FlatOut: Apokalipsa – recenzja
Jeżeli uważacie, że po ciężkim dniu w szkole czy pracy nic nie odpręża lepiej, niż zasiąść za kierownicą wirtualnych czterech kółek... Oddać się w pełni szalonym wyścigom, podczas których swoją agresję wyładujemy na przeciwnikach oraz otoczeniu, niszcząc wszystko to, co stanie nam na drodze... Niemożliwym jest, byście nie znali już FlatOuta. Dziś recenzujemy jego najnowszą część.

FlatOut ma dość mocną pozycję na rynku gier komputerowych. Wszystko dlatego, że tak naprawdę seria praktycznie nie ma konkurencji w kategorii zręcznościowych wyścigów o charakterze nastawionym na czystą rozrywkę oraz maksymalną "rozwałkę". Gdyby wziąć pod uwagę ogół rynku, to można byłoby zestawić ten tytuł z konsolową serią Burnout. Tym bardziej, że na początku przyszłego roku ma ona po raz pierwszy w historii zawitać na PC, pod postacią najnowszej jej części zatytułowanej Paradise. I to właśnie jej przeciwnikiem w ringu będzie recenzowany przez nas FlatOut: Ultimate Carnage, w Polsce przemianowany na FlatOut: Apokalipsa.
