Branża gier istnieje już na tyle długo, iż doczekała się kilku legend. Jedną z nich bezapelacyjnie jest John Romero.
Romero był jednym z założycieli id Software, które potem dało nam tak legendarne produkcje, jak Wolfenstein, DOOM oraz Quake. Teraz wraca z nowym projektem.
John RomeroFoto: Jason Scott (licencja CC BY 2.0)
Nowa gra Johna Romero znalazła wydawcę
Chociaż “nowy” może być pewnym niedopowiedzeniem. Przypomnijmy, że Romero wraz z założonym przez niego i jego żonę Brendę studiem Romero Games już wcześniej pracował nad nienazwaną pierwszoosobową strzelanką, której wydawcą miał być Microsoft. Gdy jednak w połowie ubiegłego roku w obozie XBOX-a doszło do cięć, oberwała także nowa gra 59-latka. W pewnym momencie wydawało się nawet, iż może to być koniec Romero Games, niemniej studio przetrwało i w okrojonym składzie nadal tworzyło tytuł oparty na tym, co wcześniej udało się stworzyć dla Microsoftu. Teraz Romero może odetchnąć z ulgą, gdyż okazuje się, że jego nadchodzące dzieło znalazło nowego wydawcę, co pozwoliło ponownie zatrudnić część wcześniej zwolnionych deweloperów.
Legendarny deweloper potwierdził to w rozmowie z redakcją VGC w trakcie targów Gamescom Asia:
Wiecie, w zeszłym roku, podobnie jak wiele innych osób, straciliśmy finansowanie. Musieliśmy więc poświęcić trochę czasu na ustalenie, co dalej. Ostatecznie zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy bez końca utrzymywać wszystkich pracowników. Zatrzymaliśmy ich tak długo, jak tylko mogliśmy, próbując znaleźć finansowanie potrzebne do ukończenia gry i zachowania całego zespołu. Jednak z biegiem czasu, kiedy ludzie zaczynają odchodzić, nie da się już odtworzyć zespołu niezbędnego do realizacji takiego projektu. W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie: “Dobrze, nie możemy tego kontynuować. Musimy przeprowadzić zwolnienia, a potem zastanowić się, co zrobimy z naprawdę małym zespołem”.
Zatrudnialiśmy 110 osób, a ostatecznie zostało nas pięcioro. Zostało nas pięć osób, a mieliśmy za sobą prace nad dużą produkcją. Wszystko należy w stu procentach do nas. Mamy prawa do nazwy, całej własności intelektualnej, grafik, zasobów wizualnych, kodu i wszystkiego, co stworzyliśmy. Musiałem więc zaprojektować nową grę, która pozwoliłaby wykorzystać możliwie jak najwięcej tych materiałów, aby zapewnić sobie przewagę już na starcie. Skontaktowałem się z kimś, kogo znałem, i udało nam się zawrzeć umowę. Mamy więc nowego wydawcę. Nie mogę jednak zdradzić, kto nim jest, kiedy nastąpi oficjalna zapowiedź ani żadnych innych szczegółów.
GramTV przedstawia:
Obecnie zespół Romero Games ma, według słów samego Romero, liczyć około 15-16 osób. To ma być rzekomo wystarczające, gdyż przy okazji omawianych perturbacji przeprojektowano grę tak, by jej skala była dostosowana do możliwości znacznie mniejszego niż wcześniej studia. Niemniej to, co powstaje teraz, ma być czymś zupełnie innym od nigdy nie ukończonego tytułu dla Microsoftu. Według Romero, nie ma już szansy na powrót do tamtej koncepcji, gdyż wymagałaby ona zaangażowania znacznie większej liczby twórców, na co zwyczajnie nie ma przestrzeni. Mimo to udało się wykorzystać znaczną część stworzonych wcześniej materiałów.
Spore znaczenie ma w tym wszystkim też fakt, iż nowy wydawca pozostawił Romero Games całkiem sporą swobodę:
Istotna jest także nasza obecna umowa. Każdy wydawca umieszcza w kontrakcie różne zapisy. Zazwyczaj współpracujesz z wydawcą nad stworzeniem gry, która jego zdaniem przyniesie zyski. Masz przy tym nadzieję, że twoja wizja i oczekiwania wydawcy spotkają się w punkcie, który pozwoli osiągnąć sukces finansowy. Bardzo często wydawca zmienia kierunek rozwoju gry, ponieważ specjalizuje się w określonym rodzaju produkcji, wie coś, czego ty nie wiesz, albo po prostu chce skierować projekt w stronę odpowiadającą jego własnym celom.
Nasz obecny wydawca nie stawia jednak żadnych wymagań dotyczących kreatywnej strony gry. Powiedział nam: “Twórzcie to, co chcecie. My zajmiemy się wydaniem. Nie zamierzamy mówić wam, jaką grę macie zrobić”. To idealna umowa, prawda?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!