Magda Parus – „Wilcze dziedzictwo: cienie przeszłości”
Od dłuższego czasu panuje w popularnej kulturze światowej moda na wybielanie istot dotąd uznawanych za wcielenie zła. Prekursorką tego trendu była chyba pani Ann Rice w swoim Wywiadzie z wampirem. Później pojawiły się także gry fabularne – Wampir: Maskarada i Wilkołak: Apokalipsa (podręcznik w polskim tłumaczeniu często, acz po cichu przed wydawcą, zwany także „Apopleksją”). W tej chwili „dobrych” potworów jest już takie mrowie, że trudno wymieniać. Grunt, człowieku, byś zapamiętał tezę, iż w porównaniu z homo sapiens najgorsza maszkara to tzw. „małe miki”. W zasadzie, pod pewnymi względami, trudno się nie zgodzić z takim postawieniem sprawy. Jednak w przypadku natknięcia się w środku lasu, w dodatku w nocy, na trzymetrowe bydlę z psią głową, i to nie będące bynajmniej posągiem Anubisa, lepiej raczej uciekać niż rozmawiać z nieznajomym. O ekologii, dajmy na to.