Zrządzeniem losu CD PROJEKT RED swoją przygodę z tworzeniem gier zaczął od marki Wiedźmin. I był to strzał w dziesiątkę.
Opłaciło się to wszystkim. Samo studio jest dziś przecież jednym z najważniejszych w Europie, a Wiedźmin stał się rozpoznawalny na całym świecie.
Wiedźmin
Wiedźmin i szczęśliwe zrządzenia losu
Początkowo CD PROJEKT RED chciał przeportować na PC Baldur’s Gate: Dark Alliance, ale przez śmierć Interplay nic z tego nie wyszło. Niemniej klamka już zapadła, bo wcześniej zaczęto kompletować zespół, więc rozpoczęto poszukiwania innego tematu, którym CDPR mogło się zająć. Wybór padł właśnie na Wiedźmina, a nie bez znaczenia był fakt, że Andrzej Sapkowski już wcześniej udostępnił prawa do marki innemu polskiemu studiu, Metropolis Software, co dawało nadzieję, że zgodzi się i tym razem. Ponadto REDZI mogli liczyć też na wsparcie BioWare, które kojarzyło Polaków dzięki lokalizacjom Baldur’s Gate, a które w następstwie zezwoliło studiu na wykorzystanie silnika Aurora.
O tym nagromadzaniu korzystnych zrządzeń losu w jednym z podcastów opowiedział prezes CD PROJEKT RED, Michał Nowakowski:
Pierwszy pomysł brzmiał: zróbmy własną grę RPG. Dlaczego nie? Przecież uwielbiamy RPG. To doprowadziło nas do momentu, w którym zaczęliśmy się zastanawiać, na czym ją oprzeć. Wszyscy dorastaliśmy w latach 80. i 90., czytając opowiadania, a później powieści Andrzeja Sapkowskiego, twórcy Wiedźmina. I wydaje mi się, że to Michał Kiciński, jeden z pierwotnych współzałożycieli, powiedział: “Dlaczego z nim nie porozmawiamy?”. Wcześniej udzielił już licencji na IP jednemu studiu growemu w Polsce. Nigdy nie ukończyli gry. Wiedzieliśmy więc, że jest na to otwarty. Poszliśmy do niego i zapytaliśmy o to, ale powiedzieliśmy, że chcemy odkupić od niego prawa.
Na co odpowiedział “tak”, ale był warunek, że musimy zrobić grę. Nie jestem pewien, czy w stu procentach wierzył, że rzeczywiście ją ukończymy. Trudno powiedzieć. Ale jedno doprowadziło do drugiego. Kupiliśmy prawa do IP, początkowo w obszarze gier wideo, i zaczęliśmy pracować. Później mieliśmy szczęście, byliśmy otoczeni przez wielu ludzi o naprawdę dobrych intencjach, takich jak ludzie z BioWare, którzy byli pod dużym wrażeniem tego, że przygotowaliśmy polskie lokalizacje Baldur’s Gate 1 i 2 bez jakiejkolwiek zewnętrznej pomocy. Dawali nam mnóstwo porad. Udzielili nam licencji na silnik Aurora, na którym powstał pierwszy Wiedźmin, chociaż w tamtych czasach bardzo mocno go zmodyfikowaliśmy. To już inna historia.
Ale wszystkie te drobne rzeczy w połączeniu z faktem, że mieliśmy coś, co było bardzo naturalne dla naszej firmy – umiejętność, DNA polegające na ścisłej współpracy marketingu i developmentu, żeby wprowadzić coś na rynek również od strony komercyjnej i PR-owej – doprowadziły nas do premiery Wiedźmina 1.
GramTV przedstawia:
Niemniej sam fakt zgody Sapkowskiego i silnika od BioWare to nie wszystko. Istotnym zadaniem było też znalezienie wydawcy – i to nie byle jakiego. CDPR zależało, by częścią umowy wydawniczej nie było oddanie prawa do marki. W tamtych czasach mniejsze studia musiały godzić się z tym, że wiążąc się z którymś z większych graczy, automatycznie oddają swoje IP. Ale i w tym wypadku Polakom dopisało szczęście, bo trafili na Atari, które było w na tyle złej sytuacji, iż zgodziło się na warunki CD PROJEKT RED. Dzięki temu rodzime studio po dziś dzień może rozwijać markę Wiedźmin.
W tamtych czasach wszystko przechodziło przez dużych wydawców. Żeby dostać się na półki, żeby podpisać umowę, żeby twoje pudełko znalazło się na półce GameStopu, na półce Game w Wielkiej Brytanii czy u jakiegokolwiek innego sprzedawcy, musiałeś współpracować z kimś, kto cię tam wprowadzi. EA, Activision i tak dalej. Rozmawialiśmy więc z wieloma takimi ludźmi i odpowiedź zawsze brzmiała: “W porządku, podoba nam się. Mamy kilka uwag tu i tam, ale IP należy do nas”. A my odpowiadaliśmy: “Nie, nie możemy tego zrobić. Zachowanie IP i dalszy rozwój tej marki to dla nas naprawdę fundamentalna wartość”. Więc odrzucaliśmy takie umowy.
Nie jestem pewien, gdzie byśmy skończyli, gdyby nie to, że natknęliśmy się na Atari, które znajdowało się wtedy w bardzo, bardzo trudnej sytuacji. I okazało się dla nas idealnym partnerem. Potrzebowali produktu. Żeby generować przychody i tak dalej. I zależało im na tym bardziej niż na przejęciu IP. Oczywiście negocjowali, ale kiedy powiedzieliśmy: “Okej, jeśli nie, to po prostu odchodzimy”. Nie sądzę, żebyśmy mieli wtedy jakąkolwiek inną opcję, ale było, jak było. Zgodzili się i reszta jest historią. Atari pozwoliło nam zachować IP. Wydaliśmy grę za ich pośrednictwem i odniosła umiarkowany sukces, ale wystarczająco duży, żebyśmy mogli działać dalej – stwierdził Nowakowski.
Przypomnijmy, że już 29 września 2026 roku premiera gry Wiedźmin 3: Dziki Gon – Remaster, która ukaże się na komputerach osobistych, PlayStation 5, XBOX Series X/S oraz rzecz jasna Nintendo Switch 2. Warto w tym miejscu wspomnieć, że wszyscy posiadacze oryginalnej produkcji otrzymali już za darmo dostęp do obu dotychczasowych rozszerzeń, a za kilka tygodni otrzymają również nadchodzący remaster.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!