Wielki hit wrócił do kin. Zarobi „kilka” dolarów więcej, ale dając fanom też kilka nowości.
Avengers: Koniec gry wrócił do kin. Jest to element szerszej strategii promocyjnej, mającej utorować drogę do filmu Avengers: Doomsday, który trafi do kin pod koniec roku. Marvel dba o swoich fanów – by lepiej zrozumieć wszystkie wątki nowej produkcji, przypomina najważniejszy film poprzedniego etapu uniwersum Marvela. Ale jest to też idealna okazja do tego, by film zarobił kolejne miliony – to już się dzieje.
Kapitan Ameryka
Nowa scena w Avengers: Koniec gry – co ujawnia?
Uwaga, dalsza część newsa zdradza istotne elementy fabuły filmu.
Od początku było wiadomo, że ten re-release da fanom coś więcej niż ponowną możliwość zobaczenia tego, co już widzieli. Koniec gry zostało wzbogacone o kilka nowych scen, których zadaniem jest uzupełnienie historii i przygotowanie widza na nowe wydarzenia. Jedna ze scen nawiązuje do wątku ze Spider-Man: Całkiem nowy dzień, kolejna pokazuje skalę zagrożenia związanego z Doktorem Doomem. Ale ciekawym przykładem jest scena ze Steve'em Rogersem.
GramTV przedstawia:
Jak donosi ComicBook.com, najważniejsza dla fanów scena rozgrywa się bezpośrednio po tańcu Steve'a i Peggy Carter. Kiedy ktoś puka do drzwi, Peggy otwiera i widzi Lokiego, który wie już, że Steve znajduje się w domu. Tym samym potwierdzono teorię, według której Steve nie pojawi się w Avengers: Doomsday sam. Okazuje się, że to Loki ma rekrutować Rogersa do walki z Doktorem Doomem, ponieważ jako istota odpowiedzialna za utrzymanie wielu linii czasu jest świadomy zagrożenia dla multiwersum. Uzupełniająca scena ma ukazywać też panikę w TVA wywołaną rozpadającym się multiwersum.
Sceny te mają pomóc w utorowaniu drogi do Avengers: Doomsday. Tymczasem już teraz wiadomo, że fakt ich umieszczenia w filmie Koniec gry zadziała na fanów jak wabik. Produkcja Marvela i Disneya zarobiła w weekend 86 milionów dolarów na całym świecie, w tym 26 milionów w Ameryce i 60 milionów za granicą. Jeszcze trochę i film może mieć już na koncie 3 miliardy dolarów, przebijając tym samym wynik Avatara, który ma na koncie 2,923 miliarda.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!