Troszkę strasznie, troszkę śmiesznie - recenzja filmu Vourdalak

Francuski panicz, serbskie pogranicze, niski budżet, opowiadanie Tołstoja – to musiało wybuchnąć.

Gdy ktoś nam mówi o kinie niezależnym, zwykle w głowie pojawia się skojarzenie „aha, czyli niski budżet”. W wypadku francuskiej produkcji Vourdalak będzie to skojarzeniem słusznym, acz niepełnym. To film o budżecie skrajnie niskim. Jeżeli do przedstawienia głównego potwora używa się kukły podobnej do tych, jakie da się nabyć w czasie Halloween w sklepach typu Flying Tiger lub Pepco, to wiedz, że coś się dzieje (cytując klasyka). Nie dajmy się jednak zwieść: Adrien Beau jest całkowicie świadomy tego, co robi, i budżetu, którym operuje.

Troszkę strasznie, troszkę śmiesznie - recenzja filmu Vourdalak
Splat!FilmFest - Splat!FilmFest (splatfilmfest.com)

Zderzenie z publicznością

Wspomniana taniość dotyczy więc elementów wykonania, lecz nie samego pomysłu na film. Artystyczna wizja twórcy, scenografia, z premedytacją specyficzny, nieco dziwaczny dla współczesnej widowni występ aktorów i aktorek bynajmniej tandetne nie są. Nawet owa kukła odnosi się do konkretnego stylu prezentowanego w europejskiej kinematografii kilka dekad temu. Straszno-śmieszna marionetka poruszana przez reżysera mówi też jego głosem, a Beau jest świetnym aktorem, doskonale operującym intonacją. Co ciekawe, wśród producentów przewija się Amazon Prime, więc być recenzowany film da się kiedyś zobaczyć w streamingu. Nim to jednak nastąpi (o ile nastąpi), jedyną okazją jest odwiedzenie warszawskiej dziewiątej edycji Splat!FilmFest, podczas której w przewidziano drugi seans filmu w niedzielę 29 października o 21:30.

Zderzenie z publicznością, Troszkę strasznie, troszkę śmiesznie - recenzja filmu Vourdalak
Splat!FilmFest - Splat!FilmFest (splatfilmfest.com)


Czy warto? Moim zdaniem tak, o ile niski budżet nas nie odstraszy. Vourdalak jest bowiem bardzo kreatywną interpretacją opowiadania Lwa Tołstoja (Rodzina vourdalaka), które naskrobał w wieku dwudziestu lat, po francusku i… nigdy nie zdecydował się go opublikować (ukazało się drukiem dopiero po jego śmierci). O ile literacki pierwowzór to zabawa formułą romantycznej powieści grozy, gotyckiego horroru, film uderza w nuty, które nie miały prawa pojawić się w tamtych czasach we Francji. Adrien Beau odrzuca szkatułkową konstrukcję pierwowzoru, wybierając liniową strukturę scenariusza, całkowicie zmienia bieg niektórych wydarzeń, na dodatek dorzuca liczne elementy queer, podane czasem nieco poważniej (nawet przejmująco), czasem w formie niepokojącej, drażniącej groteski. Tak jak gdyby miały one jeszcze bardziej uwypuklić satyrę na zderzenie cywilizacji, sposób postrzegania swoich i obcych, nieustanne wzajemne ocenianie i kategoryzowanie czy sztywne patriarchalne wzorce, które mogą przybierać różne kulturowe maski i formy.

Zderzenie kultur

Głównym bohaterem Vourdalaka pozostaje markiz d’Urfé, emisariusz francuskiej korony na ziemiach serbskich. Adrien Beau przedstawia go jednak odmiennie, specjalnie podkreśla, że mamy do czynienia z wypudrowanym pludrakiem (owszem, mającym piękne, rycerskie korzenie), którego zestawia z rodziną drobnej serbskiej szlachty, dla której wojna i honor to czas teraźniejszy, bo trwa przecież wojna z Imperium Osmańskim. Sportretowany brawurowo przez Kaceya Mottet Kleina francuski szlachcic dopiero musi odkryć, kim jest (poza rolą i tożsamością dworzanina-bawidamka na dekadenckim francuskim dworze). Dostaniemy nawet symboliczną scenę ścierania pudru z twarzy niczym barw klauna, którym dotąd po części jest.

Zderzenie kultur, Troszkę strasznie, troszkę śmiesznie - recenzja filmu Vourdalak
Splat!FilmFest - Splat!FilmFest (splatfilmfest.com)

GramTV przedstawia:

Inaczej niż u Tołstoja w filmie Vourdalak markiz d’Urfé odwiedza domostwo Gorczy tylko raz. Jesteśmy więc naocznymi świadkami wszystkich zmian, które pisarz ukrył w szkatułkowej formie utworu. Co więcej, świadkiem jest też sam markiz – i jego reakcja na te zmiany okazuje się tu kluczowa, pozwala postaci ewoluować w zupełnie inny sposób. Inne są też dzieci Gorczy: Zdenka (zjawiskowa, surowa Ariane Labed), która zdaje się mieć dostęp do tajemnego świata niedostępnego dla innych, na początku nie jest w ogóle podatna na urok markiza. Piotr (odważna rola Vassiliego Schneidera), dopóki do domu nie powróci jego starszy brat Jegor (emanujący tu konserwatywną genderową męskością Grégoire Colin), włóczy się po lesie w kobiecym stroju, najbliższą zaś mu istotą jest wierny pies. Zamazanie męskości jest tu obecne na kilku poziomach, włącznie z zabawą stereotypem „zniewieściałego francuskiego panicza”, ale do pewnego momentu trzymane w ryzach. Dopiero w kulminacji elementy queer wchodzą w formę całkowitego pastiszu, na dodatek blisko finału opowieści Adrien Beau funduje nam jedną z najbardziej świadomie obrzydliwych scen, jakie widziałem w kinie. Co więcej, pochyla się nad jej konsekwencjami, doprowadzając w finale do czegoś, czego Tołstoj nie byłby w stanie zaplanować…

Splat!FilmFest - Splat!FilmFest (splatfilmfest.com)

Zderzenie wizji

Pełnometrażowy debiut Adriena Beau jednocześnie uwodzi i odstręcza, w czym śladowy budżet gra ważną, ewidentnie zaplanowaną rolę. Realizacja nawiązuje do folkowych horrorów z lat 70. Mamy paletę barw i środki wyrazu w stylu retro, lekko ziarnisty, wyblakły obraz, charakterystyczne dla filmów grozy z tamtej epoki bardzo teatralne aktorstwo (poprzez swój klimat i wykonanie produkcja kojarzyć się może z Wijem w reżyserii Konstantina Erszowa i Gieorgija Kropaczowa na podstawie opowiadania Gogola). Twórca igra z widzami, żongluje dreszczem niepokoju i uśmiechem zażenowania, pozostawia nas z przeżutym, przenicowanym, frapująco zbrukanym klasycznym gotyckim romansem. Na ogół także inaczej wyobrażamy sobie wampiry, wizje czerpiące z ludowych podań (wykorzystane zresztą przez autora pierwowzoru) wydają się odległe. Czy Tołstoj by się obraził na dokonane modyfikacje? Pewnie trochę, ale też nie bez powodu swojej wersji nigdy nie opublikował, a przecież nie stronił od mocnej satyry na klasizm, dworskie obyczaje i hipokryzję oraz różnice kulturowe. Zatem być może wersji Beau tym bardziej by nie opublikował… Choć właściwie kto wie? Może by chciał, ale wiedział, że to nie przejdzie?

6,9
Ciekawostka dla koneserów odważnego kina w stylu retro.
Plusy
  • Środki wyrazu nawiązujące do dawnych folkowych horrorów
  • Odważna forma i taki też przekaz
  • Zabawa wampiryczną konwencją (groteska, niepokój przeplatany cokolwiek nerwowym śmiechem)
  • Chłodna, nieco ascetyczna muzyka
Minusy
  • Dla niektórych osób owe środki wyrazu mogą okazać się trudne do zniesienia
  • Dla części widzów zapewne zbyt odważne...
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!