Mark Hammond – „Johnny Skazaniec”
Przez ostatnie pięć lat Johnny Doyle starał się zerwać z przeszłością. Były irlandzki zamachowiec i gangster po nieudanej akcji nie wsypał kamratów, ale zaszył się w londyńskiej dzielnicy Brixton.
Dziś dwie recenzje filmów z oferty DVD. Solidne gangsterskie kino i chlapiący litrami krwi pastisz horroru. Pierwszy obraz pokazuje, że nie każdy film gangsterski koniecznie trzeba sprowadzić do serii strzelanin i pościgów. Druga pozycja jest dowodem na to, jak straszliwie można się pomylić nie znając prawdziwych intencji twórców...
Przez ostatnie pięć lat Johnny Doyle starał się zerwać z przeszłością. Były irlandzki zamachowiec i gangster po nieudanej akcji nie wsypał kamratów, ale zaszył się w londyńskiej dzielnicy Brixton.
Trzeba przyznać, że sąsiedztwa nie ma łatwego. Na górze piracką rozgłośnię rastafariańską prowadzi niejaki Ras, a poniżej mieszka trzęsący całą dzielnicą narkotykowy diler Julius. Na domiar złego z więzienia uciekają dwaj starzy kumple Johnny’ego – Flynn i Michael, którzy z braku lepszej mety postanawiają zatrzymać się u byłego wspólnika. Niby znajomkom się nie odmawia, ale właśnie w tym szczególnym przypadku bohater chętnie by odmówił. Jednak rozwój wydarzeń nie do końca pokrywa się z jego planami.
Pełen tekst znajdziecie tutaj
Cmentarne Wrota w reżyserii Roya Knyrima to istna gratka dla fanatycznych wielbicieli wytworów studia Troma. Ci smakosze, którzy płakali ze śmiechu, wiernie chłonąc do samego końca obrazy typu Surf Nazis Must Die, Toxic Avenger albo absolutnie niedoścignione A Nymphoid Barbarian in Dinosaur Hell powinni natychmiast sięgnąć po film Knyrima. Inni niech uciekają z krzykiem (i to głośniejszym niż wrzaski uśmiercanych bohaterów filmu).
Skojarzenia z Tromą nie są zresztą przypadkowe, gdyż nasz reżyser zaczynał jako makijażysta przy projektach tego studia, teraz zaś postanowił kontynuować jego zbożne dzieło, by grzać serca wszystkich miłośników i miłośniczek najbardziej kwaśnego kiczu. Ponadto w Cmentarnych wrotach łatwo doszukać się inspiracji Martwicą mózgu, wyreżyserowaną niegdyś przez samego Petera Jacksona. Jak widać, nie wolno nie doceniać twórców horrorów klasy C.
Pełen tekst znajdziecie tutaj