Kolejne adaptacje anime od platformy okazały się na szczęście lepsze.
Dziewięć lat temu Netflix wypuścił aktorską wersję jednej z najpopularniejszych mang i serii anime. Death Note miało przyciągnąć widzów znaną historią, efektowną realizacją i świetnie dobranym Willemem Dafoe. Film szybko okazał się jednak przykładem tego, jak łatwo można zgubić najważniejsze elementy oryginału.
Death Note
Death Note – pierwsze próby adaptacji anime od Netflixa nie były zbyt udane
Death Note zadebiutowało na Netflixie 24 sierpnia 2017 roku. Za kamerą stanął Adam Wingard, który przeniósł historię stworzoną przez Tsugumiego Ohbę i Takeshiego Obatę z Japonii do Seattle. Głównym bohaterem został Light Turner, grany przez Nata Wolffa, uczeń szkoły średniej, który odnajduje tajemniczy notatnik pozwalający zabijać ludzi poprzez zapisanie w nim ich nazwiska.
Na trop kolejnych śmierci wpada detektyw L, w którego wcielił się LaKeith Stanfield. Margaret Qualley zagrała natomiast Mię Sutton, dziewczynę Lighta i jego wspólniczkę. W obsadzie znalazł się również Willem Dafoe, użyczający głosu Ryukowi, bogowi śmierci odpowiedzialnemu za pojawienie się notatnika w świecie ludzi. Produkcja zachowywała więc podstawowe założenia pierwowzoru, ale sposób ich wykorzystania spotkał się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem.
Na Rotten Tomatoes film ma obecnie 36 procent pozytywnych recenzji krytyków, natomiast ocena widzów wynosi zaledwie 26 procent. Jednym z problemów były zmiany wprowadzone do charakterystyki bohaterów i relacji pomiędzy nimi. Manga składa się z dwunastu tomów i stopniowo przedstawia przemianę Lighta oraz jego coraz bardziej skomplikowaną rywalizację z L. Film musiał zmieścić tę historię w czasie pojedynczego seansu.
W wersji Netflixa Light podejmuje część swoich decyzji pod wpływem Mii, podczas gdy w oryginale jego działania wynikają przede wszystkim z własnych przekonań, ego i rosnącego poczucia wyższości. W rezultacie intelektualny pojedynek Lighta z L został mocno ograniczony, a centralne miejsce zajęły bardziej konwencjonalne elementy historii kryminalnej i romans.
GramTV przedstawia:
Jednym z najbardziej obiecujących elementów filmu pozostawał Willem Dafoe. Charakterystyczna aparycja aktora, jego głos i doświadczenie w graniu ekscentrycznych postaci sprawiały, że jeszcze przed premierą wielu fanów uważało go za niemal idealnego kandydata do roli Ryuka. Ostatecznie możliwości aktora wykorzystano jednak tylko częściowo.
Ryuk został przygotowany jako cyfrowa postać, natomiast na planie wcielał się w niego mierzący około dwóch metrów Jason Liles. Aktor odpowiadał za ruchy bohatera oraz wypowiadanie jego kwestii podczas zdjęć. Dafoe nagrał później głos Ryuka i uczestniczył w osobnej sesji przechwytywania mimiki twarzy. Jego charakterystyczny śmiech znalazł się w filmie, ale ograniczona obecność aktora sprawiła, że jeden z najciekawszych wyborów obsadowych nie był w stanie uratować całej produkcji.
Death Note nie było zresztą ostatnią problematyczną próbą Netflixa zmierzenia się z popularnym anime. Cztery lata później na platformie pojawił się aktorski Cowboy Bebop. W obsadzie znaleźli się między innymi John Cho, Mustafa Shakir, Daniella Pineda, Alex Hassell i Elena Satine, a za muzykę ponownie odpowiadała Yoko Kanno. Serial zmieniał jednak relacje między bohaterami i wprowadzał nowe wątki, ponieważ twórcy chcieli przygotować historię nadającą się do rozwijania przez kilka sezonów.
W ostatnich latach Netflix wyciągnął jednak część wniosków z wcześniejszych niepowodzeń. Pierwszy sezon aktorskiego One Piece przedstawił sagę East Blue w ośmiu odcinkach, zachowując kolejność wydarzeń i kończąc opowieść w naturalnym miejscu. Przy produkcji bezpośrednio konsultował się również autor mangi Eiichiro Oda.
Podobne podejście zastosowano w przypadku serialu Avatar: Legenda Aanga. Zamiast próbować zmieścić całą opowieść w pojedynczym filmie, jak zrobił to M. Night Shyamalan w 2010 roku, Netflix zaplanował historię zgodnie z podziałem oryginału na trzy księgi. To właśnie poszanowanie tempa i struktury materiału źródłowego jest jednym z elementów, których szczególnie zabrakło aktorskiemu Death Note.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!