Zapowiedź - PC

Weedcraft Inc. - wrażenia z pokazu

Katarzyna Dąbkowska, 02 października 2018 10:30 1

Polacy biorą się za poważne tematy.

Wrogiem publicznym Amerykanów są narkotyki – powiedział Richard Nixon wypowiadając wojnę używkom w 1971 roku. Od tamtej pory mijały złote lata marihuany, które do dziś możemy oglądać na filmach, a miłość do jointów przeniosła się z Woodstocku do piwnic takich nastolatków jak Eric Forman. Po latach marihuana przestaje być w końcu tematem tabu, więc zaczynamy o niej mówić coraz głośniej, choć wciąż nie bez kontrowersji. Temat ten postanowiło wykorzystać w swojej grze, Weedcraft Inc., polskie studio Vile Monarch.

Weedcraft Inc, choć mogłoby się wydawać, że będzie nas wprowadzać w bardzo chillujący nastrój, zbudowany jest wokół dość smutnej historii. Już na początku gry dowiadujemy się, że ojciec głównego bohatera cierpi ogromne boleści podczas walki z rakiem. Jego brat próbuje uśmierzyć jego ból hodując nielegalnie marihuanę. Bohaterowie postanawiają kontynuować biznes, by zarobić trochę grosza.

Weedcraft Inc. wkracza powolnymi krokami w bardzo zawiłą sytuację polityczną, jaka narosła wokół zielska w Stanach Zjednoczonych. Kiedy w jednym stanie za posiadanie skręta można posiedzieć nawet dwa lata, w kolejnym możemy palić do woli. Poszczególne stany odblokowują jednak powoli wprowadzając najpierw medyczne odmiany, a później rozszerzając to również na rekreację. Gra podejmuje ten temat, pozwalając nam z czasem wybrać gdzie i komu mamy sprzedawać używkę i czy robić to legalnie czy też może ukrywając się po kątach.

Weedcraft Inc. to tycoon oparty na różnych scenariuszach. Jak powiedział nam Kacper Kwiatkowski, projektant w Vile Monarch, takich scenariuszy będzie więcej niż jeden, choć ich dokładna liczba nie została jeszcze ustalona. My mieliśmy okazję wcielić się w jednego ze wspomnianych braci. Zaczynamy bardzo powoli, od kilku zwykłych krzaków typowej, regularnej marihuany. Jako że rozpoczynamy swoją dilerską karierę nielegalnie, chowamy się przed wścibską policją gdzieś w miejskich piwnicach. Pierwsze sprzedane gramy przeliczamy na kasę, następnie kupujemy nowe odmiany marihuany, na które aktualnie jest zapotrzebowanie na okolicznym rynku. Im więcej, zarabiamy, tym więcej możemy później ulepszać w swoim małym, przydomowym zagajniku.

Widać, że Vile Monarch chce, by taka hodowla nie odbiegała jednak od rzeczywistości. Możemy tu liczyć na wiele małych, drobnych szczegółów, na które będzie składała się jakość danego towaru. Dbamy nie tylko o żyzność gleby, ale również o oświetlenie czy dodawane odżywki. Musimy krzaki regularnie podlewać i przycinać, by mogły dać jak najobfitszy plon. Każdy sprzedany gram jest początkowo na wagę złota, bo zarówno hodowlą, jak i handlem zajmujemy się sami. Im więcej zarobimy na rynku, tym więcej możemy ulepszać. Z czasem gra pozwala nam na zatrudnienie pracowników.

A jeśli już przy pracownikach jesteśmy. Weedcraft to nie jedynie czyste wytwarzanie i sprzedaż, ale również wiele dylematów moralnych. Nasi pracownicy mogą zgodzić się na to, aby pomóc nam w hodowli marihuany czy jej sprzedaży, jednak możemy ich poprosić o wykradanie informacji czy podkładanie nóg konkurencji. Nie każdy ma jednak wybrakowany kręgosłup moralny, a zmuszanie pracownika do katorżniczej pracy za niskie pieniądze czy wykradania tajemnic konkurencji może zakończyć się dla nas najazdem policji i zakończeniem naszej kariery. Większość naszych decyzji będzie przekładała się na późniejszą rozgrywkę.

Jak to w tycoonach bywa i tutaj rozgrywka rozpoczyna się dosyć mozolnie od podlewania krzaczków i ich przycinania. Jednak już po 15 minutach możemy odczuć, że rozwijający się interes daje nam się we znaki i brakuje nam jeszcze jednej pary rąk do pracy. Od pracownika do pracownika, ale w końcu poznajemy uroki branży i możemy zdecydować, czy handlować nią legalnie, jako lekami, czy może wciąż robić to poza prawem. Same postacie, jakie napotykamy w grze są w moim mniemaniu trochę za bardzo przerysowane i dają nieco zbyt skrzywiony obraz społeczności sięgającej po marihuanę. Podczas rozgrywki pojawiło się też kilka zawiłych momentów, przy których trzeba było nieco pogłówkować, by na nie wpaść, jednak twórcy podchodzili do nich w bardzo informacyjny sposób i starali się wyłapać spostrzeżenia, by móc załatać to i owo na przyszłość. My, choć graliśmy z mocną nadwyżką czasową, mieliśmy okazję poznać jedynie przedsmak tej produkcji i nie zdążyliśmy się w niej jeszcze w pełni zanurzyć.

Sama tematyka marihuany nie jest tutaj przekazywana po macoszemu, jak chociażby w mobilnej grze Wiz Khalifa's Weed Farm. Produkcja porusza miejscami bardzo poważne tematy i dylematy związane właśnie z niepewną sytuacją tych używek w Stanach. Twórcy gry podkreślają wciąż, że nie jest to gra ani dla zatwardziałych przeciwników, ani dla zagorzałych zwolenników palenia. Bardziej chodzi im o pokazanie groteskowej nierówności w traktowaniu używki w różnych stanach, ale w jednym kraju.

Weedcraft Inc. zapowiada się na przyjemny tycoon z interesującą tematyką w tle. O marihuanie wciąż się nie mówi, a mówić powinno i nieco dziwi fakt, że za tego typu produkcję biorą się Polacy z Vile Monarch, a nie jakieś amerykańskie studio. Przed deweloperami nie lada zadanie – studio musi udowodnić, że nie jest to gra ucząca dzieciaki hodować maryśkę w piwnicy, a z tym mogą mieć nie lada problem. Czy sobie z tym poradzą dowiemy się dopiero w przyszłym roku, kiedy gra trafi na PC.

Historia Polski tematyką gry komputerowej? To może się udać
Reigns: Game of Thrones - recenzja - Winter is coming
My Memory of Us - recenzja - wojenna opowieść zagubiona w gmatwaninie zagadek
Weedcraft Inc. - Kacper Kwiatkowski o marihuanie, obawach i kulturze palenia zioła w USA
najnowsze

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?