Ciężko sobie wyobrazić tę produkcję bez tej postaci.
Trudno wyobrazić sobie Star Treka bez Spocka, ale historia serii mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Leonard Nimoy, który stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w dziejach science fiction, przez pewien czas wcale nie zamierzał wracać do świata Federacji. Konflikt aktora z Paramountem, napięte relacje z Gene’em Roddenberrym i spór o wykorzystanie jego wizerunku sprawiły, że studio zaczęło szykować dla Spocka zastępstwo.
Stare Trek
Stare Trek – Spock grany przez Leonarda Nimoya mógł zostać wycięty z filmu
Relacja Nimoya ze Star Trekiem nigdy nie należała do prostych. Choć kapitan Kirk, grany przez Williama Shatnera, formalnie pozostawał głównym bohaterem oryginalnego serialu, to właśnie Spock bardzo szybko stał się ulubieńcem widzów. Popularność tej postaci miała jednak swoją cenę. Między Nimoyem i Shatnerem pojawiła się zawodowa rywalizacja, a z czasem aktor zaczął również coraz mocniej ścierać się z Roddenberrym.
Sytuację zaostrzył spór o wykorzystanie twarzy Spocka w materiałach reklamowych. W latach 70. wizerunek bohatera pojawiał się w wielu miejscach, ale Nimoy szczególnie ostro zareagował na kampanię Heinekena, w której Paramount miał wykorzystać jego podobiznę w sposób, z którym aktor nie chciał być kojarzony. Gdy dowiedział się, że studio od lat nie wypłacało mu należnych pieniędzy za licencjonowanie wizerunku, sprawa trafiła na drogę prawną.
Zanim zdecydowano się na film kinowy, Paramount planował rozwijać markę za pomocą nowej produkcji telewizyjnej zatytułowanej Star Trek: Phase II. Projekt miał być jednym z filarów nowej stacji telewizyjnej. Przygotowania były już zaawansowane. Powstawały dekoracje, zamawiano scenariusze, a część oryginalnej obsady, w tym William Shatner, miała powrócić do swoich ról.
Problemem okazał się Leonard Nimoy. Aktor nie chciał brać udziału w przedsięwzięciu, tym bardziej że Roddenberry nie wsparł go w konflikcie ze studiem. Dodatkowo Spock miał otrzymać ograniczoną obecność w serialu. Postać planowano umieścić w pilocie, a później jedynie w dwóch odcinkach na każde jedenaście kolejnych epizodów.
Publicznie Nimoy przekonywał, że chce zostawić telewizję za sobą i rozwijać karierę teatralną oraz filmową. Roddenberry przyjął tę decyzję do wiadomości i stworzył nowego bohatera, który miał wypełnić lukę po Spocku. Był nim Xon, pełnokrwisty Wolkanin. Do roli zaangażowano Davida Gautreauxa, choć fani nie przyjęli tego pomysłu z entuzjazmem. Aktor miał nawet otrzymywać listy z groźbami, w których zapowiadano jego otrucie.
GramTV przedstawia:
Losy projektu odwróciły się, gdy Paramount zrezygnował z uruchomienia nowej stacji telewizyjnej. Bez niej Star Trek: Phase II stracił naturalne miejsce emisji. Jednocześnie przygotowany pilot zaczął wyglądać na materiał, który można przekształcić w pełnoprawny film. W 1977 roku ogromny sukces Gwiezdnych wojen udowodnił, że science fiction może przynosić potężne zyski z kin.
Studio miało już wydać na rozwój serialu około 500 tysięcy dolarów. Po uwzględnieniu inflacji odpowiada to mniej więcej 2,7 miliona dolarów w obecnych czasach. Nic dziwnego, że Paramount nie chciał porzucać projektu i zdecydował się przekształcić go w film Star Trek. Za kamerą stanął Robert Wise, reżyser, który sam nie był wielkim fanem serii, ale do przyjęcia propozycji miały zachęcić go żona oraz teść, sympatyzujący ze światem Star Treka.
Wise szybko doszedł do wniosku, że film nie może obyć się bez Spocka. Wtedy do akcji wkroczył Jeffrey Katzenberg z Paramountu. Poleciał do Nowego Jorku, gdzie Nimoy występował na Broadwayu w spektaklu Equus, a następnie przez kilka dni próbował przekonać aktora do powrotu. Nimoy pozostawał jednak nieugięty. Nie chciał pracować dla studia, z którym był w trakcie sporu, nawet jeśli zasugerowano mu, że może jednocześnie kontynuować proces.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy Paramount uregulował sprawę finansową. Po ugodzie Nimoy znalazł się w niezręcznej sytuacji. Skoro wcześniej tłumaczył, że chce iść w stronę kina, trudno było odrzucić propozycję udziału w filmowym Star Treku. Aktor miał też świadomość, że przez lata musiałby odpowiadać fanom na pytania o swoją nieobecność. Ostatecznie, choć z oporami, wrócił jako Spock w filmie Star Trek.
David Gautreaux nie zachował jednak urazy. Na jego prośbę Xon został całkowicie usunięty z filmu, zamiast pojawiać się w ograniczonej formie. Sam aktor otrzymał niewielką rolę jednego z dowódców, a Roddenberry zachował pomysł Xona na przyszłość. Według wielu komentatorów późniejsza Saavik z Star Trek II: Gniew Khana była w pewnym sensie przetworzoną wersją tego bohatera. Co ciekawe, koncepcja zastępcy Spocka miała też później wpłynąć na powstanie Data, jednej z najważniejszych postaci w Star Trek: Następne pokolenie.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!