postaci XCOM: Enemy Unknown.

Warcraft: Orcs & Humans

Blizzard robił przed Warcraftem gry (choć także pod innymi szyldami) i niektóre z tych produkcji były całkiem udane, ale dopiero pierwsza wyprawa do Azeroth oznajmiła światu, że przybyło studio, które chce namieszać. Warcraft: Orcs & Human to dobra, doceniona strategia, która okazała się z czasem jedynie wprawką przed kolejnymi projektami. Ale to od niej się wszystko zaczęło. Nie można tego zignorować.

Standardowo już czekamy na Wasze wspomnienia.

Pierwszą część zestawienia znajdziecie tutaj.

najnowsze

Poznaliśmy zwycięzców Gamescom Awards 2019

Dwa dni temu podczas ceremonii otwarcia tegorocznych targów gamescom rozdano statuetki Gamescom Awards 2019. Najwięcej z nich zgarnęła firma Sony. Kto by się spodziewał.