Oddaj swój głos w plebiscycie GRAM AWARDS 2022

Filary Indie: Anna Anthropy - królowa gier niezależnych

Bartłomiej Nagórski
2013/05/19 18:11
55
0

W jej grach znajdziecie lesbijki, wątki BDSM i wielkie, kolorowe piksele. Oto Anna Anthropy, adwokatka osób transseksualnych i wszelkiego rodzaju mniejszości.

Filary Indie: Anna Anthropy - królowa gier niezależnych

Anna Anthropy, znana także pod pseudonimem Auntie Pixelantie (co na polski można by przełożyć jako Ciotka Pikselotka), jest osobą o wielu twarzach. Urodzona jako mężczyzna, obecnie jest kobietą. Z jednej strony jest zapalonym graczem, z drugiej - autorką gier. Najpierw stwierdza, że jej kryterium jakości gry to ile występuje w niej lesbijek, by później stworzyć zaangażowaną politycznie grę dla ruchu Occupy Wall Street. Choć nie ukończyła rozpoczętych studiów growych, jest prominentną osobą w społeczności twórców gier niezależnych. Tytuły jej autorstwa to najczęściej relatywnie proste konstrukcje, natomiast ich tematyka obraca się wokół kwestii praktycznie nieobecnych w grach, także niezależnych, jak BDSM czy transseksualizm. Być może dlatego właśnie pisały o nich najbardziej renomowane portale, jak The Escapist, Rock, Paper, Shotgun czy The Penny Arcade Report.

Większość gier Anny Anthropy, to przeróbki klasyków, wyglądem i warstwą rozgrywki odwołujące się do ery ośmio- i szesnastobitowej, z dołożoną dodatkową warstwą dwuznaczności. Ot, choćby Mighty Jill Off, jedna z pierwszych produkcji Anny z 2008 roku: zwyczajna platformówka, charakteryzująca się prostą oprawą audiowizualną i piekielnym poziomem trudności. Z drugiej strony bohaterką jest pulchna lesbijka w stroju rodem z praktyk BDSM, którą piękna królowa strąciła z wieży za polizanie jej butów bez pozwolenia. Do tego tytuł, który jest dwuznaczną grą słów, nieprzetłumaczalną na polski. Miesza on nazwę starutkiej gry Might Bomb Jack z której zaczerpnięto model sterowania, ze slangowym sformułowaniem "jack off", oznaczającym masturbację, dodatkowo podmieniając Jack na Jill (a warto wiedzieć, że są to bohaterowie z angielskiego wierszyka z XVIII wieku, zaś obecnie zwrot ten funkcjonuje jak odpowiednik polskiego "chłopczyk i dziewczynka"). Wątek sado-maso wydaje się tu całkiem na miejscu - w końcu trudne retro-platformówki zawierają element masochizmu. Nie dziwi zatem fakt, że Jill wystąpiła w Super Meat Boy Edmunda McMillena jako jedna z ukrytych postaci.

Weźmy teraz Lesbian Spider-Queens From Mars, zrobioną przez Anthropy dla portalu Adult Swim. Jest to flaszówka w stylistyce retro, która spowoduje łzy nostalgii u każdego fana oldskulowych klimatów: ograniczona paleta kolorów, niska rozdzielczość i duże piksele (pseudnonim artystyczny zobowiązuje!), piskające dźwięki przeplatane okazjonalnymi samplami mowy. Oprawa Lesbian Spider-Queens From Mars przywodzi na myśl Diggera i gry na wczesne PC, mniej więcej z epoki XT i CGA, zaś mechanika jest wariacją na temat Wizard of Wor z małego Atari. Fabuła prezentowana w króciutkich przerywnikach ponownie zawiera podteksty sado-maso: pajęcza królowa łapie zbiegłych niewolników, wiążąc ich swoim "promieniem krępującym" (ahem). Warto zaznaczyć, że w odróżnieniu od Mighty Jill Off i wielu starych gier, w Lesbian Spider-Queens From Mars gra się bardzo przyjemnie. Początkowo prosta rozgrywka szybko nabiera tempa, osiągając poziom trudności zbliżony do dawnych hitów.

Anna Anthropy jest też autorką wielu tekstowych przygodówek i wielką entuzjastką programu Twine, służącego do ich tworzenia. Dwa przykłady takich gier, to nosząca wdzięczny tytuł Encyclopedia Fuckme and the Case of the Vanishing Entree (według schematu nazw powieści kryminalnych "Imię Nazwisko i przypadek Ciekawej Sprawy Do Rozwiązania"), w której mieszają się wątki BDSM, erotyczne opisy i wątek kanibalizmu, a także The Hunt For Gay Planet, czyli historyjka o poszukiwaniu planety przyjaznej lesbijkom.

No dobrze, ale czy cała growa twórczość Anthropy to tylko frywolne wygłupy z wtrętami BDSM i lesbijskimi? W żadnym razie, po prostu wśród mnóstwa produkcji których autorką jest Anna, te były najgłośniejsze - co nie dziwi, zważywszy że kontrowersyjna tematyka bardziej przykuwa uwagę. Wśród jej gier znajdziemy zatem również tytuły pozbawione podtekstów seksualnych, jak choćby piekielnie trudną zręcznościówkę When Pigs Fly z latającą świnką w roli głównej, czy >Redder, która przypomina Knytt Stories skrzyżowane z VVVVVV. Najnowszą grą Anthropy jest Triad. Jej tytuł nie oznacza chińskiej organizacji przestępczej, tylko trójkąt, i to nie w sensie figury geometrycznej, a związku między trzema osobami. W grze układamy na łóżku trójkę ludzi niesprecyzowanej płci - myliłby się jednak ten, kto uznałby, że chodzi tu o jakieś erotyczne wygibasy. Po prostu kiedyś trzeba się wyspać, a nie jest łatwo zmieścić w jednym łożu trzy osoby, z których jedna chrapie, druga się rozpycha, a trzecia turla (do tego dochodzi jeszcze kot). Zdarzają się też rzeczy nieco bardziej serio, o których dalej.

GramTV przedstawia:

Najpoważniejszą chyba grą jaką do tej pory stworzyła Anna Anthropy jest Dys4ia. Jej tytuł to fonetyczny zapis słowa dysforia, które oznacza przeciwieństwo euforii: fatalne, depresyjne samopoczucie, kiedy to cały świat człowieka drażni, boli i zasmuca. Dys4ia jest próbą opowiedzenia o procesie zmiany płci przez pryzmat gry komputerowej - Anna przechodziła terapię hormonalną i, jak można wnioskować z tytułu, nie czuła się wtedy najlepiej. Ta krótka gra flaszowa mówi o rzeczach, o których ludzie, którzy mieli szczęście urodzić się z psychiką pasującą do płci, nie mają zielonego pojęcia. W uproszczonej i symbolicznej oprawie graficznej (tym razem pasującej do wczesnej ery ośmiobitowej) pokazuje bolączki okresu przemiany za pomocą metafor, które zna każdy gracz: niedopasowane klocki, labirynty, mury nie do przejścia, atakujące pikselowe stworki. Na przekór trudnej tematyce, Dys4ia cieszyła się dużą popularnością: w samym tylko dniu premiery zagrano w nią 50.000 razy.

Innym ambitniejszym tytułem stworzonym przez Annę Anthropy jest Keep Me Occupied, gra, która powstała na potrzeby odbywającego się w Oakland marszu ruchu Occupy Wall Street. Dwójka graczy kieruje ludzikami wspinającymi się po wieży. Po drodze jest mnóstwo śluz, które wymagają, by jeden z nich stanął na przycisku, by otworzyć drogę drugiemu. Samemu nie da się nigdzie dojść - tylko współpracując gracze mogą osiągnąć sukces. Po 60 sekundach gra się kończy, a oba ludziki zostają przeniesione do ostatniego przełącznika. Odtąd dana śluza pozostaje otwarta dla kolejnych graczy, którzy wspinając się będą mijać parę poprzedników. Chodzi o przekazanie idei ruchu społecznego, gdzie każdy uczestnik przyczynia się do ogólnego sukcesu wszystkich - mówi Anna. - Ktoś kto nie jest zbyt dobrym graczem dojdzie tylko do jednego z pierwszych przycisków, ale zostanie przy nim i będzie go trzymał i pomagał wszystkim następnym graczom, w ten sposób wnosząc coś znaczącego. Komputer z Keep Me Occupied opakowano w obudowę, wyglądającą jak automat na monety, a całość nazwano OAK-U-TRON 201X (mieszając w tytule nazwę miasta Oakland i nawiązanie do Mega Mana) i obwożono na wózku w trakcie marszów protestujących. Gra cieszyła się dużą popularnością.

Jak widać, w swojej twórczości Anna Anthropy nie boi się również poważniejszych tematów. Poza grami, jest też autorką dwóch książek. Pierwsza z nich nosi długaśny tytuł Rise of the Videogame Zinesters: How Freaks, Normals, Amateurs, Artists, Dreamers, Drop-outs, Queers, Housewives, and People Like You Are Taking Back an Art Form, co wolnym tłumaczeniu przekłada się na Powstanie Chałupniczych Twórców Gier: Jak Dziwacy, Normalsi, Amatorzy, Artyści, Marzyciele, Wyrzutki, Queer, Kury Domowe i Ludzie Tacy Jak Ty Odzyskują Formę Sztuki. Anthropy pisze w niej o tym jak dostępność narzędzi i łatwość tworzenia gier dała przepustkę do świata gier wideo wszystkim tym, którzy dawniej nie mieliby do niego wstępu. Znajdziemy tam też jej filozofię twórczą, według której wartość gier nie wiąże się wyłącznie z ich poziomem technicznym czy artystycznym, ale raczej z ich tematyką, świeżością czy nową perspektywą jaką mogą zaoferować. Przykładowo, Anna Anthropy uważa że o osobach transseksualnych powinny mówić przede wszystkim one same. Zauważa, że choć postaci takie jak Poison z Final Fight i Erica Anderson z Catherine nie powielają zwyczajowych stereotypów dotyczących transseksualnych kobiet, to jednak ich autorami są mężczyźni. Nie widzę siebie w tych bohaterkach - mówi Anna. - Nie mogę się w nie wczuć. To nie to samo co postaci trans napisane przez osoby trans na podstawie ich własnego doświadczenia i nie wnosi to perspektywy trans do świata gier, w którym bardzo jej brakuje. Więcej informacji o tym tytule znajdziecie w recenzji Pawła Schreibera na Jawnych Snach.

Dla równowagi druga książka Anny, zatytułowana "Star Wench - Choose Your Own Death" (co na polski można przetłumaczyć jako "Kosmiczna Zdzira - Wybierz Swą Własną Śmierć") jest raczej bliższa klimatom jej lżejszych produkcji growych. Jest to tzw. "paragrafówka", to znaczy coś podobnego do popularnych w latach dziewięćdziesiątych książeczek z cyklu "Wehikuł Czasu". Stanowi to literacki odpowiednik tekstowych przygodówek, jakie Anthropy tworzy w Twine. Sugeruje to zresztą okładka, przypominająca grafiki z pudełek gier komputerowych na ośmiobitowce.

Anna Anthropy jednych zachwyca, innych drażni. Nie musicie jej lubić, nie musicie zgadzać się z jej poglądami, ale nie sposób zaprzeczyć, że swoją obecnością i grami wprowadza powiew świeżości do zdominowanego przez heteroseksualnych mężczyzn growego światka. Zapewne właśnie dlatego jest znaczącą osobą w świecie gier niezależnych, często zapraszaną na prelekcje i do paneli sędziowskich. Podobnie jak posłanka Grodzka w polskim sejmie przypomina o istnieniu osób transeksualnych i oswaja ludzi z odmiennością. Twórczość Anthropy prowokuje, ale tym samym budzi pewien ferment, dzięki czemu niektórzy gracze może choć przez chwilę zastanowią się nad kwestiami, jakie normalnie nie zaprzątają ich umysłów.

Komentarze
55
Zajanski
Gramowicz
21/05/2013 13:52
Dnia 21.05.2013 o 13:43, oksygen napisał:

Missingują pointa w swojej krytyce, bo nie wiedzą na przykład czym jest felieton. A potem mają pretensje do autora, że takowy popełnił.

Autor ex cathedra wykłada, że trzeba oswajać z odmiennością.A komentujący dają wyraz temu, że mają odmienność gdzieś.Zastanów się, może to ty nie rozumiesz natury komentarzy?Jeżeli zaś chodzi o mój zarzut, to różni się on od innych w tym temacie, ale to już powtórzyłem chyba z dziesięć razy. Niestety autor tego nie chce dostrzec, bo jest mu to niewygodne.

Dnia 21.05.2013 o 13:43, oksygen napisał:

co mi Pan zrobisz?

Nic. Co mnie obchodzi, co cię przekonuje i w co sobie wierzysz?Ja nie jestem mniejszością seksualną i nie jest mi do szczęścia potrzebne przekonanie, że wszyscy się ze mną zgadzają i mnie akceptują.

Dnia 21.05.2013 o 13:43, oksygen napisał:

Bo?

Może dlatego, że jest to odczłowieczanie rozmówcy?Takie zabiegi (w sensie odczłowieczania człowieka w ogóle, a nie rozmówcy) były dość popularne np. w słynnych materiałach Kroniki Filmowej.Ciekawe jakby został odebrany taki tekst z mojej strony:"Autor kwili o afirmację mniejszości"

Barkup
Gramowicz
21/05/2013 13:49
Dnia 21.05.2013 o 13:43, oksygen napisał:

Missingują pointa w swojej krytyce, bo nie wiedzą na przykład czym jest felieton. A potem mają pretensje do autora, że takowy popełnił.

No jak nic Kormacze

oksygen
Gramowicz
21/05/2013 13:43

Missingują pointa w swojej krytyce, bo nie wiedzą na przykład czym jest felieton. A potem mają pretensje do autora, że takowy popełnił.

Dnia 21.05.2013 o 13:30, Zajanski napisał:

Osoba, która używa wobec swoich przeciwników określeń takich jak "kwękają" nie powinna się zabierać za pisanie czegokolwiek, włączając w to wydrapywanie swoich inicjałów na ławkach.

Bo?Mnie argumenty Bartka przekonują jak najbardziej i wydają się sensowne. W przeciwieństwie do odpowiedzi interlokutorów i co mi Pan zrobisz?Zmierzam do tego, że mamy najwyraźniej odmienną optykę i poglądy, i raczej nie spotkamy się w pół drogi. I na tym należałoby chyba zakończyć tę wymianę zdań.Autor i ja to zupełnie obce osoby. Po prostu artykuł mi się spodobał, nie spodobały mi się, natomiast, komentarze pod nim.

Zajanski
Gramowicz
21/05/2013 13:30
Dnia 21.05.2013 o 13:19, oksygen napisał:

Oczywiście, że mogą, ale z sensem.

"Oczywiście, że mogą, ale tylko tak, jak mi się podoba!"Dla ciebie po prostu wszystko co jest niezgodne z twoją ideologią jest bezsensowne. No cóż.

Dnia 21.05.2013 o 13:19, oksygen napisał:

#onjakodziennikarz powinien to i śmo.

Osoba, która używa wobec swoich przeciwników określeń takich jak "kwękają" nie powinna się zabierać za pisanie czegokolwiek, włączając w to wydrapywanie swoich inicjałów na ławkach.Nie wiem, kto autora do pisania na Gram.pl dopuścił, ale nie sądzę, żeby to działało dobrze na serwis.Nawet pan Sławek Serafin u szczytu swej (komentarzowej) twórczości trzymał poziom o wiele wyższy niż to, co zaprezentował tutaj autor.

Dnia 21.05.2013 o 13:19, oksygen napisał:

Niech wypłaczą tako rzeke

Na razie ty i autor (nie wiem czy jesteście tą samą osobą, tylko znajomymi, czy obcymi sobie osobami) wypłakujecie tu rzekę, a jedyne odpowiedzi jakie macie na sensowne argumenty to typowe internetowe szyderstwa, wycieczki osobiste albo po prostu milczenie.

oksygen
Gramowicz
21/05/2013 13:19

Oczywiście, że mogą, ale z sensem. A ja widzę oczekiwanie, że autor zajmie się tym, co interesuje ich, a nie tym o czym ma chęć pisać. Plus zarzuty o brak obiektywizmu (sic i pfuj) i że #onjakodziennikarz powinien to i śmo. No więc on nie poczuwa się do bycia dziennikarzem, napisał felieton na interesujący go temat, a koledzy od razu wyjechali z emo, że omg pisze o jakiejś lesbijce i transseksualistce, która robi gry (suprajs suprajs) o problemach dotyczących mniejszości seksualnych i kompatybilnych.Niech wypłaczą tako rzeke. Co zresztą uczynili. Acz znajduję ich zachowanie bucerskim.

Barkup
Gramowicz
21/05/2013 13:08
Dnia 21.05.2013 o 12:59, oksygen napisał:

No paczpan, a mnie uczyli w szkole, że felieton z założenia wyraża osobiste opinie i poglądy autora oraz zakłada dowolność w wyborze tematu.

No a komentujący z założenia mogą się z poglądami w tekście nie zgodzić.

Zajanski
Gramowicz
21/05/2013 13:04

"Felietony nie podlegają krytyce, a autor może pisać dowolną głupotę, ponieważ sam przyznaje, że nie jest dziennikarzem"Poza tym twój komentarz nie stanowi odpowiedzi na wypowiedź Demagola. Spróbuj jednak przeczytać jego posta i zrozumieć zarzut.

oksygen
Gramowicz
21/05/2013 12:59

No paczpan, a mnie uczyli w szkole, że felieton z założenia wyraża osobiste opinie i poglądy autora oraz zakłada dowolność w wyborze tematu.Poza tym, autor niespecjalnie poczuwa się do bycia dziennikarzem, więc tym bardziej nie rozumiem dramy. Oraz niespecjalnie wiem, w tym kontekście, co masz na myśli pisząc o "dziecinnym komentarzu".

Barkup
Gramowicz
21/05/2013 12:32

Linia obrony trochę jak swego razu u Kormacza z CD-Action. Koleś skrytykował jego tekst o Max Payne 3 ("Dlaczego MP3 ssie") i ocenił jako dziecinny, a poważnemu ponoć dziennikarzowi nie przystoi, na co dostał odpowiedź, że się nie zna na formach tekstów dziennikarskich.

oksygen
Gramowicz
21/05/2013 11:04

Mujborze, felietonista ma poglądy i osmiela się je wygłaszać. No po prostu #upadekdziennikarstwaportalowegoMoże warto wiedzieć, czym charakteryzuje się taka forma jak felieton?

Zajanski
Gramowicz
21/05/2013 10:17
Dnia 21.05.2013 o 10:00, oksygen napisał:

ktoś się ośmielił o tym napisać, zamiast zająć się rozwiązywaniem światowych problemów.

Ktoś wyciąga najbardziej banalny temat na świecie i "ośmiela się" napisać, że to "powiew świeżości", który "zmusza się do zastanowienia nad pewnymi kwestiami" oraz "poważny temat".A każdego, kto to wyśmiewa nazwie nietolerancyjnym.Fix''d.Swoją drogą - zgaduję, że to twój pierwszy post? Witamy na forum!@Graffis

Dnia 21.05.2013 o 10:00, oksygen napisał:

ty się bierzesz za taki temat i na dzień dobry wyskakujesz z takim tematem... to albo masz w tym interes, albo nie popisałeś się przy researchu.

Kiedy autor sam przyznaje w swoim pierwszym komentarzu, że w sprawę jest zaangażowany ideologicznie. Tak więc taki wydźwięk (poważna sprawa, powiew świeżości, zmuszanie do zastanowienia się) tekstu nie dziwi.

oksygen
Gramowicz
21/05/2013 10:00

No po prostu upadek obyczajów i teh drama. Lesbijka i transseksualistka robi gry, a ktoś się ośmielił o tym napisać, zamiast zająć się rozwiązywaniem światowych problemów. Znaczy serio, Panowie? Bo obserwuję strasznie bucerskie zachowania, jak na razie.Tekst fajny, choć ten rodzaj gier niezależnych akurat niespecjalnie mi leży, bo piksele jednak odstraszają. Ale cieszy fakt, że takie osoby są i dużo znaczą w branży indyków.

Ostrowiak
Gramowicz
21/05/2013 07:48
Dnia 20.05.2013 o 22:23, superowca napisał:

W tym wypadku, równość prawna. Możliwość zawarcia związku partnerskiego, aby móc korzystać z usług prawnych, które są zarezerwowane dla partnerów heteroseksualnych. Możliwość adopcji.

równość praw musi iść w parze z równością obowiązkówhomo jak feministki, chcieliby prawa, ale obowiązków nulldzieci to nie zwierzęta ze schroniska, żeby je rozdawać homo "bo chcą", vide przypadek pary gejowskiej z usa biorącej sobie samych chłopców, żeby ich konsumować lubieżnie@BartsBlue1. przypomnę sobie wtedy, że wielką krzywdą wyrządzoną społeczeństwu było odebranie środków obrony osobistej i wprowadzenie prewencji, ale nie zapłaczę nad losem homo tłuczonych bezlitośnie przez "agresywnych młodzieńców na ulicy" - gdzie ty żyjesz, na Bronksie? w miejscach cywilizowanych nawet dresiarze nie tłuką ludzi na ulicach, co się dzieje po Nowych Hutach czy innych Pragach to kwestia polityki społecznej, nie pseudotolerancji2. zarówno Lechoń jak i Iwaszkiewicz gejami byli, co jest potwierdzone historycznie - nie wciskaj mi do ust uogólnienia, bo go tam nie było3. tolerare i acceptare to łacińskie czasownikitolerare - znosić, wytrzymywaćacceptare - rozumieć, przyjmowaćja tam widzę pewną zasadniczą różnicę między zwrotem "przestań, bo przestanę cię tolerować" a "przestań, bo przestanę cię akceptować"

Graffis
Gramowicz
21/05/2013 00:27
Dnia 20.05.2013 o 18:04, BartsBlue napisał:

Tak, to też są ważne kwestie. A teraz przewiń stronę w górę, tam gdzie tytuł. Widzisz literki "Filary Indie"? Oznaczają one, że jest to seria artykułów o znanych twórcach gier niezależnych. Nie o problemach współczesnego świata.

I jak rozumiem wszystkie gry indie lub zdecydowana ich większość traktują na temat opresji wobec LTBG? nie ma gier takich jak mocno nie-mainstreamowy DEFCON pokazujący absurdalność wyścigu zbrojeń i możliwych zniszczeń na wypadek wojny atomowej? Nie ma gier ekonomicznych lub przygodowych skupiających się na problemach społecznych dotyczących szerszych grup niż LTBG? Nie zajmuję się tym profesjonalnie, nie mam czasu grac w wiele gier, ale skoro ty się bierzesz za taki temat i na dzień dobry wyskakujesz z takim tematem... to albo masz w tym interes, albo nie popisałeś się przy researchu.

Dnia 20.05.2013 o 18:04, BartsBlue napisał:

Nic takiego nie zasugerowałem. ;) ;) XD :P

Nie?Najpoważniejszą chyba grą jaką do tej pory stworzyła Anna Anthropy jest Dys4ia. Jej tytuł to fonetyczny zapis słowa dysforia, które oznacza przeciwieństwo euforii: fatalne, depresyjne samopoczucie, kiedy to cały świat człowieka drażni, boli i zasmuca. Dys4ia jest próbą opowiedzenia o procesie zmiany płci przez pryzmat gry komputerowej - Anna przechodziła terapię hormonalną i, jak można wnioskować z tytułu, nie czuła się wtedy najlepiej.Stany dysforyczne to objaw depresji lub dwubiegunówki, obie to zaburzenia psychiczne podlegające leczeniu - sugeruję się douczyć następnym razem lub nie stosować takich skrótów myślowych. Polecam podręcznik profesora Bilikiewicza - wciąż wiodący w psychiatrii. W normalnych sytuacjach takie choroby są też podstawą do zakwestionowania konfliktu płci uzasadniającego refundację procedury - na szczęście dla wielu ''modnych anty-mainstreamowców'' można sobie zabieg i terapię wykupić (ku wielkiej radości i rozbawieniu kilku znajomych chirurgów kasujących takich frajerów na grubą kasę). Stąd nie mam przekonania co do całego procesu zmiany płci tego gościa - bardziej mi to trąci leczeniem kompleksów i robieniem z siebie gwiazdora. W końcu wiadomo, że w dzisiejszym świecie wystarczy stać na rogu ulicy i wydzierać się że jest się LTBG i cię wszyscy krzywdzą. Zaraz zbiegnie się cała zgraja takich jak ty i będzie bezkrytycznie słuchać wszystkich tych opowieści.

Dnia 20.05.2013 o 18:04, BartsBlue napisał:

Bo przypominam, że o tym traktuje ten cykl artykułów.

Super, to wykaż się zdolnościami dziennikarskimi i pokaż, że potrafisz być obiektywny i tolerancyjny. Jak na razie jesteś na poziomie każdego innego fundamentalisty - nie ma znaczenia, czy agitujesz na rzecz homo, hetero, Jezusa, Mahometa, UE, Obamy, zielonych ludzików z Marsa czy nimfomańskich barbarzynek z Wenus. Jeśli a priori zakładasz bezkrytyczne podejście do jednej strony problemu... odpuść sobie pisanie czegokolwiek. Swoim artykułem zarówno panu/pani Anthropy jak i całemu związanemu z tym nurtem środowisku wyświadczyłeś niedźwiedzią przysługę.Co do obecności w mediach, na zjazdach, konwencjach i innych tego typu imprezach... to nie to definiuje człowieka. Jeśli ktoś jest ze środowiska LTBG i jedyne o czym potrafi tworzyć to LTBG to znaczy, że niewiele ma do powiedzenia. Bez względu na zachwyty i laudacje na jakichkolwiek stronach internetowych.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 23:27
Dnia 20.05.2013 o 23:13, superowca napisał:

Pierwsze zdanie odnosiło się do wszystkich komentarzy tutaj zawartych.

Przeciwnie, kontekst wypowiedzi:"Przychodzi taki Zajanski i Graffis i zaczynają kwękać, że agitacja polityczna, że to nieważne (bo świat ma większe problemy), że zachwyt i promocja odmienności. Jakby to był kolejny biały dwudziestoparolatek z brodą, nic byście nie skomentowali - ale że uwiera Was fakt, że Anthropy jest trans"Jak widać, autor rości sobie pretensje do orzekania, co nas uwiera i dlaczego - nie mając przy tym żadnych podstaw. Ani ja, ani Graffis nie daliśmy w swoich pierwszych wypowiedziach wyrazu nietolerancji ani tego, że "uwiera nas fakt, że Anthropy jest trans".

Dnia 20.05.2013 o 23:13, superowca napisał:

Muszę przyznać, że czasem też odnoszę wrażenie, że wzmianka o odmienności tego typu, w artykule, który czyta duża ilość osób, wzbudza negatywne komentarze, tylko z tego powodu.

O, czasami pewnie tak. Co nie zmienia faktu, że apologeci są strasznie przewrażliwieni i wszelką krytykę odbierają jako atak na seksualność.Zauważ też, że ten "artykuł" nie zawiera tylko jakichś tam wzmianek o mniejszościach seksualnych, ale też stawia wyraźnie tezę, że "temat mniejszości seksualnych to powiew świeżości", która jest chyba jakąś kpiną, biorąc pod uwagę, że od kilkunastu lat jesteśmy we wszystkich możliwych mediach (także w grach komputerowych) bombardowani wszystkimi możliwymi mniejszościami. To tę tezę krytykuję, a nie to, że artykuł jest o mniejszościach.

Dnia 20.05.2013 o 23:13, superowca napisał:

Jednak, autor nazywa Cię nietolerancyjnym, ponieważ według niego, twoja definicja tolerancji różni się od tej, jak on ma przyswojoną

A niby w jaki sposób z tego, że mamy różne definicje tolerancji miałoby wynikać to, że ja jestem nietolerancyjny?Autor nazywa mnie nietolerancyjnym, ponieważ na podstawie dość neutralnego zdania rości sobie pretensje do postawienia pełnej psychoanalizy.

superowca
Gramowicz
20/05/2013 23:13
Dnia 20.05.2013 o 23:01, Zajanski napisał:

Oto co usłyszałem: > uwiera Was fakt, że Anthropy jest trans > Innymi słowy, nie, nie jesteś tolerancyjny, tylko Ci się tak wydaje.

Pierwsze zdanie odnosiło się do wszystkich komentarzy tutaj zawartych.Muszę przyznać, że czasem też odnoszę wrażenie, że wzmianka o odmienności tego typu, w artykule, który czyta duża ilość osób, wzbudza negatywne komentarze, tylko z tego powodu.Jednak, autor nazywa Cię nietolerancyjnym, ponieważ według niego, twoja definicja tolerancji różni się od tej, jak on ma przyswojoną:'Jeżeli kogoś się nie lubi, ponieważ jest inny, to jest to nietolerancja.'

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 23:01

Na pierwszej stronie jedynymi poglądami, które wyraziłem, były poglądy, że opinia iż tutaj przełamywane jest jakieś tabu, czy mamy do czynienia z jakimś powiewem świeżości jest bezpodstawna, oraz że niepochlebne opinie w tym temacie mieszczą się spokojnie w cywilizowanych normachOto co usłyszałem:

Dnia 20.05.2013 o 22:56, superowca napisał:

uwiera Was fakt, że Anthropy jest transInnymi słowy, nie, nie jesteś tolerancyjny, tylko Ci się tak wydaje.

superowca
Gramowicz
20/05/2013 22:56

Według autora, twoja definicja tolerancyjności jest niepoprawna.Nigdzie nie znalazłem, aby nazwał Cię taką osobą, z powodu jaki podałeś.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 22:50
Dnia 20.05.2013 o 22:47, superowca napisał:

Mógłbyś podać przykład?

Autor "artykułu" nazywa mnie osobą nietolerancyjną tylko dlatego, iż żywię przekonanie, że mniejszości seksualne nie są uciskane. W zasadzie to nie jest nawet niepochlebne wobec mniejszości seksualnych. Ale widać i tak mnie czyni nietolerancyjnym.

superowca
Gramowicz
20/05/2013 22:47
Dnia 20.05.2013 o 22:42, Zajanski napisał:

> Bo kiedy mówi się coś niepochlebnego, czego powodem jest to, że po prostu są odmiennej > orientacji seksualnej, > to jest to nietolerancja. Niestety apologetom wszelkiej maści zazwyczaj wydaje się, że jakiekolwiek niepochlebne słowa skierowane wobec mniejszości seksualnych czy nawet wręcz jakiegokolwiek zjawiska z nimi związanego są słowami wynikającymi z uprzedzeń.

Mógłbyś podać przykład?Nazwanie homoseksualistą ''pedofilem'' przychodzi mi tylko na myśl, a to raczej wywodzi się z uprzedzenia.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 22:44

> cywilizowanych norm. O ile jestem tolerancyjny wobec mniejszości i większości wszelakich,> o tyle nie potrafię znaleźć tolerancji dla nachalnych prób takiej a takiej grupy przekonania> wszystkich wokół, że grupa ta jest dobra i należy ją afirmować. Każdy ma prawo czegośversus> W takim razie powinni przyjąć do wiadomości, że ludzie mają prawo ich nie lubić, ignorować> czy wyśmiewać tak samo, jak wszystkich innych.Definicja tolerancji według Zajanskiego.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 22:42
Dnia 20.05.2013 o 22:39, superowca napisał:

Bo kiedy mówi się coś niepochlebnego, czego powodem jest to, że po prostu są odmiennej orientacji seksualnej, to jest to nietolerancja.

Niestety apologetom wszelkiej maści zazwyczaj wydaje się, że jakiekolwiek niepochlebne słowa skierowane wobec mniejszości seksualnych czy nawet wręcz jakiegokolwiek zjawiska z nimi związanego są słowami wynikającymi z uprzedzeń.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 22:41

Wow, panowie, to nie Wykop, to że Was się zleci kilku i będzie sobie nawzajem podbijać bębenek nie spowoduje automatycznie, że Wasze wypowiedzi staną się jedyną słuszną wersją.Poniżej krótko, bo to zaczyna nie mieć sensu:"To dlaczego nazywasz mnie nietolerancyjnym tylko dlatego, że nie afirmuję mniejszości seksualnych?"Straw man fallacy, dziękuję."Nie ma wyroku, nie ma przestępstwa."Jak kiedyś agresywni młodzieńcy obiją Cię na ulicy, a policjant powie "panie, po co to zgłaszać, masz pan świadków? nie? to ciesz się pan że tylko dwa zęby i limo, a nie oddział intensywnej terapii, odmaszerować", to mam nadzieję, że wtedy przypomnisz sobie swój argument."poeci ze Skamandra mogli być gejami"Zwłaszcza Tuwim i Słonimski. Polecam też douczyć się i sprawdzić, jaka była orientacja Lechonia i Iwaszkiewicza. Na dobry początek proponuję przeczytać ich dzienniki, wtedy zorientujesz się, że bzdurzysz."Obserwując ten temat stwierdzam, że zostałeś "zjedzony" sensownymi argumentami sformułowanymi przez kolegów forumowiczów"Widziałeś tu jakieś sensowne argumenty? To, że ktoś uważa że jest tolerancyjny, a jednocześnie koniecznie musi podkreślić, że mniejszości o których mowa w tekście nie są prześladowane (tekst nie mówi że są) - to nie jest sensowny argument."taki logik i metajęzykowiec, a szarga polszczyznęhomo chcą utożsamiać słowa tolerować i akceptowaćsami strzelają sobie w stopę, bo tolerancja oznacza raptem tyle, że obiekt tolerowany nie zasługuje na nic innego ponad nie obijanie mu gęby"Jaś Śmietana z Onetu?

superowca
Gramowicz
20/05/2013 22:39

Bo kiedy mówi się coś niepochlebnego, czego powodem jest to, że po prostu są odmiennej orientacji seksualnej,to jest to nietolerancja.(Nie wiem dlaczego łamie tekst w takich miejscach >.>)

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 22:34
Dnia 20.05.2013 o 22:23, superowca napisał:

Czego chcą, to tylko aby postrzegano ich jak każdego, poprawnego członka społeczeństwa.

W takim razie powinni przyjąć do wiadomości, że ludzie mają prawo ich nie lubić, ignorować czy wyśmiewać tak samo, jak wszystkich innych.Nie mówię, ze wszyscy przedstawiciele mniejszości seksualnych mają z tym problem, ale niestety nad wyraz często ich apologeci traktują ich jak święte krowy, o których nie można powiedzieć niczego niepochlebnego, bo to już brak tolerancji.

superowca
Gramowicz
20/05/2013 22:23
Dnia 20.05.2013 o 19:40, Ostrowiak napisał:

> Po drugie - można tolerować kogoś i nie lubić. Trudne? Nie. taki logik i metajęzykowiec, a szarga polszczyznę homo chcą utożsamiać słowa tolerować i akceptować sami strzelają sobie w stopę, bo tolerancja oznacza raptem tyle, że obiekt tolerowany nie zasługuje na nic innego ponad nie obijanie mu gęby

Widzisz, problem pojawia się w tym miejscu.Homoseksualiści (lub inne mniejszości seksualne) wcale nie chcą utożsamiać tych dwóch słów, tak samo jak człowiek o innym odcieniu skóry.Czego chcą, to tylko aby postrzegano ich jak każdego, poprawnego członka społeczeństwa.W tym wypadku, równość prawna.Możliwość zawarcia związku partnerskiego, aby móc korzystać z usług prawnych, które są zarezerwowane dla partnerów heteroseksualnych.Możliwość adopcji.Ci, którzy wychodzą na parady równości, afiszują się ze swoją seksualnością.Są tym samym czym artyści. Dlatego, czy tobie się to podoba, należy do gustu.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 19:45
Dnia 20.05.2013 o 19:40, Ostrowiak napisał:

taki logik i metajęzykowiec, a szarga polszczyznę

No przecież piszę, że można.Można tolerować i nie lubić.Można tolerować i lubić.A w zasadzie to lubienie implikuje tolerancję (jak kogoś lubię, to go znoszę), ale nielubienie nie implikuje braku tolerancji (to, że kogoś nie lubię nie oznacza, że go nie znoszę).No chyba, że ci chodzi o szarganie tej nowej polszczyzny?

Ostrowiak
Gramowicz
20/05/2013 19:40
Dnia 20.05.2013 o 19:37, Zajanski napisał:

Po drugie - można tolerować kogoś i nie lubić. Trudne? Nie.

taki logik i metajęzykowiec, a szarga polszczyznęhomo chcą utożsamiać słowa tolerować i akceptowaćsami strzelają sobie w stopę, bo tolerancja oznacza raptem tyle, że obiekt tolerowany nie zasługuje na nic innego ponad nie obijanie mu gęby

QuandorX
Gramowicz
20/05/2013 19:39

>ciachObserwując ten temat stwierdzam, że zostałeś "zjedzony" sensownymi argumentami sformułowanymi przez kolegów forumowiczów, dlatego na twoim miejscu zamiast iść w zaparte, lepiej przyznać komuś rację lub skończyć tworzyć kolejne ściany tekstu. Szczególnie w tym przypadku, czyli braku jakichkolwiek faktów i argumentów, a jedynie atakowaniu komentujących jakimiś gimbazjalnymi wycieczkami osobistymi.Co do tej pani, to osobiście nie lubię ludzi, którzy próbują wybić się na rynku (jakimkolwiek), zgrywając takiego "kul, oryginal i trendi". Dlatego unikam takich osób i nie uważam je za szczególnie ważne.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 19:37
Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Jeszcze raz: tolerancja to nie jest bezmyślne chwalenie wszystkiego co obce.

To dlaczego nazywasz mnie nietolerancyjnym tylko dlatego, że nie afirmuję mniejszości seksualnych?

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Czy ja Ci wyglądam na dziennikarza?

No cóż, nawet pismak za dwa złote nie powinien używać takich zwrotów wobec ludzi, którzy się z nim nie zgadzają.

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Tam wyżej pisałeś o wszystkich łącznie jako agitacji politycznej (por. "grubych lesbijek").

Ponieważ widzę, że próbujesz teraz ze mnie zrobić "tego złego" (dość typowy sofizmat, wstydź się pan), to przypomnę wszystkim osobom postronnym, że grube lesbijki to nie jest mój wymysł, a jedynie nawiązanie do artykułu, w którym stoi, że bohaterką gry jest "pulchna lesbijska".

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Po pierwsze, jeśli na wzmiankę o mniejszościach seksualnych reagujesz pisaniem że wcale nie są uciskane, to znaczy masz z nimi jakiś problem.

Co ja czytam?To teraz nawet powiedzenie, że ktoś nie jest uciskany jest odbierane jako atak na daną grupę?

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Po drugie, jeśli piszesz że jesteś tolerancyjny, a potem piszesz "stan naturalny - jedni nie lubią murzynów, inni kobiet, inni Polaków, jeszcze inni białych heteroseksualnych samców" - to z Twoją tolerancją jest coś trochę nie tak.

Po pierwsze - proszę zauważyć, że to jest zdanie o ludziach w ogóle, a nie o mnie.Po drugie - można tolerować kogoś i nie lubić. Trudne? Nie.

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Tekst publicystyczny o twórcach niezależnych gier wideo, czyli ani jedno, ani drugie.

Przepraszam, ja po prostu chyba przeceniam Gram.pl.Ale podstawowe zasady obowiązują nawet trolla internetowego.

Dnia 20.05.2013 o 19:25, BartsBlue napisał:

Jasne, Ty jesteś tolerancyjny "w starym sensie", a ja szczuję ludzi neutralnych. Chyba żyjemy w jakiś równoległych rzeczywistościach.

Gdybym nie był rozsądniejszym człowiekiem, to dzięki takim "bojownikom" jak ty już dawno bym znienawidził mniejszości seksualne. Ale doskonale wiem, że ty ich reprezentantem nie jesteś.

Ostrowiak
Gramowicz
20/05/2013 19:33
Dnia 20.05.2013 o 19:30, BartsBlue napisał:

Ale zdajesz sobie sprawę, że w Polsce, przy naszym stanie prawnym i tym, jak funkcjonariusze publiczni (sędziowie, policja) traktują zgłoszenia tego rodzaju z uwagi na swój teoretycznie prywatny, a w praktyce stosowany w pracy światopogląd, udowodnienie jednoznacznie przemocy na tle orientacji seksualnej jest bardzo utrudnione?

Nie ma wyroku, nie ma przestępstwa. Każdy socjolog przyzna, że ankiety można podkręcać do oporu. To nie wina ani Polski, ani światopoglądu, tylko publicznej pseudoafirmacji - jakoś na początku XX wieku poeci ze Skamandra mogli być gejami i nikt ich nie szykanował, ba, są wzorami wykładanymi w przeciętnych gimnazjach i liceach.

Dnia 20.05.2013 o 19:30, BartsBlue napisał:

A przepychanki na manifach podczas których na Marsz Tolerancji leciały race i kamienie, po których zaś po mieście szwędały się bojówki łysogłowych w glanach widziałem na własne oczy. Niektóre z nich pokazane też były w telewizji.

Jak Marsz Niepodległości. Patriotami obitymi przez zbydlęconą antifę nikt się nie przejął.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 19:30

> Pytam o procesy powództwa cywilnego i karnego jednoznacznie skazujące za przemoc na tle> orientacji seksualnej, nie wyniki ankiet czy przepychanki na manifach.Ale zdajesz sobie sprawę, że w Polsce, przy naszym stanie prawnym i tym, jak funkcjonariusze publiczni (sędziowie, policja) traktują zgłoszenia tego rodzaju z uwagi na swój teoretycznie prywatny, a w praktyce stosowany w pracy światopogląd, udowodnienie jednoznacznie przemocy na tle orientacji seksualnej jest bardzo utrudnione?A przepychanki na manifach podczas których na Marsz Tolerancji leciały race i kamienie, po których zaś po mieście szwędały się bojówki łysogłowych w glanach widziałem na własne oczy. Niektóre z nich pokazane też były w telewizji.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 19:25

> > Owszem, nie jesteś.>> No w tym rozumieniu na pewno nie i dobrze.> Kto by chciał być głupkiem, który bezmyślnie chwali wszystko, co obce?Jeszcze raz: tolerancja to nie jest bezmyślne chwalenie wszystkiego co obce.> > zaczynają kwękać>> Dziennikarskie dno.Czy ja Ci wyglądam na dziennikarza?> > że agitacja polityczna>> Przecież to jest agitacja polityczna.> Jak inaczej nazwiemy grę stworzoną dla Occupy Wallstreet?Tam wyżej pisałeś o wszystkich łącznie jako agitacji politycznej (por. "grubych lesbijek"). To ja Ci wytknąłem, że jedyną agitacją polityczną jest Keep Me Occupied.> Ale jednak to ty się doszukujesz dziwnych treści, bo ja o mniejszościach seksualnych> napisałem tylko tyle, że wcale nie są uciskane, a sam jestem wobec nich tolerancyjny> (w starym rozumieniu - tolerować = znosić).Dwa razy nie.Po pierwsze, jeśli na wzmiankę o mniejszościach seksualnych reagujesz pisaniem że wcale nie są uciskane, to znaczy masz z nimi jakiś problem. Zauważ, że ja o uciskaniu w artykule nie pisałem ani słowa.Po drugie, jeśli piszesz że jesteś tolerancyjny, a potem piszesz "stan naturalny - jedni nie lubią murzynów, inni kobiet, inni Polaków, jeszcze inni białych heteroseksualnych samców" - to z Twoją tolerancją jest coś trochę nie tak.> > Jak widać, dla niektórych szok poznawczy jest spory.>> Panie, oszczędź sobie takich tekstów. Co to ma być, dziennikarstwo czy czwarta klasa> szkoły podstawowej?Tekst publicystyczny o twórcach niezależnych gier wideo, czyli ani jedno, ani drugie.> Dostrzeż tez, że swoją mentalnością my-oni robisz krzywdę mniejszościom seksualnym, ponieważ> nastrajasz ludzi neutralnych i rozsądnych przeciwko wszystkiemu, co nie jest heteroseksualne.Jasne, Ty jesteś tolerancyjny "w starym sensie", a ja szczuję ludzi neutralnych. Chyba żyjemy w jakiś równoległych rzeczywistościach.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 19:19

> I z drugiego posta:> > Osoby bi- i homoseksualne okazały się> > narażone na dyskryminację we wszystkich sferach> > życia: w pracy, w szkole/na uczelni, w miejscu swojego zamieszkania,> > w miejscach publicznych (w urzędach, w barach, w klubach, w środkach> > komunikacji miejskiej), w kontaktach ze służbą zdrowia, w kontaktach> > z przedstawicielami kościołów - około 1/3 badanych sygnalizowała, że> > doznała gorszego traktowania ze względu na swoją orientację przynajmniej w jednej> z tych sfer> To we wszystkich, czy w kilku bądź jednej?Jak widać, słabo u Ciebie z umiejętnością czytania ze zrozumieniem: narażone we wszystkich (potencjalnie), doznały gorszego traktowania przynajmniej w jednej (realnie w jednej bądź więcej).

Ostrowiak
Gramowicz
20/05/2013 19:04

Pytam o procesy powództwa cywilnego i karnego jednoznacznie skazujące za przemoc na tle orientacji seksualnej, nie wyniki ankiet czy przepychanki na manifach.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 19:00
Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

Owszem, nie jesteś.

No w tym rozumieniu na pewno nie i dobrze.Kto by chciał być głupkiem, który bezmyślnie chwali wszystko, co obce?

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

Zauważ: jest tekst, który prezentuje deweloperkę gier niezależnych, która jest transseksualną kobietą. Przychodzi taki Zajanski i Graffis

Kolega Graffis, choć słusznie, mówi o innych rzeczach niż ja. Dlatego proszę mnie do jednego worka z nim wrzucać. Traktować ludzi indywidualnie, a nie kolektywnie - to nie jest takie trudne.

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

zaczynają kwękać

Dziennikarskie dno.

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

że agitacja polityczna

Przecież to jest agitacja polityczna.Jak inaczej nazwiemy grę stworzoną dla Occupy Wallstreet?

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

Doszukujecie się w tym artykule treści, których tam nie ma w alergicznej reakcji na coś innego niż to co Wam pasuje do Waszego swiatopoglądu. Wasza reakcja ładnie pokazuje to, co napisałem powyżej:

Dzięki za psychoanalizę.Ale jednak to ty się doszukujesz dziwnych treści, bo ja o mniejszościach seksualnych napisałem tylko tyle, że wcale nie są uciskane, a sam jestem wobec nich tolerancyjny (w starym rozumieniu - tolerować = znosić).

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

Jak widać, dla niektórych szok poznawczy jest spory.

Panie, oszczędź sobie takich tekstów. Co to ma być, dziennikarstwo czy czwarta klasa szkoły podstawowej?Dostrzeż tez, że swoją mentalnością my-oni robisz krzywdę mniejszościom seksualnym, ponieważ nastrajasz ludzi neutralnych i rozsądnych przeciwko wszystkiemu, co nie jest heteroseksualne.

Dared00
Gramowicz
20/05/2013 18:59
Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

[...] dzięki czemu niektórzy gracze może choć przez chwilę zastanowią się nad kwestiami, jakie normalnie nie zaprzątają ich umysłów.

Nie zaprzątają, bo jeśli włączam grę, to zapewne po to, aby zabić kilku nazistów albo wygrać wyścig, nie po to, żeby zastanawiać się nad tematem dyskryminacji mniejszości seksualnych.I z drugiego posta:> Osoby bi- i homoseksualne okazały się

Dnia 20.05.2013 o 18:53, BartsBlue napisał:

narażone na dyskryminację we wszystkich sferach życia: w pracy, w szkole/na uczelni, w miejscu swojego zamieszkania, w miejscach publicznych (w urzędach, w barach, w klubach, w środkach komunikacji miejskiej), w kontaktach ze służbą zdrowia, w kontaktach z przedstawicielami kościołów - około 1/3 badanych sygnalizowała, że doznała gorszego traktowania ze względu na swoją orientację przynajmniej w jednej z tych sfer

To we wszystkich, czy w kilku bądź jednej?

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 18:59

> Anna Anthropy funkcjonuje w USA. Ponawiam pytanie.>> Oraz, skoro tak ci zależy, kiedy ostatnio ktoś poważył się unieść rękę na homo w Polsce?Żartujesz sobie, prawda? Uważasz że osoby LGBT nie spotykają się w tym kraju z przemocą? Przykro mi zburzyć Twoją banieczkę - spotykają się bez przerwy.Pierwsze z brzegu: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/rownosc-vs-normalnosc-goraco-na-ulicach-lodzi,206865.html http://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_prawna_i_spo%C5%82eczna_os%C3%B3b_LGBT_w_Polsce#Sytuacja_spo.C5.82eczna_os.C3.B3b_LGBT_w_kraju http://www.kartaroznorodnosci.pl/public/files/Raport_badania_LGBT_do_netu.pdfCytując za tym ostatnim źródłem:Uzyskane wyniki pokazują, że wciąż wysoki procent osób bi- i homoseksualnych doznaje przemocy fizycznej i psychicznej ze względu naswoją orientację seksualną (12% badanych stało się ofiarami przemocyfizycznej i 44% psychicznej). Zdarzenia te w zdecydowanej większościwypadków (ponad 90%) nie były zgłaszane policji. Osoby bi- i homoseksualne okazały się narażone na dyskryminację we wszystkich sferachżycia: w pracy, w szkole/na uczelni, w miejscu swojego zamieszkania,w miejscach publicznych (w urzędach, w barach, w klubach, w środkachkomunikacji miejskiej), w kontaktach ze służbą zdrowia, w kontaktachz przedstawicielami kościołów – około 1/3 badanych sygnalizowała, żedoznała gorszego traktowania ze względu na swoją orientację przynajmniej w jednej z tych sfer

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 18:53

> No tak, zapomniałem, że tolerancja to w dzisiejszym słowniku bezmyślna afirmacja i uwielbienie> dla wszystkiego co odmienne, tylko dlatego, że jest odmienne. Mój błąd.> W takim razie zgadzam się z tobą, nie jestem tolerancyjny.Owszem, nie jesteś. Zauważ: jest tekst, który prezentuje deweloperkę gier niezależnych, która jest transseksualną kobietą. Przychodzi taki Zajanski i Graffis i zaczynają kwękać, że agitacja polityczna, że to nieważne (bo świat ma większe problemy), że zachwyt i promocja odmienności. Jakby to był kolejny biały dwudziestoparolatek z brodą, nic byście nie skomentowali - ale że uwiera Was fakt, że Anthropy jest trans, to musicie koniecznie powiedzieć, że się to Wam nie podoba.Doszukujecie się w tym artykule treści, których tam nie ma w alergicznej reakcji na coś innego niż to co Wam pasuje do Waszego swiatopoglądu. Wasza reakcja ładnie pokazuje to, co napisałem powyżej:nie sposób zaprzeczyć, że swoją obecnością i grami wprowadza powiew świeżości do zdominowanego przez heteroseksualnych mężczyzn growego światka [...] Podobnie jak posłanka Grodzka w polskim sejmie przypomina o istnieniu osób transeksualnych i oswaja ludzi z odmiennością. [...] dzięki czemu niektórzy gracze może choć przez chwilę zastanowią się nad kwestiami, jakie normalnie nie zaprzątają ich umysłów.Jak widać, dla niektórych szok poznawczy jest spory.

Ostrowiak
Gramowicz
20/05/2013 18:46

Anna Anthropy funkcjonuje w USA. Ponawiam pytanie.Oraz, skoro tak ci zależy, kiedy ostatnio ktoś poważył się unieść rękę na homo w Polsce?

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 18:44

> > To wcale nie są pierdoły, jeżeli akurat Ty jesteś tym, który dostaje w skórę.> Kiedy ostatnio w USA ktokolwiek poważył się podnieść dłoń na jakiegokolwiek homo?Jakbyś nie zauważył, nie jesteśmy w USA.

Ostrowiak
Gramowicz
20/05/2013 18:31
Dnia 20.05.2013 o 18:04, BartsBlue napisał:

To wcale nie są pierdoły, jeżeli akurat Ty jesteś tym, który dostaje w skórę.

Kiedy ostatnio w USA ktokolwiek poważył się podnieść dłoń na jakiegokolwiek homo?

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 18:19
Dnia 20.05.2013 o 18:04, BartsBlue napisał:

Jeśli znasz autora, który jak Anna Anthropy jest sędzią w międzynarodowych festiwalach gier niezależnych rangi IGF czy IndieCade, który jest rozpoznawalny i zapraszany na prelekcje, który jest członkiem forum Poppenkast (sprawdź co to oznacza w społeczności indie), a którego gry obracają się w takiej tematyce i piszą o nich Penny Arcade, Rock Paper Shotgun i IGN - to daj mi proszę znać, na pewno dodam do listy wpływowych twórców gier niezależnych. Bo przypominam, że o tym traktuje ten cykl artykułów.

Czyli reasumując, osobę popiera 4/5 branżowych mediów, ale ty i tak uważasz, że wprowadza ona powiew świeżości, przełamuje tabu, działa wbrew mainstreamowi, wykazuje się odwagą cywilną, jest uciskaną mniejszością itp.Absurd współczesnego świata jest porażający. Mniejszości seksualne i ich adwokaci lubią z siebie robić męczenników, choć od kilkunastu lat trudniej jest być heteroseksualnym niż dziwnoseksualnym.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 18:04

> Jak dla mnie ważniejsze problemy od pierdół na temat ciemiężenia homoseksualistów,> transwestytów etc.To wcale nie są pierdoły, jeżeli akurat Ty jesteś tym, który dostaje w skórę.> są problemy związane z afirmacją głupoty i pustostanu intelektualnego> przez kulturę masową, kryzysy ekonomiczne i polityczne na świecie, problem głodu i gospodarki> zasobami energetycznymi, mgliste przyzwolenie tzw. świata cywilizowanego na to koszmar> tego co dzieje się na przykład w Syrii. A na naszym podwórku krajowym kłopoty w służbie> zdrowia, polityce społecznej i emerytalnej, czy nawet budownictwie drogowym.Tak, to też są ważne kwestie. A teraz przewiń stronę w górę, tam gdzie tytuł. Widzisz literki "Filary Indie"? Oznaczają one, że jest to seria artykułów o znanych twórcach gier niezależnych. Nie o problemach współczesnego świata.> Ale nie... z pewnością bardziej istotne i warte uwagi są problemy jakiegoś kogoś z zaburzeniami> osobowości lub psychicznymi (co sam zasugerowałeś ;) )Nic takiego nie zasugerowałem. ;) ;) XD :P> Oprócz tego podpisuję się pod tym co napisał Zajanski. Może następny w kolejności> powinien być jakiś ultra-oderwany od rzeczywistości para-chrześcijanin i gra o paleniu> wszystkich możliwych innowierców?Jeśli znasz autora, który jak Anna Anthropy jest sędzią w międzynarodowych festiwalach gier niezależnych rangi IGF czy IndieCade, który jest rozpoznawalny i zapraszany na prelekcje, który jest członkiem forum Poppenkast (sprawdź co to oznacza w społeczności indie), a którego gry obracają się w takiej tematyce i piszą o nich Penny Arcade, Rock Paper Shotgun i IGN - to daj mi proszę znać, na pewno dodam do listy wpływowych twórców gier niezależnych. Bo przypominam, że o tym traktuje ten cykl artykułów.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 18:03
Dnia 20.05.2013 o 17:56, BartsBlue napisał:

Innymi słowy, nie, nie jesteś tolerancyjny, tylko Ci się tak wydaje.

No tak, zapomniałem, że tolerancja to w dzisiejszym słowniku bezmyślna afirmacja i uwielbienie dla wszystkiego co odmienne, tylko dlatego, że jest odmienne. Mój błąd.W takim razie zgadzam się z tobą, nie jestem tolerancyjny.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 17:56

> Ja niechęci do mniejszości> seksualnych nie podzielam, nie rozumiem"Niektórzy z moich najlepszych przyjaciół są czarni..."> O ile jestem tolerancyjny wobec mniejszości i większości wszelakich,> o tyle nie potrafię znaleźć tolerancji dla nachalnych prób takiej a takiej grupy przekonania> wszystkich wokół, że grupa ta jest dobra i należy ją afirmować."...ale..."> to przecież stan naturalny> - jedni nie lubią murzynów, inni kobiet, inni Polaków, jeszcze inni białych heteroseksualnych> samców.Innymi słowy, nie, nie jesteś tolerancyjny, tylko Ci się tak wydaje.

Graffis
Gramowicz
20/05/2013 15:07
Dnia 20.05.2013 o 08:48, BartsBlue napisał:

Jak widać z komentarzy, w tym Twojego - jednak tak.

Czyżby? Jakiś konkretny powód poza twoim subiektywnym wydumanym poczuciem? Bo poczucie, że ta osoba jest ciekawa i ważna nie jest niczym więcej jak właśnie subiektywnym odczuciem autora. Jak dla mnie ważniejsze problemy od pierdół na temat ciemiężenia homoseksualistów, transwestytów etc. są problemy związane z afirmacją głupoty i pustostanu intelektualnego przez kulturę masową, kryzysy ekonomiczne i polityczne na świecie, problem głodu i gospodarki zasobami energetycznymi, mgliste przyzwolenie tzw. świata cywilizowanego na to koszmar tego co dzieje się na przykład w Syrii. A na naszym podwórku krajowym kłopoty w służbie zdrowia, polityce społecznej i emerytalnej, czy nawet budownictwie drogowym. Troszkę naginając zasady dobrej dyskusji dodam jeszcze, ze odnoszę wrażenie, iż nawet obiektywnie są to kwestie istotniejsze dla człowieka naszych czasów od wydumanych gierek Anny Anthropy.Ale nie... z pewnością bardziej istotne i warte uwagi są problemy jakiegoś kogoś z zaburzeniami osobowości lub psychicznymi (co sam zasugerowałeś ;) ) na temat kryzysów akceptacji własnego ciała. Right there with you...Oprócz tego podpisuję się pod tym co napisał Zajanski. Może następny w kolejności powinien być jakiś ultra-oderwany od rzeczywistości para-chrześcijanin i gra o paleniu wszystkich możliwych innowierców? Oczywiście przedstawione jako ''dzwon wolności i tolerancji'' - w imię tego, by autor sam swoją tolerancję i otwartość umysłu udowodnił.

Zajanski
Gramowicz
20/05/2013 09:22
Dnia 20.05.2013 o 08:48, BartsBlue napisał:

Przyjrzyj się komentarzom poniżej i masz odpowiedź na to pytanie.

No przyglądam się i nie widzę niczego szczególnie ofensywnego. Ja niechęci do mniejszości seksualnych nie podzielam, nie rozumiem i jeżeli z kimś na dany temat rozmawiam, to zazwyczaj staram się go od takich uprzedzeń odwieść i skłonić do oceny człowieka na modłę indywidualizmu, a nie kolektywizmu. Mimo to, negatywne komentarze w tym temacie mieszczą się w granicach cywilizowanych norm. O ile jestem tolerancyjny wobec mniejszości i większości wszelakich, o tyle nie potrafię znaleźć tolerancji dla nachalnych prób takiej a takiej grupy przekonania wszystkich wokół, że grupa ta jest dobra i należy ją afirmować. Każdy ma prawo czegoś nie lubić, uważać coś za niepotrzebne. Nie rozumiem, dlaczego wszelkie mniejszości seksualne tak mocno dążą do tego, żeby absolutnie wszyscy je akceptowali - to przecież stan naturalny - jedni nie lubią murzynów, inni kobiet, inni Polaków, jeszcze inni białych heteroseksualnych samców. Nachalna propaganda (być może gier nie oceniam słusznie, bo nie grałem, ale takie o nich odnoszę wrażenie po przeczytaniu artykułu) tej niechęci nie zmieni, a co najwyżej ją spotęguje - w dzisiejszych czasach strach już bowiem otworzyć lodówkę, bo może z niej wyskoczyć jakaś mniejszość seksualna.Zastanówmy się , co by było, gdyby gry zamiast tego mówiły o wierze w Boga (co moim zdaniem byłoby równie żenujące), chodzeniu do kościoła, konieczności rzucania na tacę itp. Założę się, że szyderczych komentarzy byłoby dwukrotnie więcej, tyle że wówczas nikt by tych gier nie próbował nawet bronić, ani tym bardziej twierdzić, że ich stworzenie wymagało jakiejś szczególnej odwagi, czy też że jest powiewem świeżości. Myślę, że raczej pojawiłyby się opinie, iż gry te stworzył jakiś oszołom.

BartsBlue
Gramowicz
20/05/2013 08:48

@Corporal> Nigdy nie słyszałem o tej osobie, o jej grach tym bardziej.I właśnie dlatego o niej piszemy! Wiesz, sędziowała na Independent Games Festival, pisał o niej RockPaperShotgun, była jedną z testerek Hotline Miami Cactusa - to dosć znana osoba w środowisku twórców gier niezależnych.> Rozumiem że autor sympatyzuje z osobami z zaburzeniami psychicznymi?Autor generalnie sympatyzuje z osobami, które ze względu na taką czy inną odmienność mają pod górkę, czy oznacza to faktyczne sekowanie, czy tylko znoszenie głupich komentarzy, jak te tutaj. Ale to kwestia ortogonalna do tego o czym autor pisze, a pisze w tym cyklu o ciekawych osobach, które są w jakiś sposób ważne w społeczności twórców gier niezależnych. Anna Anthropy jest taką osobą.@Alehor> Za moich czasów gry promowały prawdziwe wartości, takie jak strzelanie do niemców czy> inne takie...Za moich czasów to w ogóle były dwie kreseczki odbijające kwadracik czy (później) paletka odbijająca piłeczkę. Cóż, minęło parę lat i medium growe bierze się też za poważniejsze tematy.@Graffis> Rzeczywiście... strasznie istotna postać i jakże ważne kwestie przez nią poruszane.Jak widać z komentarzy, w tym Twojego - jednak tak.@Zajanski> Niezbyt mnie interesują gry, które nawet nie próbują ukryć tego, że są agitacjami politycznymi,To błąd, bo bywają wśród nich całkiem ciekawe. Ale poza Keep Me Occupied nie widzę wśród gier Anthropy agitacji politycznych, co najwyżej światopoglądowe.> Ani mnie to ziębi, ani grzeje, tyle że żadnej cywilnej odwagi, ani powiewu świeżości> w owej agitacji nie widzę, wbrew temu co sugeruje artykuł. No chyba, że wsiadłem przez> przypadek do machiny czasu i znowu jesteśmy w roku 1955?Przyjrzyj się komentarzom poniżej i masz odpowiedź na to pytanie.@NBlast> Derek Yu i Alec Holowka następni?Derek Yu jest w planie, Alec Holowka może jakoś później. Następni będą najprawdopodobniej Jason Rohrer lub Gregory Weir.

Corporal
Gramowicz
20/05/2013 07:02

Nigdy nie słyszałem o tej osobie, o jej grach tym bardziej. Rozumiem że autor sympatyzuje z osobami z zaburzeniami psychicznymi?

Alehor
Gramowicz
20/05/2013 01:27

Za moich czasów gry promowały prawdziwe wartości, takie jak strzelanie do niemców czy inne takie...

Graffis
Gramowicz
20/05/2013 01:02

Rzeczywiście... strasznie istotna postać i jakże ważne kwestie przez nią poruszane. Wszak świat nie ma większych problemów niż zaburzenia psychiczne takich, czy innych ludzi. Świetny kierunek dla felietonów o indie grach, nie ma nic bardziej wartego uwagi graczy -_-''

4ny4
Gramowicz
19/05/2013 23:29

"Urodzona jako mężczyzna, obecnie jest kobietą. Z jednej strony jest zapalonym graczem, z drugiej - autorką gier. Najpierw stwierdza, że jej kryterium jakości gry to ile występuje w niej lesbijek, by później stworzyć zaangażowaną politycznie grę dla ruchu Occupy Wall Street. Choć nie ukończyła rozpoczętych studiów growych, jest prominentną osobą w społeczności twórców gier niezależnych. Tytuły jej autorstwa to najczęściej relatywnie proste konstrukcje, natomiast ich tematyka obraca się wokół kwestii praktycznie nieobecnych w grach, także niezależnych, jak BDSM czy transseksualizm[/b]."Podziękuję i postoję.

Zajanski
Gramowicz
19/05/2013 21:42

Niezbyt mnie interesują gry, które nawet nie próbują ukryć tego, że są agitacjami politycznymi, niezależnie od tego, czy służą promowaniu grubych transseksualnych lesbijek, czy wiary w pana naszego Jezuska.Ani mnie to ziębi, ani grzeje, tyle że żadnej cywilnej odwagi, ani powiewu świeżości w owej agitacji nie widzę, wbrew temu co sugeruje artykuł. No chyba, że wsiadłem przez przypadek do machiny czasu i znowu jesteśmy w roku 1955?

NBlast
Gramowicz
19/05/2013 21:30

Derek Yu i Alec Holowka następni?