Ceny gier, konsol i akcesoriów rosną, a wraz z nimi zwiększa się bariera wejścia dla nowych graczy. Zdaniem ekspertki rozwiązaniem mogą być reklamy.
Pewnie to zauważaliście – granie staje się coraz droższym hobby. Nie chodzi już wyłącznie o rosnące ceny nowych gier. Coraz więcej trzeba zapłacić również za konsole, akcesoria, dodatki czy abonamenty. Virginie Chesnais, CMO firmy Happydemics zajmującej się analizą rynku reklamy, przekonuje na łamach GamesIndustry.biz, że w tej sytuacji branża powinna poważnie zainteresować się reklamami jako sposobem na obniżenie kosztów dostępu do gier. Zanim wydacie wyrok, przeczytajcie tę opinię.
Granie w gry i reklamygrafika wygenerowana przez AI
Reklamy mogą sprawić, że granie stanie się tańsze
Nie chodzi bowiem o zalewanie ekranów reklamami podczas rozgrywki. Wręcz przeciwnie – zdaniem Chesnais odpowiednio zaprojektowany model reklamowy może przynieść korzyści zarówno firmom, jak i graczom. Punktem wyjścia jest tu rzecz jasna rosnący koszt grania. Ceny sprzętu, gier i dodatkowej zawartości sprawiają, że wejście w świat konsol staje się coraz większym wydatkiem. Reklamy mogłyby natomiast zapewnić firmom dodatkowe źródło przychodów i w ten sposób stworzyć tańsze formy dostępu do gier. W kluczowym fragmencie jej komentarza czytamy:
To ma znaczenie, ponieważ granie na konsolach staje się coraz bardziej usługą premium. Ceny gier, konsol, akcesoriów i dodatkowej zawartości stają się coraz trudniejsze do uzasadnienia dla przeciętnego gracza, tworząc barierę wejścia do świata gier. Jak sama firma Xbox stwierdziła w swoim komunikacie, odpowiednio wykorzystana reklama może pomóc obniżyć koszt dostępu do grania. Widzieliśmy już na rynku gier mobilnych, że modele wspierane reklamami mogą otworzyć nową drogę dla graczy, którzy chcą wejść do świata gier bez konieczności ponoszenia dużych wydatków na początku.
Podobny model znamy już z serwisów streamingowych. Netflix czy Disney+ oferują tańsze warianty abonamentów w zamian za oglądanie reklam. Zdaniem Chesnais podobne rozwiązanie może sprawdzić się również w przypadku gier. Xbox już eksperymentuje z takim podejściem, pozwalając wybranym użytkownikom testować granie w chmurze w jednogodzinnych sesjach wspieranych reklamami. Gracz otrzymuje więc wybór: może zapłacić za dostęp bez reklam albo zdecydować się na tańszą czy nawet darmową opcję, w której musi obejrzeć reklamę przed rozpoczęciem rozgrywki.
GramTV przedstawia:
To właśnie ten model autorka uważa za szczególnie interesujący. Reklama nie musi bowiem oznaczać dodatkowej irytacji podczas grania. Jeżeli pojawi się przed uruchomieniem gry, nie przerywa rozgrywki i nie niszczy immersji. Nie oznacza to jednak, że gracze nagle pokochają reklamy. Według przywoływanego przez Chesnais badania eMarketer aż 52 proc. graczy deklaruje, że mogłoby przestać grać, gdyby zetknęło się z wieloma uciążliwymi formatami reklamowymi. Z drugiej strony jedna piąta badanych twierdzi, że grałaby częściej, gdyby reklamy były odpowiednio przygotowane.
Dane Happydemics zebrane na podstawie 285 kampanii reklamowych w Wielkiej Brytanii i Ameryce Północnej wskazują, że reklamy w grach mogą być skuteczniejsze od tych emitowanych w telewizji, mediach społecznościowych czy innych miejscach internetu pod względem zapamiętywania oraz przypisywania reklamy konkretnej marce. Co więcej, reklamy wyświetlane przed rozpoczęciem gry mogą być dla odbiorców mniej uciążliwe niż te umieszczane bezpośrednio w rozgrywce. To właśnie na takim rozwiązaniu koncentruje się obecnie Xbox. Zdaniem Chesnais odpowiednio dobrane i nieinwazyjne reklamy mogą więc być kompromisem, który pozwoli graczom uzyskać tańszy dostęp do gier, a firmom – dodatkowe źródło przychodów.
Problem w tym, że cały model dopiero przechodzi test. Nie wiadomo jeszcze, czy gracze zaakceptują reklamy jako cenę za tańsze granie ani czy przychody z reklam będą wystarczająco duże, by rzeczywiście wpłynąć na koszt dostępu do gier. Branża może jednak nie mieć dużego wyboru. Jeśli ceny sprzętu i gier będą nadal rosły, potrzebne będą nowe sposoby na to, by granie nie stało się rozrywką dostępną przede wszystkim dla osób z grubszym portfelem. Zgadzacie się z opinią ekspertki? Dajcie znać w komentarzach.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!