Czy sztuczna inteligencja może wymknąć się spod kontroli i zagrozić ludzkości? Do niedawna wydawało się to mało prawdopodobnym scenariuszem.
Niemniej ostatnio nawet wśród załogi technologicznych gigantów pojawiły się obawy. Co, jeżeli AI przestanie nas słuchać?
OpenAI
Polak oskarża OpenAI i ostrzega przed AI
Niedawno jeden z byłych pracowników Anthropic i OpenAI wprost przyznał, że AI może nas wszystkich zabić do końca dekady. Zresztą, nawet szefostwo firm zaczęło otwarcie mówić o potencjalnych zagrożeniach. Niemniej za tymi komunikatami kierownictwa, jak się wydaje, nie zawsze idą faktyczne ruchy. A przynajmniej taki zarzut wystosował Tomasz Korbak, były już badacz OpenAI, którego niedawno zwolniono z firmy. Cała sprawa ma mieć związek z wcześniejszą groźną sytuacją, gdy agent AI wymknął się z sandboxa i uzyskał nieautoryzowany dostęp do platformy Hugging Face. Konsekwencje w tej sprawie mieli ponieść właśnie Korbak, a także Mikita Balesni i Jasmine Wang.
O całej sytuacji napisał sam Polak za pośrednictwem mediów społecznościowych:
W zeszłym tygodniu wezwano mnie na spotkanie z szefem ds. bezpieczeństwa w OpenAI i powiedziano, że firma już mi nie ufa. Ochroniarz odebrał mi identyfikator i wyprowadził mnie z budynku. Potem dowiedziałem się, że moi współpracownicy Mikita Balesni i Jasmine Wang również zostali zwolnieni. Dlaczego OpenAI nagle przestało nam ufać?
Tego lata agenci OpenAI wydostali się poza środowisko, w którym mieli być odizolowani, i zhakowali firmę Hugging Face zajmującą się AI. Zewnętrzni audytorzy z METR zbadali sprawę i ujawnili skalę tego incydentu. Byłem po stronie OpenAI główną osobą techniczną odpowiedzialną za kontakt z nimi.
Ustnie poinformowano mnie, że zostałem zwolniony z powodu sposobu, w jaki komunikowałem się z METR. Nie podano żadnych szczegółów dotyczących tego, co konkretnie powiedziałem lub zrobiłem ani kiedy miało to nastąpić. Nie przedstawiono żadnych innych powodów i niczego nie przekazano mi na piśmie. Żeby było jasne: rozmowy z METR należały do moich obowiązków.
GramTV przedstawia:
Korbak uważa jednak, że cała sprawa była tylko pretekstem. Polski badacz twierdzi, iż od dawna ostrzegał OpenAI przed możliwą utratą możliwości monitorowania toku myślowego agentów AI:
Przez wiele miesięcy zgłaszałem obawy dotyczące bezpieczeństwa, wskazując, że tracimy możliwość monitorowania tego, co “myślą” agenci AI – jednego z naszych najlepszych narzędzi pozwalających wykrywać, kiedy zaczynają zachowywać się nieprawidłowo. Uważam, że właśnie dlatego zostałem zwolniony.
Obawiam się teraz, że OpenAI wykorzysta nasze zwolnienia jako pretekst do ograniczenia współpracy z METR. Dlatego Mikita i Jasmine napisali do kierownictwa OpenAI, aby ponownie przedstawić nasze obawy. Poniżej udostępniamy treść tego listu.
We wspomnianym liście trójka badaczy domaga się od OpenAI dotrzymania zobowiązań związanych z zewnętrznymi audytami przeprowadzanymi przez organy podobne do METR. Do tego żądają oni zaniechania wdrażania architektur AI, które obniżają skuteczność monitorowania procesów myślowych modeli lub wręcz je uniemożliwiają. Inny punkt mówi o przywróceniu transparentnej komunikacji oraz jasnych regułach współpracy, również z pracownikami, którzy muszą zyskać swobodę w kwestii zgłaszania swoich obaw.
OpenAI odrzuca jednak wersję byłych pracowników. Zamiast tego firma podtrzymuje wersję, że zwolnienia były konsekwencją naruszenia zasad dotyczących poufnych informacji, w tym tzw. znaczącego naruszenia zaufania. Jednocześnie zgłaszanie obaw związanych z bezpieczeństwem AI nie miało mieć żadnego związku z decyzją kierownictwa.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!