O kupie przykrywanej gęsto przez spadające liście, czyli letnie Sephiratha wywody

Sephirath
2008/08/09 17:00

Wywody to ważna rzecz. Najlepsze są takie, których nikt nie rozumie. A już w ogóle zabójczo jest, kiedy nie dość, że nikt nic nie rozumie, to w ich treści nie padają absolutnie żadne konkrety i operuje się na ogólnikach. Ale takie wytwory wypluwają z siebie tylko prawdziwi mistrzowie, artyści - można by powiedzieć. A z tymi wiadomo jak jest - często doceniani są dopiero po śmierci.

Tym razem nie chcę zaczynać tekstu od wyliczania pozostałych nam wolnych dni.. Każdy może sobie sam tę informację znaleźć. Ale o liczbach też będzie, choć w innym kontekście. Będzie też o tym jak gigant pomimo braku zagrożenia może sobie rozdeptać mrowisko. I o propagandzie klęski, która wraz z początkiem sierpnia wróciła z wakacji.

Zostaliśmy ostatnio wepchnięci w bardzo brzydki dół, drodzy gracze. Jak to się mawia - staliśmy na skraju klęski i zrobiliśmy krok naprzód. A raczej ktoś nam ten krok zrobić pomógł. Kto? Pan Producent - wspomniany akapit wyżej gigant. Z jego punktu widzenia jesteśmy czymś w rodzaju roślin równikowych - bez codziennej dawki świeżych pęcherzyków powietrza (czytaj: forsy) zwyczajnie by się sam sobą udławił. Ale ostatnio chyba od zbyt długiego przebywania w odymionych merchandise roomach dostał astmy, bo tego powietrza wymaga więcej i więcej.

A na serio - tego samego dnia, w którym wydawało się, iż plan finansowy do dnia 1 grudnia 2008 zapiąłem na ostatni rzep (bo takie niedorosłe jeszcze te moje plany są) dostałem list z przezacną decyzją pewnej firmy dla powoli rozumiejących geeków ("eee? A!"). Cenę od dawna przedpremierowo zamawianej gry zwiększają o 40 złotych. Jest to zmiana już podpisanej umowy bez zgody obydwu stron. Jest to w branży zagranie niespotykane i bardzo nie fair. Co prawda dzięki zabiegom sklepów ten przeskok zmniejszono - niektórym udało się to połowicznie, innym w jednej czwartej.

Co faktu nie zmienia, że graczy… i to bez mydła! Pośrednikom zaś zafundowano mniejszą lub większą stratę (pomijam te sklepy, które po prostu zamieniły 119 na 159 - jedynym moim skojarzeniem takiego postępowania jest pewien częsty organiczny element naszych osiedlowych trawników). A wszystko odbywa się w kontekście największego producenta i wydawcy słynącego z tasiemcowych serii o niezmiennie wysokich cenach produktów. Tak więc na biedę koncern narzekać nie powinien. Ale cóż, "swoje powody mieli". Shame, shame, shame. I wstyd.

Nie ma jednak co przesadzać - w kontekście Was, czytających ten tekst, zakładam że zamówicie tę grę przy najmniejszej możliwej liczbie wykonanych ruchów myszką (licząc od tego miejsca). Wasza strata wyniesie więc "jedynie" dwie dyszki. No ile to jest? Dwa spore lody? Da się przeżyć. Zostaliśmy w pewnym sensie oszukani, ale nie jest to cheat śmiertelny. Da się go w nadchodzących dwóch tygodniach nadrobić i jeszcze wyjść na plus - kwestia zaangażowania.

GramTV przedstawia:

No właśnie - zaangażowania. Niesamowicie dużo odbyło się ostatnio rozmów wyliczających stuprocentowe przyczyny rychłej śmierci PC-tów jako sprzętu do grania. Tyleż samo rozmów się przetoczyło ujawniając ruską biedotę możliwości PS3 względem Xboksa. Fani Sony nie zostali zaś dłużni i skutecznie pokazywali "Redmontowcom", kto rządzi, a kto lami na rynku exclusive’ów. I co?

I do grudnia bardzo chcę kupić sześć albo siedem gier na PC (w przeciwieństwie do zwykłego "chcę kupić" którego lista ma około dwudziestu pozycji) i tylko jedną lub dwie na PS3. Bo zwyczajnie nie ma stuprocentowych killerów. Zanim ktoś zauważy lukę w tej wypowiedzi - na X-a również nie wychodzi miliard extra gierek ;)

Sony pokazuje pazury screenami nieziemsko realistycznego Heavy Rain, ruszyły trofea i gamercardy; zanosi się ich burzliwy rozwój. Niebawem nastąpi wielki dzień prawdy wraz z premierą LittleBigPlanet - gry określanej mianem epokowego odkrycia i duchowego następcy klocków LEGO. Cóż, wiążę z tym tytułem ogromne nadzieje. Zobaczymy.

Microsoft zaś, last but not least, wykupuje prawa do FF XIII (które co prawda najprawdopodobniej dostanie długo po PS3, ale milowy krok został uczyniony - marka stała się globalem na dobre), organizuje sprytny mix Mii-ludków z Home projektując nowy dashboard.

Nikt nie śpi. Wymiany brandów trwają, walka o klienta nie ustaje, na pole bitwy wjeżdżają lśniące nowością armaty. Wszystkie nieładne zagrania prędzej czy później wychodzą na wierzch - zostają też na dłuższą metę przykryte złotym kobiercem projektów udanych. Nikt nie zamierza umierać, nikt nie zamierza odpuścić. Dla producentów i wydawców oznacza to ogromne inwestycje, rozwój i eksplorację nowych rynków. A co to oznacza dla graczy?

Komentarze
23
Usunięty
Usunięty
10/08/2008 04:27

Heh coś link niedziała jak trzeba więc post pod postem http://www.miastogier.pl/baza/Encyklopedia/gry/News/09.08.2008/nws_LittleB igPlanetPC_fake.jpgHeh wklejcie ten link do przeglądarki w całości, bo pomiędzy słowami B i igplanet robi się przerwa.

Usunięty
Usunięty
10/08/2008 04:18

Odnośnie Little Big Planet mała ciekawostka ^^ http://www.miastogier.pl/baza/Encyklopedia/gry/News/09.08.2008/nws_LittleBigPlanetPC _fake.jpg

Usunięty
Usunięty
10/08/2008 01:39

No to panowie, skoro nie chcecie czytać tekstów Sepha, to po prostu musicie spłodzić coś lepszego. Wtedy zamieszczą Waszą, a nie jego pracę. Skoro wszyscy tak dobrze znacie się na pisaniu tekstów i wiecie jakie zagadnienia trafią w gusta ogółu to nie powinno wam to sprawić większych problemów. Mylę się ?




Trwa Wczytywanie