Prequel Gears of War nie będzie grą

Renor Mirshann
2008/01/03 11:34

W Internecie pojawiły się pierwsze informacje o oficjalnym prequelu jednego z największych hitów konsoli Xbox 360, gry Gears of War! Miłośnicy tej niedawno skonwertowanej na PC gry akcji z pewnością będą z niecierpliwością oczekiwać, kiedy w ich rękach pojawi się... powieść, autorstwa Stevena Kenta.

Jeśli po przejściu gry Gears of War zastanawiałeś się, drogi graczu, nad przeszłością jej bohaterów (co, szczerze mówiąc, jest dość mało prawdopodobne), to z pewnością ucieszy Cię wieść o pierwszej powieści osadzonej w świecie wojny z Locustami - Gears of War: The Pendulum Wars - The Battle of Aspho Fields. Jej autorem jest Steven Kent, który w przeszłości pracował jako dziennikarz w portalu Next-Gen.biz i gazecie USA Today, największym amerykańskim dzienniku. Prequel Gears of War nie będzie grą

Książka na 352 stronach opowie historię wydarzeń poprzedzających fabułę gry (jak powszechnie wiadomo - wielowątkowej i rozbudowanej), które "ukształtowały przedstawiony w niej świat". Premiera w Ameryce zaplanowana jest na koniec sierpnia.

GramTV przedstawia:

Komentarze
31
Usunięty
Usunięty
12/02/2008 16:35

Szkoda, ze będzie to tylko książka ale z drugiej strony fajnie będzie poczytać.

Usunięty
Usunięty
04/01/2008 17:38

Dobrej klasy pisarz mógłby zdziałać cuda w tak potencjalnie bogatym świecie jaki kryje za nie/widzialnymi ścianami plansz Gears of War. Niestety do pisania tego typu powieści wynajmują smętnych rzemieślników nie najwyższych lotów.

Usunięty
Usunięty
04/01/2008 00:50
Dnia 04.01.2008 o 00:11, Graffis napisał:

Ja korzystam z Amazona, życie w Anglii daje taką możliwość co sobie chwalę ze względu na ceny, czas i angielskie (czyli najczęściej oryginalne) wersje językowe. A to, że w wypadku powieści (i nie tylko, bo na przykład przy podręcznikach RPG jest podobnie) oryginalne wersje są lepsze to już niemal reguła. Niestety bo piękny mamy język.

No to Hellgate: London - Exodus powinieneś znaleźć w pierwszej lepszej księgarni. Jeśli ktoś lubi HGL, książka powinna mu się spodobać, a jeśli nie zna gry, to żadna strata, bo i tak Exodus opisuje wydarzenia mające miejsce ładne parę latek przed grą. I, o dziwo, robi to całkiem nieźle nawet. Na tyle dobrze, że nawet tak wybredna bestia jak ja (jeśli idzie o książki) nie może się doczekać drugiego tomu (Hellgate: London - Goetia).

Dnia 04.01.2008 o 00:11, Graffis napisał:

Niby tak, ale nie mając książki w ręku i nie mogąc jej czytać mam zwyczaj korzystać z tego jakie były wcześniejsze działania na danym polu, a beletrystyczne osiągnięcia gier nie napawają mnie optymizmem. Zresztą interakcje w trójkącie gra, film, literatura ogólnie słabo się spisują. Jeśli coś jest wyjątkowo dobre w jednej z tych kategorii to wypada słabiej w innych. Chociażby Star Wars lub Lord of the Rings mogą posłużyć za przykład. Chociaż SW literacko i filmowo jest ogólnie... nierówne ;)

SW jest nierówne nie tylko w kwestii interakcji książka-film, ale i na samym czysto literackim polu. Wystarczy popatrzeć z jednej strony na dzieła Zahna czy wspomnianego wcześniej Stackpole''a (i wspaniałe postaci majora Grodina Tierce''a czy Boostera Terrika, którego po prostu nie można nie lubić), a z drugiej na dziwaczne wytwory w stylu Nowa Era Jedi, przy których człowiek ma ochotę poderżnąć sobie żyły tępą łyżeczką (żeby bardziej bolało). Moment, w którym zaczęto uśmiercać bohaterów filmów (a niepisanym prawem w Expanded Universe była cielesna nietykalność głównych postaci - mogły dostawać łomot, być ranne, postrzelone, ale miały żyć i kropka). Ech, żyzń...

Dnia 04.01.2008 o 00:11, Graffis napisał:

Tak też uważam, chociaż ''I, Jedi'' akurat nie znam. Inne książki Stackpole''a są bardzo dobre, choć i tak nie tak dobre jak Trylogia Thrawna lub duologia Ręki Thrawna. Skoro już o tym mowa: http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=1614#u_1698

No cóż, Zahn to klasa sama w sobie, i naprawdę żałuję, że Lucas nie wziął pod uwagę Trylogii Thrawna jako Epizodów 7-9. To byłoby naprawdę COŚ.

Dnia 04.01.2008 o 00:11, Graffis napisał:

Mi raczej chodzi o świadomość literacką graczy i nasze podejście do literatury.

Wydaje mi się, że osoby, które i tak są na bakier z książkami (niestety, jest ich coraz więcej), raczej nawet nie wezmą książkowej wersji GoW do ręki, więc szkód wielkich ona nie narobi (w sensie: nie zniechęci graczy do czytania jeśli będzie słaba). A ci, którzy czytają, doskonale wiedzą, że trafiają się książki bardzo dobre, dobre, średnie i słabe, i że to dla tych pierwszych warto czasem zaryzykować trafienie na te ostatnie.Żeby nie było, że post jest nie na temat, wydaje mi się, że aby książka nie okazała się kompletnym gniotem, autor musi wystrzegać się jednej, jedynej rzeczy: kurczowego trzymania się wersji elektronicznej. Ten błąd popełniono właśnie w przypadku Baldur''s Gate, gdzie chciano, by książka jak najwierniej oddawała realia gry, co najzwyczajniej w świecie jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest, by ilustracja w książce kucharskiej oddawała smak czy zapach potrawy. Trzeba iść na pewne ustępstwa, i niektóre rzeczy dopasować do wersji papierowej, nawet jeśli oznacza to, iż tu i tam coś się zmieni. To właśnie zrobiono w HG:L Exodus (wiem, że zbyt często używam tej książki jako przykładu, ale jest ona dla mnie wyznacznikiem tego, jak należy napisać książkę na podstawie gry), i dlatego właśnie jest ona tak dobra. Jeśli autor nie będzie starał się robić pewnych rzeczy na siłę, będzie miał pewne doświadczenie w grze (Mel Odom spędził sporo czasu grając w HG:L) i dobry warsztat - trudno będzie mu coś sknocić. Ale jako że trudno mi przyjąć optymistyczny wariant, powiem tylko "poczekamy - zobaczymy". Najważniejsze w tej chwili to nie skreślać tej książki zanim się jej nie przeczyta.




Trwa Wczytywanie