Matt LeBlanc zdobył ogromną popularność dzięki roli Joeya Tribbianiego w serialu Przyjaciele, ale pod koniec lat 90. próbował również podbić Hollywood. Jednym z jego największych kinowych przedsięwzięć byli Zagubieni w kosmosie, czyli wysokobudżetowe widowisko science fiction, które pomimo imponującej obsady nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań. Po 28 latach od premiery produkcja ponownie wzbudza zainteresowanie, a jej mocne strony mogą zaskoczyć współczesnych widzów.
Zagubieni w kosmosie
Zapomniane widowisko science fiction z gwiazdą Przyjaciół zasługuje na drugą szansę. Ten film zaskakuje obsadą nawet po 28 latach
W 1998 roku Matt LeBlanc znajdował się u szczytu popularności. Przyjaciele emitowani przez NBC byli wówczas w czwartym sezonie i należeli do najchętniej oglądanych seriali telewizyjnych. Chociaż aktor musiał jeszcze poczekać kilka lat na swoją pierwszą nominację do nagrody Emmy za kreację Joeya Tribbianiego, miał już za sobą występy w filmach Lookin’ Italian z 1994 roku oraz Ed z 1996 roku. Prawdziwym przełomem w jego kinowej karierze miała jednak okazać się superprodukcja Zagubieni w kosmosie.
Film stanowił nową interpretację popularnego serialu science fiction z lat 60. Za kamerą stanął Stephen Hopkins, a scenariusz przygotował Akiva Goldsman. LeBlanc wcielił się w majora Dona Westa, lecz nie był jedyną rozpoznawalną twarzą na ekranie. W obsadzie znaleźli się również Gary Oldman, William Hurt, Mimi Rogers, Heather Graham oraz Jared Harris. Tak imponujący zestaw nazwisk sugerował, że widzowie mogą spodziewać się jednego z największych przebojów roku.
Historia przedstawiona w filmie koncentruje się na rodzinie Robinsonów, która wyrusza w międzygwiezdną podróż, aby pomóc ludzkości znaleźć nowy dom. Ziemia stopniowo staje się bowiem miejscem niezdatnym do życia, a kolonizacja innej planety może być jedynym sposobem na uratowanie cywilizacji. Misja szybko wymyka się spod kontroli. Terroryści z organizacji Global Sedition zabijają pilota statku i doprowadzają do sabotowania pokładowego robota. Dodatkowym zagrożeniem okazuje się doktor Zachary Smith, grany przez Gary'ego Oldmana, który wbrew pierwotnym planom pozostaje na statku. W konsekwencji Robinsonowie trafiają do nieznanej części wszechświata, gdzie muszą walczyć o przetrwanie.
Twórcy nie ograniczyli się jednak do klasycznej opowieści o kosmicznych rozbitkach. W fabule znalazły się również podróże w czasie, przypominające pająki pozaziemskie stworzenia oraz zagrożenie związane z planem zastąpienia ludzkości przez pajęcze istoty. Nagromadzenie tak wielu pomysłów, połączone z poważnym tonem narracji, nie przypadło do gustu części widzów i krytyków.
Zagubieni w kosmosie zadebiutowali w amerykańskich kinach na początku kwietnia 1998 roku. Produkcja odnotowała imponujące otwarcie, ustanawiając ówczesny rekord wpływów podczas premierowego weekendu kwietnia. Co więcej, zdołała zepchnąć Titanica z pierwszego miejsca amerykańskiego box office, kończąc jego trwającą 15 tygodni dominację.
GramTV przedstawia:
Początkowy sukces nie przełożył się jednak na długotrwałe zainteresowanie. Przy budżecie wynoszącym 80 milionów dolarów film zarobił na całym świecie około 136 milionów dolarów. Negatywne recenzje oraz rozczarowanie części publiczności sprawiły, że widowisko szybko straciło znaczenie i nie doczekało się oczekiwanego sukcesu.
Po latach szczególną uwagę zwraca występ Gary'ego Oldmana. Aktor wcielił się w doktora Smitha, którego ekscentryczne zachowanie wyraźnie kontrastowało z poważnym podejściem pozostałych bohaterów do rozgrywających się wydarzeń. Oldman stworzył przerysowanego, ale jednocześnie przekonującego antagonistę, nie tracąc zaangażowania nawet w najbardziej absurdalnych momentach historii, w tym podczas przemiany swojej postaci w pajęczego mutanta.
William Hurt jako profesor John Robinson oraz Mimi Rogers w roli jego żony Maureen prezentowali zdecydowanie bardziej stonowane aktorstwo. Podobnie Jared Harris, który zagrał dorosłą wersję Willa Robinsona, potraktował swój występ z powagą charakterystyczną dla ambitniejszych produkcji science fiction. Na tle tak doświadczonych aktorów Matt LeBlanc nie zawsze potrafił przyciągnąć uwagę widza, jednak różnorodność ekranowych osobowości pozostaje jedną z największych zalet filmu.
Nie mniej interesująca jest techniczna strona widowiska. Zagubieni w kosmosie powstawali w okresie intensywnego rozwoju komputerowych efektów specjalnych, ale twórcy nie zamierzali całkowicie rezygnować z tradycyjnych metod realizacji. Zdecydowano się połączyć animację komputerową z praktycznymi efektami, rozbudowaną scenografią oraz ogromnymi miniaturami.
Na potrzeby zdjęć przygotowano między innymi mierzący około 21 metrów model statku Jupiter II. W wybranych scenach wykorzystywano prawdziwy dym i odpowiednio zaprojektowane oświetlenie, natomiast wielopoziomowe wnętrze statku zbudowano jako fizyczną dekorację. Dzięki temu aktorzy mogli pracować w rzeczywistym otoczeniu, zamiast polegać wyłącznie na komputerowo generowanym tle.
Warto wspomnieć, że w 2018 roku powstał nowy serial Zagubieni w kosmosie, za który odpowiadał Netflix. Produkcja została doceniona przez widzów, jak i krytyków. Serial doczekał się trzech sezonów.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!