Hot Spot – recenzja filmu. Katastrofalne science fiction z Polski

Radosław Krajewski
2026/09/26 14:00
1
0

W kinach zadebiutował nowy film Agnieszki Smoczyńskiej. Tym razem twórczyni Córek dancingu stworzyła pełnoprawne science fiction.

Najwyższa sztuczna inteligencja

Agnieszka Smoczyńska już nie raz udowodniła, że jest jedną z najciekawszych obecnie polskich reżyserek, jak nikt inny potrafi łączyć gatunki, które potrafią zarówno zachwycać, jak i niepokoić, a przy tym wywoływać silne emocje. Wystarczy wspomnieć Córki dancingu, które były połączeniem musicalu, baśni i horroru, a także Fugę, w której dramat łączył się z thrillerem psychologicznym. Hot Spot miał być czymś jeszcze bardziej ambitnym i udowodnić, że w Polsce też można tworzyć jakościowe filmy science fiction. W filmie nie brakuje stylistyki cyberpunku, dystopii, a wszystko to połączone z kryminałem, psychodelią, czy nawet body horrorem. Problem w tym, że ambicje twórców nie wystarczyły, aby nakręcić udany film, szczególnie z tak kiepską historią. I chociaż niektóre kadry mogą się podobać, to całościowo nie mogą zamazać fatalnego wrażenia po obejrzeniu Hot Spot. To jeden z tych filmów, od których lepiej trzymać się z daleka.

Hot Spot
Hot Spot

Historia rozgrywa się w dalekiej przyszłości, gdy Ziemia zostaje zniszczona przez katastrofę klimatyczną, a ludzkość zdziesiątkowana z powodu kurczących się zasobów. Społeczeństwem zarządza wszechobecna sztuczna inteligencja zwana Głową, z którą większość ludzi jest połączona poprzez system pozwalający na telepatyczną komunikację, czy monitorowanie organizmu. Ludzie muszą przyjmować specjalne żelki, aby uniknąć śmierci, a sprzeciw wobec systemu oznacza wykluczenie. Policjant Dżony (Andrzej Konopka) prowadzi śledztwo w sprawie rytualnego morderstwa w obozie zamieszkiwanym przez uchodźców odmawiających połączenia z Głową. Tam spotyka Ranę Noomi Rapace), tajemniczą kobietę nazywaną cyberczarownicą, która zdolna jest wpływać na umysły innych ludzi. W toku śledztwa Dżony zaczyna odkrywać prawdę stojącą za sztuczną inteligencją. Nie może jednak tak łatwo jej się przeciwstawić ze względu na swoją żonę Aykę (Reika Kirishima) oraz ich syna.

Początkowo Hot Spot nie zapowiada się aż tak źle. Film przedstawia świat, który wyraźnie inspiruje się takimi klasykami gatunku, jak Diuna, Mad Max, czy nawet Łowca androidów, a przy tym sporo czerpie z europejskiego kina. Nie brakuje więc pustynnych krajobrazów, betonowych konstrukcji, neonowego oświetlenia, a także dziwnych strojów, fryzur, czy pojazdów. Chociaż otrzymujemy prawdziwy miszmasz, to w tym chaosie jest metoda i Smoczyńska znów chce udowodnić, że ma konkretną wizję na swój film. Niestety to tylko ułuda, fatamorgana, kiepska sztuczka, aby oszukać widzów, że w środku kryj się coś więcej. Niestety twórcy Hot Spot nie potrafili się zdecydować, czym właściwie ma być ten film. Otrzymujemy więc cyberpunkowy kryminał rodem z filmu Ridleya Scotta, żeby film szybko rozwiązał główną zagadkę i proponował zupełnie inne, często niepasujące do siebie wątki. Każda kolejna scena wprowadza zupełnie nowy pomysł, wśród których pojawiają się ludzie obdarzeni psychicznymi mocami, tajemnicze robaki, cyfrowe duchy, a wszystko to obok następnych szalonych działań Głowy. I ta cała dziwność niekoniecznie musi być wadą, ale niestety w dziele Smoczyńskiej brakuje jakiegokolwiek na to wszystko połączenia. Film nie próbuje opowiadać historii, a po prostu dorzuca do niej kolejne elementy, które nie zawsze do siebie pasują.

Hot Spot
Hot Spot

W tym wszystkim najbardziej szkoda pomysłu na Głowę. To sztuczna inteligencja kontrolująca każdy aspekt życia ludzi. Obywatele nie tylko mają z nią bezpośredni kontakt, ale również są od niej w pełni zależni. Ich zdrowie, w tym dostęp do podstawowych potrzeb, są kontrolowane przez system. Do tego dochodzi pełna kontrola informacji, a także publiczne transmitowanie egzekucji tych osób, które próbowały przeciwstawić się AI. To materiał na niepokojącą opowieść o uzależnieniu od technologii i utracie prywatności, z czego zresztą korzystało wcześniej wiele produkcji z tego gatunku. Problem w tym, że Hot Spot nie rozwija tych kwestii i zamiast pokazać prawdziwe konsekwencje Głowy na życie ludzi, ucieka w inne, często kuriozalne pomysły. W efekcie temat sztucznej inteligencji gubi się w tym wszystkim, pomimo swojej aktualności. Niestety Smoczyńska chyba sama nie do końca wiedziała, z której strony podejść do tego tematu i ostatecznie historia bardziej skupia się na prywatnych problemach głównego bohatera.

Tak złe, że tylko złe

Właściwie nie musiałoby być to aż tak złe, gdyby rodzinny wątek miał mocniejsze podstawy, ale niestety Hot Spot wykłada się nawet na tym. Relacja Dżonego z Ayką z założenia ma przedstawiać szerszy problem społeczny, czyli utraty kontaktu między ludźmi w świecie, w którym wszyscy są ze sobą połączeni. To mógłby być ciekawy motyw, gdzie postacie mogą komunikować się ze sobą, nie używając słów, ale jednocześnie nie potrafią naprawdę ze sobą rozmawiać. Smoczyńska nie potrafi jednak tego wykorzystać i nie buduje wokół tego żadnego napięcia, czy dramaturgii. W tym wszystkim nie pomaga również chaotyczna narracja, która przeskakuje między kolejnymi scenami i wątkami, jakby między nimi brakowało długich fragmentów filmu, które tworzyłyby spójną całość.

Hot Spot
Hot Spot

GramTV przedstawia:

Co się jednak może podobać, to warstwa wizualna Hot Spot. Film ma w zanadrzu kilka niezłych scen, żeby tylko wspomnieć o tej z koncertu. Miejscami ma się wrażenie, że produkcja jednak będzie mogła czymś zachwycić, szczególni swoją formalną i estetyczną odwagą, ale ostatecznie okazuje się to kolejną sztuczką i film wraca na swoje poprzednie tory. Można jednak tę produkcję docenić za brak bezpiecznych, zachowawczych rozwiązań, ale ostatecznie reżyserce to ryzyko się nie opłaciło. Nawet gdy przełkniemy tę gorzką pigułkę ze wszystkimi tymi dziwnymi pomysłami, fabułą i wątkami bohaterów, wciąż pozostają techniczne problemy. Chociażby z efektami specjalnymi, które wyraźnie odstają od reszty wizualnej strony Hot Spot. Niektóre CGI rażą po oczach swoją sztucznością, tym bardziej na tle prawdziwych scenografii i kostiumów.

Nawet pod względem aktorskim Hot Spot wypada po prostu blado. Andrzej Konopka jako Dżony jest okropnie przerysowany. Już sam jego wygląd wzbudza co najwyżej śmiech politowania, ale aktorowi brakuje również charyzmy, aby zbudować wiarygodną postać. Kiepsko wypada też we wspólnych scenach z Reiką Kirishimą, która to aktorka również nie wnosi się na wyżyny swoich umiejętności. Najlepiej z całego grona wypada jeszcze Noomi Rapace, ale głównie wynika to z braku konkurencji. Mimo to aktorce udało się stworzyć postać, która ma w sobie pierwiastek charakteru i łatwo ją polubić.

Hot Spot mogło być przełomowym filmem dla polskiej kinematografii, gdyż nieczęsto w naszym kraju tworzy się science fiction. Niestety Agnieszka Smoczyńska zmarnowała tę szansę, tworząc produkcję, przy której ciężko jest wysiedzieć do końca. Filmowi nie można odmówić własnego stylu i odwagi, ale przy tak fatalnie napisanym scenariuszu nie dało się ulepić z tego niczego więcej. Hot Spot miało wszystko, aby stać się kolejnym ambitnym sci-fi, ale wyraźnie zabrakło kogoś, kto potrafiłby ujarzmić wyobraźnię twórców i powiedzieć stop w momencie, gdy liczba pomysłów na jeden materiał filmowy przekroczyła dopuszczalną ilość.

2,0
Hot Spot niestety nie jest polskim science fiction, na które liczyliście.
Plusy
  • Filmowi, jak i twórcom nie można odmówić odwagi
  • Kilka naprawdę niezłych wizualnych scen
Minusy
  • Fatalny scenariusz z niespójną fabułą
  • Za dużo w tym wszystkim pomysłów
  • Zmarnowany potencjał wątku kryminalnego…
  • …rodzinny dramat również nie potrafi odpowiednio wybrzmieć
  • Słabe efekty specjalne
  • Andrzej Konopka nie sprawdził się w głównej roli
  • Aktorstwo bywa bardzo nierówne
  • Rozczarowujący finał
Komentarze
1

To ja powiem tak - jeśli był to film w ramach ślepego seansu w Cinema City, to musi wiele mówić o tym filmie :D