Wystarczyła jedna niewielka zmiana, aby Mroczne widmo było jeszcze lepiej połączone z klasyczną trylogią Gwiezdnych wojen.
Gwiezdne wojny: Mroczne widmo po premierze wzbudzały ogromne emocje, ale nie wszystkie były pozytywne. Po latach film George’a Lucasa doczekał się jednak znacznie cieplejszego odbioru, między innymi dzięki kolejnym produkcjom rozwijającym okres prequeli. Zdaniem autora jednego z najnowszych tekstów poświęconych sadze wystarczyłaby przy tym jedna pozornie niewielka zmiana, aby pierwszy epizod nowej trylogii jeszcze mocniej połączył się z klasycznymi filmami.
Gwiezdne wojny: część I – Mroczne widmo
Jedna zmiana z Mrocznego widma sprawiłaby, że film miałby jeszcze jedno połączenie z klasyczną trylogią Gwiezdnych wojen
Pomysł jest prosty. Naboo mogłoby w Mrocznym widmie zostać zastąpione przez Alderaan. Nie wymagałoby to zasadniczych zmian w przebiegu wydarzeń, wyglądzie świata ani jego kulturze. Theed, charakterystyczne wodospady, architektura, Gunganie oraz konflikt z Federacją Handlową mogłyby pozostać dokładnie na swoim miejscu. Zmieniłaby się przede wszystkim nazwa planety oraz jej późniejsze znaczenie dla całej sagi.
Takie rozwiązanie miałoby jednak ogromne konsekwencje dla Nowej nadziei. Alderaan zostaje tam zniszczony przez Gwiazdę Śmierci, ale widzowie przed tym wydarzeniem właściwie nie mają okazji poznać planety ani zbudować z nią emocjonalnej więzi. Wiemy, że pochodzi z niej Leia i że mieszkały tam miliony ludzi, lecz sama katastrofa pozostaje przede wszystkim narzędziem pokazującym potęgę imperialnej stacji bojowej.
Gdyby wydarzenia z Mrocznego widma rozgrywały się właśnie na Alderaanie, jego zagłada zyskałaby zupełnie inny ciężar emocjonalny. Widzowie pamiętaliby miejsca znane z prequeli, tamtejszą kulturę, monumentalne budowle, wodospady oraz społeczność Gungan. Zniszczenie planety oznaczałoby więc utratę świata, który wcześniej przez długi czas był ważnym elementem opowieści. Scena, w której Obi-Wan Kenobi wyczuwa śmierć milionów istnień, mogłaby dzięki temu jeszcze mocniej oddziaływać na odbiorców.
Zmiana pasowałaby również do historii Lei. Bail Organa, który później adoptował córkę Anakina Skywalkera i Padmé Amidali, był jednym z najważniejszych politycznych sojuszników Padmé. Gdyby oboje pochodzili z Alderaanu, Leia dorastałaby nie tylko na rodzinnej planecie swojego przybranego ojca, lecz również w kulturze związanej z jej biologiczną matką, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
GramTV przedstawia:
Autor tej teorii zwraca też uwagę, że charakterystyczne fryzury Lei bez problemu można byłoby połączyć ze stylem znanym z Naboo. Filmy praktycznie nie pokazują kultury Alderaanu przed jego zagładą, dlatego połączenie obu światów nie wymagałoby usuwania żadnego szczególnie rozbudowanego elementu dotychczasowego kanonu.
Taki zabieg dodatkowo wzmacniałby charakterystyczne dla Gwiezdnych wojen narracyjne podobieństwa pomiędzy kolejnymi pokoleniami. George Lucas wielokrotnie podkreślał, że poszczególne wydarzenia w sadze mają się ze sobą rymować. Anakin wychowany jako niewolnik na Tatooine i Padmé będąca królową stanowiliby wówczas jeszcze wyraźniejsze odbicie późniejszych losów Luke’a oraz Lei. Luke również dorastałby na pustynnej planecie, podczas gdy jego siostra wychowywałaby się jako członkini arystokracji Alderaanu.
Najważniejszą korzyścią byłoby jednak mocniejsze połączenie obu trylogii. Każda scena rozgrywająca się na Alderaanie w prequelach miałaby dla widza dodatkowy, tragiczny wymiar, gdyż odbiorcy wiedzieliby, jaki los ostatecznie spotka planetę. Nad historią Padmé, Gungan i mieszkańców świata od samego początku wisiałaby więc świadomość przyszłej katastrofy.
W efekcie niepozorna zmiana nazwy i tożsamości jednej planety mogłaby sprawić, że zniszczenie Alderaanu w Nowej nadziei stałoby się jednym z najbardziej emocjonalnych momentów całej sagi, a Mroczne widmo znacznie mocniej wiązałoby się z wydarzeniami klasycznej trylogii.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!