Daniel Vavra nie gryzł się w język przy wygłaszaniu swojej opinii o Sweet Baby Inc., które pracowało przy Marvel’s Wolverine.
Daniel Vavra zabrał głos w sprawie udziału Sweet Baby Inc. przy produkcji Marvel's Wolverine. Współzałożyciel Warhorse Studios nie kryje wątpliwości dotyczących doświadczenia konsultantów i zastanawia się, dlaczego przy projektach kosztujących setki milionów dolarów zatrudniane są osoby z jego zdaniem skromnym dorobkiem.
Marvel’s Wolverine
Marvel’s Wolverine – Daniel Vavra ostro o Sweet Baby Inc.
Sweet Baby Inc. od dłuższego czasu wzbudza sporo emocji wśród graczy, a informacja o zaangażowaniu firmy w prace nad Marvel's Wolverine ponownie wywołała dyskusję. Do sprawy odniósł się Daniel Vávra, współzałożyciel Warhorse Studios oraz jeden z twórców Kingdom Come: Deliverance. Deweloper postanowił przyjrzeć się doświadczeniu osób odpowiadających za konsultacje narracyjne przy wysokobudżetowej produkcji Insomniac Games.
Vavra zwrócił uwagę przede wszystkim na zawodowy dorobek konsultantów. Jego zdaniem trudno zrozumieć, dlaczego osoby posiadające stosunkowo niewielkie doświadczenie w tworzeniu narracji otrzymują możliwość doradzania zespołom pracującym nad grami AAA, których budżety liczone są w setkach milionów dolarów. W przypadku Marvel's Wolverine w dyskusji pojawia się kwota około 300 milionów dolarów.
Przyjrzałem się również temu, kim są ci „konsultanci narracyjni”, i po prostu nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś miałby zatrudnić jako konsultanta fabularnego przy grze z budżetem 300 milionów dolarów osobę, której jedynym doświadczeniem pisarskim jest dodatkowa praca nad tekstem do pikselowej mieszanki tower defense i synthwave, z historią opowiadającą o obronie miasta przed żywym ucieleśnieniem chciwości. Szczególnie jeżeli ta sama osoba prowadzi wykłady, podczas których mówi, że najlepsze historie powstają w przestrzeni, w której nie musi istnieć „białość”, deklaruje, że przyszła „spalić branżę gier do fundamentów”, a także uważa, że twórczość Tarantino należy krytykować tak długo, aż całkowicie zniknie.
GramTV przedstawia:
Twórca Kingdom Come: Deliverance przekonuje również, że podobne wątpliwości dotyczą innych osób zajmujących się konsultacjami. W swojej wypowiedzi wspomniał między innymi o wykształceniu związanym z marketingiem oraz dorobku ograniczającym się do kilku amatorskich opowiadań. Największe zdziwienie Vavry budzi jednak fakt, że jego zdaniem przy doradzaniu doświadczonym zespołom tworzącym wielkie produkcje nie jest wymagane równie bogate portfolio.
Vávra posłużył się przy tym bardzo dosadnym porównaniem. Zasugerował, że powierzanie tak odpowiedzialnej roli osobom bez odpowiedniego doświadczenia przypomina sytuację, w której zadanie przeprowadzenia operacji mózgu otrzymałby woźny.
Jak to w ogóle możliwe, że do pracy w firmie, która mówi ludziom tysiące razy bardziej utalentowanym i doświadczonym, jak mają wykonywać swoją pracę przy grach AAA z budżetami wynoszącymi setki milionów dolarów, nie potrzeba odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia ani znaczącego dorobku? To tak, jakby poprosić woźnego o przeprowadzenie komuś operacji mózgu. Nie muszę też wspominać, że większość gier, przy których świadczyli usługi konsultingowe, okazała się komercyjnymi porażkami. Dlaczego? Gdzie tu logika?
Wczytywanie ramki mediów.
Dyskusja nabrała rozgłosu właśnie po ujawnieniu udziału Sweet Baby Inc. przy Marvel's Wolverine. Cała sprawa pokazuje, że temat zewnętrznych konsultantów narracyjnych nadal pozostaje jednym z bardziej kontrowersyjnych zagadnień w branży. Vavra nie kwestionuje przy tym samego istnienia konsultacji, lecz przede wszystkim doświadczenie osób, którym powierzane jest doradzanie zespołom odpowiedzialnym za największe i najdroższe produkcje.
Zgadzam się z nim jak nigdy, ale też niczego nowego nie odkrył - po prostu powtarza to co zasłyszał bo szambo wybiło przy okazji Wolverine (bo to głośna gra). Ludzie od lat monitorują działalność takich firemek i wielokrotnie to podnosili - fakt że takie firmy wciąż funckjonują i mają się świetnie (są dalej zatrudniane) pokazuje w jak głębokim tyłku jest rynek gier AAA. Bo to studio ma na koncie bardzo długą listę "referencji" w postaci gier które okazały się klapami finansowymi.
Będe to powtarzał do znudzenia - to są firmy które na siłę wyszukują problemy BO NA TYM ZARABIAJĄ. To tak jakbyś zlecił hydraulikowi naprawić dziure w rurze a on ci powie że musisz najpierw wymienić swój zlew na nowy, tak żeby mogli z niego korzystać ludzie w przedziale wzrostu od 1,5 do 2 metrów. A - i hydraulik jest w zawodzie pół roku i jedyne co robił to internetowy kurs z z bycia hydraulikiem.
SBI to jest wybitny przypadek, ale tak działają wszystkie firmy "doradcze". Wynajdują problemy, aby tylko można było ciągnąć kasę.
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:28
Zgadzam się z nim jak nigdy, ale też niczego nowego nie odkrył - po prostu powtarza to co zasłyszał bo szambo wybiło przy okazji Wolverine (bo to głośna gra). Ludzie od lat monitorują działalność takich firemek i wielokrotnie to podnosili - fakt że takie firmy wciąż funckjonują i mają się świetnie (są dalej zatrudniane) pokazuje w jak głębokim tyłku jest rynek gier AAA. Bo to studio ma na koncie bardzo długą listę "referencji" w postaci gier które okazały się klapami finansowymi.
Będe to powtarzał do znudzenia - to są firmy które na siłę wyszukują problemy BO NA TYM ZARABIAJĄ. To tak jakbyś zlecił hydraulikowi naprawić dziure w rurze a on ci powie że musisz najpierw wymienić swój zlew na nowy, tak żeby mogli z niego korzystać ludzie w przedziale wzrostu od 1,5 do 2 metrów. A - i hydraulik jest w zawodzie pół roku i jedyne co robił to internetowy kurs z z bycia hydraulikiem.