Spore ponad 18 lat po premierze. Jak dziś wygląda jedna z najambitniejszych gier EA?

Mikołaj Berlik
2026/10/27 14:00
0
0

A mogło być tak pięknie?

W 2008 roku Maxis odpowiedzialne przede wszystkim za serię The Sims, stworzyło Spore, czyli naprawdę wyjątkową produkcję. Dlaczego wyjątkową? Ciężko szukać podobnej gry oferującej tyle różnorodności, jakie przyjdzie nam sprawdzić wcielając się w jedno, z początku bardzo niewielkie, stworzenie - jest to tak naprawdę pięć tytułów w jednym. Dodając do tego wszystkiego wspomniany czas debiutu wychodzi nam produkcja niesamowicie ambitna - może nawet za bardzo…

Spore
Spore

Dlaczego Spore jest jedyne w swoim rodzaju?

Swoją przygodę w Spore rozpoczynamy od charakterystycznego niebieskiego wira, gdzie spadamy na jedną z planet jako prosta forma życia znajdująca się jeszcze w kawałku meteorytu. Największy urok tej produkcji pochodzi moim zdaniem właśnie z faktu, że od tego momentu musimy ciężko pracować, aby po wielu godzinach zostać panami wszechświata i najpotężniejszym gatunkiem w galaktyce - ale wróćmy lepiej do początku.

Po wykluciu się naszym zadaniem jest, poza przetrwaniem, znalezienie pożywienia zapewniającego punkty DNA. To proste przedstawienie systemu ewolucji, którą można powiedzieć, że jest gracz. W czasie rozgrywki pokonujemy napotkane gatunki, a te wyróżniające się wyjątkowymi częściami ciała pozwalają na rozwinięcie się w podobny sposób.

Spore
Spore

Wraz z upływem czasu obserwujemy, jak nasz gatunek ewoluuje, szczególnie w kwestii rozmiaru - stworki zajmujące nawet połowę ekranu maleją, aż finalnie pozostaje z nich tylko kilka pikseli. To wszystko brzmi jak znakomity pomysł na rozgrywkę i nawet w 2026 roku muszę przyznać, że świetnie się bawiłem. Wystarczyło by dodać kilku bossów lub inne satysfakcjonujące zakończenie i byłaby to produkcja kompletna. Maxis z Willem Wrightem na czele mieli jednak inną wizję, ponieważ opisany fragment stanowi wyłącznie początek naszej przygody.

Wypływamy na ląd

Nasza postać, a raczej dziwny kształt z okiem i otworem gębowym, wytwarza mózg, dzięki czemu jesteśmy gotowy wypłynąć na powierzchnię. Z tej okazji pojawia się też możliwość posiadania nóg (tak, opcjonalna). Po krótkiej cutscence znajdujemy się już w przytulnym gnieździe otoczeni przedstawicielami gatunku o zapewne mało poważnej nazwie.

Spore
Spore

Niestety, tutaj deweloperzy Spore zderzyli się ze ścianą - możemy zobaczyć znacznie więcej elementów otoczenia, lecz ich ilość i rozmiar przychodzą z obniżeniem jakości. Jest to szczególnie widocznie, ponieważ mamy do czynienia z widokiem z perspektywy trzeciej osoby (w pierwszej fazie grafika jest dwuwymiarowa). W późniejszych etapach oglądamy akcję z góry, więc te braki nie są aż tak widoczne.

Rozgrywka nie zwalnia tempa - w drugim etapie Spore oferuje znacznie więcej opcji rozbudowy postaci o nowe części ciała oraz cztery statystyki, o które musimy zadbać. W zależności od naszych preferencji są one agresywne lub pokojowe. Tym samym gamplay polega odpowiednio na wybiciu każdego innego gatunku albo posiadaniu jak największej liczby przyjaciół.

Spore
Spore

Przed powrotem do Spore spodziewałem się, że bez problemu odnajdę się w każdym rozdziale gry. Myliłem się - pomimo upływu wielu lat wciąż to właśnie opisany początek przygody sprawia najwięcej frajdy i satysfakcji, mimo swojej prostoty. Ciężko powiedzieć, czy Maxis miał konkretny pomysł tylko na początek rozgrywki, ponieważ późniejsze etapy nie są już tak przejrzyste i często toporne. Być może jest to generalizacja spowodowana poziomem trzecim. Musimy go bowiem przejść, aby uzyskać dostęp do dalszych atrakcji.

Faza plemienia? Błagam, nie…

Dlaczego wypowiadam się o fazie plemienia w aż takim negatywnym tonie? Powodów jest wiele. Jedyną cechą, jaką nasz gatunek przenosi dalej jest tak naprawdę dieta - jeśli żywicie się wyłącznie mięsem, dobrze jest wziąć pięć głębokich oddechów przed rozpoczęciem gry. Maxis rzuca bowiem na nas o wiele więcej obowiązków, niż jeszcze kilka chwil wcześniej.

Spore
Spore

Jako przywódca plemienia naszym zadaniem jest ponownie walka lub przyjaźń. Tym razem w bardzo ekstremalnej formie. To my jesteśmy odpowiedzialni za kolejne pokolenia - po zebraniu jedzenia pojawia się opcja wykupienia jednostek. Przydzielamy im różnorakie zadania - zdobywanie kolejnego pożywienia, rozbudowa bazy o kolejne funkcje, czy też elementy przeznaczone do każdej z ról.

GramTV przedstawia:

Po powrocie do Spore, tak samo jak przy pierwszym starciu z tym tytułem, zdecydowałem się na agresywne podejście. Uzyskanie świetnych relacji z sąsiadami jest niestety bardzo trudne, a w międzyczasie musimy poradzić sobie z dzikim zwierzętami kradnącymi żywność, czy też atakami wrogich plemion - tak niektórych gatunków po prostu nie jesteśmy w stanie zadowolić.

Spore
Spore

Z tego też powodu po wyposażeniu naszej ekipy w marakasy służące właśnie do nawiązywania pozytywnych relacji jesteśmy praktycznie bezbronni w obliczu losowych ataków. Tutaj też wyłania się wspomniany problem z mięsożercami - każde nowe pokolenie to walka na śmierć i życie z mniej rozwiniętymi formami inteligencji. Z kolei przeciwna strona spektrum pokojowo może zbierać owoce z drzew, których zdecydowanie nie brakuje.

Wracamy na dobry tor

Po morderczo trudnej fazie plemienia przechodzimy już do samej końcówki Spore. Coraz mądrzejszy gatunek decyduje się na postawienie większych budynków i wzniesienie cywilizacji, aby finalnie wyruszyć w przestrzeń kosmiczną. Endgame skupia się już wyłącznie na zarządzaniu jednostkami oraz budowaniu relacji, a naszym finalnym celem jest dotarcie do centrum galaktyki.

Spore
Spore

Ponownie mamy tutaj do czynienia z prostszymi mechanikami, jednak z małym dodatkiem w postaci wspomnianych pojazdów i statków - zarówno kosmicznych, jak i wodnych. Tutaj nie jesteśmy już karani za pozornie równe wybory - jak miało to miejsce w nieszczęsnej fazie plemienia. Mamy za to do dyspozycji wiele świetnie zaprojektowanych elementów.

Moim faworytem i mechaniką zdecydowanie zasługującą na wyróżnienie jest religia. Jako gatunek reprezentujemy bowiem pewnego boga, co może okazać się “zabójcze”. Obok bezpośredniego zaprzyjaźnienia lub zaatakowania sąsiedniej cywilizacji jest jeszcze trzecia opcja - zmuszenie miasta do patrzenia na hologram ogromnej postaci. Po chwili takiej konwersji wszyscy mieszkańcy stają się naszymi sojusznikami - przybierają nawet taki sam wygląd jak my.

Spore
Spore

Po spędzeniu dłuższego czasu w następnej fazie, czyli w kosmosie, znajdziemy się w samym centrum galaktyki, gdzie czekają na nas już napisy końcowe. Po ponownym zmierzeniu się ze Spore mogę z pewnością stwierdzić, że jest to rewolucyjna produkcja i gdyby nie naprawdę wątpliwej jakości grafika, to ten tytuł bez wstydu mógłby się pojawić także dzisiaj i z małymi poprawkami zapewne zachwyciłby spore grono odbiorców.

Co się stało dalej?

Spore przed premierą było reklamowane właśnie tą drogą - od prostej komórki do kosmicznej cywilizacji. Faktycznie to wszystko znajduje się w grze, jednak oczekiwania graczy były ogromne i Maxis miał praktycznie niewykonalne zadanie przy próbie usatysfakcjonowania społeczności. Jeszcze więcej zainteresowania przyniósł kreator postaci udostępiony jako samodzielne narzędzie przed premierą.

Spore
Spore

Nie możemy zapomnieć także o Darkspore, czyli spin-offie opisanej w tym artykule gry. Jest to RPG akcji z elementami hack and slash osadzone w tym samym uniwersum wydane w 2011 roku, które mogło rzucić wyzwanie m.in. Diablo 3 oraz serii Borderlands. Tak się jednak nie stało - główny pomysłodawca wraz z innymi osobami odpowiedzialnymi za oryginał nie pracowali już nad drugą grą z uniwersum, co mogło mieć wpływ na słabe zainteresowanie tytułem.

Największy problem z Darkspore jest bardzo prosty - nie możemy już sprawdzić tego tytułu. EA permanentnie zabrało nam dostęp do gry wyłączając serwery, a gra wymaga stałego połączenia (choć pudełko nadal mam). Z tego powodu, nawet posiadając legalną kopię nie możemy faktycznie zagrać. Jest to więc lost media, w przeciwieństwie do Spore, które nie tylko działa, ale nawet każda chętna osoba może nabyć tytuł przykładowo na Steamie.

Darkspore
Darkspore
Społeczność Steam

Podsumowanie

Tak wygląda koniec tej marki, ponieważ od lat nie usłyszeliśmy ani jednego oficjalnego komunikatu odnośnie kontynuacji - a nawet przeciwnie. Na początku tego roku Facebooku Spore’a ożył, lecz twórcy twórcy szybko zgasili jakiekolwiek spekulacje o sequelu. Odpowiadając z kolei na pytanie, czy warto zagrać w Spore w 2026, myślę że zdecydowanie tak. Warto mieć jednak trochę dystansu, ponieważ grafika nie postarzała się w najlepszy sposób.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!