W sercu dziczy – recenzja filmu. Terapeutyczny pies bojowy

Radosław Krajewski
2026/09/25 20:00
0
0

W kinach zadebiutował kolejny film z psem w roli głównej. Oceniamy, czy Brad Pitt jest tu w ogóle potrzebny.

Wierny przyjaciel

Ten film wygląda na prawdziwą anomalię. Jej główną gwiazdą jest Brad Pitt, który kojarzony jest raczej z hollywoodzkimi blockbusterami. W ostatnich latach wystąpił w takich produkcjach, jak F1: Film, Samotne wilki, Babilon, czy Bullet Train. I chociaż nie wszystkie z nich stały się kasowymi hitami, to o każdym z nich było swojego czasu głośno. Intrygująco prezentuje się również nazwisko reżysera, czyli Davida Ayera, który z kolei ostatnie lata spędził na kręceniu kolejnych akcyjniaków z Jasonem Stathemem, próbując zmazać plamę, pozostawioną przez Windykatora, a wcześniej przez Legion Samobójców. Ciężko było więc przewidzieć, aby ta dwójka spotkała się na planie i stworzyła wspólnie film, który nie będzie ani typowym kinem akcji, ani tym bardziej blockbusterem. W sercu dziczy jest więc ciekawym eksperymentem, któremu Pitt dodaje sporo hollywoodzkiego blichtru, ale w gruncie rzeczy to sprawnie skrojony dramat z elementami thrillera i survivalu, w którym prawdziwą gwiazdą jest pies. Co zaskakujące, to już kolejna kinowa produkcja z psem w jednej z głównych ról w ostatnich miesiącach. Najwyraźniej tegoroczny sezon letnio-jesienny w kinach należy do ukochanych czworonogów.

W sercu dziczy
W sercu dziczy

James Belmont (Brad Pitt) jest emerytowanym żołnierzem sił specjalnych, który po traumatycznych doświadczeniach wojennych wycofał się z życia zawodowego. Jego najbliższym przyjacielem jest Odin, pies bojowy, który podobnie jak James nosi ślady i traumy dawnej służby. Obaj wyruszają niewielkim samolotem w odległe rejony Alaski, aby odpocząć od cywilizacji. Plany krzyżuje im gwałtowna burza, która zmusza Belmonta do awaryjnego lądowania. Wraz z psem przeżywa katastrofę, ale znajduje się pośrodku dzikich lasów, z dala od jakiejkolwiek drogi. Bez odpowiednich zapasów, w trudnym terenie i z coraz bardziej pogarszającą się pogodą, muszą rozpocząć wyczerpującą wędrówkę, pokonując wszelkie niebezpieczeństwa. Po drodze czekają na nich urwiska, rwące rzeki, groźne drapieżniki, a przede wszystkim głód i coraz bardziej pogarszający się stan zdrowia Jamesa, który utrudnia mu dalszą podróż.

W sercu dziczy szybko przestaje być historią o survivalu, gdzie człowiek i jego wierny towarzysz muszą walczyć z przyrodą, a staje się opowieścią o przywiązaniu i emocjonalnej więzi człowieka ze zwierzęciem. James i Odin nie są po prostu zwykłymi bohaterami, którzy muszą ze sobą współpracować ze względu na okoliczności, ale są rodziną, która ufa sobie nawzajem, nawet w obliczu największych zagrożeń. David Ayer sporo miejsca poświęca na pokazaniu ich relacji przed katastrofą, jeszcze z czasów wojskowych przygód, dzięki czemu późniejsze wydarzenia mają o wiele większy emocjonalny ciężar. Odin pomaga Jamesowi poradzić sobie z traumą, zaś mężczyzna opiekuje się psem, który podczas służby utracił część swojej sprawności. Nie jest to wymarzony duet do radzenia sobie w totalnej dziczy i właśnie dlatego film tak bardzo wciąga od pierwszych minut. Ich więź staje się jednak największą przewagą w niebezpiecznych warunkach, a film robi z niej odpowiedni użytek i zamiast słów, pokazuje ich niezwykłą relację.

W sercu dziczy
W sercu dziczy

Nie oznacza to jednak, że W sercu dziczy nie ma nic do zaoferowania fanom typowego survivalu. Wręcz przeciwnie, lecz ten motyw nie został w żaden oryginalny, ani tym bardziej odważny sposób wykorzystany. Chociaż Alaska zostaje przedstawiona jako bezlitosna dzika natura, której nie da się okiełznać, w której nie brakuje niskiej temperatury, nieprzyjemnych opadów deszczu, czy braku łatwego zdobycia pożywienia, tym bardziej bez odpowiedniego sprzętu, to twórcy nie próbują przesadnie komplikować tej fabuły. Każdy kolejny etap podróży dwójki bohaterów przynosi kolejne wyzwania, z którymi James i Odin muszą się zmierzyć. I chociaż Ayer potrafi stworzyć prawdziwie thrillerowe sceny akcji, budując napięcie, to koniec końców widz doskonale zdaje sobie sprawę, że ta dwójka musi dotrwać do końca. Konstrukcja fabularna jest więc przewidywalna, ale to nie przeszkadza w tym, że film potrafi zaangażować.

W każdym z nas są dwa wilki

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy W sercu dziczy próbuje wyjść poza tę prostotą i strukturę. Ayer często korzysta z retrospekcji, aby choć trochę urozmaicić narrację, pokazując wojenną przeszłość Jamesa, ale coraz bardziej podkreślanie jego winy, traumy i potrzeby odnalezienia spokoju sprawiają, że niektóre motywy zostają podane zbyt bezpośrednio. To film, który nie próbuje niczego ukryć przed widzem, wykorzystywać metafory, czy aluzje i cała historia podana jest bez żadnych tajemnic. Podobnie jest z prezentowaniem kolejnych zagrożeń, gdzie niedźwiedź, wilki, czy ekstremalna pogoda są efektowne, ale nie zawsze niosą ze sobą odpowiedni ładunek emocjonalny. Również scenariusz ma spore problemy i twórcy za bardzo ufają wypracowanej formule, bojąc się wprowadzić do niej bardziej rewolucyjne elementy. W sercu dziczy nie jest w stanie niczym zaskoczyć, przez co kolejne etapy podróży i wybrnięcie z problemów dwójki bohaterów da się przewidzieć z dużym wyprzedzeniem. Na szczęście produkcja do samego końca potrafi budować relację i więź między Jamesem i Odinem, które zdecydowanie są najmocniejszym punktem produkcji.

W sercu dziczy
W sercu dziczy

GramTV przedstawia:

Film może się za to podobać pod względem wizualnym. Krajobrazy Alaski są ogromne, surowe, a przy tym piękne i urokliwe. Ayer buduje tu kontrast między majestatem natury a kruchością bohaterów, zarówno ich stanu fizycznego, jak i psychicznego. Reżyser umie zainscenizować sceny zagrożenia bez chaotycznego montażu, czy nadmiernej akcji. Fani ładnych, naturalnych plenerów znajdą tu więc coś dla siebie. Nieco inaczej jest ze sztucznymi efektami specjalnymi, szczególnie dzikich zwierząt, które łagodnie mówiąc, nie zachwycają.

Niemal cały film spoczywa na barkach Brada Pitta, który aktorsko musi się wykazać. Jednak aktor świadomie ogranicza swoją ekspresję, budując Jamesa przede wszystkim na jego lękach, traumach, ale też silnym przywiązaniu do psiego towarzysza. To nie jest rola oparta na monologach, czy ukazywaniu silnych emocji. Dzięki temu James wydaje się wiarygodnym bohaterem. Świetną robotę wykonały również psy wcielające się w Odina. Zachowują się na tyle naturalnie, że szybko można uwierzyć w głęboką relację z bohaterem Pitta. Chemia między nimi jest wyczuwalna i to od samego początku.

W sercu dziczy nie jest żadną rewolucją w gatunku, ani tym bardziej filmem, który trzeba koniecznie obejrzeć jak najszybciej. Nawet pomimo sporej schematyczności i przewidywalności, Ayerowi udało się zbudować silną relację między głównymi bohaterami, co też staje się sercem oraz najważniejszym atutem filmu. To sprawnie zrealizowany dramat z elementami thrillera i survivalu, który zadowoli nie tylko fanów psów, czy Brada Pitta.

7,0
W sercu dziczy to proste, momentami schematyczne kino, które ma jednak potężny atut w postaci relacji dwójki głównych bohaterów.
Plusy
  • Świetna chemia między Jamesem a Odinem
  • Sprawnie zrealizowane sceny survivalowe
  • Emocjonalna więź człowieka z psem
  • Niezła rola Brada Pitta
  • Ma dobre tempo
  • Piękne krajobrazy Alaski
Minusy
  • Historia jest schematyczna i przewidywalna
  • Zbyt dosłowne retrospekcje, niepozostawiające pola do własnej interpretacji
  • Słabe efekty specjalne dzikich zwierząt
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!