Niedawne słowa szefa Xboxa rozbudziły nadzieje na powrót serialu. Jeśli do tego dojdzie, widzowie oczekują przede wszystkim jednego – większej wierności kultowym grom.
Choć serial Halo został skasowany po dwóch sezonach, w ostatnich dniach znów zrobiło się o nim głośno. Wszystko za sprawą Matta Booty'ego, szefa Xbox Game Studios, który zapewnił, że Microsoft nadal zamierza inwestować w markę Halo. To wystarczyło, by ponownie rozbudzić dyskusję o ewentualnym powrocie serialu. Pytanie brzmi jednak nie czy, ale jak należałoby go zrobić, by tym razem nie zawieść fanów.
Halo
Największym problemem Halo była zbyt luźna adaptacja
Jak zauważa ComicBook.com, od samego początku wielu widzów miało wrażenie, że twórcy serialu za wszelką cenę chcieli opowiedzieć własną historię, zamiast skupić się na wydarzeniach znanych z gier. Owszem, zachowano najważniejsze elementy uniwersum – konflikt pomiędzy ludzkością a Przymierzem czy postać Master Chiefa – ale jednocześnie zdecydowano się na szereg zmian, które spotkały się z chłodnym przyjęciem.
Najczęściej krytykowano sposób przedstawienia samego Master Chiefa. W grach legendarny Spartan niemal nigdy nie zdejmuje hełmu, co od lat stanowi element jego tajemniczości. W serialu Pablo Schreiber przez większość czasu występował bez charakterystycznego pancerza, a twórcy skupili się na jego życiu osobistym i emocjach bardziej niż na militarnej stronie opowieści.
GramTV przedstawia:
To jednak tylko część problemu. Wielu fanów uważało, że serial poświęcał zbyt dużo czasu rozbudowywaniu własnych wątków i tłumaczeniu świata, zamiast wykorzystać gotowy materiał, który od ponad dwóch dekad cieszy się uznaniem graczy. Paradoksalnie dopiero drugi sezon zaczął przypominać adaptację, na jaką liczono od początku. Właśnie wtedy produkcja zaczęła być bliższa klimatowi gier i mocniej stawiała na widowiskową wojnę z Przymierzem.
Jeśli Halo rzeczywiście otrzyma drugą szansę, oczekiwania fanów wydają się wyjątkowo proste. Zamiast tworzyć alternatywną interpretację uniwersum, chcieliby zobaczyć wierne przeniesienie historii znanej z gier. Zwłaszcza że materiału zdecydowanie nie brakuje, a seria od lat uchodzi za jedną z najbardziej filmowych marek w świecie gier wideo.
Po niemal dwóch dekadach prób stworzenia udanej ekranizacji Halo wciąż pozostaje franczyzą o ogromnym niewykorzystanym potencjale. Być może kolejna adaptacja nie będzie już próbowała poprawiać historii napisanej przez twórców gier, lecz po prostu opowie ją tak, jak od lat wyobrażają ją sobie miliony fanów Xboxa. Tymczasem warto przypomnieć, że już w lipcu fani Halo otrzymają remake pierwszej odsłony gry.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!