
Tak to już jest, że lubimy się bać. Straszymy się nawzajem, odkąd przekaz werbalny osiągnął poziom pozwalający snuć opowieści. Oczywiście w przeciągu stuleci zmieniało się to, czym się nawzajem straszymy. Pośród jaskiniowców grozę budził zapewne piorun i nocni myśliwi. Starożytnych przerażała śmierć i klęski żywiołowe. W średniowieczu źródłem strachu był Bóg i Szatan. W XIX wieku powstaje powieść gotyckiej grozy, z takimi sztandarowymi tytułami jak Dracula czy Frankenstein. Jednak prawdziwym przełomem dla "opowieści z dreszczykiem" było wymyślenie kinematografu. To zaś doprowadza nas wreszcie do Clive’a Barkera i Hellraisera, człowieka i filmu, który uczynił go znanym. Barker jest pisarzem, ale od lat zajmuje się straszeniem odbiorcy na wiele sposobów.
Pełen tekst znajdziecie tutaj.