Twitch znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak ujawnił, że wykorzystuje materiały streamerów do trenowania modeli sztucznej inteligencji.
Nie da się ukryć, że kwestia AI – w jakimkolwiek kontekście jest wykorzystywana – jest dziś bardzo paląca. Z tego też powodu wynikają problemy Twitcha. Pozew zbiorowy przeciwko platformie złożył streamer Warren Pandiscia. Twórca twierdzi, że platforma wykorzystywała jego transmisje oraz materiały innych streamerów do trenowania modeli AI bez odpowiedniej zgody i bez wynagrodzenia.
Twitch
Twitch wiedział, że twórcom się to nie spodoba
Pandiscia twierdzi, że Amazon i Twitch miały wykorzystywać materiały twórców w ten sposób już od 2024 roku. Chodzi nie tylko o same transmisje, ale również nagrania, klipy, materiały tekstowe i inne treści publikowane przez streamerów. Zdaniem autora pozwu firmy pozyskały w ten sposób ogromny zbiór danych potrzebnych do rozwijania generatywnej AI, nie uzyskując wcześniej odpowiednich licencji ani zgody twórców.
Sprawa jest szczególnie interesująca, ponieważ Twitch już wcześniej wywołał wśród streamerów ogromne kontrowersje swoim podejściem do trenowania AI. Platforma udostępniła możliwość wyłączenia wykorzystywania zawartości kanału do trenowania modeli Amazona, ale zastosowała tutaj model opt-out. Oznacza to, że domyślnie użytkownik bierze udział w programie i musi samodzielnie z niego zrezygnować. Co więcej, szef produktu Twitcha Mike Minton wprost przyznał, dlaczego firma nie zdecydowała się na odwrotne rozwiązanie.
Gdyby było to dobrowolne, nikt by się na to nie zgodził. Taka jest szczera odpowiedź – powiedział Minton podczas transmisji Twitcha
GramTV przedstawia:
To właśnie ten fragment wypowiedzi szczególnie mocno odbił się wśród społeczności. Twitch najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że wielu twórców nie zgodziłoby się na wykorzystywanie ich dorobku do trenowania AI, gdyby musieli wcześniej świadomie wyrazić na to zgodę. Problem jest jednak złożony. Rezygnacja z programu nie oznacza jednak, że wszystkie materiały streamera przestają być wykorzystywane. Ustawienie dotyczy konkretnego kanału, więc treści danego twórcy mogą nadal trafić do danych treningowych, jeśli pojawią się na transmisji innego kanału, który z programu nie zrezygnował. Twitch przyznał również, że opcja rezygnacji nie działa wstecz. Jeżeli materiały zostały już wykorzystane do trenowania modeli, samo wyłączenie funkcji nie powoduje ich automatycznego usunięcia z procesu.
To właśnie na tym opiera się część zarzutów Pandiscii. Streamer twierdzi, że nie miał powodu podejrzewać, iż jego materiały są wykorzystywane w taki sposób, a z możliwości rezygnacji skorzystał, gdy tylko Twitch ją udostępnił. Pozew ma objąć również innych twórców, których materiały miały być wykorzystywane w podobny sposób. Na razie ani Twitch, ani Amazon nie odpowiedziały publicznie na zarzuty przedstawione w pozwie. Sprawa może jednak okazać się ważniejsza, niż sugerowałaby liczba obserwujących jednego pozywającego. W tle znajduje się bowiem znacznie większe pytanie: czy publikowanie treści na platformie streamingowej oznacza jednocześnie zgodę na wykorzystanie ich jako paliwa dla sztucznej inteligencji?
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Np wiele sklepów nie istnieje bez Amazona. Po prostu się nie opłacają. Ale sprzedaż przez Amazona ma konsekwencje. Amazon w swojej historii wielokrotnie po prostu usuwał podmioty które radziły sobie tak dobrze że mogły się stać konkurencją. Znowu te podmioty miały problem bo sprzedawały głównie przez amazona więc częśto taki zabieg oznaczał że musiały się skalować w dół albo zamykać.
Amazon jest pełen podróbek, Amazon o tym wie i absolutnie nic z tym nie robi bo na tym zarabiają. Na podobnej zasadzie Facebook wie że ich reklamy to w dużej części scam ale ten scam wyrabia 16 miliardów dla nich więc nie z tym nie robią.
Sam Amazon zresztą wskoczył na wagonik samemu robiąc podróbki. Pisałem nie tak dawno o Everyday Sling. Ich sprawa była nagłośniona i przez to wiele osób dowiedziało się o procederze. Amazona stworzył kopię ich produktu i wypozycjonował ją w sklepie nad ich produktem. Kopia miałą kształt i wszystko oryginalnego produktu tylko gorszą akość wykonania i materiały by zaoferować produkt taniej.
A do wszystkiego wykorzystują dane sprzedażowe podmiotów które przez nich sprzedają. Widzą które produkty dobrze się sprzedają, które trendują itp. Wiedzą co kopiować.
I znowu - zaprotestujesz to Cię wyrzucą.
O to ostatnie czyli wykorzystanie danych firm które przez nich sprzedawały odbył się proces który Amazon przegrał. Widać niczego się nie nauczyli bo teraz na Twitch odwalają podobne numery.