Graliśmy

Dziwnie i strasznie - już graliśmy w Pathologic 2

Małgorzata Trzyna, 08.05.2019 10:00 0

Pathologic 2 to - wbrew nazwie - nie sequel horroru Pathologic z 2005 roku, a jego przeprojektowana wersja.

Już 23 maja do sprzedaży trafi Pathologic 2, czyli gra dla fanów grozy, symulatorów chodzenia i niełatwych decyzji. Choć nazwa może wskazywać na kontynuację horroru z 2005 roku, nie jest to sequel Pathologic, lecz jego przeprojektowana wersja. Twórcy najpierw używali po prostu tytułu "Pathologic", lecz zdecydowali się dodać "dwójkę" w tytule, by nie mylić gry z pierwowzorem, Pathologic Classic HD, The Marble Nest czy Mor. Utopia.

W grze przenosimy się do niewielkiego miasteczka, w którym panuje zabójcza zaraza. Społeczeństwo powoli zaczyna się załamywać. Musimy przeżyć dwanaście dni i często stawiać czoła sytuacjom, w których nieważne, co wybierzemy, będziemy na przegranej pozycji. Głównym bohaterem jest Artemy Burakh, lekarz, który próbuje znaleźć sposób na powstrzymanie szerzącej się plagi. Zaraza to straszliwy wróg, nie posiadający ciała, więc niełatwo go pokonać - zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie mamy odpowiednich środków. Medyk, który dotychczas opiekował się miastem, nie żyje, więc Burakh musi zająć jego miejsce. Jednak nieważne, jak bardzo się staramy, nie zdołamy pomóc wszystkim.

Mamy bardzo mało czasu i musimy starannie przemyśleć, jak wykorzystać wspomniane dwanaście dni. Jednak nasze zadanie nie polega wyłącznie na zajmowaniu się odgadywaniem, dokąd się udać i co chcą powiedzieć nam rozmówcy. Musimy też dbać o potrzeby ciała - zapewnić sobie pożywienie, wodę, odpoczynek. Niezbędne zasoby można zdobywać różnymi metodami - zbierać, kraść, handlować, żebrać, a nawet posunąć się do morderstwa. Twórcy podkreślają, że z początku nie będzie to zbyt trudne, lecz z czasem będzie coraz gorzej, a nasze ciało będzie tylko czekało na okazję, by nas zawieść.

Udostępnione w kwietniu demo Pathologic 2 pozwala sprawdzić niewielki fragment - pierwszy dzień. Nie mogłam przekonać się, jak ciężka może stać się sytuacja, kiedy zdobywanie jedzenia czy innych rzeczy przychodzi coraz trudniej. Miałam jednak okazję sprawdzić, na czym polega rozgrywka i muszę przyznać, że gra jest zarówno bardzo klimatyczna, jak i bardzo chaotyczna, dzieją się dziwne rzeczy, pojawiają się kolejne sceny nijak nie powiązane ze sobą, nie możemy dokończyć rozpoczętych zadań, zbieramy przedmioty, by później okazało się, że wszystko działo się tylko w koszmarze sennym...

Trudno mi było z początku nadążyć za zmieniającymi się sytuacjami. Startujemy jako aktor grający w kiepskim przedstawieniu, który bardzo chciałby odgrywać swą rolę, lecz zostaje zwolniony. Aluzja do faktu, że jako lekarz nie potrafimy poradzić sobie lepiej, chociaż wydaje się nam, że wystarczy jeszcze odrobina czasu, a zdołamy wszystko naprawić? Być może... Tak czy inaczej, już po chwili oglądamy salę pełną martwych ludzi, rozmawiamy ze znajdującymi się tam osobami. Pozbawione sensu słowa wywołują zamieszanie w głowie, ale robimy to, o co jesteśmy proszeni. Chwilę później opuszczamy budynek i stajemy się świadkami koszmarnych scen, w których mieszkańcy miasteczka po prostu są paleni i rozstrzeliwani przez żołdaków, mimo, że wyglądają na zupełnie zdrowych. Można próbować przemówić do rozsądku dowódcy żołnierzy, lecz z drugiej strony - jeśli zaraza naprawdę rozprzestrzenia się wszelkimi możliwymi drogami - mamy wątpliwości, czy może rzeczywiście jest to jedyny sposób, by ją powstrzymać. Kolejna dziwna osoba, którą napotykamy, mówi zagadkami. Twierdzi, że wie, dokąd się udajemy i próbuje nas ostrzec, ale jej słowa zdają się być pozbawione sensu. Tuż obok, jak gdyby nigdy nic, dziewczynka bawi się w klasy i podskakuje wesoło.

Kiedy trafiamy do pędzącego pociągu, zaczyna się prawdziwy chaos - ale ten etap jest swego rodzaju samouczkiem, choć nie jest to powiedziane wprost. Tajemniczy współpasażer chce coś przekazać, ale niełatwo pojąć, o co mu dokładnie chodzi. Gdzieś po drodze zabija nas zaraza, ale po chwili ruszamy dalej. Nie można sprawdzić, czy zrobiliśmy coś nie tak, czy dało się pójść gdzieś indziej i znaleźć inne wyjście z sytuacji. Kolejny przystanek w podróży przenosi nas do dziwnego domu, którego mieszkańcy najpierw wyglądają normalnie, po chwili przemieniają się w pokraczne ludziki z maskami na twarzach. Tym razem możemy przetrząsnąć szafki i pozbierać przydatne przedmioty, sprawdzić, jak działa system ekwipunku. Wszechobecna ciemność skłania raczej do zmiany ustawień gamma niż marnowania zapałek do lampy naftowej. Po chwili znów pędzimy pociągiem. Spotykamy kogoś, kto jest określany jako "Kin One" - ale czy mamy przyznać, że należymy do jego ludu, wyprzeć się go, czy może pozdrowić tego człowieka niezrozumiałymi słowami? Nie wiemy nic o rodzinie Burakha, więc nie będzie to świadoma decyzja. Na tym etapie uczymy się też walczyć - wyprowadzać ciosy, blokować ataki (niestety, walka jest bardzo toporna). W końcu następuje etap wymiany przedmiotów - ale to, co chce sprzedać nam pierwszy z NPC-ów, jest bardzo dziwne. Wreszcie docieramy do miasta. Na starcie spotkamy parę miłych osób, które podzielą się jedzeniem i innymi, potrzebnymi przedmiotami.

Próbowałam doszukać się sensu w tym, co widziałam na początku gry. Nie wiedziałam, czy całość ma taka właśnie być - niespójna, dziwna, nielogiczna, pełna pytań, na które próżno szukać odpowiedzi. Jednak po zakończeniu podróży pociągiem wreszcie znów zobaczyłam miasto, dowiedziałam się o śmierci bardzo lubianej przez mieszkańców osoby, poznałam krążące legendy o kobietach z gliny, porozmawiałam z matką, która mówiła o kłopotach z dziećmi, które nagle zaczęły się nietypowo zachowywać. Byli tam ludzie przebrani za psy i pokracznie wyglądające istoty, którym można płacić za podróż rzeką bardzo osobliwą walutą, roznegliżowane panie i bezczelne dzieciaki, osoby, które zdają się widzieć przyszłość i ostrzegające, że nie ma szczęśliwego zakończenia. Parada cudaków, oczywiście, na tym się nie skończyła.

Prawie z każdym NPC-em mogłam handlować, jednakże nikt nie chciał przedmiotów, które udało mi się znaleźć, a nie miałam pojęcia, do czego mogłyby posłużyć. Natknęłam się też na NPC-a, który zażądał astronomicznej wręcz kwoty za byka, pozostało mi zatem przeszukiwanie śmietników. Mogłam wchodzić do budynków i próbować kraść, jednak okazało się to kiepskim pomysłem - niczego nie znalazłam, a każda otwarta szuflada, nawet pusta, nastrajała mieszkańców przeciwko mnie i w końcu nie chcieli wymieniać się ze mną przedmiotami.

Najważniejsze miejsca są zaznaczone na mapie, można więc decydować, dokąd pójść. Jednak im dłużej działamy, tym bardziej głodni się stajemy, zaczyna doskwierać nam pragnienie i zmęczenie. Z jednej strony mamy zatem liczne pytania bez odpowiedzi, zagłębiamy się w legendy, zastanawiamy się, co możemy zrobić; z drugiej musimy zająć się bardzo przyziemnymi sprawami, jak dbanie o własny żołądek. Kiedy wreszcie dotarłam do miejsca, w którym mogłabym odpocząć, miałam jeszcze okazję porozmawiać z reżyserem spektaklu z początku gry i nagle demo po prostu się zakończyło, zostawiając mnie skołowaną - co ja właśnie robiłam przez ostatnie dwie godziny?

Z jednej strony Pathologic 2 nie było grą, od której nie mogłabym się oderwać. Z drugiej tytuł ten spełnił swoje zadanie, zostawiając mnie z uczuciem niepokoju i ciekawości, nie potrafiłam odejść od komputera i po prostu zapomnieć tego, co widziałam. Gra nie okazała się specjalnie piękna i doskonale zoptymalizowana, ale dawała radę. Chociaż całość była naprawdę dziwna, gdzieś w głębi duszy chcę zobaczyć, co będzie dalej. Jeśli szukacie czegoś klimatycznego - horroru, w którym będzie towarzyszyć wam niepokój nie mający nic wspólnego z wyskakującymi znienacka straszydłami - warto wypróbować Pathologic 2. Przekonajcie się zresztą sami, w końcu nie trzeba płacić za demo.

najnowsze