Ponad 30 lat temu ten aktor zagrał w prawdziwym klasyku science fiction.
Wesley Snipes zapisał się w historii kina przede wszystkim jako Blade, jednak zanim rozpoczął walkę z wampirami, wcielił się w postać, która równie dobrze mogłaby pojawić się na kartach komiksów Marvela lub DC. Mowa o Simonie Phoenixie z kultowego filmu Człowiek demolka, który mimo upływu 33 lat wciąż pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych widowisk science fiction lat 90.
Człowiek demolka
Zanim Wesley Snipes został Blade’em, zagrał jednego z najbardziej szalonych złoczyńców kina akcji. Człowiek demolka ma już 33 lata
Człowiek demolka zadebiutował w amerykańskich kinach 8 października 1993 roku. Produkcja w reżyserii Marco Brambilli, w której główne role zagrali Sylvester Stallone i Wesley Snipes, początkowo spotkała się z mieszanymi opiniami krytyków. Z czasem zdobyła jednak status filmu kultowego, między innymi dzięki nietypowej wizji przyszłości, widowiskowej akcji i wyrazistym bohaterom. Co ciekawe, choć nie była adaptacją żadnego komiksu, można odnaleźć w niej wiele elementów charakterystycznych dla współczesnych produkcji superbohaterskich.
Historia rozpoczyna się w 1996 roku, kiedy policjant John Spartan, znany z wyjątkowo brutalnych i destrukcyjnych metod działania, próbuje schwytać niebezpiecznego przestępcę Simona Phoenixa. Podczas akcji giną zakładnicy, a odpowiedzialnością za ich śmierć zostaje obarczony również funkcjonariusz. Ostatecznie obaj trafiają do więzienia, w którym skazanych poddaje się kriogenicznemu zamrożeniu i specjalnym programom resocjalizacji.
Akcja przenosi się następnie do 2032 roku. Phoenix zostaje wybudzony po 36 latach, a dzięki umiejętnościom, których wcześniej nie posiadał, w tym zdolności włamywania się do systemów komputerowych, szybko staje się ogromnym zagrożeniem. Problem polega na tym, że społeczeństwo przyszłości niemal całkowicie wyeliminowało przestępczość, przez co miejscowe służby nie potrafią poradzić sobie z brutalnym przeciwnikiem. Jedynym rozwiązaniem okazuje się przywrócenie do życia Spartana.
Największą siłą produkcji pozostaje kreacja Wesleya Snipesa. Simon Phoenix to ekscentryczny, bezwzględny przestępca, którego zachowanie, wygląd i niemal nadludzkie możliwości przywodzą na myśl przeciwników znanych z komiksów. Jego przeciwieństwem jest John Spartan, policjant rozwiązujący problemy przede wszystkim siłą, któremu przydomek Człowiek Demolka nadano ze względu na zniszczenia towarzyszące kolejnym interwencjom.
GramTV przedstawia:
Sam świat przedstawiony również przypomina rzeczywistość znaną z opowieści o superbohaterach. Pozornie idealne społeczeństwo funkcjonuje według rygorystycznych zasad, a zachowania uznawane za niemoralne lub niezdrowe zostały zakazane. Za stworzenie tego porządku odpowiada doktor Raymond Cocteau, który pod płaszczykiem troski o bezpieczeństwo obywateli sprawuje daleko idącą kontrolę nad ich życiem. To właśnie on okazuje się jednym z najważniejszych antagonistów całej historii.
W efekcie Człowiek demolka łączy klasyczne kino sensacyjne z dystopijnym science fiction i motywami, które później stały się niezwykle popularne w ekranizacjach komiksów. Szczególnie interesująca jest rola Snipesa, który na długo przed występem w filmie Marvela udowodnił, że potrafi stworzyć postać równie widowiskową, co komiksowi złoczyńcy.
Co ciekawe, obaj główni aktorzy Człowieka demolki w kolejnych latach wystąpili w adaptacjach komiksów. Sylvester Stallone już w 1995 roku wcielił się w tytułowego bohatera filmu Sędzia Dredd, opartego na historiach publikowanych w brytyjskim magazynie 2000 AD. Produkcja nie spełniła jednak oczekiwań krytyków i okazała się rozczarowaniem finansowym.
Znacznie lepiej potoczyły się losy Snipesa. W 1998 roku aktor wystąpił w filmie Blade: Wieczny łowca, wcielając się w półczłowieka, półwampira polującego na krwiopijców. Produkcja, reklamowana przede wszystkim jako brutalne kino akcji z elementami horroru, stała się jednym z pierwszych dużych sukcesów filmowych opartych na postaciach Marvela.
Jeszcze większy rozmach przyniosła kontynuacja Blade: Wieczny łowca II w reżyserii Guillermo del Toro. Tym razem twórcy wprowadzili zmutowane wampiry i historię zagrożenia obejmującego zarówno ludzi, jak i krwiopijców. Znacznie chłodniej przyjęto trzecią część, czyli Blade: Mroczna Trójca. W produkcji pojawili się między innymi Hannibal King, grany przez Ryana Reynoldsa, oraz Dracula, w którego wcielił się Dominic Purcell. Film mocniej postawił na przerysowane elementy i humor, ograniczając atmosferę grozy charakterystyczną dla wcześniejszych odsłon.