Ponad dwa tygodnie temu The Blood of Dawnwalker trafiło na rynek. I zostało naprawdę dobrze przyjete.
Z jednej strony wiele osób na to liczyło. Z drugiej z uwagi na fakt, iż mówimy o debiutanckim projekcie studia, nie było to takie pewne.
The Blood of Dawnwalker
Sukces za 40 milionów dolarów
Rebel Wolves jednak dało radę. To o tyle ciekawe, że wygląda na to, iż nie dysponowali oni wcale oszałamiającym jak na obecne standardy budżetem. O całej sprawie pisze Jason Schreier z agencji Bloomberga. Wspomina on, że początkowo polski zespół był finansowany przez swojego założyciela i jednocześnie reżysera Wiedźmina 3: Dziki Gon, Konrada Tomaszkiewicza. To w tym czasie deweloperzy tworzyli prototyp gry, która później stała się The Blood of Dawnwalker, a sami przedstawiciele Wilków szukali inwestorów, którzy byliby skłonni tenże projekt sfinansować. Ostatecznie udało się pod koniec 2023 roku.
GramTV przedstawia:
To wtedy polskie studio podpisało umowę z Chińczykami z NetEase Inc. Była to transakcja wiązana – włodarze z Państwa Środka przejęli 26% udziałów w Rebel Wolves, podczas gdy samo TBoD otrzymało budżet deweloperski na poziomie 40 milionów dolarów. W praktyce jest to suma pozwalająca na stworzenie solidnej produkcji w segmencie AA, ale z drugiej strony daleka od dzisiejszych budżetów największych graczy na rynku. Dla porównania – w przypadku powstającego obecnie Wiedźmina 4 niedawno mówiło się o finansowaniu na poziomie około 368,5 miliona dolarów. Wracając jednak do The Blood of Dawnwalker – gdy produkcja gry ruszyła w 2024 roku, pracowało nad nią 90 pracowników, obecnie zaś na zespół składa się już 160 osób.
The Blood of Dawnwalker ukazało się 3 września 2026 roku na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. W naszej recenzji produkcja Rebel Wolves otrzymała wysoką ocenę. Wiemy też, że w nieokreślonej przyszłości otrzyma wyczekiwany tryb New Game+.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Tak tylko trzeba pamiętać że pensje w branży gier są relatywnie niskie. Deweloper który w niej pracuje raczej robi to dlatego że chce. Bo realnie dostaniesz więcej np. w finansach gdzie potrzebujesz większą wiedzę niż w finansach.
Wiem bo pracowałem w obu branżach deczko.
Co na ogół rekompensowało niskie pensje to bonusy. Studia często cisnęły pracowników nadgodzinami by wydać grę i zmieścić się w budżecie bo nie wydana gra to zero przychodu i kompletne fiasko. Więc wydanie to priorytet. Ale potem np. dzieliły się zyskami przez co naprawdę można było sobie odbić. Ale nie każde studio tak robi a dodatkowo - na ogół jesteś w sytuacji gdzie w branży finansowej masz gwarantowany wysoki dochód a w branży gier masz możliwy wysoki dochód jeżeli po latach ciężkiej pracy gra się sprzeda.
A wiemy że wiele z nich się nie sprzedaje. I czasem nawet jak zrobisz dobrą grę to przepadnie ona w ogniu premier i się nie sprzeda i mamy długą listę tytułów które spotkał taki los. Czasem z winy wydawcy, czasem z winy marketingu - czasem zwykły pech i konkurencja.
Właśnie dlatego staram się inwestować oszczędności w projekt który robię ale staram się być praktyczny. Zakładam że te pieniądze są stracone.