Mass Effect PL (PC) - recenzja

Myszasty
2008/07/12 17:06
123
0

Już niedługo, w sąsiedniej galaktyce...

Już niedługo, w sąsiedniej galaktyce...

Już niedługo, w sąsiedniej galaktyce..., Mass Effect PL (PC) - recenzja

Z pecetową wersją Mass Effect wiąże się od samego początku jedno słowo – cierpliwość. Musieliśmy bowiem cierpliwie poczekać kilka ładnych miesięcy, aż gra przestanie być Xboksowym "quasi-exclusivem". Gracze oczekujący na polską, w pełni zlokalizowaną wersję najnowszej produkcji BioWare, również musieli uzbroić się w dodatkowe pokłady tej opiewanej przez filozofów cnoty. Ostatecznie jednak spoczęło przed nami długo wyczekiwane pudełko z grą, która w minionym roku zdobywała w cuglach większość nagród dla najlepszej konsolowej produkcji cRPG. Dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy opłacało się czekać na nią ponad pół roku.

Jeden świat to za mało BioWare po latach tworzenia doskonałych gier cRPG opartych na znanych licencjach (AD&D, Star Wars) już w 2005 roku zasygnalizował niewielką zmianę kursu – drogę ku całkowicie samodzielnym produkcjom. Jade Empire było pierwszą grą fabularną tego studia w całości opartą na autorskim uniwersum, przenosząc nas do świata, w którym niezwykle zręcznie wymieszano chińskie, koreańskie i japońskie elementy kultury oraz legendy. Tak również jest przypadku Mass Effect, którego setting jest w stu procentach dziełem Kanadyjczyków.

Tym razem jednak opuścimy starą matkę Ziemię, aby u progu XXII stulecia wspomóc ludzkość i całą resztę międzygalaktycznej społeczności w walce z nieznanym i potężnym zagrożeniem. Ludziom z BioWare jedno trzeba przyznać – są coraz doskonalsi w kreowaniu własnych światów. Uniwersum, które stworzyli na potrzeby tej gry, może zachwycić swym bogactwem, pełnią i spójnością. Oczywiście nie dorównuje ono swym epickim rozmachem czy liczbą ras światowi Gwiezdnych Wojen, jednak doskonale i szczegółowo opracowana historia, pełna zależności, korelacji, sympatii i rasowych uprzedzeń, jest bardzo wiarygodna, co niezwykle ułatwia nam wsiąknięcie w zupełnie nowy świat.

Większość informacji o uniwersum zdobędziemy zresztą w trakcie rozmów z bohaterami niezależnymi, co jeszcze bardziej uwiarygodnia w naszych oczach tę wirtualną przecież rzeczywistość. Tym bardziej, że jego najnowszą historię przyjdzie nam w dużym stopniu tworzyć samodzielnie. Ważną rolę odgrywa tu uzupełniana wraz z postępami w grze potężna baza danych o galaktyce i rządzących nią prawach, której lektura pogłębia naszą wiedzę o uniwersum, pozwalając tym samym jeszcze lepiej wczuć się w jego niezwykły klimat.

W służbie Przymierza

Fabuła jest bowiem odpowiednio epicka i rozbudowana, bez jednak jakże częstego epatowania w takich przypadkach tandetnym patosem. Owszem, gra czerpie całymi garściami ze space operowych wzorców, jednak klasyczne ratowanie wszechświata zostało tu ukazane w niezwykle dojrzały sposób, całkowicie pozbawiony tanich chwytów. Jeśli już takowe się pojawiają – vide świetne przemówienie do załogi – to raczej mają charakter zabawy konwencją i ukazane zostały ze sporym dystansem. Duża w tym również zasługa kreacji poszczególnych bohaterów niezależnych, wśród których trudno szukać czarno-białych, archetypicznych postaci; niemalże każdy ma swoje tajemnice, słabości i ułomności. Bardzo pomaga w tym sam setting, ukazujący nam wszechświat jako miejsce pełne korupcji, partykularnych interesów, prywatnych rozgrywek i podejrzanych badań prowadzonych przez wielkie korporacje.

Opowieść zaczyna się od krótkiego wstępu, z którego dowiadujemy się, że u schyłku XXII wieku ludzie stanęli w końcu na Marsie, gdzie odkryto pozostałości pradawnej cywilizacji. Te technologiczne ochłapy wystarczyły jednak, by w dziejach ludzkości dokonał się olbrzymi skok – podróże między układami gwiezdnymi przestały być domeną futurystów i fantastów. Bardzo szybko okazało się jednak, że nie jesteśmy w kosmosie sami. Pierwsze kontakty z Obcymi nie należały do udanych – kończyły się zazwyczaj wyniszczającymi obydwie strony, choć krótkotrwałymi wojnami. Z czasem jednak zwyciężył rozsądek, a ludzie zostali uznani przez intergalaktyczną społeczność za godnych zaproszenia do pradawnej Cytadeli – stworzonej przez Protean gigantycznej bazy-miasta, będącej centrum życia politycznego i ekonomicznego. Komandor Shepard, niezwykle obiecujący oficer sił zbrojnych ziemskiego Przymierza, zostaje przydzielony do specjalnej misji, podczas której jego działania mają być obserwowane i monitorowane przez turiańskiego żołnierza, Nihlusa. Jest on członkiem Widm, elitarnego oddziału do zadań specjalnych, stojącego na straży pokoju w galaktyce...

Można również zauważyć po raz kolejny charakterystyczne dla ostatnich produkcji BioWare odejście od wyświechtanego schematu "od zera do bohatera". Rozpoczynamy grę postacią mającą swą historię – którą wybieramy podczas tworzenia profilu – dodatkowo nie jest to szeregowy żołnierz ziemskiego Przymierza, lecz oficer w stopniu komandora floty! Owszem, zdobywamy doświadczenie, rozwijając przy jego pomocy dostępne talenty, nie zmienia to jednak faktu, że od samego początku gra pozwala nam na poczucie się Kimś. Wynika to oczywiście z założeń fabularnych i przede wszystkim bardzo kinowego charakteru gry. Mamy tu bowiem tak naprawdę do czynienia z niezwykle wciągającym, interaktywnym filmem, wzbogaconym – szczególnie w wersji pecetowej – odpowiednią dawką taktycznej walki.

Rozgrywkę podzielić można z grubsza na cztery podstawowe etapy: eksplorację i konwersację, walkę oraz krajoznawcze wycieczki transporterem M35 Mako. Chociaż dość często przyjdzie nam sięgać po broń, to jednak znakomitą większość czasu spędzimy na rozmowach z bohaterami niezależnymi. Wbrew bowiem etykiecie "action-rpg", która przylgnęła nie wiedzieć czemu do gry, to właśnie wszelkie konwersacje i dialogi są jej najmocniejszą stroną. Ten typowo erpegowy element został tutaj niezwykle rozbudowany, niejednokrotnie spędzimy kilkanaście minut, przepytując jednego tylko, przeciętnego bohatera niezależnego. Co najważniejsze jednak, kończąc długą rozmowę – przynajmniej podczas pierwszego przechodzenia gry – wcale nie będziemy pragnąć walki, a jedynie kolejnego, równie ciekawego NPC-a.

Licencja na zabijanie

Nolens volens, potyczek z wrogo usposobionymi mieszkańcami galaktyki nie unikniemy. Tutaj w sukurs przyjdzie nam jedna z największych zalet peceta – klawiatura i myszka. Dlaczego? Ponieważ BioWare – mimo późnej premiery – potraktowało właścicieli blaszaków z pełnym profesjonalizmem i szacunkiem. Od podstaw zbudowano nowy interfejs, który dzięki dodaniu aktywnej pauzy i możliwości wydawania poleceń naszym towarzyszom, przemienił konsolową strzelankę z asystą w rasową niemalże grę taktyczną. Oczywiście możemy zdać się na SI, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie wyznaczać pozycje naszym "skrzydłowym", zmieniać im podczas walki broń czy wymuszać użycie konkretnych talentów. Inna sprawa, że korzystać z tego zaczniemy szerzej prawdopodobnie dopiero na wyższych poziomach trudności – dwa pierwsze daje się bez najmniejszego problemu przejść, zdając się wyłącznie na decyzje SI.

Sama walka w pecetowej wersji wygląda więc jak połączenie elementów taktycznych KotOR-a z widokiem znanym z Gears of War. Wrażenie to pogłębia możliwość aktywnego korzystania z wszelkiego rodzaju zasłon i przeszkód terenowych, jakby żywcem wyjętych z produkcji Epica. Boje o lepsze jutro wszechświata toczyć będziemy zresztą nie tylko na własnych nogach. Bardzo ważnym elementem gry – choć związanym przede wszystkim z zadaniami pobocznymi – są lądowania na planetach i ich eksploracja pod pancerzem uniwersalnego transportera Mako. Oczywiście należy tu przymknąć oko na specyficzną fizykę i model jazdy, które mają przede wszystkim dostarczać radości z szalonej przejażdżki, a nie przyprawiać o zgrzytanie zębów absolutnym realizmem. Nasz pojazd wyposażony został w potężne działo energetyczne i sprzężony z nim karabin, co niejednokrotnie pozwoli nam otworzyć z jego pomocą dalszą drogę w kilku misjach związanych z głównym wątkiem fabularnym.

Oprócz niego możemy bowiem realizować szereg zadań pobocznych, dających nam dodatkowe punkty doświadczenia czy też pozwalających na zdobycie lepszego sprzętu. Podzielić je możemy na dwie podstawowe grupy. Pierwszą z nich są zadania fabularne, często wieloetapowe i rozbudowane, wzbogacone licznymi konwersacjami. Drugi typ misji to klasyczne zbieractwo – na planetach zajmujemy złoża surowców, przeszukujemy proteańskie ruiny w poszukiwaniu artefaktów lub zbieramy pradawne zapiski. Kolejnym elementem, tym razem typowo konsolowym, ale mającym na szczęście również wpływ na samą grę, są różnego rodzaju osiągnięcia. Wiele z nich dla pecetowców pozostanie jedynie sztuką dla sztuki, są jednak i takie, które przynoszą wymierne korzyści – zwiększają zdobywane punkty doświadczenia, pozwalają na wybranie dodatkowego talentu nowo tworzonej postaci lub dają jej od początku gry dostęp do najlepszych broni.

GramTV przedstawia:

Człowiek ze zmodyfikowanym pistoletem Broń i pancerze możemy w dość szerokim zakresie ulepszać przy pomocy znajdowanych podczas gry modów, choć w odniesieniu do samych pukawek oraz wszelkich modyfikacji zdecydowano się na daleko idące uproszczenia. Co najciekawsze jednak, w żaden sposób nie przeszkadza to w zabawie – tak naprawdę kwestia sprzętu bardzo szybko staje się dla nas rzeczą drugoplanową. Skupiamy się przede wszystkim na fabule, interakcjach z bohaterami i poznawaniu bogatego świata gry. Ciekawym elementem, który również jest swoistym prezentem twórców dla posiadaczy pecetów, są znacznie lepiej zrealizowane i podane w formie zręcznościowej mini-gierki otwieranie zamków i włamywanie się do wszelkich systemów. Niby nic wielkiego, a jednak bawi o wiele bardziej, niż znane z konsoli, proste naciskanie odpowiedniej kombinacji przycisków.

Wróćmy jednak na chwilę do głównego bohatera tej historii. Tworząc postać, po wyborze płci naszego awatara, możemy w dość znacznym stopniu – co zaczyna stawać się regułą w grach cRPG – zmodyfikować twarz naszego bohatera, przy czym zadbano nawet o takie szczegóły jak blizny czy makijaż w przypadku kobiet. Do wyboru mamy sześć predefiniowanych profesji, które w różnym stopniu łączą ze sobą trzy aspekty: umiejętności bojowe, zdolność wykorzystywania mocy biotycznych oraz technologicznych. Ważnym elementem jest również wybór historii postaci i profilu psychologicznego, gdyż w pewnym stopniu warunkuje on nasze odpowiedzi w rozmowach z bohaterami niezależnymi. To zresztą jeden z najlepiej zrealizowanych elementów gry – podczas konwersacji wybieramy jedynie ogólny ton odpowiedzi, a na tej podstawie jest dobierana odpowiednia opcja dialogowa. Znacznie poprawia to płynność wszelkiego rodzaju rozmów, pozwalając zachować filmowy klimat tego elementu rozgrywki.

Gra nie jest oczywiście pozbawiona wad, jednak większość z nich to tak naprawdę mało znaczące błędy. Czasami zdarza się, że nasi podwładni potrafią zablokować się w sąsiednim pomieszczeniu, nie mając zamiaru podążać za swoim dowódcą; niekiedy nasza postać może wpaść w szczelinę, z której jedynym wyjściem jest... załadowanie zapisanej gry. Zdarza się to na szczęście wyjątkowo rzadko – w większości przypadków SI sprawuje się całkiem przyzwoicie. Po eksploracji kolejnej planety zaczynamy również dostrzegać zbyt dużą powtarzalność pewnych elementów, szczególnie wnętrz, których (łącznie z pokładami statków) są raptem trzy rodzaje, z niewielkimi wariacjami. Na szczęście jednak lokacje związane z głównym wątkiem fabularnym są unikatowe i ciekawie zaplanowane, co pozwala skutecznie zapomnieć o tej powtarzalności. Gra działała podczas testów bardzo płynnie i stabilnie, ładowanie nowych lokacji zajmowało kilka do kilkunastu sekund, nie dało się zauważyć znanego z konsoli przycinania się podczas większych potyczek. Jedynym problemem było wyświetlanie cieni, szczególnie na twarzach bohaterów, co niekiedy tworzyło kuriozalne i brzydko wyglądające efekty.

Tylko dla twoich uszu

Osobny akapit należałoby poświecić udźwiękowieniu dialogów, zwłaszcza w polskiej ich wersji. Bowiem pełna polonizacja gry, zapowiadana jako największe tego typu przedsięwzięcie lokalizacyjne w historii, stanowi zarówno jedną z jej największych zalet... jak i wad. W nagranie dialogów włożono naprawdę wiele czasu i pracy, znakomita większość aktorów wywiązała się z tego zadania dobrze lub nawet bardzo dobrze – postaci bohaterów niezależnych słucha się zazwyczaj z taką samą przyjemnością, jak w wersji oryginalnej. Cóż z tego, skoro cały ten efekt skutecznie storpedowany został przez kwestie głównego bohatera? Żeby jednak być sprawiedliwym, należy dodać, że Magdalena Różczka w roli pani komador Shepard tylko w niektórych kwestiach wypada mało przekonująco – można jedynie dociekać, czy jest to wina aktorki, czy reżysera. Jednak całkowitą porażką jest dopiero męski głos komandora, czyli Marcin Dorociński. Jego kwestie brzmią zupełnie beznamiętnie, zamiast poczucia obcowania z człowiekiem czynu, bądź co bądź dowódcą najnowocześniejszego statku w galaktyce, mamy wrażenie, że komandor Shepard jest zblazowanym, znudzonym życiem i wszystkimi mającymi dokoła miejsce wydarzeniami flegmatykiem.

Mogła to być naprawdę jedna z najlepszych lokalizacji w historii polskich wydań gier komputerowych, tym bardziej, że samo tłumaczenie stoi na naprawdę wysokim poziomie. Świetnie oddano specyfikę wypowiedzi różnych ras, a nawet poszczególnych bohaterów; mimo nacechowania dużej ilości wypowiedzi choćby technicznym żargonem, język jest żywy i brzmi to wszystko bardzo naturalnie. Niektórych mogą tylko nieco razić wyjątkowo wulgarne wypowiedzi Wrexa, ale przecież to... Kroganin, więc można mu takie zachowanie wybaczyć. Co więcej, specjalnie na potrzeby dubbingu stworzono w grze mechanizm, który animuje ruchy ust i mimikę postaci w zależności od wypowiadanych kwestii, co oczywiście działa również w przypadku polskiej wersji językowej. Trzeba przyznać, że robi to naprawdę niesamowite wrażenie.

Na szczęście wydawca zdecydował się na pozostawienie oryginalnych ścieżek dźwiękowych, możemy więc przy instalacji gry zdecydować się na odpowiadającą nam wersję językową. Dodatkowo polskie wydanie gry - jako jedyne na świecie - pozbawione zostało niezwykle kłopotliwego zabezpieczenia opartego na wyjątkowo restrykcyjnej wersji systemu SecuROM, wymuszającej rejestrację online i ograniczającej liczbę możliwych instalacji na tym samym OS.

Diamenty są wieczne? Na końcu powinno powrócić pytanie postawione w pierwszym akapicie tego tekstu – czy warto było czekać ponad pól roku na pecetową wersję gry? Z pewnością. Jest to bowiem obecnie jedna z najlepszych gier cRPG na rynku, zachwycająca dopracowanym, bogatym uniwersum, intrygującą fabułą, świetnie zarysowanymi postaciami bohaterów i świetną oprawą graficzną oraz dźwiękową. Można oczywiście zżymać się na pewne uproszczenia, jednak właśnie dzięki nim gra jest jednym z najlepiej zbalansowanych tytułów na rynku – odpowiednie wyważenie wszystkich elementów rozgrywki to naprawdę nie lada sztuka. Ekipie BioWare udało się to perfekcyjnie, dodatkowo wzbogacając pecetową wersję o elementy taktyczne, czyniące walki jeszcze bardziej miodnymi. Nie ma tu jakichś wybitnie przełomowych elementów rozgrywki, ale kogóż to obchodzi, skoro dostaliśmy w swe ręce tak perfekcyjnie oszlifowany diament? Szkoda tylko, że efekt całkowitego olśnienia został nieco przytłumiony nie do końca udaną oprawą w postaci lokalizacji. Tak czy inaczej, dla miłośników komputerowych erpegów jest to pozycja wręcz obowiązkowa. A nam pozostaje jedynie czekać na dalsze części tej zaplanowanej na trzy odsłony kosmicznej sagi.

Wideorecenzja

Get Adobe Flash player

7,5
Jade Empire w kosmosie
Plusy
  • <br>rozbudowane i spójne uniwersum<br> intrygująca fabuła<br> klimat space opery <br> doskonały balans między akcją a elementami RPG, czyli grywalność<br> filmowy charakter całości
Minusy
  • <br>Marcin Dorociński jako komandor Shepard<br> powtarzalność niektórych lokacji<br> kilka innych drobnych błędów
Komentarze
123
nemczek
Gramowicz
13/08/2008 11:52

Wszystko fajnie, ale przy dubingu tak przeklinają jakby w kosmosie same menele były :/

max7557
Gramowicz
11/08/2008 09:01

zapomniałem dodać że tylko w czasie walki z matką Benezją i tylko jeśli będę leżał jak ona wzywa posiłki

max7557
Gramowicz
11/08/2008 08:56

Moim zdaniem gra jest super przeszedłem 4 razy za każdym razem inną klasą i postacią. Nie wiem oc wam chodzi z tymi zwieszkami podczas wczytywania mnie jeszcze nigdy się to nie zdarzyło, ale za to mam inny błąd- jeśli zostane sparaliżowany(zapomniałem nazwy mocy) gra zawiesza sheparda w miejscu i powoduje że cofa się w sam róg pomieszczenia. nie da się nic zrobić i trzeba czekac az cię zabiją:PAle poza tym gra jest fantastyczna przymierzam się do ukończnia jej po raz 5 :)

Pawel861
Gramowicz
07/08/2008 19:25

Piszecie strasznie dziwne rzeczy 11 godzin w cytadeli ?? chyba jednak sie obijasz :p po 21h 27 min bylem po pierwszym przejsciu ze 100 % misji pobocznych po kolejnych 8h bylem po 2 przejsciu i 60 poziomie takze da sie to szybko zrobic (sekret tkwi w czytaniu dialogow a nie sluchaniu ich i uzywaniu spacji :) ) a wlasnie jestem w trakcie trzeciego przejscia nowa klasa i chyba zmieszcze sie ponizej 15 h jak masz w druzynie liare i tali grajac zolniezem to nic nie jest w stanie cie powstrzymac.Niestety wieszanie jest straszne ale przynajmniej u mnie nie zdarza sie czesto na cale moje granie 4 razy z czego 2 razy gra chodzila wszyscy wokol biegali i strzelali a mnie jakby odcielo kalwiature.Pomimu kilku wad gre uważam za fantastyczna :)

LIZZU
Gramowicz
02/08/2008 22:22

nie mam. grę skończyłem ale ile się nakląłem po drodze to moje ....apogeum nastąpiło na noverii.jedyne wyjscie to ctrl+alt+del i modlic sie zeby wywalilo na pulpit nie zamykając przy tym gry. po powrocie z paska chodzi juz normalnie i przynajmniej nie tracimy czasy na restart kompa. czasem wystarczy owa kombinacja klawiszy na przemian z ESC.no ale czy tak powinno wyglądać granie .. :/ ?czekam na BDtS, i odinstalowuje gre z dysku z ulgą i nadzieją że przy częsci drugiej nie bede musiał uczyć sie nowych przeklenstw.mialem przechodzic drugi raz - ale sobie darowalem.. szkoda nerwow.

worsey
Gramowicz
31/07/2008 22:35

LIZZU masz już lekarstwo na wieszającego się mass effecta? Wiesza się praktycznie za każdym wczytaniem gry Juz sam nie wiem. W pomocy napisali, żebym zmienił stery do dźwięku :/ Oczywiście nic to nie dało...

LIZZU
Gramowicz
29/07/2008 00:12

eh, no widzisz, czlowiek czasami po prostu CHCE uwierzyc jak na coś dlugo czeka.. ;)jednym artbook sie spodoba innym nie, jeszcze inni wola na koszulce ''łyżwe'' niż logo N7 - gusta i gusciki ;)

PavelZ
Gramowicz
28/07/2008 14:37

e tam przesadzaszFakt sam kupilem w MM za 99 zł z tzw artbookiem - tylko ze ten artbook leży gdzieś głeboko na dnie szafy nic specjalnego, więcej to straszny bubel nikomu bym sie tym nie chwalił. W Empiku za 10 zł t-shirt. Cóż na bazarze są po 7 zł i to całkiem przyzwoite. Ot gra plus cena kawałka bawełny.Co do ceny - mamy wolny rynek nikomu nie można nakazać stosowania sztywnych cen. Jak sieć Media Markt chce mieć mniejszą marze to jej sprawa.Co do Twojej wypowiedzi - żyjesz atakowany zewsząd reklamami, sloganami i jeszcze dajesz sie na to nabrać marketingowcom :) ?

LIZZU
Gramowicz
26/07/2008 16:42

troche czasu minelo, emocje opadly, i moge napisac teraz ze ZNOW dlaismy sie zrobic w banie !!! @#$&#^&#$#$$.czemu?cale te paplanie bzdur ze tylko do dnia premiery cena podstawowej wdycji bedzie wynosic 95 a potem juz 129 zeta !cala ta nagonka, a teraz co???w sieci MediaM - Mass za 99 zeta w edycji specjalnej z ARTBOOKIEM.jesli ktos woli inny gadzet - prosze bardzo - za 10 zeta wiecej edycja specjalna w empiku - z koszulką N7 !a ja jak skonczony frajer uwierzylem w bajki gram.pl i kupilem goła edycje podstawową z "promocyjna cene'' 95 zeta.NO MORE !!!!!!!!!!!!!!przegraliscie.z czasem takie rzeczy wychodzą jak sie chce kogos naciągnac.

LIZZU
Gramowicz
20/07/2008 19:15

do tego gra rejestruje czas nawet jak ''spauzujemy'' gre w menu i pojdziemy zrobic sobie herbate, wyjdziemy z psem albo czytanie leksykonu.troche bez sensu ale co tam ;)

BigLebowski
Gramowicz
20/07/2008 17:04

Co do schematyczności budynków to masz 100% racji. A u mnie ten czas, wziął się zapewne i stąd, że ja poza samym graniem, lubiłem sobie jeszcze połazić i popatrzeć. Dla przykładu w takiej Cytadeli, to zanim wziąłem się za wykonywanie jakiejkolwiek misji, to najpierw całą sobie dokładnie pozwiedzałem ;-).

Cornelius
Gramowicz
20/07/2008 14:22

Mnie przejście ME zajęło 27 godzin 24 minuty. Przy tym zrobiłem 80-90% misji pobocznych, byłem na każdej dostępnej planecie. Nie jest to oszałamiający wynik biorąc pod uwagę to że misje poboczne są strasznie nudne [wyląduj MAKO-pojedź do wykrzyknika/znaku zapytania-rozwal to co jest do rozwalenia-koniec misji pobocznej(są nieliczne wyjątki od tego schematu, ale można je na palcach jednej ręki policzyć)]. Są tylko wypełniaczem, dodatkowo niedopracowanym. W niezbadanych światach jest z 5 schematów budynków, i te pięć schematów rozdzielonych na wszystkie planety. Strasznie się na tym zawiodłem. Tak naprawdę poza wątkiem głównym nie warto się w nic innego zagłębiać.

BigLebowski
Gramowicz
20/07/2008 13:49

Wczoraj skończyłem grę. Zrobiłem raczej wszystkie misje i ostatni zapis nosi czas 54 godzin i 12 minut (zapis jest zrobiony przed ostatnią walką). Czy to dużo? Dla mnie - jest oki. Szczególnie, że i tak zamierzam przejść ją przynajmniej z jeszcze raz.

Ostrowiak
Gramowicz
20/07/2008 13:21

Hm, gdybym miał grać, chyba wybrałbym kinówkę (ang kwestie, pol podpisy)...

penny
Gramowicz
20/07/2008 13:18
Dnia 17.07.2008 o 17:59, PavelZ napisał:

Mówisz, że szybko - dziwne - jakoś nie mogę znaleźć żadnego wolnego sidequesta w cytadeli - wszystkie chyba zrobiłem. Tzn został jeden z opiekunami szukam jeszcze dwóch - gdzieś sie pochowali. Zmartwiłeś mnie - myślałem że gram wyjątkowo wolno i gry wystarczy mi hoho na jeszcze dłuuugo. W sumie specjalnie ją wydłużałem tym podsłuchiwaniem mobków, zwiedzaniem cytadeli rozmowami z każdym kto tylko chciał rozmawiać...

heh, zrobienie z siebie Widma, to dopiero początek gry, bez tego nawet nie opuścisz cytadeli :)

penny
Gramowicz
20/07/2008 13:16

taki mały detal odnośnie tej recenzji - w wersji na xboksa 360 również mamy aktywną pauzę, również możemy wydawać polecenia swoim towarzyszom i również możemy decydować o używanych przez nich broniach i talentach. nie bardzo więc widzę czym to co opisuje autor miałoby się różnić od wersji oryginalnej. a autor podkreśla to jakby była to jakaś różnica diametralnie zmieniająca grę... tylko że właśnie nie ma żadnej różnicy, więc?natomiast dla marud, że niby gra jest krótka i płytka - http://masseffect.wikia.com/wiki/Mass_Effect_Wikita strona to istne kompendium wiedzy na temat świata i gry. nie wiem, jak bardzo trzeba by się spieszyć grając i jak niedbale podchodzić do rozgrywki, żeby skończyć tę grę w dwa dni :/ no chyba że siedzenia non stop, to może by się dało. ja w mass effect gram teraz 3 raz. jak dotąd wychodzi na to, że 40 godzin na jedno przejście to i tak za mało, żeby zaliczyć wszystkie questy i jeszcze brać aktywny udział w dialogach, a nie tylko przeskakiwać kolejne wypowiedzi, żeby szybciej skończyć.

Mariovonfar
Gramowicz
20/07/2008 12:31

Save''y to dramat! Moim zdaniem uniemożliwiają rozgrywkę. Praktycznie nie działają. Zrozpaczony jestem.

Neysha
Gramowicz
18/07/2008 15:25

Ja na początku (przed premierą) nie miałam przekonania do tej gry. Dopiero jak zaczęłam czytać komentarze graczy (nie tylko na gram.pl), Mass Effect bardziej przyciągnął moją uwagę ;) Teraz wiem, że w grę na pewno zagram (prawdopodobnie w drugiej połowie wakacji, jak napłyną fundusze na sierpniowe zakupy ;).A co do polskich głosów, to muszę przyznać, że ja nigdy nie zwracałam zbyt dużej uwagi na to.Nie mówię, żeby było mi to kompletnie obojętne, ale w moim odczuciu nie jest aż tak ważne jak grafika, fabuła itd.

Gendis
Gramowicz
18/07/2008 12:22

Gra wypas...Dorociński w roli komandora na samym początku jakiś taki denerwujący ale po jakimś czasie albo się bardziej wyrobił albo się po prostu przyzwyczaiłem, wiec bym nie przesadzał z tym linczem...

PavelZ
Gramowicz
17/07/2008 17:59
Dnia 17.07.2008 o 17:36, LIZZU napisał:

>Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad > 4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma. szybko coś ..

Mówisz, że szybko - dziwne - jakoś nie mogę znaleźć żadnego wolnego sidequesta w cytadeli - wszystkie chyba zrobiłem. Tzn został jeden z opiekunami szukam jeszcze dwóch - gdzieś sie pochowali. Zmartwiłeś mnie - myślałem że gram wyjątkowo wolno i gry wystarczy mi hoho na jeszcze dłuuugo. W sumie specjalnie ją wydłużałem tym podsłuchiwaniem mobków, zwiedzaniem cytadeli rozmowami z każdym kto tylko chciał rozmawiać...

PavelZ
Gramowicz
17/07/2008 17:59
Dnia 17.07.2008 o 17:36, LIZZU napisał:

>Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad > 4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma. szybko coś ..

Mówisz, że szybko - dziwne - jakoś nie mogę znaleźć żadnego wolnego sidequesta w cytadeli - wszystkie chyba zrobiłem. Tzn został jeden z opiekunami szukam jeszcze dwóch - gdzieś sie pochowali. Zmartwiłeś mnie - myślałem że gram wyjątkowo wolno i gry wystarczy mi hoho na jeszcze dłuuugo. W sumie specjalnie ją wydłużałem tym podsłuchiwaniem mobków, zwiedzaniem cytadeli rozmowami z każdym kto tylko chciał rozmawiać...

Jaro7788
Gramowicz
17/07/2008 17:47
Dnia 17.07.2008 o 17:36, LIZZU napisał:

no NAJGORSZY moze i nie jest, ale FATALNY na pewno :]

IMHO jest dokładnie na odwrót: jest NAJGORSZY (z całej obsady), ale na pewno nie FATALNY (szczególnie w drugiej połowie i pod koniec).

Jaro7788
Gramowicz
17/07/2008 17:47
Dnia 17.07.2008 o 17:36, LIZZU napisał:

no NAJGORSZY moze i nie jest, ale FATALNY na pewno :]

IMHO jest dokładnie na odwrót: jest NAJGORSZY (z całej obsady), ale na pewno nie FATALNY (szczególnie w drugiej połowie i pod koniec).

LIZZU
Gramowicz
17/07/2008 17:36

>Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma.

szybko coś ..

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Łaziłem wszędzie gdzie tylko mi sie zachciało rozmawiałem z każdym o wszystkim, ba podsłuchiwałem mobki rozmawiające ze sobą. I jakoś sie nie dłużyło.

to dziwne. ja łażąc WSZĘDZIE, czytając wszystko, wypełniając wszystkie sidequesty, słuchając rozmów i zaglądając w każdy zakamarek - po 11 godzinach gry wciąż siedze w cytadeli :] i nie obijam sie tam stojac w miejscu ;)

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Powiem jedno DOROCIŃSKI nie jest taki najgorszy. Owszem mógł sie postarać, owszem spodziewaliśmy sie po nim dużo więcej - ale najgorzej nie jest. Da sie grać.

no NAJGORSZY moze i nie jest, ale FATALNY na pewno :]

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

SI towarzyszy - to IMO wielki minus. Bardzo często nie reagują na polecenia - nawet wtedy gdy nie są niczym zajęci. Po wydaniu komendy idż tu, potrafią stać w miejscu. Polecenie utrzymaj pozycję prawie zawsze ignorują.

też mnie to boli, o ile wydanie komendy ''idz tu'' zalezy chyba od odleglosci tak nic nie usprawiedliwia juz ich samowolki jesli chodzi o utrzymanie pozycji lub nie wystawianie sie na ostrzał.

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Hmm - podobno Widma działają samemu ? Po co mi te przygłupki ;)

kolejne niedopatrzenie - ze TRZEBA kogos wybrac. szkoda.

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Pomimo tego polecam gra jest świetna. Nie tak dobra jak Wiedźmin ale naprawdę warto ja mieć.

no ba :)PS. przy wczytywaniu quicksavów'' ZA KAZDYM RAZEM wiesza mi sie komp. przy wczytywaniu auto- lub normalnego zapisu gry juz duzo rzadziej.CZEMUUU. ma ktos tak? :(

LIZZU
Gramowicz
17/07/2008 17:36

>Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma.

szybko coś ..

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Łaziłem wszędzie gdzie tylko mi sie zachciało rozmawiałem z każdym o wszystkim, ba podsłuchiwałem mobki rozmawiające ze sobą. I jakoś sie nie dłużyło.

to dziwne. ja łażąc WSZĘDZIE, czytając wszystko, wypełniając wszystkie sidequesty, słuchając rozmów i zaglądając w każdy zakamarek - po 11 godzinach gry wciąż siedze w cytadeli :] i nie obijam sie tam stojac w miejscu ;)

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Powiem jedno DOROCIŃSKI nie jest taki najgorszy. Owszem mógł sie postarać, owszem spodziewaliśmy sie po nim dużo więcej - ale najgorzej nie jest. Da sie grać.

no NAJGORSZY moze i nie jest, ale FATALNY na pewno :]

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

SI towarzyszy - to IMO wielki minus. Bardzo często nie reagują na polecenia - nawet wtedy gdy nie są niczym zajęci. Po wydaniu komendy idż tu, potrafią stać w miejscu. Polecenie utrzymaj pozycję prawie zawsze ignorują.

też mnie to boli, o ile wydanie komendy ''idz tu'' zalezy chyba od odleglosci tak nic nie usprawiedliwia juz ich samowolki jesli chodzi o utrzymanie pozycji lub nie wystawianie sie na ostrzał.

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Hmm - podobno Widma działają samemu ? Po co mi te przygłupki ;)

kolejne niedopatrzenie - ze TRZEBA kogos wybrac. szkoda.

Dnia 17.07.2008 o 14:57, PavelZ napisał:

Pomimo tego polecam gra jest świetna. Nie tak dobra jak Wiedźmin ale naprawdę warto ja mieć.

no ba :)PS. przy wczytywaniu quicksavów'' ZA KAZDYM RAZEM wiesza mi sie komp. przy wczytywaniu auto- lub normalnego zapisu gry juz duzo rzadziej.CZEMUUU. ma ktos tak? :(

PavelZ
Gramowicz
17/07/2008 14:57

Gra wciąga - dotychczas opierałem sie na opiniach z sieci i brałem poprawkę na marketing około CD-Projektowy ;) Teraz po 2 dniach mogę już coś powiedzieć na jej temat na podstawie własnych doświadczeń. GRA JEST ŚWIETNA !!! - Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad 4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma. Łaziłem wszędzie gdzie tylko mi sie zachciało rozmawiałem z każdym o wszystkim, ba podsłuchiwałem mobki rozmawiające ze sobą. I jakoś sie nie dłużyło. Męskim Sheppardem jestem dopiero po pierwszym przesłuchaniu w Radzie - ok 2 godzin gry. Tą postacią również zaglądam wszędzie gdzie sie da. Kobietka to wzór łagodności i wyrozumiałości, Sheppard-facet to burak jakich mało - bije niewinnych po mordach, odpowiada opryskliwie i straszy opornych.Powiem jedno DOROCIŃSKI nie jest taki najgorszy. Owszem mógł sie postarać, owszem spodziewaliśmy sie po nim dużo więcej - ale najgorzej nie jest. Da sie grać.SI towarzyszy - to IMO wielki minus. Bardzo często nie reagują na polecenia - nawet wtedy gdy nie są niczym zajęci. Po wydaniu komendy idż tu, potrafią stać w miejscu. Polecenie utrzymaj pozycję prawie zawsze ignorują.Często zamiast pomagać przeszkadzają. Wile razy miałem chęć zostawić ich w jakimś bezpiecznym miejscu niestety nie da sie. Postoją chwilę i pędza za mną ignorując polecenie. To na razie jedyny poważny minus tej gry. Aby nie przeszkadzali można wystawić ich na ostrzał przeciwnika - giną i zostaje sam. Słodka wolności :D - Tylko po naciśnięciu F pojawiają sie znowu i kręcą pod nogami. Niestety leczenie siebie samego reanimuję również poległych.Hmm - podobno Widma działają samemu ? Po co mi te przygłupki ;)Pomimo tego polecam gra jest świetna. Nie tak dobra jak Wiedźmin ale naprawdę warto ja mieć.

PavelZ
Gramowicz
17/07/2008 14:57

Gra wciąga - dotychczas opierałem sie na opiniach z sieci i brałem poprawkę na marketing około CD-Projektowy ;) Teraz po 2 dniach mogę już coś powiedzieć na jej temat na podstawie własnych doświadczeń. GRA JEST ŚWIETNA !!! - Czy krótka nie wiem ? Na razie grałem ponad 4 godziny żeńskim Sheppardem - tyle czasu zajęło mi zrobienie z niej Widma. Łaziłem wszędzie gdzie tylko mi sie zachciało rozmawiałem z każdym o wszystkim, ba podsłuchiwałem mobki rozmawiające ze sobą. I jakoś sie nie dłużyło. Męskim Sheppardem jestem dopiero po pierwszym przesłuchaniu w Radzie - ok 2 godzin gry. Tą postacią również zaglądam wszędzie gdzie sie da. Kobietka to wzór łagodności i wyrozumiałości, Sheppard-facet to burak jakich mało - bije niewinnych po mordach, odpowiada opryskliwie i straszy opornych.Powiem jedno DOROCIŃSKI nie jest taki najgorszy. Owszem mógł sie postarać, owszem spodziewaliśmy sie po nim dużo więcej - ale najgorzej nie jest. Da sie grać.SI towarzyszy - to IMO wielki minus. Bardzo często nie reagują na polecenia - nawet wtedy gdy nie są niczym zajęci. Po wydaniu komendy idż tu, potrafią stać w miejscu. Polecenie utrzymaj pozycję prawie zawsze ignorują.Często zamiast pomagać przeszkadzają. Wile razy miałem chęć zostawić ich w jakimś bezpiecznym miejscu niestety nie da sie. Postoją chwilę i pędza za mną ignorując polecenie. To na razie jedyny poważny minus tej gry. Aby nie przeszkadzali można wystawić ich na ostrzał przeciwnika - giną i zostaje sam. Słodka wolności :D - Tylko po naciśnięciu F pojawiają sie znowu i kręcą pod nogami. Niestety leczenie siebie samego reanimuję również poległych.Hmm - podobno Widma działają samemu ? Po co mi te przygłupki ;)Pomimo tego polecam gra jest świetna. Nie tak dobra jak Wiedźmin ale naprawdę warto ja mieć.

LIZZU
Gramowicz
17/07/2008 00:52
Dnia 16.07.2008 o 14:50, Myszasty napisał:

A czepianie się bugów typu NAPRAWDĘ SPORADYCZNE blokowanie się gdzieś BN, to już chyba złośliwość.

to ja dorzuce :)towarzysze to faktycznie debile, prują wystawiając sie na ostrzal zamiast grzecznie czekac za osłoną jak im Pan kazał ;) niektore polecenia wykonują w zaleznosci od odleglosci w jakiej sie znajdują np. jak stoi obok i kaze mu sie przesunac o 2 metry - lipa. nie bangla.co do wad - tekstury w najwyzszej jakosci mają przypadłoś odziedziczoną z xboxa - przy 2gb ramu potrafią wczytywac sie ze 3 sekundy. niedopsz..sejwy - nie wiem czemu za co i czy tylko ja ale zbyt wiele razy zdarzyl mi sie zwis gry/kompa (restart wymagany) przy wczytywaniu zapisu gry.bardzo niedopsz...bo przy tym takie błedy jak "Przymierze systemów" (mówione) i "Systemy przymierza" (w tekscie) - co oczywiscie znaczy zupełnie co innego - to juz pikuś ;)co nie zmienia faktu ze ME to gra WIELKA i mimo iz nie lubie SF to utopilem sie w niej juz po kilku minutach gry :)

LIZZU
Gramowicz
17/07/2008 00:52
Dnia 16.07.2008 o 14:50, Myszasty napisał:

A czepianie się bugów typu NAPRAWDĘ SPORADYCZNE blokowanie się gdzieś BN, to już chyba złośliwość.

to ja dorzuce :)towarzysze to faktycznie debile, prują wystawiając sie na ostrzal zamiast grzecznie czekac za osłoną jak im Pan kazał ;) niektore polecenia wykonują w zaleznosci od odleglosci w jakiej sie znajdują np. jak stoi obok i kaze mu sie przesunac o 2 metry - lipa. nie bangla.co do wad - tekstury w najwyzszej jakosci mają przypadłoś odziedziczoną z xboxa - przy 2gb ramu potrafią wczytywac sie ze 3 sekundy. niedopsz..sejwy - nie wiem czemu za co i czy tylko ja ale zbyt wiele razy zdarzyl mi sie zwis gry/kompa (restart wymagany) przy wczytywaniu zapisu gry.bardzo niedopsz...bo przy tym takie błedy jak "Przymierze systemów" (mówione) i "Systemy przymierza" (w tekscie) - co oczywiscie znaczy zupełnie co innego - to juz pikuś ;)co nie zmienia faktu ze ME to gra WIELKA i mimo iz nie lubie SF to utopilem sie w niej juz po kilku minutach gry :)

Myszasty
Redaktor Naczelny
16/07/2008 14:50

Ja swoją wypowiedź rozpocznę od pytania: po co gramy w gry cRPG? Nie wiem, jak pozostali udzielający się w tym wątku, ale ja robiłem to zawsze po to, aby móc oderwać się na kilka godzin od rzeczywistości i przepaść w zupełnie innym, niezwykłym świecie. I co jak co, ale akurat na to ME pozwala. Bo uniwersum tej gry moja wyobraźnia zasymilowała błyskawicznie, a fabuła wciągnęła mnie na dobre. Okej, daje się zauważyć w cRPG odejście od schematu eksploracyjno-statystykowego w stronę rozwiązań typowo filmowych. Ale tego akurat nie uważam za wadę. Nawet w czasie normalnych sesji RPG wszelkie statsy, tabelki i całą mechanikę uważam za zło konieczne i prowadząc sesje staram się tego unikać na ile tylko można. A ME jest grą zdecydowanie dialogową, walki są tam jedynie ozdobnikiem i przerywnikiem - opinie jakoby gra skupiała się tylko na walce, głosić mogą chyba tylko zakompleksieni kolesie, którzy jej na oczy nie widzieli i długo nie zobaczą. Bo jednocześnie nie mogą przedłużyć swej męskości dwugigową kością RAMu.A czepianie się bugów typu NAPRAWDĘ SPORADYCZNE blokowanie się gdzieś BN, to już chyba złośliwość. W tym kontekście standardowo pokazywany jako kontrprzykład "starego, dobrego erpega" Baldur powinien zostać uznany za crap stulecia. Dobra, SI potrafi czasem strzelać w przeszkodę ale... ale czy ktoś tak naprawdę kiedyś obserwował to z boku? I potrafi powiedzieć dlaczego? Bo ja i owszem. I nie jest to w 90% żaden bug, ani niedomaganie SI. Szacun dla osoby, która to zauważy i poda przyczynę. A na manualnie wydawane rozkazy kompani reagowali u mnie ZAWSZE. Chyba, że któryś był akurat związany w walce wręcz lub kombinował coś z talentami.Na koniec dodam jeszcze, żeby każdy geniusz sfrustrowany "niewygodnym" interfejsem przytrzymał podczas pauzy prawy przycisk myszy i poruszał nią w losowych kierunkach. I jak? Lepiej? ;)

hangman
Gramowicz
16/07/2008 14:46

Nie rozumiem czemu w "zachodnich" produkcjach głos podkładają "zwykli" ludzie i udaje się wykreować niezapomniany klimat, a w Polsce to trzeba zatrudniać "aktorów" żeby spieprzyć sprawę....Nie zauważyłem też jakiegoś nadmiernie rozbudowanego systemu dialogów i wpływu podejmowanych decyzji...ale zaledwie kilka godzin w tym świecie pływam :)Poza tym odpowiedzi stworzono w BARDZO dziwny i nieintuicyjny sposób...nigdy nie wiem czy odpowiedź której udzielam będzie negatywna, pozytywna czy neutralna...sugeruje to tylko położenie na HUDie. Nie raz zdarzyło mi się zrugać NPC wybierając "neutralną" skróconą wersję PRAWDZIWEJ wypowiedzi. Tutaj coś ewidentnie schrzanili.Np śmierć członka zespołu na początku - rozmawiając o nim później mamy do wyboru "soldiers die", po wybraniu Owczarek mówi coś w stylu "był tylko kiepskim żołnierzem i dał się zabić...". A ja myślałem że filozoficznie do tematu podejdę :)Poza takimi wpadkami i zgrzytami/rozdźwiękiem świat jest naprawdę jak czarna dziura...zasysa nawet czas i światło :P

Wojman
Gramowicz
16/07/2008 12:29

Skontaktuj sie z Dzialem Obslugi Klienta. Telefon (22) 519 69 69 lub formularz: http://www.gram.pl/kontakt_formularz.asp?r=4

Larakis
Gramowicz
16/07/2008 12:27

A ja niestety nadal nie mogę napisać czegokolwiek o grze bo dostałem uszkodzoną płytę. Jestem totalnie rozczarowany. Od piątku nie dostałem odpowiedzi ze sklepu. Pierwszy raz zawiodłem się na gram.pl

PavelZ
Gramowicz
15/07/2008 19:05

Poszedłem do Media Marktu po Sins Of The Solar Empire - nie mieli, kupiłem Mass Effect :)Za kilka dni opiszę swoje wrażenia. Zobaczę czy jest naprawdę tak krótka jak niektórzy mówią.Na razie nie chce mi sie tylko uruchomić na koncie nie-administratora :)

MrGarf
Gramowicz
15/07/2008 18:46

Pytanko: czy jesli odinstaluje polska wersje a zainstaluje angielska czy save''y z polskiej beda dzialac po ang ??

Selv
Gramowicz
15/07/2008 17:56
Dnia 15.07.2008 o 16:38, Olamagato napisał:

Od siebie dodam, że najprawdopodobniej system prowadzenia questów i dialogów podobny do znanego z Wiedźmina tu został jeszcze bardziej rozwinięty.

Niestety, dialogi i wybory nie mają większego wpływu na nasza przyszłość i nie spotkałem się z skutkiem własnej decyzji w przyszłości. Nie mówię, że w 100% questów, ale od naszej decyzji zależy nagroda z quest i koniec. Obojętnie czy zabijemy terrorystów czy załatwimy sprawę pokojowo - nie ma to żadnego znaczenia w przyszłości.0 konsekwencji wyboru.Sekrety to niestety tylko osiągnięcia takie jak: 10 dodatkowych lv i nowe poziomy trudności.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 16:38
Dnia 15.07.2008 o 15:12, PavelZ napisał:

hmm rozpoczęcie gry od nowa przejście jej na inny sposób -ciekawe, ciekawe - czyżby coś a''la generator questów i lokacji?

Poniekąd tak. A to dlatego, że mając wybór nie wybierasz wcale konkretnych dialogów, ale tylko sposób nastawienia określany przez jedną z kilkudziesięciu zestandaryzowanych typów odpowiedzi. Bohater wymawia często zaskakująco inną kwestię niż nasz wybór. Mimo to ma ona właśnie taki skutek jak klucz dialogowy, który wybieraliśmy. Często wybór 2-3 różnych kluczy daje tę samą wypowiedź bohatera w przypadku prostych questów.

Dnia 15.07.2008 o 15:12, PavelZ napisał:

Czy może tylko inne odpowiedzi w tych samych diametralnie zmieniajace dalaszą rozgrywkę?

Tekst z poradnika: "Mass Efect został tak zaplanowany, że nie da się odkryć wszystkich jego sekretów po jednokrotnym ukończeniu gry."Od siebie dodam, że najprawdopodobniej system prowadzenia questów i dialogów podobny do znanego z Wiedźmina tu został jeszcze bardziej rozwinięty.

PavelZ
Gramowicz
15/07/2008 15:12
Dnia 15.07.2008 o 14:29, Olamagato napisał:

Zarabia na przechodzeniu gier? Bo to dosłownie oznacza "pro-gammer". Zawodowstwo na którym zarabia się pieniądze. W Polsce jest zaledwie kilku zawodowych graczy. I nie grają w gry singlowe bo niby na czym mieliby zarabiać? Taka mała dygresja. :)

dzięki za odpowiedź - zuważ proszę, że pro-gammer jest w cudzysłowie - taka mała dygresja :Phmm rozpoczęcie gry od nowa przejście jej na inny sposób -ciekawe, ciekawe - czyżby coś a''la generator questów i lokacji ? Czy może tylko inne odpowiedzi w tych samych diametralnie zmieniajace dalaszą rozgrywkę ?

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 14:37
Dnia 15.07.2008 o 14:26, Hav5ock napisał:

Starczy czytać napisy i przeklikiwać dialogi po przeczytaniu (co skróci ich czas ze trzy razy)

No właśnie.

Dnia 15.07.2008 o 14:26, Hav5ock napisał:

olać leksykon.

Wydaje mi się, że leksykon nie był wliczony do czasu gry podobnie jak i czytanie dziennika. Bo nie za bardzo jest to jak policzyć. Chyba, że policzony został czas czytania tekstu przez lektora dla wszystkich pozycji leksykonu.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 14:33
Dnia 15.07.2008 o 13:57, Selv napisał:

Po przejściu gry przecież można normalnie nowa postacią zacząć na dodatkowym poziomie trudności.

To bardzo dobrze. Bo z instrukcji niezbyt jasno to wynikało (była mowa o użyciu już zaawansowanej postaci z poprzedniej gry). A jeszcze do końca nie doszedłem.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 14:29
Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

Dopiero po pewnym czasie do głosu dochodzą mniej hurra-optymistyczne głosy, bardziej wyważone oparte na doświadczeniu.

Ile czasu gra jest na rynku? Dobre pół roku.

Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

Chciałem kupić tą grę juz teraz nie zważajac na pojawiajace sie gdzie niegdzie opinie o bugach, o słabym AI, o nieciekawym systemie walki, o zubożeniu aspektu cRPG, o brakach w sterowaniu np grupy.

Bugi są związane z robieniem gry na PC. Jeżeli odpalisz grę na sprzęcie na którym gra w tej wersji była testowana, to nie uświadczysz ani jednego błędu. Problem w tym, że nie wiadomo dokładnie na jakich to było maszynach i jak skonfigurowanych.Nieciekawy system walki - to jest jedna z wielu opinii. I to raczej krzywdzącej. Walka, to całkiem niezły shooter, a tego typu opinie puszczają osoby, które po prostu nie potrafią sterować i prawidłowo wydawać rozkazów. Wiele z takich osób nawet nie przeczytało instrukcji, a potem piszą bzdety.Zgadza się, że postacie potrafią się zaklinować na innej postaci lub szczególnym układzie terenu, ale dzieje się to na KAŻDEJ grze z postaciami sterowanymi przez komputer. Również na czystych strzelankach, gdzie takie coś nie powinno nigdy się zdarzyć. Blokady najczęściej są związane z samym silnikiem gry i systemem jego kolizji. Co więc mówić o grze RPG, w której z walk zrobiono prawie FPS. Nie wiem też gdzie zubożenie fabuły, skoro wszyscy, którzy ją skończyli conajmniej ją chwalą.Co do "braków" w sterowaniu. Każdego członka drużyny możesz ręcznie ustawić w swoim zasięgu wzroku (w tym celu używasz celownika broni) i ręcznie wydawać mu wszystkie rozkazy, które są dla nich dostępne. Pomocnicy nie mają tylko granatów bo i SI jest na to po prostu za cienka (więc ich nie dostali).

Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

Oczekiwałem za to fun''u którego ten tytuł na pewno by mi zapewnił. Ale wybaczcie jeżli "pro-gammerowi"

Zarabia na przechodzeniu gier? Bo to dosłownie oznacza "pro-gammer". Zawodowstwo na którym zarabia się pieniądze. W Polsce jest zaledwie kilku zawodowych graczy. I nie grają w gry singlowe bo niby na czym mieliby zarabiać? Taka mała dygresja. :)

Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

przejście gry zajmuje 2 dni grania ( nie gry non-stop ) ot zaczał w sobotę skończył w niedzielę i miał jeszcze czas [...]

Z tego co się orientuję, przejście jednej gry jedną postacią i daje znajomość jakiejś 1/2 fabuły lub mniej. Ta gra powoli lecz jednak zbliża się do mojego ideału, którym będzie gra, do której nie da się zrobić poradnika. Lub poradnik będzie zaledwie opisem sesji jednej gry jedną postacią i nic ponadto.Dopiero przejście kilkoma różnymi postaciami, na różne sposoby daje jakiś pogląd na większość fabularnej zawartości gry.

Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

129 zł za weekend zabawy? I na tym koniec? Nie, jeżli tak to wyglada to nie dam sie nabrać.

Możesz zapytać graczy ile razy przechodzili najlepsze cRPGi. Wielu z nich przechodziło Baldury czy KotORa po "naście" razy. Z tego co słyszałem to samo było w konsolowej wersji ME. Niektórzy z marszu zrobili ją kilka razy. Na przykład ja do dzisiaj dbam o to, żeby nowe sterowniki odpalały mi prawidłowo KotORy czy BG. Jak nie odpalają, to sterownik idzie do kosza. A to dlatego, że wciąż co jakiś czas w nie gram.

Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

BTW - ostatnio zbyt często nacinam sie na kolejne przełomowe super hiciarskie gry.Dlatego tak ostrożnie podchodzę do kolejnych głośnych premier.

I bardzo słusznie. Wartość gry ujawnia się dopiero po roku lub dwóch. Wystarczy sprawdzić czy wciąż jest na półkach sklepowych, czy są robione konwersje, dodatki, mody, kolejne części.

Hav5ock
Gramowicz
15/07/2008 14:26

Jak na razie nikt nie powiedział ani słowa o ilości godzin potrzebnych do przejścia gry, a liczenie w dniach (nawet przy zastosowaniu mocno subiektywnego podziału na granie intensywne i nieintensywne) jest bardzo nie wymierny. Grając w ME liczę ma ok. 50 h na jedną postać. Oczywiście, że chciałbym czegoś w stylu sagi BG (ostatnio przejście dwóch części z dodatkami - bez wykonania wszystkich q - zajęło mi około 150h), ale te czasy już minęły.Oczywiście, że ME można ukończyć szybko. Starczy czytać napisy i przeklikiwać dialogi po przeczytaniu (co skróci ich czas ze trzy razy) olać leksykon. Wtedy to pewnie rozrywka na 20h max. Ja od czasów Tormenta mam takie zwichnięcie, że czytam wszystko co jest w grze, bo wydaje mi sie to jedną z podstaw dobrego RPGa. W ME jest sporo tekstu więc z gry można wycisnąć sporo o ile nie sprowadza się jej do shootera.Co do problemu z obecnym czasem gry w wielu produktach (głównie około RPGowych) to zdecydowanie jest to spowodowane brakiem lochów (lub im pokrewnych). Kto pamięta Wieże Strażnika lub Durlaga ten wie ile czasu spędzało się w takich miejscach. Teraz nawet w NwN2 lochy są tylko namiastką tego co widzieliśmy w BG.

Selv
Gramowicz
15/07/2008 13:57

Po przejściu gry przecież można normalnie nowa postacią zacząć na dodatkowym poziomie trudności. Ja gdy robię postać z 1lv mogę grac na hardcorze. Przeciwnicy oraz loot skalują się w ME.W tym wypadku zaliczam czas zgonów do `czasu przejścia` gry i jest to wg mnie dosyć naturalne w grach które same z siebie nie liczą tego czasu do `total`.

Selv
Gramowicz
15/07/2008 13:55

Gra to nie wyścig, oczywiście, ale biegać w kółko po lokacjach bez ani jednego wpisu do dziennika bo (wszystko zrobione) też nie na najmniejszego sensu i bezsensem są stwierdzenia, ze przejście gry to 70h+. Równie dobrze można mówić, że czas przejścia Prey to 30h+ bo można begać oraz stać w jednym pokoju bardzo długo.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 13:54
Dnia 15.07.2008 o 12:59, Selv napisał:

zresztą, co to za rozrzut, dwukrotny?

Bo niektóre zadania rozwiązujesz walką, a inne dialogami. A walka może być przechodzona bardzo szybko, albo dość długo. Poza tym przechodząc kolejne razy utrudniałem sobie grę przez co trudne walki miewałem co chwilę.I podejrzewam, że po jakimś czasie ktoś (może i ja) rzuci na forum sposób odblokowania w ME najwyższych poziomów trudności z początkującą postacią i wtedy o normalnej liczbie godzin przechodzenia gry zapomnij.

Dnia 15.07.2008 o 12:59, Selv napisał:

Licznik przy savach pokazywał jedną wartość a doliczyć można góra 1-2h przez zgony.

Zgony? Przecież to nic nie zajmuje bo wczytujesz zapis od nowa z licznikiem godzinowym z momentu zapisu. Poza tym niektóre osoby grają na zasadzie zera pomyłek. Giniesz, zaczynasz grę od nowa. A da się przecież tak grać, żeby nawet na maksymalnym poziomie trudności szansa śmierci była prawie zerowa. I wtedy gra się bardzo wydłuża bo nie lecisz na wariata.

Aragloin
Gramowicz
15/07/2008 13:43

Dnia 15.07.2008 o 13:38, Olamagato napisał:

> Mi przejście KOTORa zajęło tydzień, czyli ok. 35 h. Pewnie, że można tak przejść. Tylko, że każdy gra jak lubi i nie jest to mecz, który trzeba skończyć w jakimś czasie. Niektórzy grają chyba na czas. Trzeba liczyć średnią, a nie wyłącznie nastoletnich dzieciaków, którzy nic innego poza graniem do roboty nie mają, nie lubią też czytać i spieszą się jakby wypożyczali grę na godziny. ;)

Akurat tak było w moim przypadku xD...Pożyczyłem od kumpla, mimo jego protestów i się zgodził się, ale tylko na jakiś tydzień. Ale to nie zmienia faktu, że KOTOR baaardzo głęboko wbił mi się w pamięć.Ratowanie Bastllii z rąk Ciemnej Strony Mocy, zniszczenie Kuźni Przeznaczenia czy nawet to, że jestem Darthem Ravenem...Ostatnio takie coś przeżyłem przechodząć Jade Empire( w zeszłym tygodniu- tu czas przejścia ok. 19 h, grafa- posatacie to kupa kolorów, nie mam karty z sm 2.0 :().Tak samo było przy Baldur''s Gate II... BioWare wie jak robić najlepsze gry RPG.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 13:38
Dnia 15.07.2008 o 11:59, Aragloin napisał:

Nie przesadzaj. KOTOR to góóóra 50 h. Jeśli się wykona wszystkie misje poboczne, opcjonalne.

A ja się nie spieszę, ruszam dużo dialogów, biegam po różnych lokacjach, czasem się wracam. A nawet jeżeli gra jest już przynajmniej raz przechodzona, to i tak wychodzi dobre 70h. Też robiąc wszystko co się da.

Dnia 15.07.2008 o 11:59, Aragloin napisał:

Mi przejście KOTORa zajęło tydzień, czyli ok. 35 h.

Pewnie, że można tak przejść. Tylko, że każdy gra jak lubi i nie jest to mecz, który trzeba skończyć w jakimś czasie. Niektórzy grają chyba na czas. Trzeba liczyć średnią, a nie wyłącznie nastoletnich dzieciaków, którzy nic innego poza graniem do roboty nie mają, nie lubią też czytać i spieszą się jakby wypożyczali grę na godziny. ;)

/old_forum/2008_29/20080715133819(1).jpg" class="ipsAttachLink ipsAttachLink_image">/old_forum/2008_29/20080715133819(1)_m.jpg" class="ipsImage ipsImage_thumbnailed" alt="20080715133819(1)">

Wojman
Gramowicz
15/07/2008 13:33
Dnia 15.07.2008 o 13:00, PavelZ napisał:

129 zł za weekend zabawy ? I na tym koniec

Wiesz ponoc Fallouta pierwszego da sie ukonczyc w 18 minut wiec co to jest w porownaniu do dwoch dni zabawy z Mass Effect? Sa tacy gracze, ktorzy przy grze siedza non stop by tylko sie pochwalic "a przeszedlem gre w X godzin/dni". Ja tam ME zamierzam kupic nie liczy sie bowiem czas gry (a jak znam zycie bede przechodzil ja jakis dluzszy czas, gdyz na granie nie moge zbyt duzo czasu ostatnio poswiecic) a przyjemnosc plynaca z rozrywki.

PavelZ
Gramowicz
15/07/2008 13:00

> Napisz mi, dlaczego ta recenzja nie jest rzetelna. Czy przez brak podania czasu na ukończenie> całej gry traci ona (recenzja) na wartości?Powiem szczerze nie tylko ta recenzja ale wszystkie inne które udało mi się przeczytać w sieci są hmm... skażone syndromem nowości łamane na sukcesu. Przecież o grze "wybitnej" nie mozna pisać żle. Owszem recenzja bez opisu wad byłaby nie do zakceptowania ale piszac o nich autorzy robią to tak aby jak najmniej sie narazić; opinni graczy, wydawcy, szefowi, samemu sobie... Dopiero po pewnym czasie do głosu dochodzą mniej hurra-optymistyczne głosy, bardziej wyważone oparte na doświadczeniu. Chciałem kupić tą grę juz teraz nie zważajac na pojawiajace sie gdzie niegdzie opinie o bugach, o słabym AI, o nieciekawym systemie walki, o zubożeniu aspektu cRPG, o brakach w sterowaniu np grupy. Byłem na to przygotowany w końcu jest to gra konsolowa, niczego innego sie nie spodziewałem. Oczekiwałem za to fun'u którego ten tytuł na pewno by mi zapewnił. Ale wybaczcie jeżli "pro-gammerowi" przejście gry zajmuje 2 dni grania ( nie gry non-stop ) ot zaczał w sobotę skończył w niedzielę i miał jeszcze czas na jedzenie, spanie wyjście z psem i wyprawę na piwko wieczorem w sobotę ( mój znajomy z którym to piwko spożywałem ). I nawet żona go z domu nie wygoniła :D To ja casual-player grajacy po pracy skończę tą grę w tydzień. Lub tak jak on zrobię ją w jeden weekend ( o ile mnie wciągnie ). 129 zł za weekend zabawy ? I na tym koniec ? Nie, jeżli tak to wyglada to nie dam sie nabrać. Moze jednak jest inaczej. Dlatego......nadal czekam na opinie i recenzje pisane przez ludzi "po przejściach".W końcu Bioshocka robiłem przez pół roku :DBTW - ostatnio zbyt często nacinam sie na kolejne przełomowe super hiciarskie gry. Dlatego tak ostrożnie podchodzę do kolejnych głośnych premier.

Selv
Gramowicz
15/07/2008 12:59

...70-120hJa KOTORa1 przeszedłem w dokładnie 24h, równo, może parę minut ponad.II również w 24h. Bez takich jajec o 70h czy 120, zresztą, co to za rozrzut, dwukrotny?Licznik przy savach pokazywał jedną wartość a doliczyć można góra 1-2h przez zgony.

Aragloin
Gramowicz
15/07/2008 11:59

.

Dnia 15.07.2008 o 11:54, Olamagato napisał:

Jak zaczynałem grać w KotORa, to też myślałem, że to zaledwie 4 planety - krótkie ścierwo. A jak się okazywało grając bez żadnych wspomagaczy czy spoilerów wychodziło mi bez uprzedniej znajomości fabuły od 70 do 120 godzin.

Nie przesadzaj. KOTOR to góóóra 50 h. Jeśli się wykona wszystkie misje poboczne, opcjonalne. Mi przejście KOTORa zajęło tydzień, czyli ok. 35 h.

PlushowyMisio
Gramowicz
15/07/2008 11:57

Napisz mi, dlaczego ta recenzja nie jest rzetelna. Czy przez brak podania czasu na ukończenie całej gry traci ona (recenzja) na wartości?Faktem jest, że Mass Effect nie jest grą najdłuższą i do Baldur''s Gate mu daleko. Z drugiej strony, na pewno nie udałoby mi się skończyć gry, na którą musiałbym poświęcić 80 godzin rozgrywki. Po prostu nie mam na to czasu. Mam dziesiątki innych rzeczy do roboty (praca, dom, rodzina, inne obowiązki) i na granie pozostaje mi najwyżej godzina-dwie dziennie. Jak dobrze pójdzie. Często zdarza się tak, że do pogrania to siadam do komputera raz na tydzień. Na godzinę.Taka a nie inna długość Mass Effecta spowodowała, że mogłem grę ukończyć. I choć na końcu było mi trochę przykro, że już po wszystkim, to mimo tego byłem zadowolony, że mogłem ten wspaniały tytuł skończyć.Wiem, że hardcore''owy gracz łyknie ME na jedno, może dwa posiedzenia, ale taki gracz jak ja (czyli zajmujący się jeszcze czymś poza graniem) będzie miał rozłożoną przyjemność na wiele dni.Tak więc nie uznałbym, że krótki czas na ukończenie jakiejś gry jest jej wadą.

Olamagato
Gramowicz
15/07/2008 11:54
Dnia 15.07.2008 o 09:18, PavelZ napisał:

Jak widzę w 2 dni po premierze teksty w stylu przeszedłem już postacią żeńską teraz prawie kończę męską, to ogrania mnie przerażenie.

Ty się nie przejmuj, to jest normalne. Byli ludzie, którzy dwa dni po premierze Baldura 2 też mieli go skończonego. Niektórzy po prostu instalują i grają non-stop, nie oglądając się ani an jakieś czytanie tekstów w grze (poza dialogami, które są niezbędne do popchnięcia fabuły) ,na jakieś obiady czy "inne pierdoły". Rodzina im nie przeszkadza czasu mają 24h/dobę, więc ty się nie dziw.

Dnia 15.07.2008 o 09:18, PavelZ napisał:

RPG który wystarcza na 1 dzień ( góra 2 dni ) grania ? Dlatego powstrzymuję sie przed zakupem tej gry.

Jak gram po kilka godzin dziennie to po 3 dniach mogę Ci powiedzieć, że wciąż jestem w pierwszej większej lokacji, gdzie jeszcze nawet mapy galaktycznej nie widziałem. Mówiąc inaczej gdybym czytał poradnik, to byłbym na jego zaledwie drugiej kartce fabularnej (poza wstępem). Tak więc o długość gry się nie martw.Jak zaczynałem grać w KotORa, to też myślałem, że to zaledwie 4 planety - krótkie ścierwo. A jak się okazywało grając bez żadnych wspomagaczy czy spoilerów wychodziło mi bez uprzedniej znajomości fabuły od 70 do 120 godzin.

Dnia 15.07.2008 o 09:18, PavelZ napisał:

Marketing natłok szumu i reklamy, dobra grafika ( naprawdę super ) i... 2 dni gry.

KotORa można przejść w 4 godziny. Tylko co z tego? Dwa dni dla umoczonych w fotelu graczy, to niezły wynik dla gry. Przy trzech dniach zacząłbym się obawiać czy w realnym czasie uda mi się grę jedną postacią skończyć. :)

Dnia 15.07.2008 o 09:18, PavelZ napisał:

Czekam na naprawdę rzetelną recenzję tej gry

Każda z recenzji tuż po premierze, to głównie emocje. W przypadku konsol ME pretenduje do gry roku (bez kategorii), w przypadku PC są na to jeszcze większe szanse.

Dnia 15.07.2008 o 09:18, PavelZ napisał:

osobiście uważam, że rynek konsol popsuł wiele gatunków gier.

Ale ma też jedną zaletę. Konsole są dość słabe obliczeniowo (do zadań ogólnych). To oznacza, że producenci muszą optymalizować pod tym względem swoje gry.Poza tym rynek konsol właśnie wchodzi w nową fazę. Kiedy była jedna dominująca konsola (PS2), to robiono gry tylko na jedną platformę - o konwersji nie było mowy. Dzisiaj producenci muszą uwzględniać wiele różnych maszyn - w tym na różne procesory, co aż tak bardzo nie odbiega od robienia gier na PC. Konwersje są więc możliwe, dość łatwe i robi się to dla pieniędzy. :)Co do błędów - jest to jedna z najlepiej działających wersji 1.0 w jakie miałem okazję grać.

PavelZ
Gramowicz
15/07/2008 09:18

W tych wszystkich postach, artykułach, opiniach, recenzjach brakuje mi jednego ile czasu zajmuje przejście tej gry w trybie normalnego gracza. Jak widzę w 2 dni po premierze teksty w stylu przeszedłem już postacią żeńską teraz prawie kończę męską, to ogrania mnie przerażenie. RPG który wystarcza na 1 dzień ( góra 2 dni ) grania ? Dlatego powstrzymuję sie przed zakupem tej gry. Jestem starym graczem pamiętającym jeszcze czasy pierwszych PC''etów i ZX''ów Sir Sinclair''a. Pamiętam też pierwsze gry RPG najpierw tekstowe a póżniej 2D. Sporo czasu spędziłem przy grach planszowych. A później nastąpiła złota era Baldursów i cudowne lata RPG''ów. Gier w które sie grało tygodniami. A teraz co to jest ? Marketing natłok szumu i reklamy, dobra grafika ( naprawdę super ) i... 2 dni gry. 2 dni gry w GRZE ! Sorry ale dla przyjemnosci oglądania super grafiki - kupie sobie jakis album, obejrzę Bagińskiego... Grafika ma być dodatekiem do gry a nie odwrotnie. Dobrze jak jest na poziomie ale to tylko dodatek.Czekam na naprawdę rzetelną recenzję tej gry- dopiero wtedy podejmę decyzję: kupić czy nie.Na razie kasę przeznaczam na Sins of the Solar Empire.PS - osobiście uważam, że rynek konsol popsuł wiele gatunków gier.

dante531
Gramowicz
15/07/2008 01:49

Co do dubbingu to rzeczywiście jest słabą stroną ME PL. Mnie dobiło dobranie do dwóch ról tego samego aktora, w dodatku o bardzo charakterystycznym głosie. A co śmieszniejsze, nie sa to bynajmniej jakieś postaci epizodyczne, tylko Saren i Ambasador Udina. Ja rozumiem, że ograniczenia budżetowe itepe, ale to juz chyba lekka przesada. Właśnie odinstalowuje polską wersję, i instaluję angielską. I tylko żal trochę, bo czekałem na gierkę niecierpliwie, a wersję zza wielkiej wody mogłem miec ze dwa dni po zachodniej premierze - bez czekania na wątpliwej jakości lokalizację.

KaPe
Gramowicz
14/07/2008 14:45

Hm, patrząc na to, to po skończeniu żeńską wersją, pozostaje przeróbka na angielską, by sensownie zagrać "komandorem". W sumie, źle nie było z głosami, aczkolwiek, w paru miejsach jakieś dziwaczne przesunięcia tekstów i głosów się zdarzały. "Przegięty" Wrex - bo ja wiem, jeśli nie przyrównywać tego do eng - jak ja - to można się przyzwyczaić, albo olać go ;) Swój specyficzny klimat ma.Raziło mnie za to słabiutkie AI drużyny - nie ma to jak baranki stojące sobie na otwartej przestrzeni i nie reakujące na nasze próby wydawania im poleceń ukrycia - czy chociażby pójścia w dane miejsce. Tudzież radośnie pakujące serie w ściany, czy (sic) nasze plecy. Niby standardem jest, że to gracz odwala większość roboty, ale i tak to irytuje. Dobrze, że chociaż z "magii" korzystają sami i potrafią się przydać, jeśli tylko już zdołają wcelować we wroga, a nie ściane. Rzucanie granatów to też loteria - gdzie poleci, gdzie wybuchnie.A, no i końcowy boss... Jak dla mnie jeden z kandytatów do "100 najsłabszych end bossów". Fajna scenka, a taki zawód w samej walki, bicie irytującej skaczącej pchły.

D-Tritus
Gramowicz
14/07/2008 14:28

Póki co jestem po wstępnym rzucie okiem na grę. Zapowiada się rewelacyjnie. Gram w oryginalnej wersji językowej, bo ja wogóle lokalizacji nie lubię - chyba że te ze Shreka sa super :) Chłopaki zamietli Wiedźminem, ale to była polska produkcja i sztucznie nie wyszło :) W tym tygodniu siadam do full grania.Pozdro dla wszystkich Mass Efektowców :D

sakhar
Gramowicz
14/07/2008 12:24

Gram w ME od piątku i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. Naturalnie gram w wersji angielskiej z polskimi napisami (i jako pani komandor:) Przed otrzymaniem gry w swoje ręce naczytałem się wielu malkontenckich opinii i muszę stwierdzieć, że są one z mojego punktu widzenia chybione. Najbardziej bawi mnie zarzut, że dramatis personae i BN''owie sa płascy jak kartka papieru - jak ktoś ma zapotrzebowanie na pełny profil psychologiczny to niech nie szuka tego w grze komputerowej tylko obejrzy któryś z filmów Bergmanna czy poczyta Strindberga:)Zresztą, mogę się załozyć, że gdyby byłoby tyle dialogów i tekstu co w P:T to odezwały by się głosy, że gra jest przeintelektualizowana:)Porównywanie ME do Kotor moim zdaniem też nie ma sensu bo to nie ta konwencjia. Brakuje mi naturalnie tego elementu mroku, którego egzemplifikacją była w drugiej cześci Kreia (jak dla mnie geniala postać) i wszechświat jest nieco za "cukierkowy" to jednak nie razi mnie to - uniwersum jest moim zdaniem przekonywujące i wiarygodne. Grając jednak w którąś tam z rzędu grę biowaru, nie sposób pozbyć się wrażeniu, że "ja ją gdzieś widziałem":)Co do zarzutu schematyczności misji pobocznych, to niech mi ktoś pokażę grę, w której kilkadziesiąt takich misji będzie zawsze innych, świeżych, niepowtarzalnych, odkrywczych, nie-nudnych itd. :) Czym się różni eksplorowanie obcych planet w poszukiwaniu złóż minerałów czy zaginionych artefaktów od mordowania utopców nocą czy tępienia ghuli czy strzyg w wieśku?:) Tak samo schematyczne i powtarzalne.Jak do tej pory to mam jedynie zastrzeżenia do muzyki w grze :) Nie pasuje mi ona i nie podkręca klimatu jak powinna (słuchałem ostatnio ścieżki z kotor - to jest odpowiednia muza a nie jakieś dziwne elektroniczne "plumkania":) Zdecydowanie przydałoby się kilka symfonicznych utworów, z jakimiś chórami - w końcu to space opera :DCo do spolszczenia to wyłapałem kilka wpadek ale nie są to jakieś poważne błędy (denerwuje mnie też brak konsekwencji - raz "obcy" mówią o swoich jako "ludziach" (sic) a czasem jako "moim/naszym ludzie" itp.itd.).Gra ma także irytujący zwyczaj wywalać się czasem do windy. Ponadto zauważyłem błąd przy wykonywaniu misji na maszynach w kasynie - nie można obrócić kamery i trzeba grę zapisać a nastepnie wczytać na nowo.To na razie tyle:)

Bladest
Gramowicz
14/07/2008 12:17

Zaraz wybieram się po ME. Mam nadzieje, że naprawdę wykasowali to ograniczenie instalacji. I również mam nadzieje, że nie wykupili wszystkich ME.

marekl1975
Gramowicz
14/07/2008 09:49
Dnia 13.07.2008 o 15:05, LIZZU napisał:

> ja mam jedną żelazną zasadę: NIE ROZGRZEBUJĘ DZIESIĘCIU GIER NA RAZ!!! > Najpierw kończę jedną grę, a dopiero potem zaczynam bawić się następną. W ten sposób > to mam porządek na dysku i nie gubię się w fabule gier. zazdroszcze wytrwałości, ja nigdy nie moge wytrzymac i instaluje zeby chociaz z godzine pograc a potem euforia juz mija... i mam 10 gier ponapoczynanych i nie wiadomo którą skonczyc najpierw :)

Uzbrój się w cierpliwośc. Pokasuj gry do których aktualnie nie ciągnie Cię. I graj w jedną lub dwie gry góra, a wtedy łatwo skończysz napoczętą grę.

Van_Yanek
Gramowicz
14/07/2008 00:42

To jest jedna z najbardziej oczekiwanych gier, (przeze mnie) tego roku :). Mam nadzieję że jej nie zepsuli. Nie mogę się doczekać aż ją zakupię :).

Pile
Gramowicz
14/07/2008 00:40

Kupię na xboxa jak potanieje. :]

Myszasty
Redaktor Naczelny
13/07/2008 16:28

dark master --> Są zazwyczaj naprawdę ciekawi, praktycznie nie ma "bohaterów bez skazy" czy też "bardziej złych od Szatana". Oczywiście wciąż jest to space opera, więc muszą też być wkomponowani odpowiednio w konwencję, jednak naprawdę mało jest tu sztucznego zadęcia.W ME piękne jest to, że jak w rzadko której możemy tu grać i odpowiadać zgodnie z własnym, aktualnym nastrojem. I w żaden sposób nie popsuje to rozgrywki. Po prostu dziś pani komandor ma chandrę i wszystkim dosrywa. Jutro będzie miła. Można. I to jest zajebiste. Taki przykład: lądujemy ponownie w pewnym porcie, przy trapie Normandii czeka na nas dowódca floty, który chce skontrolować statek. I co? Poza typowymi odpowiedziami wynikającymi z "drogi służbowej", możemy mu nawet dość dosadnie powiedzieć, żeby spier... :)zorza --> A sprawdzę przy okazji. Chociaż teraz odruchowo i profilaktycznie staram się unikać "podejrzanych" miejscówek. :)

LIZZU
Gramowicz
13/07/2008 15:05
Dnia 13.07.2008 o 13:28, marekl1975 napisał:

ja mam jedną żelazną zasadę: NIE ROZGRZEBUJĘ DZIESIĘCIU GIER NA RAZ!!! Najpierw kończę jedną grę, a dopiero potem zaczynam bawić się następną. W ten sposób to mam porządek na dysku i nie gubię się w fabule gier.

zazdroszcze wytrwałości, ja nigdy nie moge wytrzymac i instaluje zeby chociaz z godzine pograc a potem euforia juz mija... i mam 10 gier ponapoczynanych i nie wiadomo którą skonczyc najpierw :)

zorza
Gramowicz
13/07/2008 13:33

> "niekiedy nasza postać może wpaść w szczelinę, z której jedynym wyjściem jest... załadowanie zapisanej gry"Odkryłem jeszcze jeden sposób (nie sprawdzałem na PC, ale na Xpudle działa).W przypadku zaklinowania się postaci zamiast ładowania gry można - o ile jest akurat taka możliwość - dodać punkty talentów oddziałowi.Na wszelki wypadek trzymałem zawsze jeden punkt w zanadrzu i w razie wpadnięcia w szczelinę nie musiałem ładować stanu gry.Jak macie możliwość, to sprawdźcie, czy to działa też na PC

marekl1975
Gramowicz
13/07/2008 13:28

U mnie kolekcjonerka Mass Effect stoi już na półce, ale jeszcze jej nie instalowałem. Dziwne, co? ale ja mam jedną żelazną zasadę: NIE ROZGRZEBUJĘ DZIESIĘCIU GIER NA RAZ!!! Najpierw kończę jedną grę, a dopiero potem zaczynam bawić się następną. W ten sposób to mam porządek na dysku i nie gubię się w fabule gier.

Iiyama
Gramowicz
13/07/2008 12:36

Poczekam z pół roku..jeszcze się pewnie jakiś paczyk pokaże coś usprawniający... a i sama gierka potanieje.Zresztą gra nie zając nie ucieknie.

Tam1ek
Gramowicz
13/07/2008 12:07

Powiem tak, ma xa drugi kumplem kupił Mass Effect zagraliśmy i....przeszliśmy:D jednak jeżeli chodzi o samą grę jest ona świetna, nie mówiąc tu już o fabule, która moim zdaniem przebija gothica... A to on był na moim tronie rpgów. Teraz jest nim Mass Effect;)

andriey
Gramowicz
13/07/2008 10:51

Mnie akurat M.Dorocinski ani nie przeszkadza ani nie fascynuje,ot tak sobie.Natomiast sama gra jest moim zdaniem fantastyczna.Dostalem ja w piatek11.07 ok.10 rano i zaraz zainstalowalem na XP-ka(mam tez Viste ale wybralem XP-ka.Od samego poczatku gra chodzi bardzo plynnie,rewelacyjny dzwiek(karta dzwiekowa X-Fi Creatiwe Sound Blaster)ustawilem max detale(GeForce8800GTX)ale usunalem z obrazu ziarno i wydaje mi sie ze obraz jest jeszcze piekniejszy.Fabula wciagnela mnie bardzo,ale niestety z braku czasu moglem grac gora 2 godziny dziennie,ale moze dzis bedzie troche lepiej jesli chodzi o czas.Acha,gram postacia komandora Sheparda.A co do opinii Jaro7788 to sie z nia zupelnie nie zgadzam.Na temat Pana Dorocinskiego wspomnialem na poczatku posta,a co do Pani Rozdzki to na pewno nie jest tak zle jak Piszesz w swoim poscie.Nie zapominajmy tez ze wersje polska Mass Effecta pozytywnie zaopiniowali przedztawiciele z Biowaru.Wobec tego mysle,ze w dalszych czesciach Mass Effecta aktorzy,ktorzy udzielali glosow bohaterom tej gry raczej sie nie zmienia.

BigLebowski
Gramowicz
13/07/2008 10:04

Dorociński jest najsłabszą częścią lokalizacji. Ale jak już wspomniał Jaro, można się do niego jednak przyzwyczaić.Różczka jest oki, ale bez rewelacji.Pozostali ogółem powalili mnie na kolana :->. A dla znających Wiedźmina (grę), jest kilka fajnych smaczków np. jeden z ambasadorów jakoś dziwnie nam kogoś przypomina. I to nie tylko wzrostem ;-).A z placu boju powiem tak: grę dostałem w piątek po 18-nastej. Zainstalowałem na domyślnym dysku z Vistą i okazało się, że jeśli idzie o grę to to by było na tyle :-/. Cóż, na moje szczęście mam w kompie jeszcze drugi dysk z XP-kiem na pokładzie więc zainstalowałem na nim i... I jak zacząłem grać, tak około, godz. 01:00 (musiałem pościągać aktualizacje/sterowniki itd. itp.) to skończyłem wczoraj kilka minut po 23-ciej :-). Tzn. skończyłem grać, a nie skończyłem gry (jestem na 11 poziomie). Gra mnie po prostu zmiażdżyła.Ale Wiedźmina nie pobiła ;-).

Jaro7788
Gramowicz
13/07/2008 09:47
Dnia 13.07.2008 o 01:29, alexds napisał:

Po postach wnioskuje że dodatek filmowy jest tylko w edycji kolekcjonerskiej. A więc aktorzy grali w ciemno, w CIEMNO. Pani MR mimo tego że kasuje wersją swojego głosu Dorocińskiego o lata świetlne to jednak w filmie (a bardzo ją lubie) pokazała jak fajnie zjeb... gre. Ludzie przecież to miała być praca, ciężka praca, za pieniądze a nie zabawa w zj... gry. Menadżer produktu jeszcze raz to powiem powinien stracić prace za dodanie takiego filmu bo pokazuje on tylko jak olać graczy. W skróce : oni nie wiedzieli co grają, oni nie widzieli co grają, oni czytali z kartki. MR mówi ale się ubawiłam w tej grze, ale nie wiem o co w tym chodzi, ooo będą się strzelać, może oberwę nożem Auuu. Generalnie czytanie na pałe z kartki bez emocji i do tego nie znając postaci nie wczuwając się nic a nic. Dorociński mówi "shepart to chyba fajny gość" głos Dorocińskiego pasuje ale zrobił z jego użytek tyle co przeczytanie tekstu na dobranoc dziecku o 2 w nocy. Szybko, na szybko bez sensu. Za takie lokalizacje to powinni wykastrować tam kogoś kto za to odpowiadał. Pani dyrektor od głosu nawet nie wiedziała pod co głosy ma podłożyć. Mass Effect a co to :P. Nie no SZOK ! Gra ta to filmowe sceny można było nagrywać to z ludzmi puszczając im filmiki i teksty. Ale po co jak można na skróty. Człowiek "chyba ten młody" co miał to poskładać potem do kupy powinien dostać medal bo z takiej kupy zrobić cos znośnego to już SUKCES. Tym akcentem daje statystykę z dnia drugiego z ME. Na 61 osoby które kupiły znam i grają w ME 14 gra w Shaparda żeńskiego pozostali czytaj 47 gra w ME angielskiego dub + polskie napisy. Mam nadzieje ze Pan M. Kiciński wyciągnie wnioski z tego bo jest jednym z tych młodych ludzi których szanuje za to co robią i pokazali światu, że Polacy swój język mają = Wiedzmin i tylko ten poziom powinniście mieć nic poniżej, a ME to pokaz jak nie należy dubbingować gry. Chcecie świetny przykład dubbingu to weźcie Wiedzmina, Gothica, nawet NVN i genialnego Legenda (tutaj ukłony do Jabka)

Dobre chociaż to, że NPC-e wypadli bez zarzutu. Ale podejrzewam, że pani reżyser (nawiasem mówiąc te wygłupy z nazwą gry są po prostu żenujące) zostanie wkrótce wezwana na poważną rozmowę z kimś od CDP LC - oni też w końcu czytają opinie na Internecie. Jeżeli jakimś cudem CDP będzie wydawać jeszcze drugą część, to Dorociński na pewno może zapomnieć o powtórzeniu roli Sheparda. Tak się nawet zastanawiam - może doczekamy się jakiegoś patcha z nowym, prawdziwym aktorem? Różczki w grze jeszcze nie słyszałem, ale skoro jest tylko znośna, to z nią też sprawa nie jest pewna. W każdym razie miała wyjść polonizacja na miarę TLJ. Główni bohaterowie zadbali jednak, żeby tak się nie stało.

dark_master
Gramowicz
13/07/2008 09:45

> A czy ja bronię Dorocińskiego? Czy ja mówię, że dobrze wypadł? Nie, bo nie wydał z siebie> najmniejszego wysiłku! A mój "hurraoptymizm" wobec polonizacji wcale nie osłabł. Przeciwnie,> Shepard to nie wszystko. A NPC-e w Mass Effekcie - i ci bardziej, i mniej ważni - wypadli> po prostu bosko.''Bosko'' to jest już lekkie przegięcie. Źle nie jest, ale nie ma też co popadać w szczególny zachwyt. A co do samego shepparda i twojego podejścia w jego kwestii odpowiem poniżej.> No dobrze! Dorociński się nie popisał. Ale nie przekreśla on ogólnego świetnego obrazu> dubbingu, któremu na razie wystawiam ocenę 5 (byłoby 6, gdyby nie Dorociński).rotfl. Faktycznie, drewno zamiast aktora, którego siłą rzeczy wysłuchujemy przez praktycznie CAŁĄ grę to jest nic, ot błąd w sztuce, co się będziemy przejmować tym że występuje w lwiej części dialogów i wszystkie kładzie. no chyba że twoje 5 (6 gdyby nie Dorociński) jest w skali dziesiętnej, a nie szkolnej. Bo postacie tła może i z reguły dobrze dobrane, ale i tak nie ma ich co porównywać do oryginału.I nie przemawia do mnie teoria, że najpierw trzeba zarżnąć 30 świetnych tytułów pełną lokalizacją tylko po to, by może ta 31 gra wreszcie trzymała poziom dubbingu shreka. To nie jest wojna wymagająca ofiar, od napisów nikt nie umarł.> Po pierwsze: nie leży, i nie kwiczy.Mówiłem o SW. A jeśli polska wersja "zemsty sithów" jest dla ciebie przykładem dobrego dubbingu to może być mi tylko przykro.A o mass effect można mówić że jest najwyżej poprawny lub dobry, bo i tak przyjemniej słucha się wszystkiego w oryginale.> Po drugie - space opera, do której> zalicza się i ta gra, to tak naprawdę fantastyka (nie wierzysz chyba w żadne efekty i> defekty masy czy nielubiących ludzi kosmitów mówiących po polsku/angielsku). A w fantastyce> growej polski dubbing zawsze wypadał wzorowo. Więc nie szufladkuj, gdzie dubbing ma szanse> powodzenia, a gdzie ich nie ma.Znajdź mi dowolną filmową space operę której polski dubbing, o ile w ogóle był, jest uznawany za kultowy. Inaczej dyskusja jest bezpodmiotowa, gdyż to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że gry o kosmosie gdzie jest dużo tekstu mówionego powinny zostać po angielsku i z braku możliwości dołączenia lektora muszą być ratowane napisami.Edit:Myszasty - jeśli faktycznie BioWare to się udało to chwała im za to, bo w ich wcześniejszych tytułach, nawet w tych kultowych (np. krasnolud-którego-imienia-nie-mogę-sobie przypomnieć z BGII) postacie w większości przypadków nie mogły poszczycić się jakimś odejściem od typowych schematów ;)

Alekde
Gramowicz
13/07/2008 01:29

Po postach wnioskuje że dodatek filmowy jest tylko w edycji kolekcjonerskiej. A więc aktorzy grali w ciemno, w CIEMNO. Pani MR mimo tego że kasuje wersją swojego głosu Dorocińskiego o lata świetlne to jednak w filmie (a bardzo ją lubie) pokazała jak fajnie zjeb... gre. Ludzie przecież to miała być praca, ciężka praca, za pieniądze a nie zabawa w zj... gry. Menadżer produktu jeszcze raz to powiem powinien stracić prace za dodanie takiego filmu bo pokazuje on tylko jak olać graczy. W skróce : oni nie wiedzieli co grają, oni nie widzieli co grają, oni czytali z kartki. MR mówi ale się ubawiłam w tej grze, ale nie wiem o co w tym chodzi, ooo będą się strzelać, może oberwę nożem Auuu. Generalnie czytanie na pałe z kartki bez emocji i do tego nie znając postaci nie wczuwając się nic a nic. Dorociński mówi "shepart to chyba fajny gość" głos Dorocińskiego pasuje ale zrobił z jego użytek tyle co przeczytanie tekstu na dobranoc dziecku o 2 w nocy. Szybko, na szybko bez sensu. Za takie lokalizacje to powinni wykastrować tam kogoś kto za to odpowiadał. Pani dyrektor od głosu nawet nie wiedziała pod co głosy ma podłożyć. Mass Effect a co to :P. Nie no SZOK ! Gra ta to filmowe sceny można było nagrywać to z ludzmi puszczając im filmiki i teksty. Ale po co jak można na skróty. Człowiek "chyba ten młody" co miał to poskładać potem do kupy powinien dostać medal bo z takiej kupy zrobić cos znośnego to już SUKCES. Tym akcentem daje statystykę z dnia drugiego z ME. Na 61 osoby które kupiły znam i grają w ME 14 gra w Shaparda żeńskiego pozostali czytaj 47 gra w ME angielskiego dub + polskie napisy. Mam nadzieje ze Pan M. Kiciński wyciągnie wnioski z tego bo jest jednym z tych młodych ludzi których szanuje za to co robią i pokazali światu, że Polacy swój język mają = Wiedzmin i tylko ten poziom powinniście mieć nic poniżej, a ME to pokaz jak nie należy dubbingować gry. Chcecie świetny przykład dubbingu to weźcie Wiedzmina, Gothica, nawet NVN i genialnego Legenda (tutaj ukłony do Jabka)

Myszasty
Redaktor Naczelny
13/07/2008 00:26
Dnia 12.07.2008 o 23:26, Bezimek napisał:

> Gra od BioWare bez tandetnego patosu i czarno-białych postaci płaskich jak tektura? Niemożliwe > ;) > > Szczerze, była chyba tylko jedna gra cRPG (a przynajmniej jest to jedyna którą w tej > chwili kojarzę) której udało się pokonać te schematy - nieśmiertelny Planescape: Torment. Święte słowa, że tak powiem ;)

ME jest space operą, odpowiednia dawka patosu jest obowiązkowa. Ale właśnie brak tu tego tandetnego zadęcia. Widać to choćby w kreacji samych bohaterów - tutaj naprawdę można zagrać wredną, zimną suką. Poza tym BN też nie są czarno-biali. Może nie każdy z nich ma osobowość rozbudowaną tak mocno, jak nasi towarzysze w P:T, ale większość z nich jest dość wyrazista. I mowa tu nawet o zwykłych BN-ach, których się zwyczajnie zapamiętuje. A to już o czymś świadczy. Zagrajcie i porównajcie ich do skrajnie przeciwnego przykładu, czyli Zieeeewbliviona. :)

ACE_2005
Gramowicz
13/07/2008 00:20

@Bambusek:Też tak sądzę, ale pytam z ciekawości. Bo przez chwilę skoczyło mi ciśnienie :D Nie mam ochoty kupować gier z takimi zabezpieczeniami i z całą pewnością nie kupię. Nawet jeśli wtedy, gdy za pół roku producent usunąłby je.

Bambusek
Gramowicz
12/07/2008 23:55
Dnia 12.07.2008 o 23:18, ACE_2005 napisał:

Nasza wersja gry nie ma ponoć tego durnego zabezpieczenia, które zezwala tylko na trzykrotną instalację programu. Tak? Więc, po co w pliku: "readme_pl" napisane jest: "DO GRY WYMAGANE JEST ŁĄCZE INTERNETOWE, AUTORYZACJA W SIECI ORAZ LICENCJA UŻYTKOWNIKA."? Niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu, bo jeśli okaże się, że to zabezpieczenie jednak jest, to zrobie komuś "ku ku" :P

Podejrzewam, że zabezpieczenia u nas nie ma. Tylko, że zapomniano usunąć ten wpis z read.me.

Bezimek
Gramowicz
12/07/2008 23:26
Dnia 12.07.2008 o 21:38, dark master napisał:

Gra od BioWare bez tandetnego patosu i czarno-białych postaci płaskich jak tektura? Niemożliwe ;) Szczerze, była chyba tylko jedna gra cRPG (a przynajmniej jest to jedyna którą w tej chwili kojarzę) której udało się pokonać te schematy - nieśmiertelny Planescape: Torment.

Święte słowa, że tak powiem ;)

Magok
Gramowicz
12/07/2008 23:22

tu się dopisz. http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=32568&u=1514

ACE_2005
Gramowicz
12/07/2008 23:18

Jeśli mam się odnieść do recenzji gry, to z czystym sumieniem, muszę przyznać, że mi się podoba. Nie jest przekłamana co do błędów w grze i do polonizacji. Pobrałem jakiś filmik dotyczący "Mass Effect" (tytułu nie pamiętam, ale trwa 3 minuty z hakiem), ze stron Gram.pl i to w nim lektor zachwala polonizację, mówiąc, że jest rewelacyjna czy jakoś tak. Myślałem, że Gram.pl pójdzie tym samym śladem. Jednak nie poszło i za to brawa. Obiektywizm rządzi.Co do wymagań sprzętowych programu, to jakaś dziwna sprawa. Niektórzy piszą (poszukajcie sobie w sieci), że na słabym sprzęcie gra działa bez zacinki na pełnych detalach i w dużych rozdzialczościach. Osobiście gram na: AMD Athlon XP 2600+ 2,1 GHz, 1 GB RAM, GeForce 7600 GS 256 MB. Wiem, to komputer z epoki kamienia łupanego. Mimo wszystko spełnia minimalne wymagania gry i na najniższych detalach, w najniższej rozdzielczości obraz tnie się. Nawet podczas zwiedzania Cytadeli. Nie liczyłem na maksymalne, ani nawet na średnie detale, ale jakim cudem gra działa na full detale na komputerach o słabszych parametrach niż mój?Nasza wersja gry nie ma ponoć tego durnego zabezpieczenia, które zezwala tylko na trzykrotną instalację programu. Tak? Więc, po co w pliku: "readme_pl" napisane jest: "DO GRY WYMAGANE JEST ŁĄCZE INTERNETOWE, AUTORYZACJA W SIECI ORAZ LICENCJA UŻYTKOWNIKA."? Niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu, bo jeśli okaże się, że to zabezpieczenie jednak jest, to zrobie komuś "ku ku" :P Poza tym, nie rozumiem, dlaczego niektórym przeszkadza to, że płyta znajduje się w napędzie? Przecież nie jest z żeliwa i nie waży 300 kg. Ludzie, nie przesadzajcie.Obejrzałem sobie materiał DVD dołączony do gry (z prac nad lokalizacją). Jedna z osób mówiła, że wszyscy, łącznie z odtwórcą głównej roli męskiej, słuchali oryginalnego głosu w języku angielskim, a później Dorociński wzorując się na nim, grał swoje kwestie. Moim zdaniem angielskie kwestie brzmią znacznie lepiej niż te polskie i na załączonym materiale filmowym przedstawiono, jak grał nasz aktor. Odniosłem wrażenie, że siedzi tam za karę, a mówiąc do mikrofonu wyraźnie robił to od niechcenia. Jakby był naćpany. Pani reżyser rozwaliła mnie na łopatki. Nie wie, przy czym pracuje. Skoro taki aktor i taka pani reżyser, to w jaki sposób miała być to najlepsza lokalizacja? Może wyszli z założenia, że skoro "Wiedźmin" jest the best, to wszystko następne bez specjalnego wysiłku wyjdzie wręcz cool. A guzik.

Don_Czeslavio
Gramowicz
12/07/2008 23:07

A tak z innej beczki. Czy ktoś wie, gdzie można zobaczyć zdobyte Osiągnięcia (achievementy), bo ja chiny znaleźć tego nie mogę :) ?

Jaro7788
Gramowicz
12/07/2008 23:05
Dnia 12.07.2008 o 22:51, dark master napisał:

Jarro, drobna uwaga, bo mnie już od kilkunastu postów drażnił twój hurraoptymizm do lokalizacji wszystkiego ;)

A czy ja bronię Dorocińskiego? Czy ja mówię, że dobrze wypadł? Nie, bo nie wydał z siebie najmniejszego wysiłku! A mój "hurraoptymizm" wobec polonizacji wcale nie osłabł. Przeciwnie, Shepard to nie wszystko. A NPC-e w Mass Effekcie - i ci bardziej, i mniej ważni - wypadli po prostu bosko.

Dnia 12.07.2008 o 22:51, dark master napisał:

Do dubbingu ja się NIE MAM przyzwyczajać. On MA BYĆ na poziomie CO NAJMNIEJ tak wysokim, jak oryginał. Inaczej to nie jest dubbing tylko zwykła kaszana.

No dobrze! Dorociński się nie popisał. Ale nie przekreśla on ogólnego świetnego obrazu dubbingu, któremu na razie wystawiam ocenę 5 (byłoby 6, gdyby nie Dorociński).

Dnia 12.07.2008 o 22:51, dark master napisał:

Zresztą Space Opera z dubbingiem to jak oglądanie zdubbingowanych gwiezdnych wojen. Niby miejscami daje się wyłapać jakieś pozytywne aspekty, ale generalnie całość leży, kwiczy i rozkłada klimat na łopatki.

Po pierwsze: nie leży, i nie kwiczy. Już ci tłumaczyłem, że wysoki poziom NPC-ów czyni dubbing Mass Effecta naprawdę bardzo dobrą robotą. Po drugie - space opera, do której zalicza się i ta gra, to tak naprawdę fantastyka (nie wierzysz chyba w żadne efekty i defekty masy czy nielubiących ludzi kosmitów mówiących po polsku/angielsku). A w fantastyce growej polski dubbing zawsze wypadał wzorowo. Więc nie szufladkuj, gdzie dubbing ma szanse powodzenia, a gdzie ich nie ma.

orzech4
Gramowicz
12/07/2008 23:01

No dobrze, czas się chyba wypowiedzieć o grze.Przede wszystkim na pierwszy rzut oka gra mocno przypomina wspomnianego już w tym temacie KotOR''a (grę, którą to nawiasem mówiąc uważam za kapitalną). Porównanie jest o tyle właściwe, że Mass Effect w zasadzie na każdym polu jest lepszy od swego "ideowego" poprzednika. Questy są bardzo dobre (jest ich sporo, a każdy na swój sposób ciekawy), gracza czeka masa wyborów i smaczków. Przyznam szczerze, że jako fan sci-fi jestem w siódmym niebie. Duża ilość układów planetarnych do zbadania (to, że nie na każdej planecie da się wylądować wydaje się być dość logiczne - sporo jest tu gazowych gigantów), fabuła, która potrafi zaskoczyć... Ostatni raz tak dobrze się bawiłem bodaj przy Vampire the Masquerade: Bloodlines, albo i nawet Badur''s Gate. Dialogi również są wyśmienite. I nie chodzi mi tu stricte o ich treść, a o sam system, który pozwala wybrać "postawę" wobec npc''a.Niby gram od wczoraj, ale już mogę powiedzieć, że jest to produkcja wybitna, pod wieloma względami. Polecam.BTW. System walki jest niezły. Mylibły się kto, myśląc, iż może radośnie i bez zastanowienia przeć na wroga. Tu chodzi o coś więcej - zagrywki taktyczne, kombinowanie... Połączenie przednie, aczkolwiek wolałbym tu jednak ujrzeć coś na wzór Knight''s of the Old Republic - czyli staruśieńkie rzuty kośćmi.

dark_master
Gramowicz
12/07/2008 22:51

Dnia 12.07.2008 o 22:02, Jaro7788 napisał:

2. Do monotonnego tonu Dorocińskiego można po jakimś czasie (np. godzinie) przywyknąć i nie zwracać później na niego większej uwagi.

Jarro, drobna uwaga, bo mnie już od kilkunastu postów drażnił twój hurraoptymizm do lokalizacji wszystkiego ;)Do dubbingu ja się NIE MAM przyzwyczajać. On MA BYĆ na poziomie CO NAJMNIEJ tak wysokim, jak oryginał. Inaczej to nie jest dubbing tylko zwykła kaszana.Zresztą Space Opera z dubbingiem to jak oglądanie zdubbingowanych gwiezdnych wojen. Niby miejscami daje się wyłapać jakieś pozytywne aspekty, ale generalnie całość leży, kwiczy i rozkłada klimat na łopatki.

Rodzyn
Gramowicz
12/07/2008 22:43

To jest dobra gra jakby nie patrzeć i żadne argumenty nie zmuszą mnie do zmiany decyzji. W końcu to BioWare! A wersja PL jest świetna - kumpel pokazał mi teksty Wrexa, padłem. Dobra robota ;-)

ManiusNG
Gramowicz
12/07/2008 22:20

"Dodatkowo polskie wydanie gry - jako jedyne na świecie - pozbawione zostało niezwykle kłopotliwego zabezpieczenia opartego na wyjątkowo restrykcyjnej wersji systemu SecuROM, wymuszającej rejestrację online i ograniczającej liczbę możliwych instalacji na tym samym OS."Ja bym jednak wolał jednorazową aktywację i granie bez płyty w napędzie. Nie wiem co w tym restrykcyjnego i kłopotliwego. A na dzień dzisiejszy jestem "zmuszony" używać obrazu płyty i Daemon Tools Pro...

berciakus
Gramowicz
12/07/2008 22:07

Ja zrobilem buzke Shepardowi tak ze Marcin Dorociński idealnie do tego pasuje:P fajnie wyszlo ;) a gra jest wspaniala , dawno nic mnie tak nie wciagnelo :)

Jaro7788
Gramowicz
12/07/2008 22:02
Dnia 12.07.2008 o 21:40, Melchah napisał:

Naprawdę szkoda, że jeden głos zaważył na całości. Bo kiedy były umieszczane na gram.pl dłuższe fragmenty do odsłuchu to większość aktorów brzmiała naprawdę przyzwoicie i sam narzekałem zasadniczo jedynie na Sheparda. A to przecież głos głównego bohatera leży na całej linii, a musiałbym go słuchać całą grę (i jak tu się zidentyfikować z gościem, skoro słuchać go nie można?). @lurynowicz - "Dorociński ma moim zdaniem naprawdę nieźle pasujący tembr głosu do tej roli" Faktycznie, akurat tembr nie jest zły. Tylko zero wkładu ze strony aktora :)

Wiem, że nikt mnie o zdanie nie pytał, ale wierzcie mi - chcecie je poznać, a ci co nie chcą, chcą, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. ;)Temat: Dorociński a sprawa polskiego Mass Effecta.1. Marcin Dorociński pasuje głosem do postaci Sheparda.2. Do monotonnego tonu Dorocińskiego można po jakimś czasie (np. godzinie) przywyknąć i nie zwracać później na niego większej uwagi.3. Dorociński nie włożył w swoją pracę nawet minimalnego wysiłku.4. Dorociński został wybrany przez BioWare, a nie przez CD Projekt Localisation Center - rzecz niepojęta biorąc pod uwagę np. różnicę w gustach dubbingowych między Polakami a Niemcami, a także między Polakami i Amerykanami.5. Dorociński prezentuje się najgorzej (bez wyjątku) ze wszystkich aktorów w polskiej wersji.W domu: Napisać wypracowanie (co najmniej 4 strony formatu A4) na temat: Jaki wpływ na równowagę molekuł we Wszechświecie ma polonizacja Mass Effecta?

Ascarib
Gramowicz
12/07/2008 21:53

@Olamagato"Włączyłem sobie wersję żeńską i nie jest najgorzej. Problemem jednak polskich aktorów jest to, że wszystkie teksty grają z manierą odgrywania telenoweli zamiast filmu.Co do samej gry - polecam wyłączyć całkowicie wspomaganie celowania i wrzucić maksymalną trudność. Wbrew pozorom jest bardzo łatwo i kupa zabawy z walki a to snajperką, a to szybkim roznoszeniem wszystkiego pistoletami.Zaskakujące dla mnie, że na takim trupie jak Athlon 2500+ z Radkiem X1950GT mogłem włączyć wszystko na maks i chodzi wszystko jak żyleta - nie ma najmniejszych szarpnięć. Graficznie jedynym minusem są opisane w recenzji cienie na twarzy, które przy odpowiednim kącie wyglądają jak jakaś wada grafiki oraz światła lamp, które na krawędziach świecą przed postaciami, które je zasłaniają, a jednocześnie ponieważ nie ma na nich skupienia kamery, to robią się na nich widoczne kwadraciki. Drugi problem, to brak dobrze działającego kodu przełączającego do Windows i z powrotem (po alt+tab), ale to wada wielu zaawansowanych graficznie gier. W każdym razie po przejściu do Windows grę trzeba zabić bo sama obrazu graficznego nie przywróci."Co do pierwszej części razja ale co do ALT+TAB to się mylisz-gra przywróci tryb graficzny, ale musisz odczekać ok. 3 min. ;p co jak się okazusie "troszkę" denerwuje. najgorzej jak ALT+ENTERem zmienisz tryb okienkowy to już czekasz 5 min. xDCo do wrexa to jednym słowem lekko przesadzili z przekleństwami(3x chuj w jednym zdaniu xD), a ten mowy wrexa to już bez komentarza(mogl;iby znieksztaucić).

Melchah
Gramowicz
12/07/2008 21:40
Dnia 12.07.2008 o 20:38, Vojtas napisał:

Nie wiem, w jakich faktycznie warunkach pracowali aktorzy - czy np. wiedzieli (i widzieli w grze lub na screenach/obrazkach) daną scenę - czy zdawali sobie sprawę, kim jest bohater, przed jakim wyborem stoi, jak się czuje itd. Na podstawie tego, co tu wyczytałem ("jak robiono polską wersję ME) odnoszę wrażenie, że było to błądzenie po omacku. Jeśli faktycznie tak było, to może ten wynik i tak należałoby uznać za SUKCES? Zgroza, Panie, zgroza. No ale nie będę formułował wniosków, póki sam nie zagram i sam nie usłyszę. Martwi mnie tylko, że dobre poloniazacje dubbingowane wciąż są wyjątkiem, a nie regułą...

To co piszesz powinno być "oczywistą oczywistością" dla ludzi profesjonalnie zajmujących się dubbingiem. Nie wiem jak aktor podkładający głos może zrobić to przekonująco, skoro nie ma pojęcia w jakiej sytuacji znajduje się bohater, którego gra. Co prawda nie było nas przy nagrywaniu dubbingu (i nie wiemy czy p. Dorociński "nie mógł, nie wiedział czy nie chciał"), więc nie wiemy jak było, ale wiemy jak jest, a przecież efekt końcowy jest najważniejszy.Naprawdę szkoda, że jeden głos zaważył na całości. Bo kiedy były umieszczane na gram.pl dłuższe fragmenty do odsłuchu to większość aktorów brzmiała naprawdę przyzwoicie i sam narzekałem zasadniczo jedynie na Sheparda. A to przecież głos głównego bohatera leży na całej linii, a musiałbym go słuchać całą grę (i jak tu się zidentyfikować z gościem, skoro słuchać go nie można?).@lurynowicz - "Dorociński ma moim zdaniem naprawdę nieźle pasujący tembr głosu do tej roli"Faktycznie, akurat tembr nie jest zły. Tylko zero wkładu ze strony aktora :)

dark_master
Gramowicz
12/07/2008 21:38

Gra od BioWare bez tandetnego patosu i czarno-białych postaci płaskich jak tektura? Niemożliwe ;)Szczerze, była chyba tylko jedna gra cRPG (a przynajmniej jest to jedyna którą w tej chwili kojarzę) której udało się pokonać te schematy - nieśmiertelny Planescape: Torment.

SpecShadow
Gramowicz
12/07/2008 21:35
Dnia 12.07.2008 o 20:56, Vegan napisał:

Dosyć już z tym ME, teraz wyjdzie jeszcze większy gigant - Fable 2, to będzie gierka :D

No rzeczywiście większy gigant, 20h... do tego obietnice z kosmosu. ME wyszedł, Faable2 jeszcze w produkcji i może nie być zbyt różowo.Mimo iż jestem fanem klimatów sci-fi gra mnie jakoś nie pociąga, nie wiem czemu. Zaczekam aż stanieje i dopiero wtedy zakupię.

Vegan
Gramowicz
12/07/2008 20:56

Dosyć już z tym ME, teraz wyjdzie jeszcze większy gigant - Fable 2, to będzie gierka :D

DonSzabla
Gramowicz
12/07/2008 20:45

Bo ja wiem czy to jest taka dobra gra. Dla mnie numer uno z XBOXA 360 bedzie i tak Gears Of War

Vojtas
Gramowicz
12/07/2008 20:38
Dnia 12.07.2008 o 20:24, Melchah napisał:

No to trzeba będzie kupić, tym bardziej, że po poście Olamagato widzę, że na moim kompie ruszy bez problemu (a mam nieco mocniejszy procesor i ciut wydajniejszą kartę graficzną, choć sprzęt również nie całkiem na dzisiejsze czasy).

Dnia 12.07.2008 o 20:24, Melchah napisał:

Po pierwszych ocenach próbek głosu Dorocińskiego zdaje się, że mieli go nieco bardziej wziąć za... poły garnituru i wycisnąć trochę emocji. A tu proszę, do wersji finalnej spolszczenia się to nie udało i jak był flakiem, tak nim został do końca. Nic to, i tak będę grał przy spolszczeniu kinowym jak zakładałem pierwotnie.

Nie wiem, w jakich faktycznie warunkach pracowali aktorzy - czy np. wiedzieli (i widzieli w grze lub na screenach/obrazkach) daną scenę - czy zdawali sobie sprawę, kim jest bohater, przed jakim wyborem stoi, jak się czuje itd. Na podstawie tego, co tu wyczytałem ("jak robiono polską wersję ME) odnoszę wrażenie, że było to błądzenie po omacku. Jeśli faktycznie tak było, to może ten wynik i tak należałoby uznać za SUKCES? Zgroza, Panie, zgroza. No ale nie będę formułował wniosków, póki sam nie zagram i sam nie usłyszę. Martwi mnie tylko, że dobre poloniazacje dubbingowane wciąż są wyjątkiem, a nie regułą...

Chester001
Gramowicz
12/07/2008 20:35

mass efect jest do kupienia od 2 dni w media markt..... nie wiem czym sie podniecac 0_o

metronom
Gramowicz
12/07/2008 20:34

Mogliby wydać jakiś edytor, fani gry szybko by pewnie urozmaicili odwiedzane lokacje poboczne.Pozazdrościć kolegom mieszkającym w większych miastach, u mnie EMPIK dopiero budują :-/

Lurrcio
Gramowicz
12/07/2008 20:34

Dorociński ma moim zdaniem naprawdę nieźle pasujący tembr głosu do tej roli, ale swoją robotę położył całkowicie - wstyd i chała, proszę pana!!!Przypomina mi się hasło sprzed kilku lat, że jak CD Projekt robi spolszczenia, to albo zrobi z nich dzieło sztuki, albo doszczętnie sp****oli. ;) Tutaj akurat położony został polski dubbing - żeński głos też mnie nie przekonuje. Kurka wodna, kiedy doczekamy się wśród reżyserów dubbingu gier takich manier, jakie mają miejsce w podkładaniu głosów przy filmach: puszczać cut-scenki aktorom!

Melchah
Gramowicz
12/07/2008 20:24

No to trzeba będzie kupić, tym bardziej, że po poście Olamagato widzę, że na moim kompie ruszy bez problemu (a mam nieco mocniejszy procesor i ciut wydajniejszą kartę graficzną, choć sprzęt również nie całkiem na dzisiejsze czasy).Po pierwszych ocenach próbek głosu Dorocińskiego zdaje się, że mieli go nieco bardziej wziąć za... poły garnituru i wycisnąć trochę emocji. A tu proszę, do wersji finalnej spolszczenia się to nie udało i jak był flakiem, tak nim został do końca. Nic to, i tak będę grał przy spolszczeniu kinowym jak zakładałem pierwotnie.Teraz tylko trzeba poczekać, aż ME stanieje i trafi do platyny, bo pierwszeństwo ma nadchodzące Spore ;).

Myszasty
Redaktor Naczelny
12/07/2008 20:10

Vojtas --> Sorka, ale teksty z ramki na pierwszej stronie nie są moje. ;)Ogólnie, tak jak napisałem: mimo paru drobnych baboli i moim zdaniem totalnie drewnianego Dorocińskiego - must have dla każdego miłośnika cRPG. Grywalność w cRPG to coraz rzadziej spotykana cecha - tutaj mamy wręcz podręcznikowy jej przykład.A opcji skonfigurowania sobie wersji językowej jest sporo - pamiętać tylko trzeba, że wyboru dokonujemy przy instalacji.editOlamagato --> Działa. Tylko wymaga nieziemskiej cierpliwości. Gra podnosiła mi się za każdym razem, tylko niekiedy i ok. 4-5 minut było jej na to potrzeba. :)