Twórca Metal Gear Solid i Death Stranding otwarcie chwali najnowszy horror DCU za nawiązania do klasyków science fiction

Jakub Piwoński
2026/11/02 11:50
2
0

Clayface w oczach Hideo Kojimy to całkiem udany film.

Hideo Kojima chętnie ogląda filmy i często czerpie z nich inspiracje. Nie od dziś wiadomo, że Metal Gear Solid i Death Stranding to bardzo filmowe gry. Co słynny twórca myśli o najnowszym hicie box office ze stajni DCU? Clayface budził wątpliwości przed premierą, ale po debiucie stało się jasne, że widownia zainteresowała się nowym widowiskiem. Kojima również dał się mu przekonać.

Clayface
Clayface

Clayface okiem Hideo Kojimy. Co twórca Metal Gear Solid myśli o filmie DC?

Hideo Kojima, twórca Metal Gear Solid i Death Stranding, pozytywnie ocenił Clayface’a. Poinformował o tym w mediach społecznościowych, gdzie regularnie dzieli się swoimi opiniami na temat oglądanych filmów. Kojima przyznał, że wcześniej nie znał komiksowego bohatera, przeciwnika Batmana, którego DC Studios postanowiło wykorzystać w solowej historii. Film utrzymany w konwencji horroru cielesnego zdecydowanie przypadł mu jednak do gustu. Na platformie X napisał:


Obejrzałem Clayface’a. Nie znałem wcześniej tej postaci z uniwersum DC, ale film mi się podobał. Od zawsze darzę sympatią kino science fiction z lat 50. i 60. – zwłaszcza historie o samotnych mężczyznach, którzy na skutek eksperymentów naukowych, wypadków czy badań klinicznych stopniowo przekształcają się w potworne istoty. Przychodzą mi na myśl powieść Richarda Mathesona Człowiek, który się zmniejsza (1956) oraz filmy takie jak Mucha (1958) czy 4D Man (1959). Motyw oszpecenia twarzy przywołał też skojarzenia z obrazami Oczy bez twarzy (1959), Twarz innego (1966) oraz Skóra, w której żyję (2011). Jako przedstawiciel nurtu body horror, Clayface nieuchronnie będzie zestawiany z Muchą (1986) czy Substancją (2024). To jednak opowieść o aktorze stosującym metodę Stanisławskiego, który dzięki swoim kreacjom potrafi wcielić się w każdego – a po tym, jak doznaje okaleczającego urazu twarzy, zyskuje niezwykłą zdolność fizycznej przemiany w dowolną osobę. To, czy zinterpretujemy ten film jako historię człowieka, który dokonuje zemsty i staje się złoczyńcą, czy też jako tragedię, całkowicie zmienia jego wydźwięk. Przy okazji zaopatrzyłem się również w reprint oryginalnej broszury kinowej do filmu Człowiek, który ukradł słońce.

Kojima w swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na nieoczywisty kontekst. Podczas gdy wielu widzów porównuje film do takich produkcji jak Mucha czy Człowiek ciemności, twórca Metal Gear Solid poszedł o krok dalej i nawiązał do swojej fascynacji klasycznym science fiction z lat 50. i 60. XX wieku, szczególnie historiami o samotnych potworach. Wskazał, że Clayface przywołał u niego skojarzenia właśnie z tamtym nurtem kina, którego przytaczana niejednokrotnie Mucha Davida Cronenberga jest wynikiem.

GramTV przedstawia:

Clayface to jeden z przeciwników Batmana, znany z umiejętności zmieniania kształtu własnego ciała. Nowy film DC Studios przedstawia go w konwencji horroru cielesnego, skupiając się na przemianie człowieka w potwora. Produkcja w reżyserii Jamesa Watkinsa jest już drugi tydzień w kinach i ma na koncie 82 miliony dolarów. Nie jest to zawrotny wynik, ale przy budżecie wynoszącym około 44 miliony dolarów na razie może wydawać się wystarczający. Film będzie jednak musiał zarobić znacznie więcej, by studio mogło uznać go za sukces kasowy. Recenzje są w dużej mierze przychylne, co może pomóc produkcji w utrzymaniu zainteresowania widzów. Tymczasem w ostatni weekend film musiał uznać wygraną Zobaczyć wszystko.

Wczytywanie ramki mediów.

Komentarze
2
Piwon
Gramowicz
Autor
Dzisiaj 12:18
wolff01 napisał:

No i?

Film i tak nie zarobi i Gunna nie uratuje, choć nie wiedzieć czemu sporo ludzie usilnie próbuje przedstawić ten film jako jakiś sukces. Fajnie, szkoda tylko że nowe DCU to jedno wielkie pasmo porażek. Superman być może wyszedł na zero (choć i tu mogą kłamać), ale Supergirl to taka porażka że główna aktorka stwierdziła że usunie większość wpisów w social mediach o swoim w nim udziale, "Lanters" to obrzydliwe rasistowskie g*wno, a o reszcie tych jego tworów nie warto wspomnieć - wystarczy posłuchać gościa w wywiadach jak bardzo jest zagubiony.

A, a te 40 mln to nie jest całkowity koszt produkcji bo studia nigdy nie podają np. kosztów marketingu...

Jak to mówią: na bezrybiu i rak ryba. W letnim sezonie blockbusterów Clayface zostałby uznany za klapę. Jesienią, z braku wyraźnej konkurencji, ten wynik wygląda po prostu inaczej, zmienia się kontekst. 

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:14

No i?

Film i tak nie zarobi i Gunna nie uratuje, choć nie wiedzieć czemu sporo ludzie usilnie próbuje przedstawić ten film jako jakiś sukces. Fajnie, szkoda tylko że nowe DCU to jedno wielkie pasmo porażek. Superman być może wyszedł na zero (choć i tu mogą kłamać), ale Supergirl to taka porażka że główna aktorka stwierdziła że usunie większość wpisów w social mediach o swoim w nim udziale, "Lanters" to obrzydliwe rasistowskie g*wno, a o reszcie tych jego tworów nie warto wspomnieć - wystarczy posłuchać gościa w wywiadach jak bardzo jest zagubiony.

A, a te 40 mln to nie jest całkowity koszt produkcji bo studia nigdy nie podają np. kosztów marketingu...