Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy nie są wierne Tolkienowi. Ale czy to musi być ich największy problem?

Radosław Krajewski
2026/08/25 10:40
3
0

Twórcy musieli wypełniać wiele luk pozostawionych w książkach z unwiersum.

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy od premiery wywołuje gorące dyskusje dotyczące podejścia twórców do dorobku J.R.R. Tolkiena. Najnowszym tego przykładem jest dyskusja dotycząca nowej generacji krasnoludów, którzy zostali zaprezentowani na nowym zdjęciu z trzeciego sezonu. Teraz serwis ComicBook.com zwraca jednak uwagę, że ocenianie serialu wyłącznie przez pryzmat zgodności z książkami może prowadzić do zbyt prostych wniosków dotyczących produkcji Amazona.

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy
Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy rzeczywiście jest aż tak złym serialem?

Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy są znaczące zmiany względem tekstów J.R.R. Tolkiena. Dotyczą one między innymi chronologii wydarzeń, charakterystyki bohaterów oraz sposobu przedstawienia Drugiej Ery Śródziemia. Catherine Delgado przekonuje jednak, że w tej dyskusji często pomijany jest niezwykle istotny szczegół. Amazon od początku nie dysponował prawami do wszystkich dzieł, w których Tolkien opisywał ten okres.

Serial może wykorzystywać materiały zawarte we Władcy Pierścieni, w tym w jego dodatkach, oraz w Hobbicie. Twórcy nie otrzymali natomiast pełnego dostępu do Silmarillionu, Niedokończonych opowieści ani cyklu Historia Śródziemia. To właśnie w tych tekstach można znaleźć wiele dodatkowych informacji dotyczących Drugiej Ery, której wydarzenia stanowią fundament produkcji Prime Video.

Serwis przypomina, że Druga Era obejmuje ponad trzy tysiące lat historii. To właśnie wtedy Sauron ponownie rośnie w siłę, powstają Pierścienie Władzy, Númenor przeżywa okres największej potęgi, a później zmierza ku zagładzie. Ostatecznie wydarzenia prowadzą także do wojny Ostatniego Sojuszu elfów i ludzi przeciwko Mrocznemu Władcy.

Problem polega na tym, że Tolkien nie przedstawił tej epoki w formie jednej rozbudowanej powieści z ciągłą fabułą. Znaczna część informacji przypomina raczej kronikę opisującą wojny, władców, powstawanie królestw i najważniejsze wydarzenia. Między poszczególnymi momentami historii mogą mijać setki lat, co w przypadku serialu telewizyjnego oznaczałoby konieczność regularnego wymieniania większości ludzkich bohaterów.

Właśnie dlatego twórcy zdecydowali się na znaczne skompresowanie osi czasu. W serialu wydarzenia oddzielone w tekstach Tolkiena całymi stuleciami mogą rozgrywać się niemal równocześnie. Zdaniem ComicBook.com jest to jedna z decyzji, które należy oceniać przede wszystkim pod kątem tego, czy sprawdzają się w ramach opowiadanej historii, zamiast zastanawiać się wyłącznie nad tym, czy konkretna scena wydarzyła się dokładnie w taki sposób w książkach.

GramTV przedstawia:

Patrick McKay i J.D. Payne tłumaczyli wcześniej, że ich zadaniem było stworzenie historii, która pozostanie w zgodzie z dostępnymi materiałami, ale jednocześnie nie będzie wykorzystywać elementów objętych prawami, których Amazon nie posiada. Payne porównywał ten proces do jazzu, w którym twórcy dysponują tylko częścią instrumentów i muszą zbudować całość tak, aby współgrała również z tym, czego bezpośrednio wykorzystać nie mogą.

W produkcję zaangażowany został również Simon Tolkien, wnuk autora Władcy Pierścieni i przedstawiciel Tolkien Estate. Pełnił funkcję konsultanta i uczestniczył w rozmowach dotyczących postaci oraz rozwoju fabuły. Jak zauważa ComicBook.com, jego obecność nie oznacza oczywiście automatycznej akceptacji każdej decyzji scenarzystów, ale stanowi istotny element procesu adaptacji.

Autorka artykułu nie próbuje przy tym przekonywać, że wszystkie decyzje podejmowane w Pierścieniach Władzy były udane. Pierwszy sezon miał wyraźne problemy z tempem, a część pomysłów scenarzystów nie przyniosła oczekiwanego efektu. Kontrowersje budziła między innymi Galadriela, która znacząco różni się od postaci znanej odbiorcom wcześniejszych adaptacji i tekstów Tolkiena.

Serwis zwraca jednak uwagę, że podobne podejście do materiału źródłowego nie jest niczym nowym. Peter Jackson również wprowadził wiele zmian w swojej filmowej trylogii Władca Pierścieni. Zrezygnował między innymi z Toma Bombadila i wydarzeń na Kurhanach, znacząco rozbudował rolę Arweny, inaczej poprowadził Faramira oraz Aragorna, a także całkowicie pominął oczyszczenie Shire. Różnica polega przede wszystkim na tym, że Jackson adaptował pełne powieści, podczas gdy twórcy Pierścieni Władzy pracują na znacznie bardziej fragmentarycznym materiale.

Z tego powodu ComicBook.com przekonuje, że serialu Prime Video nie powinno się traktować jako telewizyjnej wersji Silmarillionu, gdyż z prawnego i narracyjnego punktu widzenia nigdy nie mógł nią być. Nie oznacza to również, że każdą zmianę trzeba automatycznie usprawiedliwiać ograniczeniami licencyjnymi. Jeśli autorski pomysł nie działa, krytyka pozostaje uzasadniona. Sam fakt odejścia od tekstów Tolkiena nie powinien jednak wystarczać do stwierdzenia, że cała produkcja jest nieudana.

Komentarze
3
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:02

Widze że kampania ratowania tego chłamu trwa w najlepsze. No i później jak tu nie wierzyć że te portale są podpłacone, skoro piszą tak pozytywne artykuły.

Owszem, nie musi być wierna adaptacja. Ale jak się tworzy takie g*wno, gdzie najpierw autorzy zarzekali się że każdy detal sprawdzają z materiałami źródłowymi, a później dostajemy jeden wielki fanfik, mieszanie wątków i pierdyliard dopisanych na kolanie postaci i wątków no to coś tu jest nie teges. A Simon T to hańba dla rodu Tolkienów - póki żył Christopher, pilnował spuścizny Ojca (takiego syna mozna pozazdrościć). Przyszedł wnuk i tylko dolary mu w głowie - zgadza sie na wszystko.

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 11:06

Różnica jest taka że wersja extended trylogii to praktycznie 12h oglądania. Żeby opowiedzieć jedną historię potrzebowali równowartość 6 filmów MCU. Największe co zrobiło MCU to Infinity War + Endgame które trwa 5h i 30 minut. Co nie jest nawet połową tego co zrobił Jackson. A i tak musiał wybierać co pokazać a co pominąć. 

I przede wszystkim to najlepsza ekranizacja jaką widzieliśmy. Też zrobiona w genialny sposób bo trzeba mieć naprawdę pewność siebie żeby zrobić 3 filmy plecy w plecy. 

Problem jaki mam z Amazonem czy Apple - ich zmiany są podyktowane albo DEI albo korporacyjną polityką albo inwestorami. I niemal zawsze zmiany zmieniają to co ekranizują na gorsze. Tak było z Fundacja. Tak było z Silosem. Tak było z Pierścieniami Władzy przez Amazon. Wzięli twórczość wielkiego pisarza i myślą że mogą zrobić coś lepszego. I nigdy im się nie udaje i nigdy nie nauczyli się że nie są po prostu wystarczająco utalentowani. Nie bez powodu zapłacili komuś za prawa do tych marek zamiast zrobić coś dobrego i oryginalnego. Kupują częściowo dlatego że sami nie potrafią. 

I tak, nie musi być to ich największy problem. Jest wiele sposobów by to spieprzyć i oni najwyraźniej usilnie próbują znaleźć je wszystkie. 

Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 11:00

Nie musi pod warunkiem, że luki są wypełniane z głową, a zmiany są akceptowalne lub po prostu są na lepsze. Wystarczy spojrzeć na The Boys. Serial w wielu elementach odchodzi o komiksowego oryginały a jednak znaczna większość publiczności oglądała go z zapartym tchem.

Twórcom Pierścieni Władzy się to nie udało i wyszła klapa, której nikt nie chce oglądać.




Trwa Wczytywanie