Nie da się ukryć, że Sony nie ma obecnie najlepszej passy, jeżeli chodzi o PR. Niedawna decyzja o rezygnacji z płyt tylko dorzuciła kolejny kamień do ogródka.
Japończycy zdają się nic sobie z tego nie robić. Chociaż z zewnątrz sprawa nie wygląda zbyt przyjemnie.
PlayStation
Pozwy przeciwko Sony w 5 krajach
Okazuje się, że Sony zostało pozwane z powodu praktyk antykonkurencyjnych już w 5 różnych krajach. Już w 2021 roku w kalifornijskim sądzie pozew zbiorowy złożył Agustin Caccuri, według którego z jednej strony PlayStation Store staje się powoli jedynym miejscem, w którym wydawcy mogą sprzedawać cyfrowe wersje swoich gier, a z drugiej ceny w oficjalnym sklepie średnio są o 74 procent droższe niż wydania płytowe od sprzedawców zewnętrznych. Samo Sony próbowało odrzucić zarzuty, ale ostatecznie w kwietniu 2026 rok, w następstwie której japoński gigant wypłacił w sumie 7,85 miliona dolarów odszkodowań dla dotkniętych użytkowników.
Z kolei w roku 2023 producent PlayStation obrywał z powodu 30-procentowej marży pobieranej od każdej transakcji w PlayStation Store. Tematem zajęła się kancelaria z Wielkiej Brytanii, składając pozew o wartości 7,9 miliarda dolarów. Wyrok powinien zapaść w przeciągu roku. Następne przykłady to zarzuty w imieniu holenderskiej organizacji konsumenckiej Stichting Massaschade & Consument oraz portugalskich kancelarii Sousa Ferro & Associados oraz Ferreira Pinto Cardigos Advogados – podobne do tych brytyjskich, ale rozpatrywane w oparciu o prawo odpowiednio w Holandii i Portugalii.
Jakby tego było mało, prawne problemy Sony rozpoczęły się również w Meksyku. Tam było to pokłosie decyzji o zaprzestaniu wydawania gier na płytach. Wobec tego do wcześniejszych oskarżeń o praktyki monopolistyczne doszły też sugestie o uśmierceniu rynku wtórnego – tak przecież istotnego dla społeczności konsolowej.
GramTV przedstawia:
O kwestię zarzutów w stosunku do Japończyków redakcja Kotaku zapytała Rene Otto, założyciela kancelarii Deviant Legal:
Gry na płytach historycznie stanowiły pośredni bufor konkurencyjny dla posiadaczy konsol PlayStation. Konsumenci mogli kupić pudełkową wersję na Amazonie, w Walmarcie czy w lokalnym sklepie, poczekać na wyprzedaże magazynowe, nabyć używany egzemplarz, pożyczyć grę od znajomego lub odprzedać ją po przejściu. Choć Sony nadal kontrolowało samą platformę, te alternatywy ograniczały stopień, w jakim gracze byli uzależnieni od PlayStation Store.
Prawo konkurencji nie zakazuje firmom osiągania sukcesu ani nawet zdobywania pozycji dominującej. Kwestią prawną jest to, czy Sony nadużywa swojej dominującej pozycji na rynku.
Jeśli Sony posiada pozycję dominującą na tym rynku i jej nadużywa, wówczas mówimy o działaniu antykonkurencyjnym. Jednak stopniowe wycofywanie gier fizycznych usuwa jeden z ostatnich pozostałych buforów konkurencyjnych w ekosystemie PlayStation. To sprawia, że narracja pozywających – mówiąca o tym, że użytkownicy PlayStation nie mają żadnej realnej alternatywy dla sklepu Sony – staje się znacznie bardziej przekonująca niż wcześniej.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!