Gwiazda serii Marvela wprost przyznała, że jest już za stara, aby wciąż grać tego bohatera.
Sean Gunn, który od 2014 roku pomagał ożywić jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Marvela, oficjalnie ogłosił zakończenie swojej przygody z rolą Rocketa. Aktor wyjaśnił, dlaczego nie zamierza już powracać do tej wymagającej fizycznie pracy.
Strażnicy Galaktyki – Rocket
Strażnicy Galaktyki – Sean Gunn nie powróci już do roli Rocketa w MCU
Rocket to jeden z najbardziej charakterystycznych bohaterów MCU, który przez lata towarzyszył Strażnikom Galaktyki w ich kolejnych kosmicznych przygodach. Choć widzowie kojarzą go przede wszystkim z głosem Bradleya Coopera, za ekranowym wizerunkiem postaci stoi również Sean Gunn. Brat reżysera Jamesa Gunna od pierwszej części serii odpowiadał za fizyczne odgrywanie Rocketa na planie, zapewniając pozostałym aktorom możliwość bezpośredniej interakcji z komputerowo wygenerowanym bohaterem. Teraz jednak artysta postanowił zakończyć ten etap swojej kariery.
Aktor po raz pierwszy wcielił się w Rocketa w Strażnikach Galaktyki w 2014 roku. Od tamtej pory uczestniczył w realizacji kolejnych produkcji Marvela, w tym Strażnicy Galaktyki vol. 2, Avengers: Wojna bez granic, Avengers: Koniec gry, Thor: Miłość i grom oraz Strażnicy Galaktyki vol. 3. Występował również jako Kraglin, jeden z członków drużyny, dzięki czemu jego obecność w uniwersum wykraczała poza pracę nad postacią sympatycznego szopa.
W trakcie niedawnej rozmowy Gunn przyznał, że odgrywanie Rocketa przez ponad dekadę pozostawiło ślad na jego kondycji fizycznej. Ze względu na niewielki wzrost bohatera aktor musiał przez długi czas poruszać się w charakterystycznej, głęboko pochylonej pozycji. Wbrew pozorom największym problemem nie okazały się jednak kolana.
Wszyscy myślą, że chodzi o moje kolana, ale tak naprawdę problemem są stopy i kostki. Przez cały czas znajduję się w pozycji przypominającej przysiad łapacza w baseballu i wykonuję mnóstwo obrotów, opierając się na stopach. To oznacza wiele ruchów skrętnych w kostkach i stopach. Myślę, że przez lata miało to pewien wpływ na mój organizm.
GramTV przedstawia:
Gunn wyjaśnił również, że decyzja o rezygnacji z roli zapadła już wcześniej. Choć Marvel nie zwrócił się do niego z propozycją ponownego występu, aktor nie zamierza wracać do fizycznego odgrywania Rocketa nawet w przypadku otrzymania takiej oferty.
Moje kolana są w porządku, ale odkąd kilka lat temu skończyłem 50 lat, jestem już na emeryturze, jeśli chodzi o Rocketa. Nie żeby ktoś do mnie dzwonił, ale nawet gdyby tak się stało, nie sądzę, żebym nadal był w stanie odgrywać jego ruchy na potrzeby animacji. Jestem za stary.
Decyzja aktora nie oznacza jednak definitywnego pożegnania z MCU. Gunn nie wspomniał o rezygnacji z roli Kraglina, co pozostawia możliwość jego powrotu w kolejnych produkcjach poświęconych Strażnikom Galaktyki. Obecnie nie wiadomo jednak, kiedy drużyna ponownie pojawi się na ekranie ani jakie plany wobec jej członków ma Marvel Studios.
Niewykluczone, że Rocket również powróci w przyszłości, szczególnie że zakończenie trzeciej części Strażników Galaktyki otworzyło przed bohaterem nowy rozdział. Rezygnacja Gunna dotyczy wyłącznie fizycznego odgrywania postaci, a nie jej głosu, za który odpowiada Bradley Cooper. Jeżeli Marvel zdecyduje się na ponowne wykorzystanie Rocketa, będzie musiał znaleźć innego aktora do pracy na planie lub zastosować odmienne rozwiązanie podczas realizacji scen z udziałem bohatera.
Tymczasem Sean Gunn rozwija swoją karierę w konkurencyjnym uniwersum DC, gdzie otrzymał rolę Maxwella Lorda, wpływowego biznesmena związanego z drużyną Justice Gang. Aktor ponownie współpracuje więc ze swoim bratem Jamesem Gunnem, który odpowiada za rozwój filmowego uniwersum DC.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!