Szef festiwalu broni jednak tej decyzji i przekonuje, że DAU nie jest rosyjską propagandą, lecz filmem wymierzonym w totalitaryzm. Wraca dyskusja o tym, czy sztuka jest ponad polityką.
Zbliża się kolejna edycja Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji, jednego z najważniejszych wydarzeń w światowym kalendarzu filmowym. Jak informowaliśmy wcześniej, w tegorocznym konkursie głównym znalazły się produkcje, na które kinomani czekają od dawna, w tym głośny Primetime Lance’a Oppenheima. O Złotego Lwa powalczą m.in. nowe produkcje Martina McDonagha (Duchy Inisherin, Trzy billboardy za Ebbing, Missouri), Danny’ego Boyle’a (Trainspotting, 28 dni później), a także filmy Wernera Herzoga, Hirokazu Kore-edy oraz koreańskiego mistrza Lee Chang-donga. Wśród konkursowych tytułów znalazł się również DAU Ilji Chrżanowskiego. Obecność rosyjskiej produkcji wywołała jednak protest strony ukraińskiej.
DAU
Ukraina sprzeciwia się obecności DAU w konkursie
Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Kultury oraz ambasada Ukrainy we Włoszech wydały wspólne oświadczenie, w którym skrytykowały decyzję festiwalu. Ich sprzeciw dotyczy przede wszystkim faktu, że rosyjski film znalazł się w konkursie walczącym o Złotego Lwa, podczas gdy Rosja od lat prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie.
Historia filmu jest jednak znacznie bardziej złożona. Nie chodzi bowiem o rosyjską produkcję nakręconą współcześnie na potrzeby propagandowe. Zdjęcia do projektu DAU powstawały jeszcze w latach 2008–2011. Co więcej, realizowano je w Charkowie, a przedsięwzięcie otrzymało w 2012 roku częściowe finansowanie od ukraińskiej państwowej agencji filmowej. Co więcej, obecne DAU nie jest tym samym filmem, który widzowie mogli kojarzyć z festiwali sprzed kilku lat.
Chrżanowski przez lata zgromadził setki godzin materiału, realizując niezwykle ambitny eksperyment filmowy. Z nakręconych w latach 2008–2011 materiałów powstały już między innymi DAU. Natasha oraz DAU. Degeneration, prezentowane na Berlinale w 2020 roku. Film, który teraz trafia do Wenecji, jest kolejną odsłoną tego samego projektu.
GramTV przedstawia:
Co równie istotne, oficjalny katalog festiwalu w Wenecji klasyfikuje tegoroczne DAU jako koprodukcję Niemiec, Francji i Szwecji. Film trwa aż 195 minut, a dodatkowo przewidziano 15-minutową przerwę. Dyrektor artystyczny festiwalu Alberto Barbera zdecydowanie stanął w obronie decyzji. Jego zdaniem przedstawianie filmu jako rosyjskiej propagandy jest oparte na fałszywych założeniach.
DAU nie jest rosyjskim filmem; nie jest propagandą proputinowską. To film, który potępia totalitarne reżimy i ich ingerencję w życie obywateli w celu ograniczania ich wolności – przekonywał Barbera.
Decyzja Wenecji pokazuje więc, jak skomplikowane może być dzisiaj prezentowanie rosyjskiej kultury na międzynarodowych festiwalach. W tym przypadku sprawa jest dodatkowo nietypowa, ponieważ film powstawał w Ukrainie, był częściowo finansowany przez ukraińskie państwowe instytucje, a jego twórca nie jest zwolennikiem rosyjskich władz. Mimo to sam fakt jego rosyjskiego pochodzenia wystarczył, aby wywołać oficjalny protest. Festiwal w Wenecji odbędzie się w dniach 2–12 września 2026 roku.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!