Świąteczna spowiedź Michaela Pachtera

Patryk Purczyński
2010/12/24 10:22

- Nikogo nie obchodzi to, czy mam rację, oprócz fanbojów - mówi najbardziej znany analityk rynku gier, Michael Pachter. Nie kryje, że myli się bardzo często, ale może sobie na to pozwolić.

Nazwisko "Pachter" często pada na naszych łamach. Z reguły słowa analityka Wedbush Morgan Securities budzą kontrowersje lub ostry sprzeciw wśród naszych Czytelników. Sam zainteresowany tym razem podjął się analizy... własnych komentarzy. - Moja praca nie polega na rozmowie z dziennikarzami, tylko z inwestorami - podkreśla. Świąteczna spowiedź Michaela Pachtera

- Kiedy mówię, że nadchodzi Wii HD, fani wściekają się, uważając, że Nintendo zawsze wie najlepiej. Inwestorzy się natomiast nie irytują. Jest sporo czytelników, którzy mnie atakują. Mogę im jedynie powiedzieć, że nie mam żadnego udziału w rezultatach swoich słów (nawet nie inwestuję w firmy, którym doradzam). Większość z tego, co mówię, to po prostu opinie - tłumaczy.

- Nie mówię różnych rzeczy dlatego, że mam nadzieję, iż staną się prawdą. Mówię je dlatego, że sądzę, iż staną się prawdą. Moja praca polega na tym, żeby prawidłowo nakreślić ogólny obraz. Mogę sobie pozwolić na to, by często mylić się w mniej znaczących sprawach. Chyba nie przydarzył mi się tydzień, w którym się nie pomyliłem - wyjawia i zaznacza, że tylko w kwestii sprzedaży gier wysnuwa około 200 prognoz rocznie.

GramTV przedstawia:

- Nikogo nie obchodzi to, czy mam rację, oprócz fanbojów. Moi klienci poszukują wyłącznie kryteriów dotyczących liczb by mogli skutecznie określić, czy ceny akcji firm, którymi się zajmuję, pójdą w górę czy spadną - dodaje.

Komentarze
20
Vojtas
Gramowicz
25/12/2010 01:21

[..]Podpisuję się pod tym. Pachter ma 2 porschaki w garażu i willę w Kalifornii - zapewne nie dlatego, że chrzani bzdury. Druga strona medalu - media go po prostu lansują, one same uczyniły z niego celebrytę - wszystko w imię pogoni za sensacją, "skandalami", kontrowersjami. Byle móc wyrwać coś głupiego z kontekstu i już będzie można dać absurdalnie dramatyczny, wprowadzający w błąd, tytuł.

Vojtas
Gramowicz
25/12/2010 01:21

[..]Podpisuję się pod tym. Pachter ma 2 porschaki w garażu i willę w Kalifornii - zapewne nie dlatego, że chrzani bzdury. Druga strona medalu - media go po prostu lansują, one same uczyniły z niego celebrytę - wszystko w imię pogoni za sensacją, "skandalami", kontrowersjami. Byle móc wyrwać coś głupiego z kontekstu i już będzie można dać absurdalnie dramatyczny, wprowadzający w błąd, tytuł.

Usunięty
Usunięty
24/12/2010 17:47
Dnia 24.12.2010 o 15:07, Kretoszczur napisał:

Mniej więcej coś takiego (przekaz jest na pewno ten sam, ale nie wiem czy tymi samymi słowami) napisał kiedyś Benjamin Graham w książce "Inteligentny Inwestor". Jeśli ten miły pan uważa się za takiego znawcę, to tak podstawową rzecz jak rozróżnienie inwestora od spekulanta powinien opanować. Przecież on nawet nie wie, co to analiza i po prostu jest w miarę obeznanym w grach człowiekiem który sobie zgaduje. Brawa za umiejętność manipulacji umysłami ludzi, ale niech chociaż nie nazywa siebie doradcą inwestycyjnym...

Gdyby nie znał się na tym co robi, to nie mógł by się poszczycić ~20 letnią karierą w finansach i 4 tytułami magistra, m.in. prawa podatkowego. Wbrew powszechnej opinii on właśnie na grach się nie zna za dobrze - zna się za to na firmach, które te gry robią i na ich finansach. Problem polega na tym, że ludzie chyba myślą, że w swoich programach, czy wywiadach, będzie udzielał informacji, za które normalnie płaci się sporą prowizję. To by było po prostu bez sensu. On to robi właśnie po to, żeby być rozpoznawalnym w branży - nie ważne jak mówią, ważne, żeby mówili.Więc można go najwyżej krytykować za to, że robi rzeczy pod publiczkę, ale rynek sam się normuje i gdyby nie był skuteczny, to już dawno by z tego rynku wyleciał. Jako osoba tak dobrze obeznana w sprawach finansowych, powinieneś rozumieć, że w komercyjnej firmie nikt nie trzymał by go tylko dla ozdoby.Z nieco innej beczki - z doświadczenia wiem, że często tego typu "sensację" wywodzą się z błędów w tłumaczeniu, więc etyka dziennikarska powinna wymagać od autora newsa podania źródła do oryginalnej informacji, tak, aby każdy mógł to zweryfikować we własnym zakresie.




Trwa Wczytywanie