Drugi film z nowego DCU nie zaliczył dobrego startu.
Supergirl miała być kolejną mocną produkcją w nowym filmowym uniwersum DC, ale pierwsze recenzje sugerują, że Kara Zor-El nie wystartowała z taką siłą, na jaką liczyli fani. Po zniesieniu embarga film Craiga Gillespiego zadebiutował na Rotten Tomatoes z wynikiem 59 procent pozytywnych recenzji z 90 opinii krytyków, co oznacza ocenę „Zgniły”.
Supergirl
Supergirl – pierwsze recenzje nowego filmu z uniwersum DC Comics zadebiutowały w sieci
To jednak nadal wynik wyraźnie słabszy od wcześniejszych projektów nowego DCU. Dla porównania, Koszmarne Komando może pochwalić się wynikiem 95 procent, drugi sezon Peacemakera ma 94 procent, a Superman Jamesa Gunna zatrzymał się na poziomie 83 procent. Warto przy tym zauważyć, że Supergirl jest pierwszym projektem nowego uniwersum DC, którego Gunn ani nie napisał, ani nie wyreżyserował.
Na Metacritic sytuacja wygląda jeszcze mniej optymistycznie. Film uzyskał tam 49 punktów na 100 na podstawie 39 recenzji. Takie oceny mogą być problemem, zwłaszcza że Supergirl kosztowała podobno 175 mln dolarów, a według najnowszych prognoz otwarcie w amerykańskich kinach ma wynieść od 40 do 45 mln dolarów.
Najczęściej powtarzającym się elementem recenzji jest pochwała dla Milly Alcock. Nawet bardziej negatywnie nastawieni krytycy podkreślają, że aktorka dobrze wypada jako Kara Zor-El i potrafi nadać bohaterce charakteru. Problem w tym, że według wielu opinii sam film nie daje jej wystarczająco mocnego materiału.
Deadline zwraca uwagę, że w produkcji da się znaleźć dobre momenty i celne dialogi, za które odpowiada scenarzystka Ana Nogueira, ale całość sprawia wrażenie nie do końca spójnej:
Mimo kilku dobrych scen i miejscami błyskotliwych dialogów, coś w Supergirl wydaje się nie tak. Film wygląda, jakby zapożyczał elementy od innych, zamiast iść własną drogą.
Jeszcze surowiej wypada ocena The Hollywood Reporter, które sugeruje, że osoby mocno zainteresowane przyszłością DCU mogą spokojnie poczekać na powrót Jamesa Gunna za kamerę przy przyszłorocznym Man of Tomorrow:
Każdy, komu zależy na DCU, najlepiej zrobi, jeśli poczeka na powrót Gunna na stanowisko reżysera w przyszłorocznej kontynuacji Supermana, Man of Tomorrow.
Variety poszło jeszcze dalej, nadając recenzji tytuł sugerujący, że film jest tak płaski, iż aż „superokropny”. W samej opinii krytyk nie krył zaskoczenia, że Craig Gillespie, reżyser tak wyrazistych produkcji jak Jestem najlepsza. Ja, Tonya oraz Cruella, dostarczył widowisko uznane za generyczne.
Byłem zszokowany, widząc, że Craig Gillespie, twórca znakomitego Jestem najlepsza. Ja, Tonya i świetnej Cruelli, mógł wypuścić produkt tak zwyczajny pod względem akcji i wymuszonej postawy. To wszystko rozpaczliwie próbuje być punk rockiem. Ale Supergirl to punkowa wydmuszka.
The Wrap wskazuje natomiast, że największa frustracja wynika z niewykorzystanego potencjału, szczególnie w scenach akcji oraz w sposobie przedstawienia seksizmu, który pozostaje w filmie bez odpowiedniej odpowiedzi:
Duża część frustracji bierze się z potencjału, którego film po prostu nie potrafi dosięgnąć w scenach akcji, a także z obecnego mimochodem i pozostawionego bez odpowiedzi seksizmu, który nie powinien mieć miejsca w filmie skupionym na Dziewczynie ze Stali.
Nie brakuje jednak recenzji bardziej przychylnych. GamesRadar+ określa Supergirl jako bardziej chaotyczną młodszą kuzynkę Supermana, ale docenia mroczniejszy, kosmiczny charakter opowieści, jej przygodowy ton oraz skojarzenia ze Strażnikami Galaktyki i Mad Maxem.
Supergirl, pod każdym względem bardziej nieuporządkowana młodsza kuzynka Supermana, zasługuje na porównania do Strażników Galaktyki i Mad Maxa dzięki zaskakująco mrocznej, a czasem wręcz odpychającej kosmicznej przygodzie o zemście i szukaniu domu.
Empire także znalazło w filmie sporo uroku, choć zaznacza, że produkcja nigdy w pełni nie spuszcza się ze smyczy:
Skacowana bohaterka Milly Alcock jest zachwycająca, nawet jeśli film nigdy naprawdę nie pozwala sobie na pełne szaleństwo. Miejmy nadzieję, że dostanie jeszcze dziwniejszą i bardziej dziką scenę do popisu.
GramTV przedstawia:
Pozytywnie o filmie pisze również io9, które uznaje Supergirl za solidną kontynuację kierunku obranego przez DCU po Supermanie. Serwis chwali Alcock oraz Eve Ridley, podkreślając, że ich duet pomaga lepiej poznać szerszy świat DC.
Supergirl nie jest tak świetna jak Superman, ale mimo to pozostaje bardzo solidnym rozwinięciem. Alcock idealnie pasuje do tej roli, Ridley jest wspaniałą towarzyszką, a razem pomagają nam dowiedzieć się znacznie więcej o całym uniwersum DC. To urocza, choć niedoskonała przejażdżka.
IGN zajęło bardziej zachowawcze stanowisko. Według serwisu Milly Alcock ma świetne wyczucie postaci, ale jej Kara Zor-El ginie pod elementami zapożyczonymi z innych filmów.
Supergirl czerpie z najlepszych wzorców, ale świetna interpretacja Kary Zor-El w wykonaniu Milly Alcock gubi się w częściach zapasowych z innych filmów, z których złożono jej historię.
Podobnie ocenia produkcję The Hollywood Handle, zwracając uwagę na generyczną fabułę, słabe sekwencje akcji i mało wyrazistą stronę wizualną:
Bardzo generyczna fabuła, słabe sceny akcji i nijaka oprawa wizualna sprawiają, że to po prostu poprawna superbohaterska przygoda.
The Guardian widzi w filmie więcej nadziei, choć również nie nazywa go sukcesem bez poważnych zastrzeżeń:
Supergirl nie jest filmem idealnym pod żadnym względem, ale są w nim momenty, w których można uwierzyć, że ta franczyza potrafi latać.
AV Club dodaje natomiast, że adaptacja nie dorównuje materiałowi źródłowemu, ale nadal może funkcjonować jako wartościowe uzupełnienie filmowego świata DC:
To nie jest tak znakomite jak materiał źródłowy, ale nadal pozostaje wartym uwagi dziełem towarzyszącym wielkiemu bohaterowi DC.
Dla Jamesa Gunna i Petera Safrana nie jest to wymarzony start drugiego kinowego filmu nowego DCU. Superman zarobił na świecie niemal 620 mln dolarów, a według podawanych wyliczeń próg opłacalności miał wynosić około 570 mln dolarów. W tle pojawiały się również doniesienia sugerujące, że koszty mogły być wyższe, nawet powyżej 360 mln dolarów według dokumentów ze stanu Ohio.
W przypadku Supergirl kluczowe będą więc nie tylko recenzje, lecz przede wszystkim wpływy z kin. Krytycy sugerują, że DC Studios mogło chybić z adaptacją Supergirl, ale jednocześnie trudno mówić o całkowitej porażce samej bohaterki. Milly Alcock zbiera pochwały nawet w chłodniejszych recenzjach, a Kara Zor-El ma powrócić w przyszłorocznym Man of Tomorrow.
Przypomnijmy, że Supergirl trafi do kin już 26 czerwca.