"Piractwo jest obecnie jedyną istniejącą formą ochrony dóbr kultury". Decyzja Sony wywołała niewygodną dyskusję

Maciej Petryszyn
2026/07/02 15:00
0
1

Wygląda na to, że znajdujemy się w schyłkowym okresie gier w wersji fizycznej. Sony oficjalnie potwierdziło zarzucenie tematu, a oczekuje się, że podobnie zrobi Microsoft.

Frustracja graczy nie jest więc zaskoczeniem. Pojawiły się jednak też wpisy wieszczące czy wręcz gloryfikujące piractwo.

Kontrowersyjna dyskusja o piractwie
Kontrowersyjna dyskusja o piractwie
Grafika wygenerowana przez AI

Wraca temat piractwa w świecie gier

Przypomnijmy, że w środę Sony zrzuciło swoistą bombę informacyjną. Japoński producent ogłosił, że gry w wersji fizycznej będą wydawane na PlayStation jedynie do 2028 roku. Potem zaś firma zamierza w pełni przerzucić się na wydania cyfrowe. Oficjalnie głosu w tej sprawie nie zabrał Microsoft, ale pojawiły się plotki, jakoby Project Helix bynajmniej nie miał być wyposażony w napęd optyczny. Wnioski nasuwają się zatem same. Tak czy inaczej, poza zwyczajnie wściekłymi graczami głos zabrali również ci, którzy traktują gry jako dziedzictwo kulturowe i starają się je chronić jako takie. Ale po kolei.

Wszystko zaczęło się od wpisu Chloe Adams w serwisie Bluesky, gdzie nazwano piractwo formą ochrony dóbr kultury:

Piractwo jest obecnie jedyną istniejącą formą ochrony dóbr kultury, jaka funkcjonuje w świecie gier wideo. Można uważać to za naganne moralnie, ale dosłownie nie ma żadnej innej instytucji, która utrzyma te gry przy życiu za 25 czy 50 lat.

Na tak postawioną tezę odpowiedział Frank Cifaldi, popierając ją:

Jako dyrektor instytucji zajmującej się historią i zachowaniem gier wideo, a także ktoś, kto poświęcił tej sprawie całe swoje dorosłe życie, potwierdzam: tak właśnie jest. Próbowaliśmy współpracować z organizacjami handlowymi reprezentującymi branżę, aby wypracować legalne rozwiązanie, ale oni odmawiają zaoferowania jakiejkolwiek sensownej alternatywy.

GramTV przedstawia:

To o tyle znaczące, że sam Cifaldi to dyrektor Video Game History Foundation, a więc osoba silnie zaangażowana w temat, a także mająca w nim mocny głos. Później przeniósł on całą dyskusję na oficjalne konto VGHF, gdzie krytykował wydawców. Za co? Za prawne blokowanie możliwości archiwizacji ich produkcji. Co jednak ciekawe, przyznał on, że decyzja Sony wcale go nie zaskakuje:

Muzea i archiwa od dłuższego czasu przygotowywały się na taką przyszłość, mając świadomość, że ustawianie pudełek na półkach nie będzie długoterminowym rozwiązaniem dla ochrony nowych tytułów – podsumował Cifaldi.

Na ten moment trudno jednoznacznie ocenić, jakie będą długofalowe konsekwencje tej decyzji. Z jednej strony faktem jest, że już od dawna pojawiały się produkcje, które wydawane były wyłącznie w formie cyfrowej – tyczy się to szczególnie tytułów tworzonych i wydawanych przez mniejsze ekipy. Z drugiej zaś trudno dziwić się frustracji graczy – szczególnie gdy przypomnimy sobie ubiegłoroczną potężną awarię PlayStation Network, przez którą konsumenci stracili na jakiś czas dostęp do swoich gier.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!