Minęły 22 lata od debiutu jednego z najlepszych filmów science fiction o zombie. Był to początek nieformalnej trylogii

Radosław Krajewski
2026/09/25 14:00
1
0

Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, ze ta sama ekipa nakręci jeszcze dwa inne filmy, które fani połączą w jedno uniwersum.

Minęły 22 lata od amerykańskiej premiery jednego z najbardziej cenionych filmów o zombie XXI wieku. Wysyp żywych trupów zachwycił nie tylko widzów i krytyków, ale również samego George’a A. Romero, który miał szczególny sposób na okazanie swojego uznania Edgarowi Wrightowi i Simonowi Peggowi.

Wysyp żywych trupów
Wysyp żywych trupów

Wysyp żywych trupów był hołdem dla twórczości George’a A. Romero

24 września 2004 roku do amerykańskich kin trafił Wysyp żywych trupów. Komediowy horror w reżyserii Edgara Wrighta szybko udowodnił, że opowieść o żywych trupach może jednocześnie bawić, straszyć i z powodzeniem nawiązywać do klasyki gatunku. Najważniejsze dla twórców okazało się jednak uznanie człowieka, bez którego współczesne kino zombie prawdopodobnie wyglądałoby zupełnie inaczej.

George A. Romero odmienił sposób przedstawiania zombie za sprawą Nocy żywych trupów z 1968 roku. Wcześniejsze filmy często czerpały z haitańskiego folkloru, podczas gdy Romero spopularyzował wizję zmarłych powracających do życia i polujących na ludzi. Kolejne produkcje reżysera rozwijały tę koncepcję, jednocześnie wykorzystując horror do komentowania problemów społecznych. Świt żywych trupów stał się między innymi satyrą na konsumpcjonizm i kapitalizm.

Już sam oryginalny tytuł filmu Edgara Wrighta, Shaun of the Dead, był bezpośrednim nawiązaniem do Dawn of the Dead, czyli Świtu żywych trupów. Sama historia nie kopiowała jednak pomysłów Romero. Głównym bohaterem jest Shaun, grany przez Simona Pegga, który prowadzi monotonne życie na obrzeżach Londynu. Kiedy rozpoczyna się apokalipsa zombie, mężczyzna postanawia uratować swoją dziewczynę oraz matkę.

Wright wykorzystał przy tym rozwiązania znane z filmów Romero i nadał im własny charakter. Początkowo bohaterowie niemal nie zauważają rozpoczynającej się katastrofy, ponieważ powolni ludzie przemierzający ulice nie różnią się przesadnie od mieszkańców pogrążonych w codziennej rutynie. Humor nie oznaczał jednak, że twórcy potraktowali same zombie jak żart. Sceny grozy, charakteryzacja oraz krwawe momenty miały funkcjonować równie poważnie jak w klasycznych horrorach, podczas gdy za znaczną część komediowego tonu odpowiadali Simon Pegg oraz Nick Frost.

GramTV przedstawia:

Film okazał się również sukcesem finansowym. Przy budżecie wynoszącym 6 milionów dolarów jego pierwotne światowe wpływy sięgnęły 31,8 miliona dolarów. Produkcja zebrała bardzo dobre recenzje i na Rotten Tomatoes ma 92 procent pozytywnych ocen krytyków i 93 procent ocen widzów. Edgar Wright oraz Simon Pegg zdobyli także British Independent Film Award za scenariusz, a produkcja otrzymała nominacje związane z nagrodami BAFTA, między innymi w kategorii dla najlepszego brytyjskiego filmu.

Najważniejsza recenzja przyszła jednak od George’a A. Romero. Wright szczególnie chciał wiedzieć, jak film zostanie odebrany przez legendę gatunku. Romero obejrzał Wysyp żywych trupów na Florydzie, po czym skontaktował się z twórcami. Film przypadł mu do gustu do tego stopnia, że określił go jako świetną zabawę. Edgar Wright po latach wspominał, jak wiele znaczyła dla niego ta reakcja.

Ze wszystkich opinii, jakie mogliśmy otrzymać, najważniejsze było dla nas to, co pomyśli George Romero. Kiedy zadzwonił, pomyśleliśmy, że cały ten wysiłek był tego wart.

Na pochwałach się jednak nie skończyło. Romero zaprosił Edgara Wrighta i Simona Pegga do udziału w swoim kolejnym filmie, czyli Ziemi żywych trupów z 2005 roku. Początkowo zaproponował im role, w których widzowie mogliby ich łatwo rozpoznać. Obaj mieli jednak inny pomysł i poprosili, aby mogli pojawić się na ekranie jako zombie.

Warto również przypomnieć, że Wysyp żywych trupów należy do tzw. Trylogii Cornetto. Należą do niej również Hot Fuzz - Ostre psy oraz To już jest koniec, które miesiąc temu obchodziło swoją 13. rocznicę premiery.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 15:55

Wogóle był taki okres że ten duet Edgar Wright i Simonowi Pegg robili fajne rzeczy. Shaun of the Dead jest dobry, ale chyba jeszcze lepszy był Hot Fuzz - filmy charakteryzuje specyficzny, brytyjski humor. Ale też czasy sie zmieniły i dziś takie filmy by nie powstały, chyba tylko Guy Ritchie jeszcze tworzy czarne komedie które mają ten urok (choć wiadomo, to teraz bardziej gangsterskie dramy).

A sam duet jakoś sie rozmył. Póki tworzyli sami robili fajne rzeczy, był też jakiś serial o którym słyszałem dobre opinie. I owszem, taki Pegg chyab nawet robi kariere zagrał np. w Star Treku, gdzie jest podobno fanem tej franczyzy. Ale ja pamiętam ich najbardziej właśnie z tego okresu.