Najdłuższa z usuniętych scen z Imperium kontratakuje zawierała moment, który z pewnością przeraziłby wielu widzów.
Uniwersum Gwiezdnych wojen nigdy nie doczekało się pełnoprawnego horroru, choć materiał na taki projekt najwyraźniej istniał już w czasach oryginalnej trylogii. Najlepszym dowodem są usunięte sceny z filmu Imperium kontratakuje, które rozwijały wątek Wamp na Echo Base i mogłyby bez większego problemu posłużyć za fundament potwornego widowiska w duchu klasyki science fiction grozy.
Gwiezdne wojny: część V – Imperium kontratakuje
Gwiezdne wojny: część V – Imperium kontratakuje – film zawierał przerażającą scenę z Wampami
Star Wars zawsze było przede wszystkim kosmiczną przygodą, bardziej zainteresowaną heroizmem, mitologią i spektakularną akcją niż ponurą atmosferą rodem z mroczniejszych produkcji lat 70. Tym ciekawiej wypada więc spojrzenie na fragmenty, które ostatecznie nie trafiły do kinowej wersji Imperium kontratakuje. Usunięte sceny z udziałem Wamp pokazują bowiem, że druga część sagi miała w sobie potencjał na rasowy monster movie, nawet jeśli finalnie potraktowano ten motyw raczej jako osobliwy, czarny żart.
Pierwszy sygnał, że na Echo Base dzieje się coś niepokojącego, pojawia się w scenie, w której R2-D2 zostaje zaatakowany na korytarzu przez nieznane stworzenie. Rebeliantom udaje się odeprzeć zagrożenie poza kadrem, a jeden z nich melduje generałowi, że sytuacja została opanowana, choć jednocześnie zaznacza, że takich istot może być więcej. Leia prosi wtedy o zbadanie stworzenia, lecz po chwili orientuje się, że obiekt jest metaliczny, a więc nie może być Wampą. Na tym etapie film jedynie sugeruje istnienie większego problemu, zostawiając widza z wrażeniem, że w lodowej bazie kryje się coś jeszcze.
Kolejny wycięty fragment jeszcze mocniej buduje atmosferę zagrożenia. Gdy Han próbuje ruszyć za Lukiem na Tauntaunie, jeden z Rebeliantów zauważa, że kilka wierzchowców zostało wcześniej zabitych. Żołnierze nie potrafią jednak wyjaśnić, co mogło tego dokonać. Sama rozmowa ma w sobie napięcie, które przywodzi na myśl klimat Coś Johna Carpentera, gdzie bohaterowie również mierzą się z niewidocznym, brutalnym zagrożeniem czającym się w mroźnym otoczeniu.
Najbardziej rozbudowana scena z Wampami pokazuje natomiast, jak R2-D2 wykorzystuje wiedzę zdobytą podczas wcześniejszego ataku. Dźwięki wydawane przez droida najwyraźniej przyciągają potwory, więc R2 zwabia je do dużego pomieszczenia, po czym bezpiecznie ucieka. Rebelianci oznaczają drzwi wyraźnym ostrzeżeniem, aby nikt z ich ludzi nie wszedł do środka. Później, w trakcie bitwy o Hoth, C-3PO usuwa znak, czym podstępnie kieruje śnieżnych szturmowców prosto w pułapkę.
GramTV przedstawia:
Choć cały moment ma czarnokomediowy charakter i pojawił się nawet w zwiastunie Imperium kontratakuje, sam pomysł jest zaskakująco makabryczny. Wampy są ogromne, brutalne, trudne do zatrzymania i dzięki swojej konstrukcji doskonale pasowałyby do roli antagonistów w horrorze osadzonym w świecie Gwiezdnych wojen. Wizja ludzi uwięzionych w bazie na skutej lodem planecie, podczas gdy po korytarzach krążą drapieżne stworzenia, brzmi jak gotowy przepis na film z pogranicza survival horroru i science fiction.
Najprawdopodobniej jednym z powodów, dla których Star Wars nigdy nie poszło w tę stronę, była niepewna pozycja horroru kosmicznego w kinie. Obcy bywał opisywany jako połączenie Gwiezdnych wojen i Szczęk, a jego sukces pomógł później rozwinąć między innymi serię Predator oraz zainspirował kolejne produkcje, takie jak Life z 2017 roku. Z drugiej strony historia gatunku zna też kosztowne rozczarowania, w tym Pandorum, Ukryty wymiar, Sunshine z 2007 roku oraz część odsłon Predatora. Horror w kosmosie potrafi więc odnieść wielki sukces, ale daleko mu do pewniaka kasowego.
Właśnie dlatego Lucasfilm mógł przez lata unikać takiego eksperymentu. Gwiezdne wojny to jedna z największych marek blockbusterowych w historii, więc pełnoprawny horror mógł wydawać się ryzykowny, szczególnie jeśli istniała obawa, że produkcja nie zarobi wystarczająco dużo, aby uzasadnić odejście od sprawdzonej formuły. Usunięte sceny z Imperium kontratakuje pokazują jednak, że ten kierunek był możliwy od samego początku. Wystarczyło tylko pozwolić Wampom wyjść z cienia.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!