Dzisiaj recenzujemy najnowszy tom cyklu powieściowego łódzkiego pisarza, Witolda Jabłońskiego Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer. Jako że wcześniejsze tomy ukazywały się, gdy na gram.pl nie było działu książkowego (a wręcz nie było nawet gram.pl), postanowiliśmy dodatkowo je zrecenzować, niezależnie od najnowszej odsłony cyklu.

Witold Jabłoński – "Trupi korowód"
Czwarty, ostatni już tom cyklu Witolda Jabłońskiego "Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer" nosi tytuł "Trupi korowód". W zasadzie trudno o lepszy, jako że czego, jak czego, ale trupów czytelnikom nie zbraknie, i to trupów koronowanych nawet. Mag, wróżbita, truciciel, morderca, szantażysta, intrygant i szczery polski patriota (jeśli można o tej cesze mówić w XIV wieku), Witelo z Borku, po śmierci swego wymarzonego księcia Henryka Probusa – ucieleśnienia wszelkich cnót poza zdrowym rozsądkiem – wycofał się z polityki i usunął w cień. Niestety, polityka nie zapomniała o nim. Do śląskiego maga zgłasza się kolejny pretendent do korony polskiej. Pokraczny książę kujawski Władysław, zwany potocznie Łokietkiem.
Pełen tekst znajdziecie tutaj

Witold Jabłoński - cykl "Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer" (tomy I-III)
Historia Polski to historia wielkich bitew i bohaterskich czynów. Cedynie, Płowce, Grunwaldy, Kircholmy, powstania, drugie wojny światowe. A przynajmniej taka jest mniej więcej świadomość w narodzie. Polak to ma po naturze, bić się polem, a nie w murze. Plugawe knowania pozostawiamy pomniejszym (moralnie) nacjom. Jeśli mamy konspirować, to szlachetnie niczym bohaterowie "Kamieni na szaniec". Sęk w tym, że rzeczywistość jest twarda i kanciasta, więc podobne przeświadczenie okazuje się cokolwiek naiwne. W naszej historii siłą rzeczy musiało roić się od zakulisowych „akcji specjalnych”, i to nie tylko ze strony naszych adwersarzy. Ostatecznie, gdyby tak nie było, nasi kochani sąsiedzi zżarliby nas znacznie wcześniej. A tak przez jakiś czas nawet byliśmy mocarstwem.
Pełen tekst znajdziecie tutaj